Mentionsy Mentionsy
ototorun.pl
ototorun.pl

Pytania o Toruń - czy nocna prohibicja poprawi bezpieczeństwo?

12.07.2025 ·1 godz 3 min

Maciej Karczewski, Adrian Mól oraz Piotr Drążek byli gośćmi Filipa Sobczaka w najnowszej odsłonie programu Pytania o Toruń. Wśród poruszonych w tym tygodniu wątków były: „marsz milczenia”, bezpieczeństwo w mieście, projekt wprowadzenia nocnego zakazu sprzedaży alkoholu oraz otwarcie się toruńskiego magistratu na współpracę z ościennymi gminami. Zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania programu.

Radio Toruń. To lubię. Dzień dobry, Filip Sobczak, Pytania o Toruń, podsumowanie tygodnia, a dziś naszymi gośćmi są Piotr Drążek, radny Koalicji Obywatelskiej. Dzień dobry. Maciej Karczewski, przedsiębiorca. Dzień dobry, witam. I radny Prawa i Sprawiedliwości, Adrian Mól. Witam serdecznie. A dziś zaczynamy nietypowo, ponieważ zaczynamy od rozwiązania zakładu. Słyszałem, że pan Maciej chciał się pochwalić, że z kimś, kto dobrze się zna na polityce, przegrał zakład. Zazwyczaj mam teraz panu redaktorowi podprowadzić. Troszeczkę, tak, tak. Oczywiście świetne pióro, świetny głos, świetny program. To wystarczy. Nie, proszę powiedzieć, o co się założyliśmy.

Pojawiły się też takie głosy pretensji o to, że środowisko Platformy Obywatelskiej nie wzięło udziału w tym marszu i że nie wziął udziału w tym marszu prezydent Torunia związany z Platformą Obywatelską. Jak pan na to odpowie? Dlaczego środowisko Platformy nie wzięło udziału w tym marszu? Ta zbrodnia, która się wydarzyła w Toruniu dotknęła wszystkich mieszkańców miasta. Takie rzeczy w Toruniu się nie dzieją, nawet nie na co dzień. One się prawie nigdy nie dzieją na szczęście i oby tak pozostało. Tym bardziej było to bardzo traumatyczne przeżycie dla mieszkańców naszego miasta. I dobrze, że w tym marszu wzięły udział osoby, które chciały po prostu dać upływ swoim emocjom, podzielić się tym, że oni są przeciwnie przemocy, które chciały wyrazić solidarność ze świętej pamięci panią Klaudią i jej rodziną.

I wszystkim osobom, które z takich pobudek w tym marszu wzięły udział, bardzo dziękuję. My jako osoby związane z konkretną partią polityczną, generalnie jako politycy, nasza obecność mogłaby zostać odebrana jako w jakiś sposób zajmowanie tego marszu do celów politycznych. Chcieliśmy tego uniknąć. My przeżywamy to tak samo jak wszyscy mieszkańcy Torunia, bo jesteśmy mieszkańcami, a może nawet trochę bardziej, bo jesteśmy współodpowiedzialni za to miasto. Więc ten marsz uznaliśmy, że lepiej zostawić mieszkańcom, którzy nie mają afiliacji politycznych, żeby nikt nie poczuł się nieswoją w trakcie tego wydarzenia, żeby każdy mógł na swój sposób oddać cześć i wyrazić swoje emocje. Stąd tak edycja. A nie było takiego pomysłu, żeby środowiska liberalne zorganizowały właśnie taki marsz? Solidaryzujący.

Właśnie, żeby to nie było, nie miało jakichś podtekstów antyimigranckich. Pytanie, czym jest środowisko liberalne. Ja raczej w takim środowisku jakoś do końca się nie obracam. My nie rozmawiamy na ten temat, w jaki sposób powinniśmy się zachować, czy być na tym marszu, czy nie. To tak naprawdę był głos każdego z nas osobno. To nie była jakaś odgórna decyzja, że nie idziemy, jest nam to zakazane. Szczerze mówiąc, nie było rozmowy na ten temat. Ja uważam, że ta pamięć o tej sytuacji, o tragicznie zmarłej Klaudii zostanie z nas na długo. Myślę, że miasto powinno i zrobi jakieś upamiętnienie tej sytuacji, bo to w tym parku zostanie na zawsze tak naprawdę, bo takie rzeczy się nie dzieją na co dzień i takie rzeczy niestety zostaną z nami, więc myślę, że będzie jeszcze odpowiedni moment, żeby upamiętnić to straszne wydarzenie.

