Mentionsy Mentionsy
Radio RSC - newsy, wywiady, audycje
Radio RSC - newsy, wywiady, audycje

Czerwony dywan: Jerycho (03.04)

07.04.2026 ·27 min 45 s

Wielki Piątek to szczególny czas dla Chrześcijan - dlatego też na naszej antenie spotkaliśmy się z Bartoszem Izbickim z grupy Jerycho. Formacja popularyzuje pieśni średniowieczne, które są żywym dziedzictwem kultury polskiej i europejskiej.Jak odnajduje się melodie sprzed wieków? Czy dźwięki ze średniowiecza wciąż brzmią w pieśniach religijnych? Na te (i wiele innych pytań) znajdziecie odpowiedzi w rozmowie Dagmary Obrębskiej.

I tu właśnie, w odczytaniu tych dawnych zapisów przychodzi nam w sukurs tradycja ustna. I teraz muzykologia mówi, nie, tradycja ustna została zerwana. Im bliżej źródła, tym wspaniale. I potem te rzeki się rozlewają i już mamy mętny nurt, już nie wiadomo, co tam jest. Natomiast moja wizja jest taka, Że do czasu radia, do czasu telewizji, do czasu masowych środków ta tradycja była bardzo konserwatywna, bardzo zachowawcza i szereg bardzo archaicznych praktyk wokalnych, praktyk muzycznych zachowało się w tradycji chociażby polskiego śpiewu ludowego, czyli polskiej wsi, albo polskiego śpiewu sakralnego, czyli polskiego kościoła.

Dla dominikanek z Piotrkowa Trybunalskiego. I tam w jednym z głosów, być może siostry, śpiewały, miały śpiewać melodie Bogurodzicy, a pozostałe trzy głosy śpiewały inne melodie, tworząc konstrukcję polifoniczną. Missa Apollonica, Anno Domini 1475, tu są pieśni średniowieczne. Mam takie pytanie, czy w tej, nie chcę powiedzieć, kulturze muzycznej Kościoła, ale może to tak ujmijmy, te pieśni średniowieczne nadal są żywe, czy właśnie pochylając się nad takim zapisem nutowym, można znaleźć w pieśniach, które do tej pory są wykonywane, jakiś ślad tego, który na przykład podpowiada, jak ten utwór zaaranżować?

To już nam troszkę jest głupio, no, w Kościele nie mamy telefonu, no ale w Kościele mamy inne rzeczy, mamy mikrofony, to już mamy mikrofon, już przez mikrofon coś dochodzi, już to jest, już to wszystko, już jest głośno, już, już mamy, nie wiem, jakiś ekran wyświetlający coś, prawda, teksty jakieś, no, dawniej to wszystko, dawniej tego wszystkiego nie było, nie mieliśmy tych gadżetów, nie mieliśmy tego, mieliśmy, mieliśmy, mieliśmy taką, że jakby można powiedzieć nagą prawdę, nagie spotkanie z tym wszystkim, co, co, co, I to wcale nie było łatwe. I ludzie to pamiętają, że to nie było łatwe, że po prostu przychodziły te kobiety, one zawodziły. I to było straszne, tego się nie dało słuchać. No tak. I wykasowujemy to, wyobrażamy sobie taką sytuację, wykasowujemy to, ale za moment czegoś nam brakuje. Jest jakaś tęsknota, człowiek tęskni za czymś, co sięga głębiej niż tylko właśnie ta powierzchnia, niż tylko to radyjko włączone w samochodzie, tak?

Historia Sankti Stanisławii, oficjum z 1503 roku, wawelski rękopis. Jak się poszukuje takich źródeł? Bo w przypadku Bogu Rodzicy, czy też Zmartwychwstan jest, to są sprawy dosyć proste, bo to są zakorzenione tak jakby utwory, zarówno tak jakby w Kościele, jak i w nas samych. Ale tutaj u was pojawiają się takie rzeczy, które podejrzewam wymagały poszukiwań. A może ja się mylę? Nie, oczywiście, że tak. No to jest, to jest, to jest wielki, my jakby jesteśmy, nagranie, nagranie, nagranie, Historia sankcji Stanisławii, czyli oficjum o świętym Stanisławie.

Dziś nawet nie wiemy, co to jest oficjum, bo idziemy do kościoła, idziemy na mszę i znamy tylko mszę. A dawniej było zupełnie inaczej. Dawniej w wielkich ośrodkach, w ośrodkach, gdzie były katedry, na przykład w katedrze wawelskiej, ta liturgia trwała całą dobę. I msze były tam kilka razy rano, no bo obowiązywał post ocharystyczny, więc nikt nie mógł, wieczorem nie było czegoś takiego jak msza wieczorna. Natomiast liturgia trwała całą dobę. Tę liturgię całodobową w Krakowie obsługiwało ponad 120 osób. I to jest wielkie dziedzictwo, to jest wielka kultura, to właściwie cywilizacja zbudowana na takiej kulturze. I właśnie, tutaj dochodzimy do tego, skąd wiemy, że coś takiego było właśnie jak oficjum o świętym Stanisławie, oficjum o świętym Janie Jałmużniku.

Dużo koncertów na Litwie. Byliśmy też w Austrii i Irlandii. Tutaj moje pytanie, czy przy takiej muzyce, przy takim wykonaniu, tak jakby przestrzeń, miejsce ma też znaczenie? Czy ten śpiew może być wykonywany na przykład w nowoczesnym kościele, który już z samej racji tego ma inną akustykę, czy na przykład tylko te stare katedry ogromne wchodzą w grę? Oczywiście, że miejsce ma znaczenie. Praktyka takiego zespołu, a więc po to, żeby on był uniwersalny, żeby on mógł być zapraszany przez festiwale czy przez instytucje, wygląda w ten sposób, że my śpiewamy tam, gdzie nas zaproszą, a więc śpiewamy i w małym drewnianym kościółku, i śpiewamy w wielkiej katedrze, gdzie czasem w tym małym drewnianym kościółku tak naprawdę jest łatwiej.

I śpiewamy w nowoczesnych kościołach, ale jak również śpiewamy na salach koncertowych, zdarza się, że śpiewamy na salach koncertowych, czy w salach filharmonicznych. Z tym, że no rzeczywiście, jeżeli śpiewamy w sali filharmonicznej, to wtedy zwykle jest to nagłośniane wręcz nawet. Więc no unikamy nagłośnienia. Nowoczesne kościoły, choć są zbudowane do innej akustyki, czy wręcz czasami nikt nie przejmuje się prawami akustyki, ponieważ są brane pod uwagę inne aspekty, Wcale źle się nie śpiewa w nowoczesnych kościołach, które są na przykład wyłożone kamieniem. To bardzo wspaniale się śpiewa, a gdy jest kościół wyłożony kamieniem, a na przykład ma drewniany sufit, to już jest w ogóle wspaniale, bo mamy wtedy taką czytelność.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.