S06E13: Odcinek przedświąteczny
W przedswiątecznym odcinku drodzy Widzowie i Słuchacze oprócz tego, że pragniemy życzyć Wam najwspanialszych świąt Bożego Narodzenia to opowiadamy o rekordowej liczbie 8 zawodów, w trakcie których wydarzyło się tyle, że hohoho.Musieliśmy się naprawdę uwijać, tak żeby zaliczyć i Courchevel i Val d'Isere i Val Gardenę i Alta Badię i jeszcze coś mądrego o tym opowiedzieć.Przede wszystkim zachwycamy się Lindsey Vonn, która ze swoją jazdą już zaczyna ustawiać się po kulkę w zjeździe oraz przełomowym i absolutnie zaskakującym zwycięstwie Jana Zabystrana w Val Gardenie. Macio chciałby również aby w Val Gardenie nie było wielbłądzich garbów oraz bije się w pierś w obliczu osiągnięć Emmy Aicher. Tonio natomiast chciałby więcej bułgarów w slalomie, bo takie jak były w Alta Badia to takie o. Dodatkowo nawet już nic nie mówimy o kobiecym slalomie, czekając na to, aż Mikaeli powinie się noga i da którejś z zawodniczek w końcu cieszyć się zwycięstwem. No i oczywiście rozpływamy się nad podkręconą Alta Badią i płaczemy nad Rzeką, która zdaje się nigdy nie dowiezie drugiego przejazdu.Zapraszamy do słuchania i życzymy Wam Wesołych, Śnieżnych Świąt!
Ahoj, ahoj, leżarski radio Stalkant, leżarski głos w Twoim domu. Głos wiedzy, profesjonalizmu, głos, który mówi o narciarstwie, a raczej dwa głosy, które mówią o narciarstwie, które mówią o narciarstwie już od wielu, wielu lat. Żyją bowiem na tym ziemskim Westpadole lat 33, a rozmawiają pod egidą wdzięcznej nazwy Stalkant FM już od sezonów pięciu, wliczając to ten, to nawet sześciu. Czyli my, czyli Stalkant FM, czyli z Bytomia, prosto. Maciej Żabski i z Warszawy, z Mokotowa Bram. Z Mokotowa Bram, tam gdzie narodziło się Hemgru, najlepszy hip-hopowy skład w Polsce, Antoni Zalewski. Hip-hop tutaj gra non-stop. Gra non-stop hip-hop, tak jak gra non-stop narciarstwo alpejskie. Bardzo was przepraszamy, bardzo was przepraszamy, że nie nagrywaliśmy odcinków codziennie o tych zawodach.
Umówmy się szczerze, niektóre z tych zawodów nie były warte nawet, że tak powiem, otwarcia strony FIS-u, tak jak na przykład zawody w Courchevel, gdzie wygrała Michaela Schifrin. No wybaczcie nam, to mamy dzisiaj do omówienia aż osiem zawodów i przed audycją nawet umówiliśmy się na to, że specjalnie tych zawodów omawiać nie będziemy, tylko skupimy się, przeliczymy najpierw przez wyniki, a dopiero potem zaczniemy opowiadać, co gdzieś tam zaskoczyło. Dokładnie tak. Bardziej się skupimy też może na tematach pobocznych, może znowu wrócimy do wątków kanapkowych, bo to są bardzo ciekawe tematy też związane z narciarstwem. Zawsze na trening dobrze jest zabrać kanapkę, tak jak ostatnio mówiliśmy. Ale słuchaj, to co mnie zaskoczyło, to tutaj wręcz groźby jakieś popłynęły. Porównania do Gazeta dello Sport. Gazeta dello Sport zawsze jest wydawana, a my nie, a my nie jesteśmy w poniedziałek rano.
