Wyspa Robinsonów
Znaleźli się na bezludnej wyspie z innych powodów niż burza morska. Spędzili na niej mniej niż dwie dekady. Nie mieli Piętaszków.
Należy ona do Chile i jest częścią archipelagu Juan Fernandez. Jak doszło do odkrycia? Wyspę zupełnie przypadkowo odkrył w 1574 roku, a więc dość dawno temu, nawigator o tym samym imieniu, Juan Fernandez, który nazywany był również el brujo del pacifico, czyli czarownikiem Pacyfiku, ze względu na to, że udało mu się odkryć szlak morski łączący Peruwiańskie Calao z chilijskim Valparaiso. Chodzi o to, że w owym czasie podróż między tymi dwoma miastami Wicekrólestwa Peru trwała bardzo długo. Przebycie o odległości 2,5 tysiąca kilometrów lądem trwało kilka miesięcy, a nawet dłużej. Morzem było bardzo prosto podążać z południa na północ, ponieważ wtedy korzystaliśmy z prądu Humboldta.
A więc w Valparaiso płynęliśmy na północ i właściwie w kilka tygodni można było dostać się do Calao, ale z powrotem zdarzało się, że statki płynęły nawet pół roku. Więc problem był olbrzymi, komunikacja była konieczna i ów Juan Fernandez, o którym zbyt wiele nie wiemy, wymyślił, że zatoczy taki szeroki łuk na Pacyfiku. To znaczy wypłynie bardzo daleko na zachód i wróci na wschód, docierając do właśnie Valparaiso. To mu się udało i okazało się, że taki manewr stosując jest w stanie w ciągu kilku tygodni pokonać drogę, która zajmowała innym wiele miesięcy. I wykonując ten łuk natknął się jakieś 700 kilometrów na zachód od wybrzeży Chile na grupę wysp. Wśród tych wysp trzy są takie zdecydowanie większe.
Wyspy były bezludne. Jak dzisiaj wiemy prawdopodobnie nigdy nikt tam nie mieszkał. Znajdowały się w dobrym klimacie, ponieważ one leżą na 34. równoleżniku, czyli mniej więcej są tak położone jak Montevideo albo Sydney. Sydney to jest dobry punkt odniesienia, bo mają podobny klimat, czyli jest to bardzo sprzyjający dla człowieka klimat. Nie ma tam upału, a jednocześnie zimy są lekkie, więc wyspy ogólnie rzecz biorąc były atrakcyjne. Juan Fernandez odkrył je i wypuścił na nie trochę kóz, które później tam się rozmnożyły, wypuścił też jakieś koty, coś próbował posadzić, wrócił do Chile. Sprawa zaludnienia tych wysp, czy stworzenia tam jakiejś hiszpańskiej placówki przez wiele lat była rozważana, ale na początku nikt nie był tym zainteresowany.
