Mentionsy Mentionsy
RACE PACE - podcasty o bieganiu
RACE PACE - podcasty o bieganiu

Nos trenera w epoce cyferek - trenerski beef | Nagórek, Raczyński

27.03.2026 ·1 godz 23 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Zegarki zbierające milion danych, aplikacje wyliczające obciążenia i plany generowane przez sztuczną inteligencję – czy w tym analitycznym świecie jest jeszcze miejsce na "trenerski nos" i starą dobrą intuicję? W nowym odcinku RACE PACE stawiamy na ostre zderzenie dwóch różnych podejść i doświadczeń szkoleniowych. Skonfrontowaliśmy ze sobą opinię dwóch trenerów – Marcina Nagórka oraz Mikołaja Raczyńskiego. W tym odcinku merytorycznie bierzemy na warsztat:Plany treningowe elity: Dlaczego mordercze metody i potężne bodźce Renato Canovy działają na zawodowców, a dla amatora oznaczają szybki i bolesny "zajazd"? Mit indywidualizacji: Czy twardy podział biegaczy na "szybkościowców" i "wytrzymałościowców" ma sens, czy może na siłę szukamy wyjątkowości u osób, które najlepiej reagują na... przeciętność i zrównoważony trening? Cyferki vs. samopoczucie: Jak czytać feedback od zawodnika, gdy dla jednego start w zawodach to zaledwie 8/10 w skali RPE, a dla drugiego zwykły trening wydaje się wysiłkiem na 9/10?Format wideo powstał dzięki Waszemu wsparciu na ⁠Patronite⁠! Dziękuję ❤️[REKLAMA]Partnerem tytularnym podcastu jest marka DrWitt. Niezależnie od tego, czy na treningu ufasz najnowszej technologii, czy własnej intuicji, o jedno musisz dbać zawsze – odpowiednie nawodnienie organizmu. DrWitt to sprawdzony partner wielu wydarzeń biegowych w Polsce, oferujący świetne izotoniki oraz wody witaminowe bez zbędnych dodatków.

Aż za dobrze. To ja wtrącę, że Witt to jest też bardzo biegowe nazwisko. Mieliśmy kiedyś wicemistrza świata juniorów o tym nazwisku. Na Pomorzu biega też co najmniej jedna biegaczka o nazwisku Witt, więc dobrze pasuje. Jest też imię, mi się kojarzy z piłki nożnej. Święty Witt. Witt Żelazko była taka znana postać. Nawet jest taniec Świętego Witta. No ale dobra, już nie wchodźmy w to za daleko. W każdym razie, jak będziecie w sklepie spożywczym, będziecie wybierać sobie izotonik, to możecie pomyśleć z tyłu głowy pośród tej całej kafeterii, że Witte jest fajna marka, bo wspiera fajne biegowe projekty. Ja was zachęcam do tego, żebyście właśnie tą markę wybierali. Panowie, przechodzimy do merytoryki dosyć szybko, bo temat jest złożony. Pomyślałem sobie, że jak zapraszam dwóch doświadczonych trenerów, to głupio by było

Ja jestem w zupełnie innej pozycji. Ja jestem wielkim fanem analizy treningów. Myślę, że w tygodniu po jeden, dwa takie plany, takie dwunastotygodniowe różnych biegaczy na takim wyczynowym poziomie, więc mam tego całą masę. Cała gdzieś tam chmura moja internetowa jest zapchana takimi planami treningowymi. No i na przykład jeśli Marcin już mówił o Canowie, no to jest to oczywiście trener pewnie z wynikami jednymi z najlepszych w historii, ale ja mimo, że gdzieś tam widzę tą ideę, która ją przyświeca, dla mnie to jest... Niezwykle fascynujące, że ten trening okrutnie ciężki, okrutnie wymagający, bardzo często realizowany na wysokości i działa.

