Lisicki o Kościele: „To nie jest dobry czas dla proroków”
Ludzie gotowi mówić to, co uważają za prawdę, także wtedy, gdy wywołuje to sprzeciw i prowadzi do marginalizacji, są Kościołowi potrzebni – mówił w rozmowie z Katarzyną Adamiak w Radiu Wnet Paweł Lisicki. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” wskazywał na ks. Stanisława Małkowskiego i ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego jako przykłady duchownych, którzy – jego zdaniem – płacili cenę za bezkompromisowość i wierność własnemu sumieniu.
Słowa z deklaracji w Abuzabi podpisanej przez papieża Franciszka, że mądrość Boża chciała istnienia różnych religii. W oczywisty sposób, jeśli Bóg chce istnienia różnych religii, to różnice międzyreligijne, różnice dogmatyczne, różnice dotyczące kwestii najważniejszych, schodzą na plan dalszy. To było jakimś naszym nieporozumieniem historycznym, wynikającym z tego, że ludzkość rozwijała się w różnych czasach, w różnych epokach, była różne wrażliwości itd. Czyli religii nie różni to, że jedna jest fałszywa, a inna jest prawdziwa, tylko jedna jest może prawdziwa, a inna jest trochę mniej prawdziwa. Ale jeśli w ten sposób do tego podchodzimy, to powstaje właśnie to międzyreligijne chrześcijaństwo, czyli chrześcijaństwo, które nie jest w stanie bronić swoich racji, nie jest w stanie nazywać błędu błędem, fałszu fałszem, nie jest w stanie stwierdzić, że na przykład Mahomet był fałszywym prorokiem, nie jest w stanie powiedzieć, że Żydzi, którzy nie przyjęli Chrystusa,
Przepraszam, to jest kompletna bzdura historycznie. To jest w ogóle teza kompletnie nie do obrony, ale ona jest zgłoszona, można zauważyć, bez przerwy, prawda? Że na przykład ten, kto widzi w Bogu źródło konfliktu, ten ma fałszywą wiarę. No jak to? To znaczy, będziesz... Można cytować chociażby Ewangelię do św. Mateusza, gdzie Pan Jezus powiedział, że nie przyszedł przynieść pokój, ale miecz, co oznacza oczywiście nie fizyczny miecz, ale podział. Podział wynikający z tego, o którym mówię, że trzeba uznać całą prawdę, która została nam objawiona. No i to jest ten, po tym długim wywodzie dochodzę do tego, o co pani redaktor pytała, czyli do wyjaśnienia. Na tym polega właśnie to międzyreligijne chrześcijaństwo, ten oksymoron, prawda?
To jest właśnie Bractwo Świętego Piusa X i to jest w tym sensie, jak mówię, symboliczne, że to dokładnie definiuje moim zdaniem ten spór. Bo spór dotyczy tego, czy Kościół nadal jest przede wszystkim wspólnotą opartą na pewnej pierze dogmatycznej, I przynależność do Kościoła oznacza zgodę na tę wiarę, na treść tej wiary, przyjęcie jej i podporządkowanie się jej. Czy też jest jakąś formą jakiejś wspólnoty, gdzie Bogu Matki jest rozrzedzony, jest gdzieś na marginesie i w zasadzie tym, co łączy katolików i chrześcijan i wszystkich innych jest jakiś wspólny sentyment. No sentyment ma przykład taki, że budujemy jeden wspaniały świat, prawda? Albo że budujemy jedną wspaniałą, utopijną przyszłość, tak?
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Redaktor Tygodnika do Rzeczy, Paweł Lisicki, rozmawia o pogrzebie księdza Stanisława Małkowskiego i jego znaczeniu dla kościoła polskiego.
Lisicki wyjaśnia, dlaczego Małkowski pozostawał na marginesie życia kościelnego i dlaczego Kościół nie uznaje go jako proroka.
Redaktor opisuje konsekwencje Soboru Watykańskiego II i powstania pojęcia międzyreligijnego chrześcijaństwa.
Lisicki krytycznie omawia Bractwo św. Piusa X, jego wyznania wiary i konflikt z oficjalnym Kościołem.
Redaktor omawia postawę Kościoła wobec Isakowicza-Zaleskiego i jego roli w oczyszczeniu kapłanów po PRL.
Rozmowa zakończona, dziękowania i życzenia dobrego dnia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ludzie gotowi mówić to, co uważają za prawdę, także wtedy, gdy wywołuje to sprzeciw i prowadzi do marginalizacji, są Kościołowi potrzebni – mówił w rozmowie z Katarzyną Adamiak w Radiu Wnet Paweł Lisicki. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” wskazywał na ks. Stanisława Małkowskiego i ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego jako przykłady duchownych, którzy – jego zdaniem – płacili cenę za bezkompromisowość i wierność własnemu sumieniu.