Czerwony dywan: Jerycho (03.04)
Wielki Piątek to szczególny czas dla Chrześcijan - dlatego też na naszej antenie spotkaliśmy się z Bartoszem Izbickim z grupy Jerycho. Formacja popularyzuje pieśni średniowieczne, które są żywym dziedzictwem kultury polskiej i europejskiej.Jak odnajduje się melodie sprzed wieków? Czy dźwięki ze średniowiecza wciąż brzmią w pieśniach religijnych? Na te (i wiele innych pytań) znajdziecie odpowiedzi w rozmowie Dagmary Obrębskiej.
Dzień dobry. Dzień dobry Państwu. Właśnie mam z tym problem, bo nie wiem, jak Jerycho do końca określać, bo to jest zespół, formacja muzyczna? Jest jakaś taka definicja, której tu możemy użyć? Jest rzeczywiście problem z takim zaszufladkowaniem tego, co robimy. Spotykamy się z bardzo różnymi też nazwami w naszej tutaj drodze koncertowej. Ja najchętniej używam po prostu takiego sformowania Zespół Muzyki Dawnej, aczkolwiek to nie jest do końca adekwatne, bo staramy się, aby ta nasza muzyka oczywiście czerpała z dawnych źródeł, ale była jak najbardziej współczesna, jak najbardziej
Jak najbardziej przystępna dla współczesnego słuchacza. No a spotykamy się z różnymi, no na przykład zespół pieśni średniowiecznej, albo na przykład chór. Jerycho też, też, też takie są sformułowania. No ja lubię sformułowanie zespół Jerycho, ewentualnie zespół muzyki dawnej Jerycho. Ile jest osób w zespole w tej chwili? No to ta liczba tutaj się waha, bo taki trzon zespołu stanowi 6-7 osób, ale w zależności od projektu to się zmienia. Tych projektów jest całkiem sporo na waszym koncie, zaraz o nich porozmawiamy. Historyczne śpiewy polskie i łacińskie. Taką znalazłam informację, szukając właśnie takich informacji o zespole.
Co to znaczy historyczny śpiew polski? Wiem, że na przykład sięgacie po pieśni średniowieczne i moje pytanie od razu tu powstaje. W jaki sposób dokopuje się do tych śpiewów historycznych? No bo przecież kiedyś tak jakby nie było możliwości tego zarejestrowania. No to jest, to jest jakbym, tu postaram się w taki syntetyczny sposób, w skrócie przedstawić opis mojej metody, mojej drogi do tej muzyki. Otóż, zespół Jerycho rzeczywiście stara się wskrzeszać taką tradycję śpiewu, która, która, która, która, która zanika. I sięgamy do starych źródeł i tutaj, tutaj tak uznaje się, że
Muzykolodzy, czyli uczeni, najczęściej uważają, że najbardziej autentycznym świadkiem muzyki dawnych wieków są zapisy. I jest to prawda, rzeczywiście jest to autentyczny świadek, natomiast sam zapis nie mówi nam o tej muzyce wszystkiego. Mówi wiele, ale im głębiej sięgamy, tym ten zapis mówi mniej. Dawne rozpoczynamy od chorału koreańskiego, który był notowany na początek w ogóle z takimi znakami bez linii. One się nazywały neumy. To nam przekazuje tylko kierunek melodii, ewentualnie jakiś, no tych informacji jest mało.