A sam Juan Fernandez wziął udział w innych, dość osobliwych wyprawach. Być może dotarł nawet do Nowej Zelandii. Co by za tym przemawiało, że tak istotnie było? W XIX wieku José Toribio Medina, taki chilijski historyk i zbieracz dokumentów, opublikował książkę na temat Fernandeza, w której zamieścił list pewnego duchownego, który Pisząc do króla pisze o wyprawach, które zostały podjęte przez Hiszpanów w XVI i XVII wieku, na początku XVII wieku na Pacyfik. Wymienia tam podróże Mendani, wymienia podróż Quirosa i wspomina o podróży Juana Fernandeza, o której w oficjalnych dokumentach nie ma żadnych wzmianek, ale wspomina, że była to podróż nie zaakceptowana przez władzę, ale sfinansowana przez bogatego kupca i podróż ta miała prowadzić bardzo daleko
Na zachód, na południowy Pacyfik, gdzie Juan Fernandez ponoć odkrył olbrzymią wyspę, gęsto zalesioną, z wysokimi ludźmi o jasnym kolorze skóry. Więc podejrzenie było takie, że Juan Fernandez dotarł do Nowej Zelandii, bo opis, który przedstawiono pasuje do tego wielkiego lądu. Niestety jest to jedyne potwierdzenie tej jego podróży. Nie ma żadnych dokumentów, a W archiwach Indii, podobnie jak w archiwach wicekrólestw Meksyku i Peru znajduje się mnóstwo dokumentów, w związku z czym podejrzenie jest takie, że gdyby ta podróż rzeczywiście się odbyła, to jakieś dokumenty się powinny znajdować. Niewykluczone jednak, że Juan Fernandez rzeczywiście w rodzaju takiej prywatnej misji popłynął i coś takiego zobaczył, bo też nie ma powodu sądzić, że ów duchowny w tym liście, który przypadkowo został odnalaziony,
Kłamie akurat pod tezę, której broni się często dzisiaj, że Hiszpanie odkryli wcześniej przed Anglikami wiele z tych wysp, których odkrycie dziś przypisuje się Anglikom. Więc twierdzenie, że ów duchowny napisał prawdę o Kirosie i Mendanie, a skłamał o Fernandezie, ma sens tylko z punktu widzenia dzisiejszej debaty. On to pisał w czasie, kiedy Hiszpania była imperium i w ogóle Anglikami się specjalnie nie interesowała, w związku z czym nie było powodu, żeby akurat zmyślił tą Podróż. Co najwyżej ktoś jego mógł z kolei wprowadzić w błąd. To jest jeden z takich punktów zapalnych i prawdopodobnie dopóki nie pojawią się jakieś nowe dokumenty nie rozstrzygniemy tego, czy Juan Fernandez oprócz wysp swojego imienia dopłynął również do Nowej Zelandii. A więc pewne jest to, że Hiszpanie byli przed Anglikami na wyspach Juan Fernandez.
I zastąpić ostatecznie Hiszpanię, więc po stu latach tych angielskich korsarzy, korsarzy, nie piratów nawet, ponieważ oni mieli pozwolenie, czy listy kaperskie, a więc mieli zgodę własnego kraju na to, żeby takie działania prowadzić, tych angielskich korsarzy było dużo więcej, a że Hiszpania wówczas powoli traciła siły i jej rola jako mocarstwa była coraz mniej istotna, no to nic dziwnego, że Anglicy mogli sobie dowoli po tym Pacyfiku kursować. I właśnie pod Johnem Watlingiem pływał pierwszy z rozbitków, o których będziemy wspominać w tej audycji. Znamy tylko jego imię William, był Indianinem i właściwie to jak on się znalazł na jednej z wysp archipelagu Juan Fernandez jest bardzo znaczące, mianowicie nie zdążył wrócić na okręt.
William mieszkał samotnie na wyspie Juan Fernandez przez trzy lata. Hiszpanie wiedzieli o jego obecności. Ich statki cumowały tam, a członkowie ich załóg szukali go. On jednak pozostawał w ukryciu i nikomu nie udało się odkryć jego kryjówki. Kiedy Watling pozostawił go na wyspie miał muszkiet, nóż, mały róg prochu i kilka kul. Kiedy skończyła mu się amunicja, wpadł na pomysł, aby za pomocą noża pociąć lufę muszkietu na małe kawałki, z których wykonał harpuny, włócznie, haki i długi nóż, podgrzewając najpierw kawałki żelaza na ogniu, a następnie wykuwając je przy użyciu kamieni. Może wydawać się dziwne to tym, którzy nie znają przenikliwości Indian, ale ludzie ci przywykli do takiego życia w swoim własnym kraju, na Wybrzeżu Moskitów.
