Mentionsy Mentionsy
Radio UWM FM
Radio UWM FM

10.11.2025 Sowa przed północą - Marta Wróblewska

12.11.2025 ·1 godz 0 min

Tym razem muzyka fortepianowa i jedna z książek Jerzego Pilicha

So the sound of the birds taking off scared you last night Though they were right to leave right to use their wings to fly So the sound of the birds taking off scared you last night Dzięki za oglądanie!

Could be right on time Could be right on So the sound of the birds taking off scared you last night Though they were right to leave, right to use their wings to fly So the sound of the birds taking off scared you last night So they were right to leave, right to use their wings to fly Car is staring at the ceiling Still traveling fears Thinking if you rise, I'll rise We'll be waiting for the morning Heel crumbling straight

w których zawsze ktoś odchodzi albo właśnie wraca. Pilch pisał o samotności, z ciepłem, o miłości z rezerwą, a o sobie z niesamowicie ironicznym dystansem, jakby cały czas podejrzewał życie o przesadę. Książka, która nam dzisiaj towarzyszy, to bezpowrotnie utracona leworęczność. To moja ulubiona książka Pilcha. Bardzo osobista, fragmentaryczna, złożona z krótkich zapisków, esejów i wspomnień. To opowieść o dorastaniu, o kobiecości widzianej z męskiego brzegu, stąd na początku Liz Wright, a zaraz potem Dominic Fields. O przeszłości, która nigdy nie staje się przeszłością i o świecie, który jak mówił zresztą, coś utracił raz na zawsze.

I Pilch widział. Być może dlatego tak właśnie wyglądało jego życie. Znacie go państwo zapewne z Mocnego Anioła, z jego perturbacji związanych z pijanym światem. ale bezpowrotnie utracona leworęczność, to mam wrażenie jego taki wewnętrzny, dużo mniej rozedrgany fragment. Więc teraz kobiety. Najpierw Rachel Price, What I'm Doing Here, a zaraz potem Diana Krall, Narrowed Daylight. Dobry wieczór. Marta Wróblewska.

And I ain't got a clue Messin' around with these brother fools When I'm not, when I'm not, when I'm not alright Nobody knows what I'm doing Dziękuje za oglądanie!

On i intelektualnie był leniwy i za bardzo nie lubił metafizycznych doczekań. I nie tylko o to idzie, że znowu po latach czytam przygody Czyczkowa albo Martwe Dusze. Idzie przede wszystkim o to, że jak wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, znów po latach będę miał kota. Hanula ma w czerwcu przywieźć kota z Francji. Jerzy Pilch. Bezpowrotnie utracona leworęczność. 37 strona. Niebawem będziemy się żegnać, ale jeszcze zanim, jeszcze zanim, spokojnie. Teraz tort Gustafsson Quartets i The Other Side. A zaraz później Tomasz Stańko z Terminalem, ale może nie, zostańmy przy tordzie.

No i przychodzi moment pożegnania. Zawsze ta nasza audycja przebiega tak szybko, że jest dwudziesta trzecia dwie, a zaraz musimy kończyć. Dobiegła końca dzisiejsza słowa przed północą. To był nasz wieczór z Jerzym Pilchem. Z człowiekiem, który potrafił z tej samej frazy zrobić wyznanie i żart. Westchnienie i puentę. Takie zawsze miałam wrażenie. Mówił o życiu, które wciąż się wymyka spod pióra, w tej swojej bezpowrotnie utraconej leworęczności. O miłości, która zawsze przychodzi nie w porę i samotności, która potrafi być największym towarzyszem. W jego świecie ironia to nie broń, ale sposób przetrwania.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.