Dariusz Lewicki – Studio Wilno – 16.10.2025 r.
Opowieść o Rossie – miejscu, gdzie milczenie ma głos, gdyż mówi kamieniem, a pamięć staje się światłem; O ludziach, którzy strzegą przeszłości Wilna i uczą, że historie nie umierają.
Panie Dariuszu, witamy serdecznie na naszej antenie. Dzień dobry. Zacznijmy od miejsca, które w listopadzie staje się duchowym sercem Wilna. Od Rosy, gdzie cisza ma swoje słowa. Panie Dariusze, Rosa o tej porze wygląda szczególnie spowita mgłą i pełna ciszy. Kiedy Pan wchodzi między nagrobki, gdzie mech pokrywa kamienie, krzyże, a w powietrzu nosi się zapach wilgotnych liści. Co Pan czuje? Czy to spotkania z historią, czy raczej z ludźmi, którzy wciąż tu są? Chociaż już... Chyba inaczej. Jako, że jestem społecznikiem, to dla mnie jesień, w ogóle październik kojarzy się z liśćmi, z cmentarzami, jak pani powiedziała, i oczywiście z nagrobkami, bo tych nagrobków jest bardzo dużo.
I powiedzmy tak, że jest taka anegdota pewna, może się posłużę też, na Rosę wchodzą dwie blondynki, no i jedna mówi, słuchaj, w czym się kojarzy tobie ten cmentarz? Jedna mówi, słuchaj, tutaj tak jest ponuro, dużo krzyży bardzo i na prawo i na lewo i tak właśnie, tak smutno. Natomiast ta druga pyta się, a tobie koleżanko, z czym się kojarzy? Mówi, ja widzę same plusy i na prawo i na lewo. To właśnie dla niektórych ta jesień Rosa jest takim powiedzmy nawet negatywnym zdarzeniem, bo to jest takie smutne, ciemne, krzyż właśnie tego. 1 listopada, pamięć, a dla niektórych społeczników coś takim pozytywnym, co może dać otuchy na przyszłość i refleksję właśnie nad zastanowieniem się, co należy zrobić w następnym roku, jakie działania podjąć, że akuratowy ten nakrok wolę.
Przez wiele lat Rosa była zapomniana, później zaczęła wracać do świadomości Wilnion. Jak wyglądała ta przemiana od cmentarza zaniedbanego po symbol pamięci narodowej? Czy pan wie? To znaczy, powiedzmy, ja jako społecznik działam 12 lat wstecz. W czasach, jeszcze pani Alicja Kniemaszewska opowiadała, w czasach międzywojennych ta Rosa kwitła, ale kiedy była wojna, II wojna światowa i później właśnie czasy powojenne, ten cmentarz po prostu zanikał. Zanikał w taki sposób, że bardzo często zdarzały się akty wandalizmu. Nikt nie dopatrywał tych drzew padających na grobki. Nagrobki były po prostu niszczone. Wywożone także ogrodzenia metalowe.
To znaczy zależy, jeżeli powiedzmy tak mam dobry nastrój i idę na przykład na Rosę i po prostu fotografuję cmentarze, fotografuję nagrobki, staram się wniknąć w tę atmosferę cmentarza. Natomiast jeżeli piszę jakiś projekt albo szukam finansowania na dowienie kolejnych nagrobków, to właśnie też szukam informacji o tych osobach. I nie tylko nagrobki mówią, ale także różne źródła, które są w archiwum, które są w starych czasopismach. No i powiedzmy tak, to jest ciągle takie trwanie, ciągle... w ciągłym, powiedzmy, tygodniu, a to ciągle o tym się myśli, rosa, rosa, przez 12 lat.
Jak pan przeżywa ten właśnie czas, kiedy cała Rosa lśni świecami? Przeżywam bardzo pozytywnie, ale właśnie chciałbym też powiedzieć, że w roku ubiegłym była taka sytuacja, że był bardzo duży deszcz, wiatr i musieliśmy zapalić znicze te i te znicze, bardzo dużo tych zniczy po prostu zgasło. Właśnie w tym roku namówiłem prezesa Komitetu Opieki nad Starorosą, pana Dariusza Żyborta, ażeby nabyć 50 led zniczy. Spróbujemy jak to będzie wyglądać, bo te są znicze, można używać te znicze wielokrotnie, są powiedzmy tak mniej, mniej, mniej zanieczyszczają środowisko.
No i właśnie zobaczymy, czy te znicze oddają taki sam blask, świecą podobnie, czy jeszcze inaczej. Jeżeli to się sprawdzi, to w następnych latach będziemy zapraszać szkoły i inne osoby do przynoszenia i do darowania tych właśnie znicz LED. Przeżywam to bardzo dobrze i ta sama piękność najlepiej odzwierciedla się wieczorem, kiedy już słońce zaszło, zachodzi i cała rosa po prostu tonie w morzu tych pięknych światełek. I kiedyś nawet pamiętam, że jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym ktoś stwierdził, nawet z Polski, że nie ma piękniejszego cmentarza, niżeli Stara Rosa, bo te górki, pogórki bardzo, bardzo są piękne i właśnie w tych zniczach pamięci biało-czerwonych.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Opowieść o Rossie – miejscu, gdzie milczenie ma głos, gdyż mówi kamieniem, a pamięć staje się światłem; O ludziach, którzy strzegą przeszłości Wilna i uczą, że historie nie umierają.