Ubranie, jakie miał Rozbitek, wkrótce zniszczało i odziany był jedynie w skórę owiniętą wokół bioder. Jak to się stało, że w końcu William wydostał się z tej matni, w którą wpadł? No cóż, wyspy Juan Fernandez były dobrym przystankiem dla korsarskich statków angielskich i Anglicy często tam zawijali, w związku z tym ledwie trzy lata musiał czekać biedny William, żeby ktoś go odnalazł. W międzyczasie widział hiszpańskie statki, ale za każdym razem się krył, no bo był poddanym w pewnym sensie Anglików.
Kiedy zobaczył flagi Królestwa Anglii, ujawnił się, a tak się złożyło, że akurat statki, bo to dwa statki wtedy przypłynęły, miały na pokładzie innego Williama, Williama Dampiera, słynnego później i korsarza, i żeglarza, który trzykrotnie okrążył świat, i przyrodnikę, no i taką dość wybitną postać brytyjskiej żeglugi. Z Dampierem związany jest kolejny rozbitek, być może najbliższy Robinsonowi Crusoe. Kim on był? Selkirk urodził się na zachodnim wybrzeżu Szkocji w 1676 roku, czyli kilka lat przed tym, jak biedny William został uwięziony na jednej z wysp Juan Fernandez. I to był chłopak z problemami, można powiedzieć, to znaczy od początku nie radził sobie ani z nauką, ani z pracą i w zasadzie w ogóle nie był w stanie funkcjonować na lądzie.
I tak jak to było w zwyczaju angielskich korsarzy, wyczekali na moment, kiedy wokół wysp Juan Fernandez nie było żadnych hiszpańskich statków i dobili tam, bo było pewne, że zdobędą tam przede wszystkim to mięso kóz, które było wyjątkowo atrakcyjne. Tych kóz tam były tysiące na tej wyspie, więc wszyscy o tym wiedzieli i uzupełniali tam prowiant. I podobnie jak wcześniejsza korsarska wyprawa, tak też ta wyprawa Dampiera i statek pod dowództwem Stradlinga dobili do brzegu. I zaczęło się to co zwykle, czyli szukanie wody, napełnianie beczek wodą i zdobywanie pożywienia. A przy okazji mogły się też wywiązać kłótnie. Właśnie w takiej kłótni uczestniczy Selkirk. Zupełnie inaczej niż to było opisane u Defo, to wcale nie Jakaś burza spowodowała to, że on się znalazł samotnie na wyspie.
Nie tak jak William nie zdążył się zaokrętować, tylko w wyniku kłótni został po prostu zostawiony na jednej z wysp tego archipelagu Juan Fernandez Mas Atiera. O co poszło? Selkirk był jaki był, to znaczy cały czas był niesforny i cały czas był człowiekiem kłótliwym, w związku z czym to było tak, że on w pewnym sensie został na tej wyspie na własne życzenie, bo on się starł z kapitanem. Wyzywali się i w pewnym momencie Selkirk, który zarzucał i Dampierowi i dowódcom tej wyprawy, że statki są źle przygotowane i za chwilę zatonął, stwierdził, że nie, że on nie wsiądzie na ten statek. Na to Singports, bo ten statek się nie nadaje do tego, żeby nim płynąć i o ile go nie naprawią, to on dalej nie płynie, a ponieważ no i Dampier i pozostali dowódcy mieli swoje cele i chcieli płynąć, no to powiedzieli, no dobrze, no to skoro nie chcesz płynąć, no to cię tu zostawimy.
Wskutek tego w ogóle pół załogi tego okrętu chorowało i umierało i on również cierpiał na tą chorobę, a dokładnie nie wiadomo co to było, jaka to była choroba i zmarł 13 grudnia 1721 roku, czyli 12 lat po tym jak opuścił główną wyspę archipelagu Juan Fernandez. Można podejrzewać, że gdyby został na tej wyspie i nadal zdrowo się odżywiał i prowadził tak zdrowy tryb życia, a jednocześnie pozbawiony byłby stresów wynikających z podległości różnego rodzaju władzom, no to prawdopodobnie mógłby tam spokojnie dożyć osiemdziesiątki. Robinson Crusoe pokonany przez komary. Jak się ma jego historia do tego co opisał Daniel Defoe? Daniel Defoe opublikował swoją książkę w 1719 roku, czyli wtedy, kiedy Selkirk już zaciągał się na tą swoją ostatnią wyprawę.