Że tak powiem, hola hola, wstrzymajcie, że konie drodzy, ja tu mam małe dziecko, Antoni pracuje, ja też pracuję. Wydaje mi się, że jednak coś nas różni. My jesteśmy tutaj za darmo też przede wszystkim. Tak, jesteśmy sami przed sobą, odpowiadamy. No ale tak, nie no, rozumiem, znaczy tak jak rozmawialiśmy ostatnio, Macio, no jakby przyzwyczailiśmy ludzi do pewnego poziomu, to tak jak Legia Warszawa, która, wiesz, wygrywała przez tyle lat, a teraz nagle nie wygrywa, no i... A teraz cieszy strzelona bramka, prawda? A teraz cieszy strzelona bramka i wygrany jakikolwiek mecz, także cieszmy się z tego, słuchajcie, no cieszmy się z tego, nagrywamy, jesteśmy. Tak jest. Tak jest. Dobra, lecimy. Courchevel, chronologicznie. Antoni, pojedynek gołej dupy z Batem, nie wiem, Dawid Goliath, zderzenie Tira z rowerzystą, no nie wiem jak to nazwać, no po prostu bicie, pranie, lanie, brzydkie sceny, tam powinna być, wiesz, ta taka czerwona, nie wiem jakie teraz są oznaczenia dla contentu, nie dla dzieci, dla filmów, ten czerwone kółeczko jeszcze jest, nie, teraz...
Explicit Content Parental Advisory. Dokładnie, no po prostu to ciężko w ogóle opowiadać o tych zawodach, bo można by puścić dwa przejazdy Mikaeli Schifrini i zamknąć i w zasadzie tak polecam je oglądać. Mam wrażenie teraz szybko, to dość prosta, relatywnie prosta trasa, relatywnie proste ustawienie i no i co, Mikaela po prostu odjechała. Mikaeli odjechała. Z grubsza jak Mikaeli jest na liście startowej, no trzeba liczyć tylko i wyłącznie na to, że popełnił jakiś błąd, no ale co tu liczyć, no ona tych błędów w karierze popełniła na palcach jednej ręki, można to policzyć. Ale słuchaj, ona nawet jakby tam wyjechała, gdzieś ją wystrzeliło, to i tak o, wygrałaby tylko z pół sekundy. Ona by mogłaby się wrócić po kijka i po dychę jeszcze zgubioną na trasie stąd spokojnie i tak.
I wiesz, gdyby tam była jakaś no... Zawsze mam wrażenie, że im jest bardziej podkręcone, jak jest jakaś Bugariada, to Emmy Aicher sobie nie radzi. A jeśli jest coś takiego, prostecz, krótki docisk, to ona jednak lewi, czy to, to ona tutaj daje radę. Ja jeszcze mam jedno wyróżnienie i to jest chyba za cały sezon, jak do tej pory. Pamiętam, że... Kilka lat temu Lara de la Mea była pokazywana jako taki prodigy właśnie i tutaj nadchodząca nowa gwiazda. No i jeszcze to nie jest poziom gwiazdy, ale... Jest to poziom stratosferyczny. Ja oglądałem we Włoszech i Michaela bardzo mi się podobało to określenie, że Michaela stratosferika, stratosferika. Jeszcze coś tam jakieś bello, bello było oczywiście.
Mistrzostwo jest mistrzostwo. Nikt nie kazał wtedy Mikaeli wbijać sobie kiko w brzuch czy coś tam, ale każdy wie, jakie to jest mistrzostwo. Takie mistrzostwo jak Laurent Saint-Germain. No nie, to może nie. Zostajmy przy tym, że mistrzostwo to jest mistrzostwo. Tak, tak. Ostatnia jeszcze piona Jennifer'a German'e może? Czy co? No piona, wyróżnienie Jennifer'a German'e. Nie no, ja to ją wyróżnię jako ona coś wygrana. No w sumie okej. W sumie, no właśnie, wyróżniam Laura de la Meo, ona 3 seki straciła, Jennifera 3,5. Kurde, no to jest... Dobra, boże... Znaczy jedna rzecz godna odnotowania jeszcze, to jest to, że 6 sekund przewagi ma Michaela Schifrin łącznie nad kolejną zawodniczką.
