Wyspa Robinsonów
Znaleźli się na bezludnej wyspie z innych powodów niż burza morska. Spędzili na niej mniej niż dwie dekady. Nie mieli Piętaszków.
Kiedy zobaczył flagi Królestwa Anglii, ujawnił się, a tak się złożyło, że akurat statki, bo to dwa statki wtedy przypłynęły, miały na pokładzie innego Williama, Williama Dampiera, słynnego później i korsarza, i żeglarza, który trzykrotnie okrążył świat, i przyrodnikę, no i taką dość wybitną postać brytyjskiej żeglugi. Z Dampierem związany jest kolejny rozbitek, być może najbliższy Robinsonowi Crusoe. Kim on był? Selkirk urodził się na zachodnim wybrzeżu Szkocji w 1676 roku, czyli kilka lat przed tym, jak biedny William został uwięziony na jednej z wysp Juan Fernandez. I to był chłopak z problemami, można powiedzieć, to znaczy od początku nie radził sobie ani z nauką, ani z pracą i w zasadzie w ogóle nie był w stanie funkcjonować na lądzie.
I tak jak to było w zwyczaju angielskich korsarzy, wyczekali na moment, kiedy wokół wysp Juan Fernandez nie było żadnych hiszpańskich statków i dobili tam, bo było pewne, że zdobędą tam przede wszystkim to mięso kóz, które było wyjątkowo atrakcyjne. Tych kóz tam były tysiące na tej wyspie, więc wszyscy o tym wiedzieli i uzupełniali tam prowiant. I podobnie jak wcześniejsza korsarska wyprawa, tak też ta wyprawa Dampiera i statek pod dowództwem Stradlinga dobili do brzegu. I zaczęło się to co zwykle, czyli szukanie wody, napełnianie beczek wodą i zdobywanie pożywienia. A przy okazji mogły się też wywiązać kłótnie. Właśnie w takiej kłótni uczestniczy Selkirk. Zupełnie inaczej niż to było opisane u Defo, to wcale nie Jakaś burza spowodowała to, że on się znalazł samotnie na wyspie.
Nie tak jak William nie zdążył się zaokrętować, tylko w wyniku kłótni został po prostu zostawiony na jednej z wysp tego archipelagu Juan Fernandez Mas Atiera. O co poszło? Selkirk był jaki był, to znaczy cały czas był niesforny i cały czas był człowiekiem kłótliwym, w związku z czym to było tak, że on w pewnym sensie został na tej wyspie na własne życzenie, bo on się starł z kapitanem. Wyzywali się i w pewnym momencie Selkirk, który zarzucał i Dampierowi i dowódcom tej wyprawy, że statki są źle przygotowane i za chwilę zatonął, stwierdził, że nie, że on nie wsiądzie na ten statek. Na to Singports, bo ten statek się nie nadaje do tego, żeby nim płynąć i o ile go nie naprawią, to on dalej nie płynie, a ponieważ no i Dampier i pozostali dowódcy mieli swoje cele i chcieli płynąć, no to powiedzieli, no dobrze, no to skoro nie chcesz płynąć, no to cię tu zostawimy.
Tamten na taką odpowiedź powiedział, jasne, czemu nie, zostanę tutaj. Dali mu ubrania, dali mu muszkiet, nóż, topór, garnek, Biblię mu dali, żeby mógł potem sobie śpiewać psalmy. I powiedzieli, no chcesz zostać, to zostań. I on był uparty na początku, ale jak zobaczył, że statek odpływa, no to zmienił zdanie i zaczął krzyczeć, żeby go zabrali, ale tamci też byli dość uparci, a poza tym trudno już było im wrócić, więc stwierdzili, dobrze, zabierzemy go przy najbliższej okazji. Ale tak się złożyło, że w tym wypadku Selkirk, który ogólnie nie jawi się jako sympatyczna postać, jest zupełnie innym człowiekiem niż Robinson Crusoe, opisany przez Defoe, Ten Selkirk nie wydawał się też jakoś specjalnie rozgarnięty, choć praktycznie bardzo sprawny, a on rzeczywiście słusznie przewidział, że z tym statkiem jest coś nie tak, ponieważ Singport, 400 kilometrów od wybrzeża Kolumbii, rzeczywiście zatonął.