To nie ma miejsca na politykę, to jest miejsce na smutek. No właśnie, środowisko prezydenckie, środowisko rządzących w Toruniu chyba się zastanowiło, co tutaj zrobić. Kilka dni po tym marszu prezydent zapowiedział, że wystąpi z wnioskiem do Rady Miasta o środki na zwiększenie liczby patroli, zakup specjalistycznego pojazdu dla grupy szybkiego reagowania policji. rozbudowę monitoringu, ma powstać także jednostka dronowa przy toruńskim Centrum Zarządzania Kryzysowego. To są te działania, które mają poprawić bezpieczeństwo w mieście? Rzeczywiście to będą efektywne działania? Poprawić bezpieczeństwo i poprawić poczucie bezpieczeństwa. To są dwie różne rzeczy, a uważam, że mamy deficyt poczucia bezpieczeństwa w ogóle w Polsce. I to wynika z wielu czynników. Wieloletniej wojny przy naszej granicy, tej sytuacji, która dzieje się w Białorusi i tego, że nielegalnie emigranci są próbowani...

są próby podrzucania ich na naszą granicę. To jest też to, co dzieje się w Europie Zachodniej. Sytuacje, o których słyszymy, imigranci, którzy sobie na coraz więcej pozwalają, to wszystko generuje strach. I taka sytuacja, która pojawiła się w Toruniu, jednostkowa, ale jednak wydarzyła się straszna tragedia, powoduje to, że ludzie naprawdę się boją. I to poczucie strachu jest duże, więc... Miasto i szerzej państwo musi na to reagować i powiedzieć ludziom jesteście bezpieczni i robimy wiele, żebyście byli jeszcze bardziej bezpieczni. Stąd te decyzje, ja uważam, że trafne, trzeba pokazać mieszkańcom, że są bezpieczni. Podam taki przykład tego, o czym mówię. Kilka godzin po tym, jak miasto ogłosiło bezpłatne zapisy na kursy samoobrony dla kobiet,

i samorząd toruński nie mamy niestety zbyt wielkiego wpływu. To jest pakt migracyjny, który zacznie obowiązywać w przyszłym roku. Zresztą ja w ubiegłym tygodniu odbyłem taką przypadkową rozmowę z jedną zresztą z dyrektorek Urzędu Miasta, która nomen omen jestem przekonany, że ma poglądy takie raczej Platformy Obywatelskiej i głosuje na tę partię. Ale ona sama była zaskoczona tym, zresztą to jest powszechnie wiadomo, o tym się mówi, że jest jakaś część migrantów, która pojawia się na bydgoskim przedmieściu i ona weszła do toalety w plazie, gdzie spotkała grupkę kilku mężczyzn i ona autentycznie...

No trzeba po prostu dzieciaki podwozić, trzeba się umawiać, trzeba się asekurować, trzeba się nie bać zapytać kogoś. Kiedy idziemy przez ulicę, to wszyscy patrzą w telefony, nikt nie ogląda, co się dzieje naokoło, więc może te telefony faktycznie zostawmy sobie na siedzenie w domu, a na ulicach chodźmy po prostu trochę bardziej czujni. Przyglądajmy się ewentualnie, jak powiedział tutaj kolega radny, jakimś takim dziwnym grupkom osób. No i chyba trzeba tą obywatelskość, skoro jest takie poruszenie, że kilkanaście tysięcy, jak Państwo mówią, przychodzi osób na Marsz Milczenia, no to w takim razie niechby te osoby się zaangażowały chociażby w to, żeby być bardziej czujnym, żeby się przyjrzeć komuś nieraz. że jak ktoś leży, to nie zawsze jest tylko i wyłącznie pijany, ale może jest chory, a może był zaatakowany, a może właśnie stać się przetomny z jakiegoś tam upału czy czegoś innego. Stare, dobre sposoby. Oglądajmy się obok siebie, rozglądajmy się wokół siebie, patrzmy, czy można komuś w czymś pomóc.