Mnie się to oglądało całkiem dobrze. Muszę przyznać, że ten pierwszy jak na zjazd naprawdę było spoko. O tym też myślę będziemy rozmawiać przy następnym zjeździe, ale generalnie z pewnymi wyjątkami uważam Saswong za fajną trasę zjazdową. I gdyby... Już będziemy o tym mówić, czy jeszcze nie? Chyba tak, chyba możemy. Generalnie, gdyby wyciąć te camel jumpy, które są według mnie kretyńskie i tak naprawdę jest to miejsce, w którym jest pułapką na narciarzy. Chłopy tam latają 50 metrów. Ja polecam, widziałem na YouTubie taki filmik, jak ktoś był z boku trasy i Beat Feuicy akurat skakał te camel jumpy. To naprawdę niewiele się różni od tego, jak Samochód Formuły 1 ci przelatuje koło trybuny.
Gość tam frunie 130 km na godzinę i leci sobie 50 metrów. Cały czas zaznaczę, że on robi wszystko, żeby polecieć jak najkrócej. No więc to jest ten absurd zjazdu, który tak jak cały czas tutaj mówimy jest zbyt niebezpieczny miejscami i moim zdaniem to jest taki przykład, że... Kurczę, ta trasa jest i tak bardzo selektywna. Ten camel jump wcale nie decyduje o zwycięstwie. Tam decydują te wiraże na Cancentinie. I camel jump jest tylko takim miejscem, w którym... Ha! Zobaczmy, może Frederick Miller wybije sobie zęby. No i wybił sobie zęby. Pełna zgoda, pełna zgoda. No właśnie, no i po co serio? Nie wiem, ale to się różni od ski crossu, no naprawdę, no jakby pójście tam czterech chłopów, no i to będzie jeszcze fajniejsze.
No tak, ale wiesz, wytnij ten durny skok, na którym się rozwalają chłopie. Ja polecam, wpiszcie sobie Val Gardena crush, większość crushy to jest właśnie stamtąd. To jest filmik, w którym Dawid Płasą tam się wywala, z 15 lat temu. To nie jest nowość, no. Cały czas tkwimy w tej iluzji, że no to fajny sport, no. Pokażcie mi drugi taki sport, że gość ubiera na siebie pianeczkę, skorupkę na głowę i zapierdziela 130 na godzinę w drzewo na lodowej trasie. Nie ma takiego sportu i nie ma argumentu, który by mnie przekonał, że to jest przesada. Ja bym jeszcze wpuścił tam lwy i niech lwy po prostu na łańcuchach niech ich tak gryzą jeszcze albo szarpią. Przecież jak Fredrik Meller się wywalił, to można było przewinąć i wtedy by tego nie było.
Ja też uważam, Gardena była spoko, Gardena była spoko. To było spoko, tylko no faktycznie, no te cameljumpy. No właśnie. Tak to skwitujmy. Wyniki... Super zjazd, gdyby nie cameljumpy. Taka jest moja opinia. Wyniki, no, Marco Andermatt był miękki, plastyczny, dynamiczny, czysto jeżdżący. I co jeszcze mi się rzuca w oczy? Nie zmienia się od zeszłego sezonu to, że Franjo Von Almen jest chyba najlepiej prowadzącym narty zawodnikiem. I znowu, tak jak mówimy wielokrotnie, nie jesteśmy ekspertami w szybkościowych konkurencjach. Gość jedzie, inni jadą to samo, a on na jakimś płaskim nagle pyk, trzydzieści setnych urwane, nie? Nie wiem, albo ma jakiś turbo smar, coś tam jest. Dodajmy jeszcze do tego, że potrafi walić fajne triki w ogóle na tych camel jumpach, to to jakiś safety, to to jakiś tailgrab, to jakieś takie, no też, też spoko naprawdę.