Potem z czasem po kolei pojawia się tych informacji coraz więcej, a więc najpierw się pojawia zapis melodii, już wiemy jaka jest to melodia. Później również pojawiają się zapisy rytmiczne, ale już nie dotyczą one zwykle chorału, bo chorał już był notowany w ten sposób, że była tylko melodia. No później oczywiście tych informacji jest coraz więcej, coraz więcej, ale też bardzo łatwo wpaść w taką pułapkę anachronizmu, ponieważ notacja muzyczna dawniej była czymś innym niż jest teraz. Dawniej była rodzajem przypomnienia. Obecnie teraz jest taką wyrocznią, bo muzyk dostaje nuty i te nuty wykonuje i to jest jakby probierzem takiego profesjonalizmu muzyka, ale Kilka wieków temu było jeszcze inaczej, większość muzyki jakby w ogóle nie była zapisana, tylko była domeną takiej jakiejś, no dziś byśmy nazwali improwizacją, a dawniej, no i tu dochodzimy do tego drugiego filaru,
Który już muzykologia tego nie przyzna. Wręcz nawet, gdy ja studiowałem, była mowa o zerwaniu. Czego zerwaniu? Zerwaniu tradycji. Więc jeden filar to notacja, zapis muzyki, a drugi filar to jest tradycja ustna, czyli przekaz muzyki. W jaki sposób ona jest przekazywana? W jaki sposób tę notację czytać? Ponieważ to tak jak przepis. Możemy mieć przepis w książce kucharskiej, a okaże się, że jeden kucharz według tego przepisu przyrządzi wspaniałą potrawę, a drugi kucharz według tego samego przepisu przyrządzi coś dużo mniej zjadliwego. I teraz, jeśli byśmy tak do muzyki to odnieśli, to który kucharz ma rację?
I tu właśnie, w odczytaniu tych dawnych zapisów przychodzi nam w sukurs tradycja ustna. I teraz muzykologia mówi, nie, tradycja ustna została zerwana. Im bliżej źródła, tym wspaniale. I potem te rzeki się rozlewają i już mamy mętny nurt, już nie wiadomo, co tam jest. Natomiast moja wizja jest taka, Że do czasu radia, do czasu telewizji, do czasu masowych środków ta tradycja była bardzo konserwatywna, bardzo zachowawcza i szereg bardzo archaicznych praktyk wokalnych, praktyk muzycznych zachowało się w tradycji chociażby polskiego śpiewu ludowego, czyli polskiej wsi, albo polskiego śpiewu sakralnego, czyli polskiego kościoła.
To jest kwestia też wymowy polskich samogłosek, która, jeżeli byśmy posłuchali chociaż już z epoki nagrań, czyli z początku XX wieku, gdybyśmy posłuchali nagranych naszych dziadków czy pradziadków, prababcie, To oni mówią troszkę innym tym językiem. Wymowa samogłosek się zmienia. To są bardzo... muzyka, język, to są bardzo delikatne sprawy. Dzisiaj posługiwujemy się niemal w całej Polsce takim ustandardyzowanym językiem, a dawniej to było różnie. To się wszystko różniło. Tak samo jak się różniły melodie. No i teraz wracając do Bogu Rodzicy. Przez wieki mamy przekaz tej Bogu Rodzicy, która się naprawdę zmieniała. Tych przekazów nie jest wiele. To ich jest prawdopodobnie kilkanaście.
I to jest pieśń, która ma, nie wiem, z cztery czy ileś stron, bardzo długa, rozbudowana właśnie o te nowe wątki. I później weszła muzykologia, ponieważ wtedy odnaleziono najstarszy przekaz. A w momencie, kiedy odnaleziono najstarszy przekaz, to była taka idea, żeby powrócić do tych najstarszych, pierwotnych przekazów. I to, co obecnie znamy jako bogurodzice, to nie jest to pieśń z Podgrunwaldu, nie jest to pieśń z jakiegokolwiek wieku, tylko jest to ten najstarszy zapis. Który został w jakiś sposób na nowo wprowadzony w tradycję. Jest to wspaniały przekaz, wspaniały przykład, jest to w jakiś sposób wspaniały przykład reintrodukcji dawnego materiału do zbiorowej świadomości Polaków tak naprawdę.