Natomiast wszystkie ruchy, które będą pozwalały na to, żebyśmy się czuli bezpieczniej, są dobre. Drony chyba są najtańsze z możliwych środkami takiego ingerowania, ponieważ nie jest to etat, nie jest to wyszkolenie, nie jest to patrol samochód. Tylko ktoś to musi oglądać, żeby to nie było martwe. Może jakaś aplikacja. Trudny temat, niebezpieczny, tylko na razie nie róbmy z każdego będącego w Polsce obcokrajowca czy turysty, to w końcu jest miastem turystycznym, gdy przyjeżdża ponad 2 miliony turystów. Nie rób bez każdego, kto ma inny kolor skóry albo inaczej jest ubrany, czy ma na sobie jakąś inną odzież niż nasza koszula czy tam t-shirt. Od razu potencjalnego agresora, bo wtedy będziemy mieli tutaj kłopot z turystyką, a z tej turystyki miasto żyje. Asekurujmy się, bądźmy bezpieczni, a do systemów, to tych, którzy decydują, że może faktycznie trzeba mieć jedną lekcję religii mniej, a jedną lekcję przysposobienia obronnego więcej, może to jest więcej.

i cały czas słyszymy, NATO, zresztą był niedawno szczyt NATO, też coraz więcej środków na zbrojenia, a my zresztą pewnie nie tylko w Toruniu, w każdym innym mieście, gminie liczymy, że będzie tak jak było, zawsze od 45 roku, że żyjemy w spokojnym kraju, a nie daj Bóg, za 2-3 lata się coś takiego wydarzy, że znowu będziemy podejmować uchwałę Rady Miasta, zwiększać środki, ale będziemy z ręką w nocniku. Uważam, że trochę ta tragedia przysłoniła nam oczy. Jest taki strach i teraz jest wiele takich głosów, że w Toruniu jest niebezpiecznie. Ja tego nie dostrzegam. Jaka jest panów opinia tutaj na ten temat? Co tam w północnej części Torunia słychać? Polityką mówimy, że cały czas są dwa obozy i słychać to bardzo mocno.

Ale tak jak wspomniałem, poczucie zagrożenia wzrosło. Mimo tego, że może nic złego się w mieście nie dzieje bardziej niż zwykle, to to poczucie zagrożenia wzrosło i trzeba na to reagować. A w pewnym sensie, może mówiąc brzydko, wykorzystać tę sytuację, żeby ludzi uzbroić w pewną wiedzę i miasto w pewne narzędzia, żeby było jeszcze bezpieczniej niż zwykle. Więc to jest istotne. Do tego mamy zagrożenia zewnętrzne ze wschodniej granicy, o których musimy myśleć jako państwo, ale też jako miasto. Tematy dotyczące schronów, dotyczące obrony cywilnej się dzieją. Mieszkańcy, obywatele w ogóle mogą pójść na dwumiesięczny kurs, czy tam na kilkutygodniowy, to są różne pakiety. za które dostaną środki w zamian za to, że ten czas spędzili, a do tego dostaną ogromną wiedzę na temat zabezpieczenia. Więc myślę, że o tym mówi się więcej. Może za mało, pewnie zawsze za mało, ale te rzeczy się dzieją.

To jest jakiś proces, który był w Polsce zaniedbany od 30 lat. Nikomu nie przyszło do głowy to, że za naszą granicą będą latały bomby, które czasami rykoszetem wpadną na Polskę. To jest coś, o czym nigdy w życiu nie myśleliśmy. Cała para poszła w rozwój, w gospodarkę, w obronność. Nie. Teraz Przekładamy tą wajchę od kilku lat. Tak jak mówię, no obronność to jest chyba najtrudniejszy proces do takiej szybkiej zmiany do przełożenia i też trudny do wytłumaczenia, bo jednak dla wielu osób nic złego się nie dzieje, a kupę pieniędzy wydajemy na zbrojeniówkę. Można by powiedzieć, po co? No ale po to, żebyśmy właśnie nie musieli się bronić. żeby odstraszyć chociażby tym ilością nabojów, ilością karabinów, mówię trochę po laicku, w magazynach. To już czasami wystarczy. I do tego zmierzamy. Jako miasto zabezpieczamy, tworzymy te schrony.