Takie mafinezje, mafinezje. No i ja bym docenił, no powiem szczerze, że ja nie spodziewałem się tutaj Dominika Parisa na pudle, bo wiesz, tak jak wielokrotnie mówimy, Dominik Paris to ten największy worek ziemniaków zrzucany z busa na targowisku i czasem te ziemniaki tam podskakują strasznie, a dzisiaj opanował skrobię. On panował wszystko i wyglądał dobrze. Ale on w Walgardenie zawsze mu to się dało, z tego co pamiętam. Nie, w Bormio, przepraszam. Także cieszymy się z Dominika Parisa. Charakterystyczne chyba jest też dla Walgardenerzy, że tutaj długonodzy zawodnicy, którzy radzą sobie dobrze, albo też, którzy mają czutkę, wypadają nieźle, więc tutaj Nils Alfandzio, Vanni Franssoni, Kyle Negomir, Christo Wienerhofer powstał ze zmarłych.
Dali nam nadzieję Czesi na to, że możemy coś osiągnąć za sprawą Ester Ledleckiej, za sprawą, no może Martina Dubowska koniecznie nie, ale Sarka Strachowa. A pamiętasz Sarkę Zachropską? Dokładnie. Sarka Zachropska-Strachowa. No i teraz do tego zaszczytnego grona Czechów, którzy niosą kaganek nadziei i promyk oświaty i wszystkiego, co w życiu piękne dołącza. Jan Zabystran, Jan Zabystran, który Dobra, jakby oddajmy cesarzowi to cesarskie. On tam się wziął kompletnie z dupy. Naprawdę, no jakby dobra, wiedzieliśmy, że on dobrze to potrafi zjechać, ale żeby wygrać, no to umówmy się. Jak patrzymy na jego wyniki, no to tam naprawdę, no wyniku jednocyfrowego dotychczas w ogóle jeszcze nie było, także ten wynik jest całkowicie od czapy. I tym bardziej jest on niesamowity i tym większe brawa dla Janka Zabystrana, którego oczywiście Seba Białobrzycki tam prowadzi z matczyną troskliwością.
To jego robota. To jest jego robota, tak. Ale no tutaj też wspaniałości tego faktu dodaje to, że współpracuje z Niemcami, współpracuje z Niemcami, jeździ z Niemcami, że ta współpraca im się naprawdę opłaciła. Seba, jak spotkałem go na Kauner, opowiadał mi o tym, że tam naprawdę dużo dobrego się dzieje, fajna. Ekipa się tworzy, fajnie się to wszystko wspiera. No i fajnie, że wzięli go pod swoje skrzydła i że dzięki temu się rozwieją. I fantastyczny obrazek, kiedy to drużyna niemiecka trzyma Czecha. No naprawdę, to takie brakowało tylko jeszcze flagi Unii Europejskiej po prostu. Odkupili swoje winy z 38 roku, kiedy to mieliby tam być tylko na chwilę. Anschluss, tak? Anschluss odkupiony. Słuchaj, no generalnie Unia Monetarna czy Unia Fiskalna jeszcze niezbyt wyszła, no ale Unia Narciarska może tutaj we wspólnocie europejskiej się wytworzy.
No i bardzo dobrze, no trzeba razem trenować. Ale wiesz co, no generalnie znowu to jest piękno w Algardeny, no bo ja tak wyczytam parę nazwisk z top 10 i czy byś się ich spodziewał, no bo mamy tego Zabystrana. Na trzecim miejscu jest Giovanni Fransoni, czwarty jest Nils Allegre, piąty w ogóle jest Matthieu Ballet, Mateusz Ballet. Krzysztof Innerhofer znowu, Daniel Hemetsberger. To jest taki zjazd, gdzie ten drugi garnitur pokazuje zęby, właśnie znowu ci długonodzy, no tutaj Zabystran jest dość wysokim chłopem, także potrafi wybierać, no ale też oddaj, też zgadzam się z tobą, jeszcze ci muszę poprawić, rok temu był ósmy w Kwidwiel raz. Ale to nie jest taki zawodnik, nie wiem, weźmy taką Laurę Pirowaną przykładowo.
