Kryjówka w podziemiach rzeszowskiego Rynku
Piwnice pod płytą rzeszowskiego Rynku mają długą i niezwykle ciekawą historię. Ich powstawaniu sprzyjał miękki lessowy grunt, pomieszczenia przez długie lata pełniły funkcję magazynów oraz „sklepów ziemnych” a ich bogactwo świadczy o zamożności mieszkańców miasta. W czasie II wojny światowej dla mieszkających w Rzeszowie Żydów podziemia dawały jedną z niewielu szans na uchronienie się przed niemieckimi wywózkami i uratowanie życia. Dobrze udokumentowaną historię ukrywania się w bunkrze pod kamienicą Rynek 15 kilkudziesięcioosobowej grupy Żydów oraz opiekującej się nimi rodziny Stasiuków opowiadają historycy: Kamil Kopera z instytutu Pileckiego oraz Jakub Pawłowski – przewodnik i animator z Rzeszowskich Piwnic.
A przynajmniej tak to wygląda w relacji Natana Berlinera, która zazębia się z opowieścią Kotuli, czyli kronikarza rzeszowskiego. I to w bardzo, bardzo wielu szczegółach. Na przykład Kotula pisał, że w pewnym momencie W okolicach Rynku, w okolicach ulicy Mickiewicza znaleziono w środku zimy worek kartofli. Natomiast Nathan Berliner opowiadał, że w umówionym miejscu wozak ojzerowicz żydowski, który jeszcze mógł poruszać się po Rzeszowie, miał zostawić worek kartofli dla ludzi, którzy ukrywali się w bunkrze. Berliner opowiadał, że z perspektywy ludzi, którzy mieli odebrać ten worek, oni nie mogli tego zrobić, bo na zewnątrz w rejonie zawalonych kamienic przez całą noc parkował niemiecki samochód wojskowy i Niemcy nie znaleźli tego worka, a Żydzi nie mogli tego worka po prostu przejąć.
Zrobiło się widno, nagle tajemniczy worek pojawił się w centrum miasta, więc relacje tak różnych ludzi zazębiają się w przypadku tej opowieści o tej kryjówce w niesamowity sposób. To też pokazuje, jak to było trudne zadanie, chociażby zapewnienie żywności osobom, które się tutaj ukrywały, czy wywóz nieczystości. Właśnie cały czas podkreślamy, jesteśmy w centrum miasta. Dokładnie tak. Przez pierwszy okres na pewno tą kryjówką opiekował się Abram Abraham Oizerowicz. Był to człowiek pochodzący z Łodzi, który tutaj w Rzeszowie pełnił funkcję pewnego rodzaju grabarza. On wywoził z terenu getta zwłoki zamordowanych Żydów, a później do początku roku 1944 pracował w Rzeszowie w tym samym charakterze. Wywoził zwłoki osób zamordowanych na zamku, zastrzelonych na ulicach.
W pewnym momencie on również poczuł się zagrożony i zniknął ze swoją rodziną, jak to Kotula pisał, zapadł się pod ziemię. Oczywiście Ojzerowicz i jego rodzina ukryli się w Piwnicach. Tą kolejną osobą, która zaopatrywała i opiekowała się tą kryjówką był Michał Stasiuk i jego żona Wiktoria. Stasiukowie mieszkali w centrum Rzeszowa, na początku przy króla Kazimierza, później na terenie przyległym do Rynku, w Kamienicach w Rynku, można by powiedzieć. I za moment ten punkt też odwiedzimy. A co jeszcze możemy powiedzieć, co jeszcze wiemy o osobach, które się tutaj ukrywały? Na ile historycy są w stanie dzisiaj poznać ich nazwiska? Czy już znają te nazwiska? Zachowała się księga więzienna. Zachowała się księga więzienna, do której wpisano praktycznie trzy czwarte osób złapanych w bunkrze w podziemiach rzeszowskich.
Niemcy wiedzieli, że bunkier istnieje i szukali go. Był on jednak naprawdę bardzo dobrze ukryty. Mieliśmy tam podziemne tunele i cały czas kopaliśmy nowe, by przygotować sobie drogę ucieczki na wypadek odkrycia naszej kryjówki. Nasza codzienność opierała się na dyscyplinie. Każdy miał wyznaczone zadania. Dniem i nocą na zmianę trzymaliśmy straż, żeby uniknąć zaskoczenia przez Niemców. Młodszy brat Siutka zamontował światła ostrzegawcze zamiast dzwonków alarmowych i odpowiadał za wystawienie straży. Pani Kleinminc prowadziła kuchnię. Mieliśmy zapas towarów, a Ojzerowicz dostarczał nam świeżych produktów, dopóki nie sprowadził się do bunkra ze swoją rodziną.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Grażyna Bochenek przedstawia historię Rzeszowa i opowiada o planie odcinka poświęconym kryjówce w podziemiach Rynku.
Historia powstania i funkcjonowania kryjówki w podziemiach Rynku podczas II wojny światowej.
Opis struktury i połączeń piwnic pod Rynkiem oraz ich funkcjonowania podczas okupacji niemieckiej.
Opis zabezpieczeń i systemu alarmowego w kryjówce oraz relacje o wejściach do piwnic.
Opis osób opiekujących się kryjówką, w tym Abram Abraham Oizerowicz, Michał i Wiktoria Stasiuk oraz ich syn Marian.
Opis odkrycia kryjówki przez robotników i aresztowania Żydów przez Niemców.
Opis upamiętnienia grupy Żydów ukrywających się w kryjówce pod Rynkiem przez pomnik w Rzeszowie.
Podsumowanie historii kryjówki w Rzeszowie i porównanie z innymi historiami ukrywania się w innych miastach Polski.
Podziękowania i odwołanie do strony internetowej Instytutu Pileckiego z dodatkowymi informacjami o historii kryjówki w Rzeszowie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Piwnice pod płytą rzeszowskiego Rynku mają długą i niezwykle ciekawą historię. Ich powstawaniu sprzyjał miękki lessowy grunt, pomieszczenia przez długie lata pełniły funkcję magazynów oraz „sklepów ziemnych” a ich bogactwo świadczy o zamożności mieszkańców miasta.
W czasie II wojny światowej dla mieszkających w Rzeszowie Żydów podziemia dawały jedną z niewielu szans na uchronienie się przed niemieckimi wywózkami i uratowanie życia. Dobrze udokumentowaną historię ukrywania się w bunkrze pod kamienicą Rynek 15 kilkudziesięcioosobowej grupy Żydów oraz opiekującej się nimi rodziny Stasiuków opowiadają historycy: Kamil Kopera z instytutu Pileckiego oraz Jakub Pawłowski – przewodnik i animator z Rzeszowskich Piwnic.