Ocalało tam kilku marynarzy, którzy na dodatek dostali się do hiszpańskiej niewoli i siedzieli w lochu przez najbliższe lata i jak Selkirk już dawno był w Anglii, to oni jeszcze w tych lochach siedzieli, więc można powiedzieć, że miał intuicję bardzo słuszną, że nie wsiadł na ten statek i został na wyspie. Jak sobie radził na tej wyspie, kiedy już tam został? Tak jak wiemy z różnych relacji z jego pobytu, bo on sam niczego nie napisał, natomiast wiele osób, które go znało, między innymi ci, którzy go odnaleźli, opisali na podstawie jego relacji to, jak wyglądało jego życie na wyspie, więc wiemy, że na początku trzymał się blisko brzegu, bo rzeczywiście sądził, że oni niedługo po niego wrócą. Tam na brzegu miał owoce morza, tak możemy powiedzieć, do jedzenia, bo głównie homary spożywał i czekał aż ktoś go znajdzie. Problem polegał na tym, że ta wyspa jest miejscem, w którym odbywają swój okres godowy lwy morskie, które wydają w tym czasie wyjątkowo uciążliwe dźwięki, więc
Selkirk stwierdził, że nie był w stanie tego ścierpieć, nie dawało mu to spać, więc przeniósł się w głąb wyspy, podobnie jak wcześniej ten Indianin William. No a w głębi wyspy jest wyjątkowo przyjemnie, w związku z czym zbudował tam sobie dwie chaty. W jednej spał, w drugiej gotował. Miał w ręku fach garbarski, bo jego ojciec był garbarzem, więc kiedy jego ubranie się zniszczyło, ze skóry kóz, na które cały czas polował, uszył sobie i ubranie, i buty, zresztą tych butów później nie nosił, bo jak wspominał, stwardniały mu stopy do tego stopnia, że nie potrzebował tego. Z resztek metalowych części, które znalazł na plaży, obręczy, beczek i tak dalej, sporządził jakieś narzędzia, więc w zasadzie bardzo dobrze sobie radził. Miał pod dostatkiem jedzenia, bo część kóz oswoił, więc miał też z nich mleko. Założył ogród, w którym hodował.
Z łoziny plutu zastawki, którymi zagradzał ujścia strumieni wpadających do morza, jak to u nas zwykli robić górale. Z początku dokuczał mu bardzo brak soli, ale wkrótce przyzwyczaił się bez niej obchodzić. Skorupiaki morskie smakowały mu wybornie. Jadał je albo surowe, albo przypiekane na węglach, niekiedy zaś gotowane w wodzie. Czasami do rosołu z koziego mięsa dodawał raków morskich. Kozy miały smak wyborny, albowiem nie posiadały odrażającej woni, jaką się oznacza mięso kus europejskich. W tym czasie pojawiały się hiszpańskie żagle, więc Selkirk chował się W lasach Hiszpanie nawet go tropili, gdzieś wspominał, że był taki moment, że byli pod drzewem, na którym się ukrył, ale go nie mogli znaleźć, zresztą bardzo im nie zależało też na tym, żeby znajdować tego Rozbitka, no bo właściwie po co, no co najwyżej mogli go wtrącić do lochu, wiedzieli, że to jakiś człowiek Anglików musi być, skoro przed nimi
Ucieka, no ale Selkirk wylądował na tym brzegu w 1704 roku, pod koniec roku i na samym początku 1709, a więc trochę ponad cztery lata minęły, kiedy u brzegów wyspy pojawiły się angielskie żagle. 2 lutego 1709 roku znowu korsarskie okręty i znowu był tam William Dampier, choć tym razem wskutek różnych kłótni, które odbył po drodze, Dampier również był takim dość ostrym człowiekiem, Został zdegradowany do roli nawigatora na statku Duke. Duke był jednym z dwóch statków, które pojawiły się przy brzegu i Selkirk, kiedy zobaczył angielskie żagle, wyszedł na brzeg. W momencie, kiedy Anglicy zmierzali swoją szalupą do wybrzeża po to, żeby uzupełnić prowiant, kapitan Rogers, który wówczas dowodził statkiem Duke, nazwał Selkirka gubernatorem wyspy, tak trochę