Natomiast Defoe czytał prasę, czytał relacje i po prostu inspirował się różnymi wydarzeniami. To chyba naturalne u pisarza. Jest jeszcze jedna bardzo tajemnicza postać, która trafiła na tę wyspę masy Atierra, a mianowicie Niemiec, Juan Weber Fahinger. Kim on był i co on robił na tej wyspie, to już jest wiek XX. No tak, ostatni rozbitek, którego możemy dołączyć do kolekcji ludzi, którzy żyli na wyspach Juan Fernandez, to właśnie Niemiec Hugo Weber Fahinga, były marynarz, walczył w I wojnie światowej, później był myśliwym w Patagonii i w 1930 roku osiedlił się na głównej wyspie Massatiera i tam żył przez 10 lat.
Co do kwestii związanej ze skarbem, to trudno powiedzieć, bo można sądzić, że to była jakaś kaczka dziennikarska, która pojawiła się i rozkręciła debatę na temat tego, że rzekomo odnaleziono wielki skarb zakopany tam na wyspie około 1715-1720 roku przez hiszpańskiego kapitana i ponoć było to 600 baryłek złotych monet. Tylko, że nikt nie potwierdził, że jakiekolwiek monety znaleziono. Nie ma też dowodów na to, że jakiś hiszpański kapitan tam coś zakopał. Potem się pojawiły kolejne legendy, że na wyspach, ale to dużo wcześniej, jeszcze w XVI wieku, zakopano legendarny skarb króla Inku. I że on gdzieś tam się znajduje, a to by oznaczało, że gdzieś po odkryciu wysp przez Juana Fernandeza, ktoś tam ten skarb zakopał.
No a teraz wyspy uzyskały, podobnie jak Wyspa Wielkanocna, o której będziemy niebawem mówić, wyspy Juan Fernandez uzyskały pewną autonomię, to znaczy Nie są już w pełni zależne od chilejskiego rządu. Mają prawo decydować o sobie. No i zobaczymy jaki użytek zrobią mieszkańcy tych wysp z pewnej swobody, którą dostali, ale nie takiej swobody, jaką miał Aleksander Selkiewicz. Być może zmienią nazwę trzeciej wyspy na Wyspę Williama. Przekładamy się niebawem. Bardzo dziękuję za rozmowę. Profesor Damian Leszczyński był jak zwykle gościem audycji. Dziękuję. Do usłyszenia. Michał Nowak. Wyspa Robinsonów.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Profesor Damian Leszczyński omawia historię odkrycia wysp Juan Fernandez przez Juan Fernandeza i potencjalną podróż do Nowej Zelandii.
Profesor Leszczyński opowiada o Johnie Watlingu, pierwszym z rozbitków na wyspach Juan Fernandez, i jego losie.
Profesor Leszczyński przedstawia historię Selkirka, który został zostawiony na wyspie Juan Fernandez i porównuje jego los z Robinsonem Crusoe.
Profesor Leszczyński opisuje los Selkirka po powrocie do Anglii, jego kłótnie i koniec życia.
Profesor Leszczyński porównuje historię Selkirka z opowieścią Defoa o Robinsonie Crusoe i omawia inspirację Defoa.
Profesor Leszczyński opowiada o Juanie Weber Fahingerze, ostatnim rozbiteczu na wyspach Juan Fernandez, i jego losie.
Profesor Leszczyński omawia zmiany nazw wysp i kwestię potencjalnego skarbu na wyspach Juan Fernandez.
Profesor Damian Leszczyński podziękowuje za rozmowę i kończy rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.