Tak, to są bardzo niewiele rzeczy, co się zachowało do dzisiejszych czasów, natomiast jest takich kilka punktów, które łączą nas ze średniowieczem. I tutaj ja zwykle staram się patrzeć na muzykę, na te badania w sposób taki bardzo interdyscyplinarny. I na przykład jest taka teoria w badaniu instrumentów, najstarszych instrumentów, a więc uznawane za najbardziej archaiczne są te, które są albo te, które są powszechne, Czyli na przykład powszechny jest bęben, jakiś rodzaj bębna, powszechny jest rodzaj gwizdka.
To już nam troszkę jest głupio, no, w Kościele nie mamy telefonu, no ale w Kościele mamy inne rzeczy, mamy mikrofony, to już mamy mikrofon, już przez mikrofon coś dochodzi, już to jest, już to wszystko, już jest głośno, już, już mamy, nie wiem, jakiś ekran wyświetlający coś, prawda, teksty jakieś, no, dawniej to wszystko, dawniej tego wszystkiego nie było, nie mieliśmy tych gadżetów, nie mieliśmy tego, mieliśmy, mieliśmy, mieliśmy taką, że jakby można powiedzieć nagą prawdę, nagie spotkanie z tym wszystkim, co, co, co, I to wcale nie było łatwe. I ludzie to pamiętają, że to nie było łatwe, że po prostu przychodziły te kobiety, one zawodziły. I to było straszne, tego się nie dało słuchać. No tak. I wykasowujemy to, wyobrażamy sobie taką sytuację, wykasowujemy to, ale za moment czegoś nam brakuje. Jest jakaś tęsknota, człowiek tęskni za czymś, co sięga głębiej niż tylko właśnie ta powierzchnia, niż tylko to radyjko włączone w samochodzie, tak?
Dziś nawet nie wiemy, co to jest oficjum, bo idziemy do kościoła, idziemy na mszę i znamy tylko mszę. A dawniej było zupełnie inaczej. Dawniej w wielkich ośrodkach, w ośrodkach, gdzie były katedry, na przykład w katedrze wawelskiej, ta liturgia trwała całą dobę. I msze były tam kilka razy rano, no bo obowiązywał post ocharystyczny, więc nikt nie mógł, wieczorem nie było czegoś takiego jak msza wieczorna. Natomiast liturgia trwała całą dobę. Tę liturgię całodobową w Krakowie obsługiwało ponad 120 osób. I to jest wielkie dziedzictwo, to jest wielka kultura, to właściwie cywilizacja zbudowana na takiej kulturze. I właśnie, tutaj dochodzimy do tego, skąd wiemy, że coś takiego było właśnie jak oficjum o świętym Stanisławie, oficjum o świętym Janie Jałmużniku.
I muzykolodzy, to są całe pokolenia badaczy, Całe pokolenia badaczy, tutaj polskich muzykologów, znaleźli bardzo dużo rzeczy, bardzo dużo zapisów, bardzo dużo rzeczy, które są charakterystyczne dla nas, których nie ma nigdzie w Europie, chociażby właśnie oficjum o świętym Stanisławie. No tak, znajdujemy ten zapis, te przekazy notowe. Ale jeszcze jest kwestia tego przełożenia, tak jak pan to powiedział, powiedzmy sobie na 8 osób. Powiedzmy na 8 osób. Wydaliście 8 płyt, więc to jakoś bardzo dobrze gra. Jak są dobierane te osoby? Bo podejrzewam, że tu też musi być klucz, że to są też osoby, które w jakiś sposób muszą się wykazywać określonymi zdolnościami wokalnymi i rozumieć przede wszystkim tę muzykę.
No tak, jest to rodzaj pewnego rodzaju, ja bym tu użył takiego sformułowania jak powołanie, czyli to jest tak, że jedną z rzeczy jest to, że też chęć tego, chęć poznawania tych śpiewów, chęć uczestniczenia w takim zespole, chęć tego śpiewu, więc jedna rzecz to jest chęć i tutaj, tak jak w momencie, kiedy zakładaliśmy zespół Jerycho, to po prostu byli moi koledzy, czy z innych zespołów, czy wręcz nawet ze studiów. Natomiast potem dochodziły osoby, które po prostu chciały, które usłyszały to i w jakiś sposób je to zafascynowało i chciały w tym brać udział. Właśnie chodzi o to, że te określone zdolności, no to jest tak, że to się tak złożyło po prostu.