Ironicznie był pod wrażeniem jego olbrzymiej siły fizycznej i sprawności. Selkirch po tych niecałych pięciu latach na wyspie był dużo zdrowszy niż gdyby spędził je na pokładzie statków floty brytyjskiej. Był zdrowym człowiekiem, bardzo zadowolonym z siebie, ale mimo wszystko doszedł do wniosku, że opuszcza wyspę i trochę podobnie jak Gonzalo de Vigo znaleziony wcześniej Przez ekspedycję Loaisy, rozbitek z wyprawy Magellana. Też cztery lata spędził na Guam, ale kiedy spotkał już Krajanów, to doszedł do wniosku, no dobrze, porzucam to urocze miejsce i płynę z nimi. I tak samo zrobił Selkirk. Popłynął i bardzo szybko wrócił do swojego pirackiego fachu. Te opisy jego dokonań są oszałamiające, bo ścigał gdzieś tam hiszpańskie seniority, które kryły przed nim biżuterię, a on
Wskutek tego w ogóle pół załogi tego okrętu chorowało i umierało i on również cierpiał na tą chorobę, a dokładnie nie wiadomo co to było, jaka to była choroba i zmarł 13 grudnia 1721 roku, czyli 12 lat po tym jak opuścił główną wyspę archipelagu Juan Fernandez. Można podejrzewać, że gdyby został na tej wyspie i nadal zdrowo się odżywiał i prowadził tak zdrowy tryb życia, a jednocześnie pozbawiony byłby stresów wynikających z podległości różnego rodzaju władzom, no to prawdopodobnie mógłby tam spokojnie dożyć osiemdziesiątki. Robinson Crusoe pokonany przez komary. Jak się ma jego historia do tego co opisał Daniel Defoe? Daniel Defoe opublikował swoją książkę w 1719 roku, czyli wtedy, kiedy Selkirk już zaciągał się na tą swoją ostatnią wyprawę.
I jeżeli weźmiemy pod uwagę to, o czym pisze Defoe, no to jest to historia rozbitka, Który pod pewnymi tylko względami przypomina Selkirka, to znaczy pojawiają się tam kozy, pojawia się tam uprawa, pojawia się tam właśnie ten sposób sporządzania narzędzi z jakichś odpadków ze statku i tego typu rzeczy, a więc część życia Rozbitka może przypominać życie Selkirka i być może Defoe czerpał ze wspomnień Selkirka, które Wielu ludzi w swoich relacjach opublikowało, natomiast sama wyspa Robinsona miała znajdować się na Morzu Karaibskim. Robinson miał tam spędzić ponad dwie dekady i dostał się tam wskutek katastrofy okrętu. No i miał, tak jak pan powiedział, miał tego swojego piętaszka, więc jak mówią socjolodzy, najmniejsza grupa społeczna powstała, bo były dwie osoby.
I w związku z tym bardzo szybko też pojawiły się relacje władzy, w związku z czym takie mini państewko tam powstało. Zresztą te relacje z piętaszkiem są dość zabawne, zwłaszcza jeżeli się to czyta z dzisiejszego punktu widzenia. Natomiast prawdziwy Selkirk no spędzał czas tylko ze swoimi kozami. W jakiś sposób przypominał bohatera z sagi Gedda. Jeżeli pamiętamy Czarnoksiężnika z archipelagu, to Ged jeszcze jako młody człowiek żył bardzo zaprzyjaźniony z kozami. W ostatniej części tej sagi również powraca do życia z kozami. Jest to dość urocze. I w każdym razie ten Selkirk właśnie był kimś takim jak porzucony Czarnoksiężnik na archipelagu, który żyje ze swoimi kozami i śpiewa psalmy. Na ile zainspirował Daniela Defoe? To trudno powiedzieć, bo są spory o to wśród literaturoznawców i badaczy życia w ogóle Defoe i Selkirka.