Nieprzeciętny w tym znaczeniu, że jesteś przeciętnym biegaczem, tylko że nie masz ani takich, znaczy ja nie zauważam, ani takich ogromnych propozycji wytrzymałościowych, ani szybkościowych i będziemy szli sobie taką trzecią drogą, nazwijmy to. Więc tutaj ta indywidualizacja, nie powiem, że jest przereklamowana, ale często nie musi być tym sednem tego treningu. Widać, że masz kolejkę chętnych do treningu, bo który trener odważyłby się powiedzieć podobyć temu, że jest przeciętny, przychodzi biegacz z marzeniami. Każdy z nas myśli, że jest wyjątkowy, a to taki policzek. Nie, ale żartuję oczywiście, kumam o co chodzi. Próbuję to od was wyciągnąć panowie jakby taką informację, no bo myślę, że mało kto z naszych odbiorców chce być trenerem biegania i słucha tej rozmowy po to, żeby wejść w świat trenerów, a bardziej chcemy od was po prostu nauczyć się trochę tego.

To ja odwrócę trochę temat tej rozmowy. Zrobię odbicie lustrzane na intuicję zawodnika, no bo rozmawiamy sobie o Canowie, o Salazarze. Wy macie po kilku zawodników z wysokiego poziomu w swoich stajniach, ale podejrzewam, że i tak większość waszych podopiecznych To są biegacze pasjonaci, biegacze rekreacyjni, nawet jeżeli są ambitni. Domyślam się, że wasza pozycja jest trochę inna niż na przykład Alberto Salazara. Mam tu na myśli to, że wy musicie jakoś tam trochę sprostać oczekiwaniom zawodników. I zastanawia mnie, czy czasami zdajecie się na ich intuicję. Czy zdarza wam się coś takiego, że jeżeli macie zawodnika już dosyć świadomego i on przychodzi do was i mówi... No ja czuję, że potrzebuję więcej jednostek X, Y, bo one na mnie dobrze działają.

Więc tak naprawdę często jest to kwestia zadania sobie pytania, że ktoś pobiegł w 33 czy 35 na dychę. I teraz czy dla niego to jest sukces czy nie? Czyli czy on podchodzi do tego, że powinienem biegać 31, czy raczej podchodzi do tego, że wow, biegam 33, prawda? I to wydaje mi się, że jest kwestia tak naprawdę komunikacji. Zastanawiam się panowie w kontekście tego, co tutaj padło, bo naprawdę fajnie, że jakby takimi detalami się dzielicie. Czy podpisalibyście się pod takim stwierdzeniem, że największym właśnie wyzwaniem w pracy trenera w takim razie jest to, aby w jakiś kluczowych, zwłaszcza wydaje mi się kluczowych momentach, w jakimś okresie przedstartowym lub z tymi zawodnikami, dla których kariery wynik ma naprawdę jakieś znaczenie? Nie stracić tej pewności siebie w momencie, kiedy na przykład trzeba zbuntować się przeciwko tej twardej wiedzy, trochę się zbuntować przeciwko liczbom, może zbuntować się przeciwko właśnie temu, co mówi zawodnik i zaufać swojej intuicji.

I teraz nie zawsze łatwe jest Przekazanie tego, że to ty masz rację, a nie zegarek ma rację. I tu znowu komunikacja wtedy jest śmiertelnie ważna. No to panowie, żeby nie było tak różowo, liczę tu w tym pytaniu mocno, nie ukrywam na waszą szczerość, podzielcie się takim jakimś case study sytuacji, w której intuicja, nos trenerski was najbardziej zawiodły w swojej przygodzie, bo spróbujmy znaleźć po prostu przyczynę tego, dlaczego to się stało. Kojarzylibyście taką sytuację, gdzie kierowaliście się tym i nie pykło? Ja bym powiedział, że dla mnie zawsze porażką jest ta współpraca, kiedy biegacz czy biegaczka jest niezadowolona ze współpracy. I to na ogół nie wynika, tak mi się wydaje, że nie wynika to z błędnej oceny treningu, bo gdzieś tam, wiesz, ten trening cały czas się zmienia tak naprawdę.

Są jakieś takie ślepe odnogi, ale one dosyć szybko są korygowane, jeżeli cały czas jesteśmy w kontakcie. No dobra, panowie, to podsumowując trochę naszą rozmowę, bo w naszym środowisku gdzieś tam zdarzają się na przykład dosyć często takie głosy i słyszy się takie osoby, które na przykład trochę tak buńczucznie podchodzą do aspektu trenerów na przykład starszej daty, którzy być może na tych nosach trenerskich bardziej polegają. Przynajmniej taka legenda może trochę do nich przygnęła i właśnie uważają to za Wszelkie prawa zastrzeżone. To jest właśnie ciekawe.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.