Lisicki o Kościele: „To nie jest dobry czas dla proroków”
Ludzie gotowi mówić to, co uważają za prawdę, także wtedy, gdy wywołuje to sprzeciw i prowadzi do marginalizacji, są Kościołowi potrzebni – mówił w rozmowie z Katarzyną Adamiak w Radiu Wnet Paweł Lisicki. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” wskazywał na ks. Stanisława Małkowskiego i ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego jako przykłady duchownych, którzy – jego zdaniem – płacili cenę za bezkompromisowość i wierność własnemu sumieniu.
Nazywają się chyba tak popularnie tradycjonalistami albo mają różne określenia, to już nie będę tutaj próbować błysnąć, ale napisał pan, że ta z kolei część była zbyt katolicka. No była zbyt katolicka. Wierni Bractwa Świętego Piusa X, wydaje mi się, że ono jest neutralne i opisuje rzeczywistość w sposób właściwy. Była zbyt katolicka, bo warto zauważyć jedną rzecz. Zanim doszło do tej ekskomuniki, zanim doszło do konsekracji, Bractwo św. Piusa X dwukrotnie wydało coś w rodzaju takiego wyznania wiary. Najpierw było to wyznanie wiary, nazwijmy to, opublikowane przez przewodniczącego bractwa, ks. Dawidę Paljaraniego, a następnie była
A następnie był taki stu sześćdziesięciokilkopunktowy dokument, który opisywał w co bractwo wierzy. No więc teoretycznie można by się było spodziewać, że jeśli mamy spór dotyczący kwestii treści wiary, no to pojawi się jakaś odpowiedź na to. Ponoć zresztą w czasie, tak to dosiły media, Jeden z kardynałów, kardynał Gerard Miller, nawet ponoć miał na spotkaniu w Rzymie mówić, że potrzebna jest jakaś katolicka, soborowa odpowiedź czy oficjalna odpowiedź na te dokumenty bractwa i warto zauważyć, że żadna taka odpowiedź nie nastąpiła. Dlaczego? Ponieważ właśnie to, co znalazło się w obu tych dokumentach, każdy to może sprawdzić, dokumenty są dostępne w internecie, można sobie je łatwo
Wyszukać, no to co znajduje się w tych dokumentach stanowi podsumowanie całej tradycyjnej nauki Kościoła. No na przykład nauki Kościoła mówiącej o tym na czym polega wiara, w co się wierzy, jak się wierzy, jakie są dogmaty tej wiary i no nie sposób moim zdaniem Wskazać w tych dokumentach czegokolwiek, co byłoby niekatolickie. I dlatego powiecie o tym, że właśnie ten, w cudzysłowie, nadmiar katolicyzmu sprawił, że bractwo nie pasuje do tego synodalnego, posoborowego rozwoju, tego radykalnego, coraz bardziej ekumenizmu. Tu jest zresztą skądinąd zabawna historia, bo to ta Jak skomunika bractwa spowodowała, że nagle miejsca, gdzie wcześniej bractwo pielgrzymowało, np. Lourdes, Rzym czy Asyż, to te miejsca się przed bractwem oficjalnie zamknęło.
