Mentionsy Mentionsy
Reportaże Radia Poznań
Reportaże Radia Poznań

MYŚLAŁEM, ŻE TO PRZEZE MNIE

15.11.2025 ·28 min 25 s

I długo wtedy byłeś? Od czerwca do grudnia. Potem sędzina powiedziała, że raz mi się to zdarzyło i można mnie to wybaczyć. Ta sprawa to mnie dużo nauczyła. Jakbym poszedł może przeprosić, to może by było, że jestem. Próbuję telefonować do mamy Marcina i Joasi, żeby zaprosić ją na rozmowę, żeby pomówić o jej dzieciach. Dzień dobry, mówi Maria Szczepanek, psycholog w pogotowiu opiekuńczym. Czy możliwym byłoby, gdyby Pani tutaj mnie odwiedziła? W tym tygodniu nie może Pani? A w przyszłym? Pani pracuje w tej chwili, tak? I to jest problem? Aha. Do widzenia.

To znaczy to ja już mam być skazany na... Rozumie pani? Na samotność? No chyba nie. Słucham? Czy zastałam mamy Marcina i Joasi? Jak to się stało, że kiedy dzieci były małe, zostawiła je pani? Miałam ku temu powody i to jest bardzo ważny powód, ale nie mogę tego ujawnić, bo bym zrujnowała życie jeszcze innej kobiecie i jej mężowi i przy okazji jej dzieciom. To jest chyba dość jasne. Jawna zdrada chyba każdego boli. Idziesz dla niej bajkę oglądać? Idziesz?

Po prostu mieszkamy razem i mamy dziecko. Nie dopuszczam do siebie takiej myśli, że dzieci mogą iść do domu dziecka. Ja z nimi rozmawiałam na ten temat i oni wiedzą, jaka jest tutaj sytuacja. Oni mnie całkowicie rozumieją. Ja jestem praktycznie bez środków do życia. Ja mam tylko 70 złotych do zasiłku rodzinnego. Mam już szkołę średnią skończoną i żadnego zawodu. A rodzice pani nie mogliby się zająć dziećmi? Tam jest babcia, ma 91 lat, w tej chwili wymaga stałej opieki. Moja mama ma tylko dwa pokoje, niestety. Dzień dobry Pani. Maria Blimer, Wanda Wasilewska, Radia Merkury. Możemy na chwileczkę porozmawiać z Państwem? Tak? Możemy? O Joasie i Marcina. Och Boże, nic nie rozmawiam, nic nie ten.

Już mam dosyć tego wszystkiego. Ale Joasia jest do Pani uderzająco podobna. No to że moja wnuczka, nie? No chcemy pomóc dzieciom. To tam idźcie do jej tam matki i ojca. Nie do mnie tutaj. Ale wie pani jak to jest, jak na rodziców nie można liczyć. A co to ja, może ja ich będę chować? Z jakiej racji? Pani duży piękny dom, nie ma miejsca tu dla dzieci. To nie jest mój cały dom, bo ja tylko połówkę mam. No wyrzuć ją po prostu. Były dzieci u pani, prawda, jak się okazało, że będzie eksmisja i prosiły, żeby pani ich przyjęła. To nie moja sprawa, nie wiem. Proszę wyjść! My nie potrzebujemy nikogo. Proszę wyjść! Ale chcemy pomóc. No my nie chcemy od was pomocy!

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.