Dziewczyna, która jest cały czas w top 10 i ona nigdy na podium nie wjechała. A tu mamy takiego Zabystrana, który raz był w top 10 i wygrał, nie? Powrotne i niesprawiedliwe, co Zabystran pojechał zarąbiście. Odcinek przedświąteczny. Names mentioned. Names mentioned. Twarz się nadspisz, a tutaj nagle Czech mówi, hej, napiłem się kofoli, zjadłem sobie, mam tatarską maszkę, no zobaczcie, zobaczcie jak to się jedzie. Nie no naprawdę, Odermatt, jak ja go zobaczyłem, myślałem wow, wow, wow, co musiał dopiero zrobić Zabystran.
Trzeba też dodać, że ta trasa i ustawienie samej trasy z tego supergiganta było takie... No, jak to ktoś kiedyś powiedział, no w Intercupach wygra ten, kto ma największe jajka, no największe jajka miał Janek Zabystran. Czeskie jaja, dokładnie, czeskie jaja zostały pokazane. No i też fajnie, że Giovanni Franzoni też to trzecie miejsce, pierwsze podium. Też, no bardzo fajne chwile i ten sport przez to jest taki piękny, przez to, że właśnie tutaj jedni drugi wspierają, ten dedykuje swojemu zmarłemu koledze. No jest to, no naprawdę fajnie, fajne obrazki. Dokładnie. I jeszcze jedną mam tutaj w notatkach, widzę rzecz zapisaną. No, zdecydowanie też wydaje mi się, że warunki się po prostu poprawiały i dalsze numery chyba miały ciutkę szybszy śnieg.
Wnikliwie śledziłem, dokładnie. No słuchaj, generalnie jak zobaczyłem przejazd Marko Odermata, to znowu był, miałem déjà vu z supergiganta, bo pomyślałem, kurde, a co goś zjechał, nie? Co tu się w ogóle wydarzyło? I znowu przyszedł ten niesforny Franjo von Allmendt, koszmarny Karol, tak chyba się ta bajka nazywała, wiesz, lekko pucułowaty chłopczyk, Ludwiczek taki, który tutaj machnie ręką, tutaj gdzieś tam go rozbije, tutaj powalczył, ale zaraz się zbierze i no... Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, zapraszam ekspertów do wytłumaczenia mi. Po prostu gość kładzie narty, składa się w pozycji aerodynamicznej i jedzie chyba, nie wiem, dwa kilometry szybciej od odermatu, no coś w tym musi być. Ja zacząłem się zastanawiać, może on po prostu jest bardziej aerodynamiczny, może ma lepszą pozycję w tym jajku, w tej pozycji zjazdowej.
Bo tak jak wspominam, Odermatt według mnie przejechał doskonale, Franio przejechał po swojemu, czyli po prostu najszybciej. Niesamowita sprawa. Ja się zobowiązuję, że ja zrobię, nałożę te dwa przejazdy i ja ci powiem dlaczego tak jest. Nałóż, czy może to jest kwestia linii, którą lepiej dobieram, ale dobra, lepiej dobieram linię od Obermata, no to wiesz, lepiej dobierz farbę od Picassa. To nie, nie sądzę, żeby to był argument. Dowiemy się, dowiem się i wrzucę. Dowiemy się. Wracamy do tego, co mówiłem przy pierwszym zjeździe. Bardzo fajny zjazd, gdyby nie camel jumpy, na których Ryan Cochrane-Siegel się oczywiście wypieprzył, gdzie ludzie mieli kłopoty.