Ostatnio przeczytałem bardzo ciekawą informację, że wiernym bractwa uniemożliwiono odprawienie mszy w Asyżu. To jest o tyle interesujące, że warto zauważyć, że Asyż stał się takim symbolem otwarcia na wszystkich. Kogo tam nie było? Byli buddyści, hinduiści, szamani, wudui, czarownicy, prastorzytacy, siacy i owacy, kościoły wschodnie, zachodnie. Wszystko było. Nie było chyba przedstawiciela takiej religii, który by się tam nie pojawił. Mówię oczywiście o tym słynnym spotkaniu w Asyżu w 1986 roku, ale później przecież to samo spotkanie w Asyżu było w innych miastach, a w Asyżu też się odbywały. Ale nagle się okazało, że jedyną wspólnotą, dla której nie ma miejsca w tym wielkim, synodalnym, różnokolorowym, różnoprawnym, jak mozaika składającym się ze wszystkich możliwych odmian i odcieni kolorów, jedyną wspólnotą
To jest właśnie Bractwo Świętego Piusa X i to jest w tym sensie, jak mówię, symboliczne, że to dokładnie definiuje moim zdaniem ten spór. Bo spór dotyczy tego, czy Kościół nadal jest przede wszystkim wspólnotą opartą na pewnej pierze dogmatycznej, I przynależność do Kościoła oznacza zgodę na tę wiarę, na treść tej wiary, przyjęcie jej i podporządkowanie się jej. Czy też jest jakąś formą jakiejś wspólnoty, gdzie Bogu Matki jest rozrzedzony, jest gdzieś na marginesie i w zasadzie tym, co łączy katolików i chrześcijan i wszystkich innych jest jakiś wspólny sentyment. No sentyment ma przykład taki, że budujemy jeden wspaniały świat, prawda? Albo że budujemy jedną wspaniałą, utopijną przyszłość, tak?
Dlatego w tym sensie powiedziałem to o tym, że Bractwo było zbyt katolickie i tak jak zresztą mówiłem, wydaje mi się, że ta niechęć, ta wrogość do Bractwa ze strony oficjalnego Kościoła w dużym stopniu wynika z tego, że Bractwo stało się takim wyrzutem sumienia dla Kościoła. Z bardzo prostego powodu, no właśnie jeśli się czyta te dwa wyznania, o których wspomniałem, to one są rzeczywiście katolińskie. Nie ma na to żadnej odpowiedzi. Nie ma do tej pory żadnego stwierdzenia, które by wykazało, ten punkt jest niewłaściwy, ten jest niesłuszny, ten jest źle rozumiany. Nie, jedyne co się pojawiło, to wypowiedź samego papieża Leona XIV. Dosyć, że tak powiem, taka rzucona w przelocie, bo to nie była żadna, To była długa, przemyślana wypowiedź, w której powiedział, że Bractwo neguje pewne podstawowe zasady katolickie, bo odrzuca pewne nauki Soboru Watykańskiego II.
Jak mówię, do tej pory temu, co Bractwo zaprezentowało w postaci wyznań wiary, nie odpowiada żadna odpowiedź, nazwijmy to racjonalna i oparta na argumentach, tak jak teraz przedstawiłem. Było wielu kapłanów, którzy, tak jak ksiądz Stanisław Małecki, mieli odwagę mówienia tego, co myślą, co uznali, co wierzyli, że jest prawdą i wśród nich był ksiądz śp. ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, wielokrotny Gość Radia Wnet, to patrząc na to, co już pan redaktor zdefiniował, powiedział w skrócie, to w którą stronę w Polsce w tych czasach trudnych zmierzamy?
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Redaktor Tygodnika do Rzeczy, Paweł Lisicki, rozmawia o pogrzebie księdza Stanisława Małkowskiego i jego znaczeniu dla kościoła polskiego.
Lisicki wyjaśnia, dlaczego Małkowski pozostawał na marginesie życia kościelnego i dlaczego Kościół nie uznaje go jako proroka.
Redaktor opisuje konsekwencje Soboru Watykańskiego II i powstania pojęcia międzyreligijnego chrześcijaństwa.
Lisicki krytycznie omawia Bractwo św. Piusa X, jego wyznania wiary i konflikt z oficjalnym Kościołem.
Redaktor omawia postawę Kościoła wobec Isakowicza-Zaleskiego i jego roli w oczyszczeniu kapłanów po PRL.
Rozmowa zakończona, dziękowania i życzenia dobrego dnia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ludzie gotowi mówić to, co uważają za prawdę, także wtedy, gdy wywołuje to sprzeciw i prowadzi do marginalizacji, są Kościołowi potrzebni – mówił w rozmowie z Katarzyną Adamiak w Radiu Wnet Paweł Lisicki. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” wskazywał na ks. Stanisława Małkowskiego i ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego jako przykłady duchownych, którzy – jego zdaniem – płacili cenę za bezkompromisowość i wierność własnemu sumieniu.