To się tak złożyło, mamy kolegów, oni przychodzą, śpiewają i gdy po prostu usłyszałem u kogoś właśnie taki dar, Czy właśnie pięknej, czy śpiewnej frazy, czy u kogoś znowuż takiego przekazu bardzo mocnego, może takiego chropowatego. Po prostu ja w jakiś sposób próbuję ukierunkować kolegów na, w jakiś sposób, no czego byśmy potrzebowali przy interpretacji tych dawnych zapisów. Ale generalnie to wygląda w ten sposób. Pierwszy program Nasz pierwszy program, który zaprezentowaliśmy w roku 2014, ja pamiętam wtedy zliczałem te godziny, przygotowaliśmy 100 godzin.
Więc przygotowaliśmy, przygotowywaliśmy go 100 godzin. Ja przynosiłem takie właśnie gołe zapisy i żeśmy nad tym siedzieli i siedzieli i siedzieli i śpiewali i to się po prostu wyklowało w trakcie. Natomiast obecnie to wygląda w ten sposób, że głównie ja pracuję nad tymi dawnymi zapisami, już po prostu wiem, jak mniej więcej to zrobić i po prostu przychodzę na próbę, daję ten zapis już poddany pewnej obróbce, pewnej interpretacji i potem to dopiero przechodzi znowuż przez indywidualne doświadczenie każdego zaśpiewaka. Koncertujecie w całej Europie. Nie wiem, czy tutaj się nie pomyliłam, czy nie na całym świecie. Nie, nie, nie. Na razie na całym świecie jeszcze nie. W Europie też tak. Głównie to jest Polska i tutaj nasi sąsiedzi, a więc Czechy, Węgry, Litwa.
No bo płyta nazywa się Golgota i właśnie co oznaczałaby ta czaszka, skąd się to wzięło, jaka jest tego symbolika, więc te rzeczy są, te płyty są takim rodzajem artefaktu, aczkolwiek i można je nabyć w internecie, można nabyć je po naszych koncertach. Natomiast widzę też, obserwuję to, że coraz mniej ludzi słucha płyt, ludzie słuchają muzyki przez internet. Jesteśmy dostępni w internecie, zawsze można nas znaleźć wszędzie. No to proszę teraz nas pokierować. Gdzie można was znaleźć? Gdzie mogą znaleźć nasi słuchacze? Na Spotify, na wszystkich serwisach streamingowych. A wszystkie aktualności na temat zespołu, a więc zbliżające się wydarzenia, koncerty i aktualności można znaleźć na stronie www.jerycho.net.
I tym zaproszeniem kończymy dzisiejsze spotkanie. Bartosz Izbicki, Jerycho był moim i Państwa gościem. Dziękuję bardzo. Dziękuję Państwu. Bardzo dziękuję. Troszkę się to tak rozproszyło, ale pani coś zrobi. Ale ja to pomontuję i mówię... Plus muzyka będzie grać, więc jakoś... To będzie idealne na Wielki Piątek. Bardzo dziękuję. W ogóle bardzo panu gratuluję, bo tak mówię, zapoznając się, no to jest cudowne, że jest ktoś taki, kto nas łączy z takimi, no bo wie, bo dla mnie to... No udało się. Dla mnie najważniejsze, to szkoda, może coś... Dla mnie było to ważne, żeby po prostu, no...
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak odnajduje się melodie sprzed wieków? Czy dźwięki ze średniowiecza wciąż brzmią w pieśniach religijnych? Na te (i wiele innych pytań) znajdziecie odpowiedzi w rozmowie Dagmary Obrębskiej.