Ten camel jump to jest po prostu taki, wiesz, wilczy zasiek na zawodników. Ale dobra, miałem nie drążyć, także przyjeżdżamy. Więc wystarczająco dużo i tak powiedzieliśmy, to jest zjazd, jedziemy do pań. Tak, jeszcze tylko oczywiście Dominique Paris dalej wygląda super i Alessio Migliano, fajne zaskoczenie. Młody relatywnie zawodnik, jak na zjazdowca, nieźle tam wyglądał w Pucharze Europy, no i zrobił swoje. No i trzecie miejsce Floriana Schiedera, to też ciekawy zawodnik. Ja przyznam szczerze, tak na oko on wcale nie wyglądał dla mnie, według mnie jakoś kapitalnie, no ale był rychly, także... Zrobił swoje i wielkie gratulacje. No, gość potrafi trudne trasy. Dwa podia na Kitzbichel, a teraz Saslang, który też jest specyficzny. Panie, lecimy dalej, tak?
Mhm. Panie, przenosimy się do Val d'Isère. Trasa o wdzięcznej nazwie OK? Czy coś takiego? Chyba tak się nazywa ta trasa zjazdowa, na której szybkościowo uprawiają panie. No i znowu zebraliśmy się po to, przed świętami babcia Lindsey przyniosła wszystkim dziewczynom pierniczki. Ale powiedziała drogę. Ale to nie królowało na stole chyba. No słuchaj, nie królowało na stole, ale mimo wszystko... Ale parę komplementów zgarnęło. Ja mam takie wrażenie, jasne, te pierwsze, Lindsey była dwa razy trzecia, od razu tutaj sprzedam. Jasne, wygrały inne zawodniczki, ale wiesz, to jest tak, jak przy tym stole wigilijnym, no zachwycasz się jakimś daniem, ale gdzieś w serduszku ten wigilijny barszczyk, mówisz, kurczę, chyba ten barszczyk był najsmaczniejszy.
To nie jest slalomi gigant. Tu rzadko kiedy tak jak na Sassu Longu wjeżdżają zawodnicy z wyższymi numerami do topki, bo jednak koszty i możliwości treningu tych słabszych w porównaniu do tych najlepszych są relatywnie różne. To jest takie troszkę wstawianie zawodników z Formułą 1 i Formułą 3. Po prostu nie ta pojemność silnika, nie ten moment obrotowy, nie te budżety. Niektórzy tutaj próbują podgryzać, ale nie mają wielkich szans, a szczególnie u pań mam wrażenie, że ta czołówka jest od dawna mocno zabetonowana i niewiele się zmienia. Dobrze, więc zjazd. Wraca na podium Cornelia Hitter. Gratulacje, świetna jazda, ona zawsze była szybka. To taki trochę Franjo von Allman wśród kobiet mam wrażenie. Też często tam rozbije te skręty.
Ona jechała po zwycięstwo, ale tam się rozpierniczyła na jednym skręcie, gdzie Zofia, my się znamy, po prostu nie popełniaj błędów, no to wygrasz w końcu. A jeszcze dobra jedna rzecz, Alice dołożyła troszeczkę punktów i 21 miejsce. No właśnie. Powiem ci, że ja mam taką notatkę, że no kurczę, Alicja chyba jest jedyną nadzieją na powalczenie w Generalce z Michaliną, nie? Chyba tak. Znaczy tak, z pewnością, z pewnością. Tak, no bo dorzuca fenomenalny supergigant, czego nie było. Gigant to wiadomo, solidna firma. Alice to jest jak, wiesz, blachy Pruszyński. Porządne blachy, wiesz, że pięknie deszcz będzie stukał, nie zardzewieje, cynkowane, no wszystko gra. No więc, ale ten supergigant to jest zaskoczenie i kurczę, ona świetnie wygląda na tym supergigancie.