I przedostał się z Chile, to jest znowu tylko taka pewna spekulacja, do Niemiec Wschodnich, rodzinnych Niemiec Wschodnich, gdzie ponoć w latach 70. zmarł. Niestety nic bliższego mi przynajmniej nie udało się ustalić na ten temat. Nie ma nic ani w chilijskich, ani niemieckich archiwach na jego temat więcej. Pozostały te filmy, pozostały jego książki i to była taka ostatnia tajemnicza osoba, Związana z wyspą, choć nie tajemnica, która z wyspą jest związana, bo co jakiś czas coś ciekawego się pojawia. No właśnie, zacznijmy od tego, o czym już Pan wspomniał, mianowicie od zmiany nazw wysp. Rok 1966, nasze tysiąclecie chrztu, kiedy te nazwy zostały zmienione. Mianowicie, jedna z nich nazywana została Wyspą Robinsona Cruza, a druga Wyspą Aleksandra Selkirka, a ostatnio jeszcze pojawiło się doniesienie o
Skarbie, które rzekomo tam na tym archipelagu odnaleziono, to wszystko to jest myślenie w kategoriach biznesowych? Nazwy wysp zmieniono celowo. Rzeczywiście sądzono, że w ten sposób przyciągnie się turystów i być może rzeczywiście tych turystów jest więcej i na głównej wyspie żyje obecnie około 800 osób, czyli na wyspie Massatiera, która obecnie nazywa się Wyspą Robinsona Crusoe. Mas Afuer, druga wyspa nazwana Wyspą Aleksandra Selkirka, ona jest prawie wyludniona, tam mieszka około 50 osób. Aleksander Selkirk nigdy na niej nie był, więc to był taki chwyt, że dla tych, którzy znają Robinsona Crusoe, to jest jedna nazwa, a dla tych, którzy jeszcze kojarzą Aleksandra Selkirka, jest druga nazwa. Nazwy trzeciej wyspy Santa Clara nie zmieniono, ale wyspa jest bezludna, więc to nie ma znaczenia. To był na pewno ruch marketingowy.
No a teraz wyspy uzyskały, podobnie jak Wyspa Wielkanocna, o której będziemy niebawem mówić, wyspy Juan Fernandez uzyskały pewną autonomię, to znaczy Nie są już w pełni zależne od chilejskiego rządu. Mają prawo decydować o sobie. No i zobaczymy jaki użytek zrobią mieszkańcy tych wysp z pewnej swobody, którą dostali, ale nie takiej swobody, jaką miał Aleksander Selkiewicz. Być może zmienią nazwę trzeciej wyspy na Wyspę Williama. Przekładamy się niebawem. Bardzo dziękuję za rozmowę. Profesor Damian Leszczyński był jak zwykle gościem audycji. Dziękuję. Do usłyszenia. Michał Nowak. Wyspa Robinsonów.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Profesor Damian Leszczyński omawia historię odkrycia wysp Juan Fernandez przez Juan Fernandeza i potencjalną podróż do Nowej Zelandii.
Profesor Leszczyński opowiada o Johnie Watlingu, pierwszym z rozbitków na wyspach Juan Fernandez, i jego losie.
Profesor Leszczyński przedstawia historię Selkirka, który został zostawiony na wyspie Juan Fernandez i porównuje jego los z Robinsonem Crusoe.
Profesor Leszczyński opisuje los Selkirka po powrocie do Anglii, jego kłótnie i koniec życia.
Profesor Leszczyński porównuje historię Selkirka z opowieścią Defoa o Robinsonie Crusoe i omawia inspirację Defoa.
Profesor Leszczyński opowiada o Juanie Weber Fahingerze, ostatnim rozbiteczu na wyspach Juan Fernandez, i jego losie.
Profesor Leszczyński omawia zmiany nazw wysp i kwestię potencjalnego skarbu na wyspach Juan Fernandez.
Profesor Damian Leszczyński podziękowuje za rozmowę i kończy rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.