Jesteśmy na etapie jakichś tam projektów, ale za chwilę na to środki będą i te rzeczy będą się działy. No i krajowo również, bo to jest proces taki sam, tylko że w mniejszej skali. Więc tak jak mówię, Nie jest bardziej niebezpiecznie w Toruniu niż było kilka lat temu. Staramy się i do tego dążymy i to się dzieje, żeby Torun był coraz bardziej bezpiecznym miastem, ale poczucie zagrożenia wynikające z tych kilku czynników, o których już mówiłem jest mniejsze. No i miasto musi na to działać, żeby ludzie w mieście czuli się bezpiecznie. Jaka jest Pana opinia? Czy jest bezpieczniej? Nie, czy jest bezpieczniej, czy bardzo nie panikujemy po tym, co się wydarzyło? Ja sam nie wiem, trudno mi odpowiedzieć, szczerze mówiąc, na to pytanie. Myślę, że po tej sytuacji, ale nawet nie po tej sytuacji z panią Klaudią, ale... Wrócę do tej swojej wypowiedzi wcześniejszej, gdzie mówiłem o tych różnych grupkach, które się pojawiają w Toruniu, to myślę, że ja nie do końca się czuję bezpieczny.

Ale miałem takie sytuacje. Podejrzewam, że osoby z drugiej strony mogą mieć takie same sytuacje. Zresztą o tym też rozmawiałem z panem prezydentem Gólewskim chyba na konwencie. Wiem, że w jego stronę też padało dużo takich skandalicznych określeń. Ja zresztą sam komunikowałem publicznie, bo tam niektóre środowiska też atakowały go za te centra integracji cudzoziemców, gdzie kolokwialnie gość nie miał nic z tym wspólnego. Centra integracji szło je przez Urząd Marszałkowski, jedynymi osobami, które miały coś do czynienia, to jest Zarząd Województwa i rzeczywiście takie centra miały być w Toruniu, we Włocławku i w Grudziądzu, ale żaden samorząd na poziomie miasta, gminy nie miał z tym nic wspólnego i nawet nie mieliśmy żadnej wiedzy.

W mieście, wracając do prezydenta, też takiej wiedzy nie miał, ale... co się nas słuchał i co naczytał o sobie, zresztą my wszyscy chyba czytamy różne rzeczy, no to pewnie wpływa to też na nasze poczucie bezpieczeństwa jako radnych, jako prezydenta, jako osoby publiczne. Panowie, zmieniamy temat, chociaż nie do końca. Jest zapowiedź nocnej prohibicji w Toruniu, chociaż eksperci, terapeuci mówią, że powinniśmy bardziej to nazywać ciszą alkoholową w nocy, nocną ciszą alkoholową. Radni Koalicji Obywatelskiej chcą opracować projekt uchwały w sprawie ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach detalicznych na terenie miasta w godzinach od 22 do 6 w nocy. Skąd taki pomysł?

Ilość interwencji nocnych straży miejskiej, policji, paczkraków spadła prawie o 50%. To są realne wyniki, to są realne kwoty dla miasta, których miasto nie wydaje na te interwencje, ale przede wszystkim wracamy do tematu bezpieczeństwa mieszkańców. Okazuje się, że jeżeli mieszkańcy mogą sobie spokojnie wypić piwo, drinka, wino w pubie, w restauracji, na dyskotece, to to nie generuje takiej agresji jak wśród osób, które gdzieś sobie to wino za 3-4 zł czasami... kupią w sklepie monopolowym, wypiją i potem zrobią burdę. Upraszczam, ja wiem, ale w dużej mierze te statystyki pokazują, że tego się sprowadza, więc bezpieczeństwo to również być może wprowadzenie ewentualnie tej uchwały. Co radni PiS na to?

Ja mało piję. mi ten... Jestem Adrian, nie piję od trzech tygodni. Wybacz, żartem oczywiście. Dziękuję. To znaczy, ja jestem na pewno za taką propozycją i uważam, że ona na pewno zwiększy bezpieczeństwo. Na klubie jeszcze na ten temat nie rozmawialiśmy. Klub mamy w poniedziałki zawsze przed sesją, także... Ten temat będziemy poruszać i podejrzewam, że pewnie będzie takie samo stanowisko. Są badania, to jest najważniejsze, bo nie zakładamy czegoś z góry a priori, że tak pewnie będzie dobrze, ale nikt tego nie sprawdził. No skoro w Krakowie i w innych miastach to się sprawdziło, dlaczego nie u nas? Widzimy, że tych turystów coraz więcej przybywa do naszego miasta. Promocja w Wielkiej Brytanii, Brytyjczycy lubią troszkę pobalować wieczorami.