I bardzo lubię porównywać ją i niektóre zawodniczki, które raczej specjalizują się w zjeździe, w jeździe na krechę. Nie wiem, takie jakieś Jasminy Suter czy tam tego typu Jasminy Flury, czy tak dalej. No to kurczę, Alicja wygląda jak... Jak to mówi nasz komentator, trochę jak Pitbull w kurniku, trochę, nie? Trochę tak, trochę tak, dokładnie. Tak to wygląda. Więc Supergigancie mamy drugie miejsce Alicji. Pierwsze miejsce Sofii, fenomenalnie pojechała. Nie ma tutaj nic dodać, nic ująć. Zasłużone zwycięstwo nareszcie. Cieszy ta właśnie Alicja i cieszy też Elena Krutoni na czwartym miejscu. To stara znajoma. Perypetia zdrowia. Miłość z szkolnych lat. Miłość ze szkolnych lat.
Ach, ta brunetka wspaniała z Włoch, prawda? Dobrze, dobrze się tutaj ją ogląda. No i ciocia Lindsey na miejscu trzecim. Ciocia Lindsey, ale to już jej barszczyk. No i ciocia Lindsey z niezawodnym barszczem, tak jest. Jej barszczyk i makówki, to jest to. Nie ma siły na nią. No kurczę, czy ona tutaj nie zrobi jakieś... Ale by było jaja, jakby zrobiła jakąś kulkę w Generalce, nie? No to pachnie. Pachnie spokojnie. No to trochę pachnie, nie? Mówisz, że czujesz swąd kulki? No już patrzę na standingi, bo nie mam ich jeszcze tam. To jest pierwsza w DH i to ma sporą przewagę nad Lindsey. No musiałaby się Zofia obudzić albo Cornelia i coś potargać, no ale biorąc pod uwagę jak stabilna forma jest Lindsey, no to tutaj jest duża szansa na to.
No to jedna i druga tutaj do wzięcia. No ale tu jeszcze ta, to przecież jeszcze Alice tutaj, ale no w downhillu no to fajnie, no Lindsey i druga Emmy Aicher, no ciekawie, naprawdę. Tak jest, Emmy Aicher aktywuje swoje potężne udo i wtedy to działa, dokładnie. Aczkolwiek, no właśnie w tym Val d'Isère było też, chyba w Supergigancie widać, no jak trzeba było skręcać, to ona po prostu nie wygląda dobrze i pewnie, nie? Tak jest. Lećmy dalej, lećmy do konkurencji królewskich. Jezu, bo co jeszcze jest i gigant, i gigant, i slalom. Ja już myślałem, że tylko slalom nam został. Ale wiesz, ale ten slalom... Wiesz, dla mnie Alta Badia to się równa gigant. Ten slalom tam jest taki na doczepkę. Takie mam wrażenie. Ta trasa aż tak fajna na slalom nie jest.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W przedswiątecznym odcinku drodzy Widzowie i Słuchacze oprócz tego, że pragniemy życzyć Wam najwspanialszych świąt Bożego Narodzenia to opowiadamy o rekordowej liczbie 8 zawodów, w trakcie których wydarzyło się tyle, że hohoho.
Musieliśmy się naprawdę uwijać, tak żeby zaliczyć i Courchevel i Val d'Isere i Val Gardenę i Alta Badię i jeszcze coś mądrego o tym opowiedzieć.
Przede wszystkim zachwycamy się Lindsey Vonn, która ze swoją jazdą już zaczyna ustawiać się po kulkę w zjeździe oraz przełomowym i absolutnie zaskakującym zwycięstwie Jana Zabystrana w Val Gardenie. Macio chciałby również aby w Val Gardenie nie było wielbłądzich garbów oraz bije się w pierś w obliczu osiągnięć Emmy Aicher. Tonio natomiast chciałby więcej bułgarów w slalomie, bo takie jak były w Alta Badia to takie o. Dodatkowo nawet już nic nie mówimy o kobiecym slalomie, czekając na to, aż Mikaeli powinie się noga i da którejś z zawodniczek w końcu cieszyć się zwycięstwem. No i oczywiście rozpływamy się nad podkręconą Alta Badią i płaczemy nad Rzeką, która zdaje się nigdy nie dowiezie drugiego przejazdu.
Zapraszamy do słuchania i życzymy Wam Wesołych, Śnieżnych Świąt!