Mentionsy Mentionsy
Rozbitkowie Pacyfiku. Podcast historyczny
Rozbitkowie Pacyfiku. Podcast historyczny

Machiaweliczny Lope Martin

08.12.2024 ·29 min 40 s · 9 rozdziałów

W "Rozbitkach Pacyfiku" szekspirowska tragedia non-fiction oparta na relacji prostego żołnierza - Juana Martineza.

2:55 · San Pedro i San Lucas 1

Nikt z nas bowiem czegoś takiego dotąd nie widział. Ujrzeliśmy w wodzie również kilka świn wielkości Małej Łodzi. A gdy byliśmy na tej szerokości, było nam tak zimno, że nie sądzę, aby w jakimkolwiek miejscu był większy mróz podczas zimy niż tu, gdzie byliśmy w środku lata, w czerwcu i lipcu. Ariano twierdzi, że przebyli tę drogę przez Pacyfik, no ale jednak inni mieli wątpliwości, tym bardziej, że właśnie dokonali to jako pierwsi. Skąd wiemy, że nie kłamali? Stuprocentowej pewności mieć nie możemy. I wszyscy, którzy rozmawiali wtedy z załogą San-Lucasa, również mieli pewne wątpliwości. Zresztą został zorganizowany proces, na którym kapitan i nawigator musieli się wytłumaczyć, ponieważ podejrzenia były takie, że oni wtedy, kiedy płynęli przez ten środkowy Pacyfik, po prostu odłączyli się od eskadry Legaspiego.

12:40 · Wątpliwości i dyskusje 1

To jest góra, która została później odkryta pod koniec XVIII wieku. Góra wyrastająca z morza i rzeczywiście coś takiego tam jest. Te zwierzęta to jest po prostu ich taki nieporadny opis stworzeń mórz północnych, które dostawały się na pokład, więc wszystko wskazuje na to, że faktycznie byli na Filipinach i jako pierwsi pokonali trasę z zachodu na wschód. Alfonso de Arellano i Lope Martin opowiadają o tym, jak desperacko próbowali odnaleźć pozostałą część wyprawy Legaspiego, jak krążyli po Filipinach i też jak zostawiali znaki na drzewach oraz słoje z listami, co było w tamtym czasie dość powszechną praktyką. Co zawierały takie słoje? Jakiego rodzaju informacje? Zazwyczaj starano się zostawić informację o tym, że jakieś wyspy zostały odwiedzone dla statków, które albo się zgubiły, albo miały przybyć później.

15:07 · Opowieść Arellano i Lope Martina 2

W takich słojach czy w takich metalowych tubach zostawiono dokładne informacje o załodze, o tym kto dowodził statkiem, ale przede wszystkim skąd przypłynięto i dokąd będzie się płynęło dalej. To było bardzo pomocne i rzeczywiście sporo takich rzeczy zostawiono i to samo robił Lope Martin i kapitan Arellano. Oni twierdzili, że zostawiali wszędzie znaki na Filipinach licząc na to, że reszta eskadry Legaspiego ich odnajdzie. Być może było trochę inaczej. Tak jak powiedziałem, wydaje mi się, że byli na Filipinach i jest to dość dobrze udowodnione. Natomiast powód ich odłączenia się mógł być taki, że faktycznie gdzieś tam na środku morza przyszło im do głowy, że mając szybki statek, a ten San Lucas był najszybszym statkiem w ekspedycji, że poszukają tych złotych wysp. Niestety później nie udało im się już znaleźć głównej eskadry, która zresztą popłynęła innym szlakiem niż pierwotnie zamierzano.

W związku z czym popłynęli na Filipiny i najpierw chcieli znaleźć statek flagowy i dowódcę, wytłumaczyć się ze wszystkiego. Później, kiedy ta ich Nieobecność się przedłużała, doszli do wniosku, że jedynym sposobem będzie powrót, bo prawdopodobnie tamte statki albo się rozproszyły, albo zaginęły. Powrót i wyjaśnienie wszystkiego już na miejscu w Nowej Hiszpanii. Te słoje, które zostawiali właśnie po to, żeby ewentualnie zapewnić sobie alibi. Byliśmy tam, staraliśmy się znaleźć ekipę, niestety nie udało się. Ledwie udaje im się oczyścić czy wyjść cało z tej opresji, a tu Lope Martin wpada w kolejne tarapaty, dostaje pieniądze na kolejną wyprawę, no i defrauduje. No, Lope Martin został doceniony. Dostał bardzo dobre zlecenie, to znaczy ekspedycja Legaspiego dotarła na Filipiny, założyła forty między innymi na Cebu, na Mindanao, ale jeden statek w San Pedro z urdanetą wrócił.

17:01 · San Jeronimo i Lope Martin 2

Natomiast Legaspi został na Filipinach i teraz należy Właśnie taki rejs powrotny do Legaspiego. Dostał sporo pieniędzy na to, żeby kupić statek, go wyposażyć, znaleźć załogę. Niestety zachował się jak typowy marynarz i z grupą swoich kamratów przepuścił te pieniądze. Zdefraudował to wszystko, za co trafił do lochu. No i ostatecznie nie wiadomo było co zrobić, bo to był dobry nawigator, ale nie mogło mu to ujść płazem.

Więc wymyślono taki przewrotny plan. Plan polegał na tym, że Lope Martin popłynie do tej Ameryki. Co prawda nie jako dowódca statku, ale jako główny nawigator. Natomiast dowódca, którego wybrano, dostał list, w którym było napisane, że Lope Martin ma zostać stracony. Krótko mówiąc, Lope Martin płynął na statku po własną śmierć. Śmierć miał mu zadać Legaspi na Filipinach jako jego właściwy dowódca. Pech chciał, pech dla kapitana tego statku, że Lope Martin dowiedział się, że został skazany na śmierć, ale nikomu o tym nie powiedział. Wsiadł na ten statek, który nazywał się San Jeronimo, Święty Hieronim, zachował cały czas dobrą minę do tej gry i płynął na zachód. W ten sposób rozpoczyna się ta szekspirowska tragedia, o której wspominałem na początku.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.