Co pan sądzi jako przedsiębiorca na ten temat? Ja jestem generalnie przedsiębiorcą w branży paramedycznej, więc tak naprawdę to przeciwnikami alkoholu siłą rzeczy. Okej, ale chodzi... Nic polega na tym, że jak ktoś chce się napić, to się napije zawsze. Jak komuś zabraknie o dwunastej, no to sobie gdzieś to musi dorobić. Kiedyś były meliny, teraz melin nie ma, teraz są role przyjęły sklepy. To nie jest najlepszym rozwiązaniem. Jakiś czas temu udało się w Toruniu, to jest chyba jedno z niewielu miejsc o statutzie miasta wojewódzkiego, gdzie nie ma alkoholu na stacjach benzynowych. Pamiętam, że często moi różni znajomi z Polski mówią, ty, jak to u was jest, że nie można sobie kupić flaszki na stacji? Może dzięki temu jest mniej wypadków. Ja tych statystyk nie znam. Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o protestowanie, wiadomo, że jak jest zakaz przerażyć czegoś, to ci, którzy żyją z tego handlowania losnego alkoholem, będą nad tym narzekać.

Natomiast pamiętajcie Państwo, że to jest kwestia pieniądza. Jeżeli ktoś chce się napić, co powiedział Pan radny Piążak tutaj, to pójdzie do pubu, pójdzie do knajpy. Te knajpy są otwarte, dyskoteki są otwarte do białego rana i tam sobie może ten alkohol spożywać ile tylko będzie chciał. Jest pod jakąś ochroną, ktoś to obserwuje, prosi czegoś, mu pomoże. Można zadzwonić po odpowiednie służby, czy po... Matysiaków, tak zwanych, nie? I tam chłopakiem się zajmą. I już. Natomiast najgorsze jest to, że ktoś nagle o dwunastej, o pierwszej wniosek, no to to jeszcze, to jeszcze po jednym i ci są najbardziej niebezpieczni, tak? Bo oni kupują w miarę taniej tylko alkohol, bo drink kosztuje tyle, co pewnie litr wódki albo pół litra wódki w sklepie, no mówmy się, no takie są realia. Więc tam ta konsumpcja jest połączona z tym, że to są ludzie, którzy mają na to środki pewnie, którzy mają pieniądze. Natomiast tu chodzi o to, żeby...

młodzież 17, 19, 20-letnia, bo te zakazy z tym dowodem, to wiecie, jak one działają, nie? Kto o drugiej sprawie sprzedawcy, czy miał 19, czy 18, zapsuła się kamera i już. Więc polega na tym, żeby nie pozwalać tym ludziom, którzy spożywają ten alkohol, dlatego, że właśnie im się zachciało, kupują błyskawicznie o 11, o 12, idą na bulwar, albo gdzieś do jakiejś pubu, do jakiegoś, przepraszam, parku i zaczynają się robić rozpory. Tutaj ewidentnie zgadzam się z tym. Natomiast nie traktujcie Państwo tego, że przedsiębiorca, który ma sklep, to będzie teraz tego tytułu jakoś strasznie nad tym bolał, no bo zarobi z kolei ten, który ma restaurację. No to gdzieś się, ten pieniądz gdzieś się będzie mielił. Jeżeli będzie faktycznie na to patrzył w kategoriach cen sprzedaży, to gdybyśmy mieli tą samą ilość sprzedaży w restauracjach czy w pubach, to ona będzie zdecydowanie droższa i przyniesie miastu większy dochód i nam wszystkim większe podatki, jak to będzie sprzedawane w restauracjach niż...

a nie w sklepach, więc tutaj jak gdyby taki argument. Oczywiście zawsze będzie ten, kto będzie narzekał, bo jego interes będzie dotknięty, typu sprzedawca alkoholu nocny, ale będzie też ktoś, kto będzie z tego zadowolony. Ja to patrzę z punktu widzenia mieszkańca tego miasta przede wszystkim, nie tam przedsiębiorcy. Będę czuł się naprawdę dużo bezpieczniej, nie wiem, czy te drony będą latały, czy tam będzie telefon, czy tak, czy inaczej, czy tam będzie dwa patrole więcej, straży miejskiej, czy mniej. Ja będę się faktycznie bezpieczniej czuł, kiedy będę wiedział, że o 11, czy o 23, 22, jaka tam w końcu padnie oferta, Gówna żarka, która sobie wróci właśnie z jakiegoś meczu albo z jakiejś imprezy, nie kupi sobie jeszcze dwóch literków, bo dopóki oni są podchmieleni, to są rubanżni, są głośni, ale najczęściej nie są agresywni. Taka jest moja przynajmniej obserwacja życiowa. Najbardziej nie będą ci, którzy mówią, że ze mną? No to jest ten najgorszy klient.

