Winnicki: mobilizacja w Polsce jest fikcją
System mobilizacyjny Polski istnieje przede wszystkim na papierze, szkolenia rezerwy odbywają się zbyt rzadko, a państwo nie ćwiczy z ludnością cywilną zachowania na wypadek zagrożenia – ocenił Robert Winnicki w Radiu Wnet. Powołując się na niejawne raporty NIK, stwierdził, że problemy dotyczą również rzeczywistych stanów magazynowych wojska.
Teraz naszym gościem Robert Winnicki na koniec Odysei Wyborczej. Trochę o obronności porozmawiamy. No i decyzja, deklaracja, deklaracja Sołomira Mencena, że czas na powszechny pobór do wojska. To wzbudziło pewne wątpliwości. I chyba jest pewną zmianą, nawet wyraźną zmianą w podejściu do polityki obronnościowej lidera Nowej Nadziei, współlidera Konfederacji. Z czego to może wynikać? Jakie to będzie miało konsekwencje? Na to pytanie będzie odpowiadał nasz gość, Robert Winnicki. Dzień dobry. Dzień dobry. To znaczy ja zmian nie zauważyłem. Może zauważyłem mocniejsze zaakcentowanie tego problemu, przez słowo Miramencea. Jakby pogrzebać, jeszcze lat temu 3 czy 4 to hasło pobór było krytykowane, a Sobibor Męcen mówił o armii zawodowej jako tej podstawowej.
Może i tak, chociaż o powszechnym szkoleniu wydaje mi się, że ja też powiedzmy współpracując ze Sobiborem Męcenem robię to od 2019 roku, ale wydaje mi się, że jego pogląd co najmniej od tego momentu na to, że potrzebne jest powszechne przeszkolenie wojskowe Pogląd ustalony zasadniczo w Konfederacji był, nie? No to skąd te różnice zdań, na przykład takie, że teraz pan mecenas Wawer, poseł z Ruchu Narodowego mówi, no nie do końca zgadzamy się z tym wystąpieniem o potrzebie powszechnych szkoleń, które zaprezentował sołnierz Menzena. I znowu trochę inaczej. Poseł Wawer powiedział o tym, że nie jest możliwe przywrócenie w tym momencie poboru takiego, jaki był w momencie, kiedy go zawieszano.
W dużej liczbie służyć w jakikolwiek sposób w Wojsku Polskim. Jeśli chodzi o zaplecze, kwestie sanitariatów, kwestie logistyczne, to jak najbardziej powinny w tym zakresie też być przeszkolone. Także w tym zakresie przeszkolenie wojskowe powinno mieć charakter masowy. To nie ulega wątpliwości. To jest w drugiej części składowej Konfederacji element integralnego programu od dziesięciu lat, od właściwie kiedy ten program został sformułowany, pod hasłem militarizacja narodów. No ale jak się popatrzy na recepcję tych pomysłów wśród wyborców, no oczywiście to jest kwestia mediów społecznościowych, oczywiście kwestia wątpliwa, no ale powiedzmy, że to jest jakaś miara, no to tam ten pomysł się nie spodobał i nagle odkryliśmy, no to nie jest żadne wielkie odkrycie, no ale się okazało, że jest bardzo duża, istotna część młodych Polaków, którzy
A skuteczność widać jest w poparciach, które się udaje wygenerować, tak? I to jest napięcie, które na pewno Konfederacji nie przysporzy poparcia ta jednoznaczna deklaracja. Ale po prostu polityka to jest taka gra, gdzie trzeba wyważyć te dwie wartości. Kwestie właśnie sprawowania realnego przywództwa od kwestii zabiegania o poparcie. To są sprzeczne wartości i politycy cały czas są trochę rozpięci na tej przestrzeni. Większość zdecydowana skupia się na generowaniu poparcia czy utrzymywaniu poparcia, bo to jest takie bezpieczne. Tylko że w niebezpiecznych czasach zbytnia ostrożność może być zagrożeniem.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
System mobilizacyjny Polski istnieje przede wszystkim na papierze, szkolenia rezerwy odbywają się zbyt rzadko, a państwo nie ćwiczy z ludnością cywilną zachowania na wypadek zagrożenia – ocenił Robert Winnicki w Radiu Wnet. Powołując się na niejawne raporty NIK, stwierdził, że problemy dotyczą również rzeczywistych stanów magazynowych wojska.