Mentionsy Mentionsy
Łysy z Rynku - Tomasz Borejza
Łysy z Rynku - Tomasz Borejza

TOP 10: Największe ABSURDY państwa. Tak DOJEŻDŻAJĄ zwykłych ludzi [RANKING]

10.03.2026 ·34 min 20 s

Czy w Polsce można trafić za kraty za kradzież wafelka wartego 99 groszy? Czy urzędnik skarbowy może zniszczyć piekarza za to, że ten... rozdawał chleb głodnym? Zapraszam na ranking TOP 10 najbardziej absurdalnych i bulwersujących sytuacji, w których machina państwowa – zamiast chronić – postanowiła przejechać walcem po zwykłym człowieku.Przyjrzymy się sprawom, które obnażają smutną prawdę: system bywa niezwykle sprawny w ściganiu „szaraczków” i zadziwiająco wyrozumiały dla tych, którzy mają „wypasione fury” lub odpowiednie znajomości. Od głośnej sprawy 15 lat więzienia za niewinność, po mandaty za jazdę na rowerze czy pomoc przy wymianie żarówki. Merytorycznie, kulturalnie, ale z odpowiednią dawką złośliwości.W tym odcinku m.in.:Więzienie za wafelek i chory system karania.Dramat piekarza z Legnicy – jak skarbówka „nagradza” za dobroczynność.15 lat za niewinność – kiedy procedury wygrywają ze sprawiedliwością.Silni wobec słabych – dlaczego celebrytom uchodzi na sucho więcej?

Policja go zatrzymała. W postępowaniu nakazowym sąd wymierzył mu karę 100 złotych grzywny. Pan Arkadiusz K. był poważnie chory psychicznie i był w tym czasie też ubezwłasnowolniony. Ale sąd nie poinformował o tej grzywnie jego opiekuna prawnego. W związku z czym grzywna nie została zapłacona i zamieniono ją na 5 dni aresztu. I w ten sposób chory schizofrenik Arkadiusz K., 42-letni mężczyzna, który wcześniej występował m.in. w szansie na sukces, trafił za kraty. Przy czym pan Arkadiusz w areszcie spędził zaledwie 3 z 5 zasądzonych dni, bo za pozostałe 2 dni grzywne za niego zapłacił ktoś, kto trafił na miejsce drugie naszego rankingu. Pan Krzysztof Olkowicz, szef służby więziennej w Koszalinie.

Bo miejsce drugie to uwolnienie chorego więźnia. Kiedy Arkadiusz K. trafił do aresztu w Koszalinie, to jego zachowanie zaczęło wzbudzać pewne zaniepokojenie i wątpliwości ludzi, którzy tym aresztem zarządzali. Zobaczyli, że ten jest prawdopodobnie chory psychicznie i że cała sprawa wymaga interwencji, a jeszcze bardziej zaniepokojili się, kiedy dowiedzieli się, że on do tego aresztu trafił właśnie za kradzież batonika. Przełożony aresztu powiadomił więc pana Krzysztofa Olkowicza. Pan Olkowicz porozmawiał z Arkadiuszem K. i po tej rozmowie uznał, że w normalnym trybie to pewnie by się odwoływał i zgłaszał, że ten mężczyzna nie powinien przebywać w areszcie, ale ponieważ zostały mu tylko dwa dni od siatki, to on po prostu za niego te grzywne zapłaci. No i zapłacił 40 złotych kary, której nie zapłacił za siebie chory na schizofrenię mężczyzna.

Czyli zrobił coś dobrego, tak? Ale to był początek jego problemów. O tych Onet pisał tak. Olkowicz zlecił wpłatę 40 zł grzywny za mężczyznę, który znalazł się w areszcie po kradzieży wafelka wartego 99 groszy. O przygotowanie potrzebnej kwoty poprosił swoją sekretarkę, a wpłacenie grzywny zlecił zastępcy dyrektora aresztu śledczego. Sprawa trafiła na wokandę po tym, jak podwładni Olkowicza donieśli do Ministerstwa Sprawiedliwości o wpłaceniu grzywny za ubezwłasnowolnionego Arkadiusza K. Powiadomili resort o podejrzeniu naruszenia przez dyrektora przepisu, który zabrania uiszczania za więźnia grzywny, jeśli nie jest się bliską mu osobą. No i jak sprawa trafiła na tę wokandę, to okazało się, że pan Olkowicz został skazany. A sąd nawet uznał, że to, co zrobił, jest naganne. No bo człowiek na takiej pozycji powinien tutaj świecić przykładem, a nie pokazywać, że można się wykazać sercem i zapłacić grzywnę, żeby uwolnić chorego człowieka z aresztu.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.