Nie miałem okazji. Nie zaczepiali cię tacy? A, to znaczy, że rzadko pan radny chodzi po toryńskiej starówce. Ja tu mam trochę różnych filmów, często wieczorem z tej starówki wracam, są tacy, ale co? Do pana? W związku z tym, a ja sobie z tym jakoś radzę, mam na to sposoby. Natomiast generalnie chodzi mi tylko o to, żebyśmy pamiętali, że tanio i w nocy lepiej, żeby nie kupowali. Jak ich stać do knajpy, to siedzą w tej knajpie, są pod kontrolą, wydadzą więcej. Natomiast wydaje mi się, że jak ktoś idzie na imprezę proszoną, jak zaprosi mnie pan Adrian do siebie na imprezę i powie, że dzisiaj pijemy białe wino, to ja już tego wina tyle świętę, żeby nam wystarczyło do końca tej imprezy, a w najgorszym wypadku będziemy szalne, czy jakiś tam inny on to gdzieś przekaże i już. Więc trochę tak krotach chwilnie na to patrząc, pomysł dobry, wydaje mi się, że sensowny, ponieważ ograniczy nam tych, którzy będą się dopijać.

Takie, którzy będą sobie chcieli dobrać. Jak pójdą do knajpy, wrócą do domu i tam sobie będą pili, oni nie zagrażają nikomu. Najgorsi są ci, którzy łażą po mieście, którzy są odważni, którzy chodzą na bulwar. To jest bardzo niski poziom Wisły. Mieliśmy ostatnio u nas w klubie, jako wieszlarz, teraz mówię, taką wywrotkę i dziewczynki tam się przerzuciły na czwórce i się okazało, że sobie bardzo pokuły stopy. Nie wiecie państwo, jak straszna ilość butelek jest na tym buwarze. Ona jest przykryta, nawet jak tego jest 30 centymetrów, ale wiecie, jak ta łódka się wyżnie, oni stają na nogach. Ja kiedyś prowadziłem taki wyścig Toruń-Bydgoszcz, kiedy jeszcze były regaty toruń-bydgoszcz prezydenckie na święto miasta. Niestety spotkała nas gigantyczna burza, tam się Zalewski spóźnił, bo on tam się spóźniał, zamiast o 19, ruszaliśmy o 19.20, przyszła cholerna burza. I na wysokości dawnych armat wyróżniały się obydwie ósemki, seniorskie, z olimpiczkami, z mistrzami Europy, z medalistami, błyskawicznie.

są w stanie coś zrobić, żeby takich sytuacji było mniej, to nie wiem, może są jakieś kampanie społeczne, czy po prostu zwrócenie uwagi funkcjonariuszom, żeby po prostu sprawdzali też, czy do sprzedaży tego alkoholu dochodzi w tych punktach w centrum miasta. Tak, są specjalne komisje przeciwdziałania problemom alkoholowym, jest ten fundusz kapslowy. Tych rzeczy jest naprawdę dużo. Ale czy on działa efektywnie? On działa, ale widać, że nie efektywnie, ale wydaje mi się, że to jest taka syzyfowa praca. Jak widzę reklamę piwa i jest młody facet, stary facet i podają sobie kufel, mówiąc pokolenia na pokolenie.

Nie ma i śluz. Wydaje mi się, że powinniśmy przejść do restauracji, do knajp, do domów, w porządku, za 5, 22. Jak mnie pan Adrian zaprosi, ja kupię odpowiednią ilość wina i pojawiam się u pana z tym bezalkoholowym piwem, o którym pan mówił. Ja będę sobie pił białowietrawne, rizlingowe, bo takie lubię. Zamykajcie to i koniec. Spróbujcie na rok. Po prostu nie dyskutujemy o tym, bo to bez sensu. Czekamy. Kolejny temat jest zapowiedź powstanie czwarty etap trasy średnicowej. 7 lipca w Przysieku podpisano list intencyjny pomiędzy gminą miasta Toruń a gminą Zławieś Wielka. Porozumienie dotyczy współpracy przy opracowaniu dokumentacji projektowej dla zadania budowa trasy średnicowej. Etap czwarty wraz z połączeniem drogowym do ulicy Sosnowej na terenie gminy Zławieź Wielka. I tutaj mam taką refleksję, że odkąd prezydentem Torunia został Paweł Guleski, to nasze miasto się otwiera na te gminy ościenne.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.