Po co partii prawnik, skoro ona chce ideologicznego żołnierza? Prawem i rozumem #44
Coraz częściej oczekuje się, aby prawnicy nie byli strażnikami prawa, lecz żołnierzami w wojnie ideowej – czy to po stronie konserwatywnej, czy progresywnej. Prawo przestaje być mechanizmem kontroli władzy, a staje się narzędziem realizacji projektów tożsamościowych. W tym filmie mówię o tym: • dlaczego polski kryzys konstytucyjny jest w istocie sporem o cel prawa, • czy sądy mają kontrolować władzę, czy realizować projekt ideologiczny, • dlaczego prawnicy nie powinni być „czyiś”, • i dlaczego po 25 latach czuję, że moja umowa z zawodem została naruszona. Jeśli prawo przestaje ograniczać władzę, przestaje być prawem – staje się narzędziem polityki.
To jest oczywiście być może jakaś taka emocjonalność moja, która nie powinna być na miejscu, bo człowiek, który zajmuje się sprawami publicznymi powinien być bardzo spokojny i spokojnie do rzeczywistości podchodzić, ale nieraz mam wrażenie, że miarka się przebrała. I chciałbym Państwu dzisiaj w wideo w elejtonie o tym opowiedzieć. Dlaczego tak myślę? Dlaczego myślę, że właściwie dla prawników nie ma miejsca? Dla prawników, którzy chcą jakoś sensownie wykonywać swoją pracę. Ale będę chciał z Państwem się podzielić także innymi, niestety dzisiaj dosyć takimi ponurymi przemyśleniami na temat tego, co się dzieje z naszą rzeczywistością społeczną. Natomiast proszę się tym tak bardzo nie przejmować, bo chyba tak jest już w historii i filozofii, że jak pojawiały się jakieś takie ponuraki, które patrzyły na rzeczywistość pesymistycznie,
Zaczynamy w takim razie wideo felieton, a później także sanatorium chorych myśli, w którym spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, co z nami robią osoby publiczne i czy nie traktują nas trochę tak, jak Audiofelieto. Dlaczego zdecydowałem się, że nie chcę już być prawnikiem?
A w 2004 roku, czyli niedługo później, kiedy już 5 lat wykonywałem ten zawód, weszliśmy do Unii Europejskiej. Więc były to bardzo ważne momenty, które oczywiście mnie ukształtowały. I wiecie, ja mam takie wrażenie i ostatnio o tym napisałem także w Gazecie Wyborczej, że ja wtedy zawarłem jakąś umowę z tym zawodem. Z tym zawodem, który moim zdaniem jest po to, żeby prawo, w szczególności oczywiście prawo publiczne, pełniło jedną tylko funkcję. To znaczy, żeby ograniczało arbitralność władzy. Żeby władza nie mogła z nami zrobić to, co chciałaby zrobić. I teraz dlaczego to jest takie ważne? Dlatego, że... Ja pamiętam jeszcze i myślę, że wielu z moich słuchaczy i oglądaczy pamięta czasy PRL-u. Ci z was, którzy tego nie pamiętają, myślę, że będą mieli trudność zrozumieć, w jaki sposób żyje się w państwie, które jest twoim wrogiem.
Otóż wydaje mi się, że jak w 2015 roku rządy objęło Prawo i Sprawiedliwość, to w ich głowach pojawiła się oto taka myśl. Nie podoba nam się ta Polska. Nie podoba nam się III Rzeczpospolita, która została zbudowana właśnie na podstawie Konstytucji z 1997 roku. Nie podoba nam się wizja Polski w Unii Europejskiej, czyli tam, gdzie jest liberalnie, tam, gdzie jest generalnie lewicowo. Chcemy zmienić ten projekt. No ale, żeby zmienić projekt, trzeba mieć większość konstytucyjną, bo na tym to polega. Jeżeli chce się realizować jakieś dobro narodu, jeżeli chce się skierować naród na inną drogę, to trzeba mieć większość konstytucyjną. A PiS takiej większości nie miał. I w związku z tym oni, myślę, pomyśleli sobie tak, że tę III Rzeczpospolitą zmienią w IV Rzeczpospolitą, zmieniając nie oficjalnie kurs, tylko zmieniając rękę, która trzyma ster, albo rękę, którą trzyma kierownicę.
Bo to jest w ramach normalnego ruchu. Natomiast nie może się zatrzymać, nie może cofać, jak to na autostradzie, ale też nie może jej zmienić. Bo ona po to została wyznaczona, żeby on nią jechał. I w 2015 roku, moim zdaniem, PiSowi trochę się tak przywidziało, że oni mają moment konstytucyjny. Oni wygrali normalne wybory. Nie mieli większości konstytucyjnej, ale bardzo chcieli zmienić tę autostradę, tę drogę, którą Polska podążała, dlatego że ich postulaty nie zostały wysłuchane wcześniej. Parlament, który uchwalił konstytucję 1997 roku, nie był prawicowym, konserwatywnym parlamentem. Po prostu ludzie tak wybrali. Wejście do Unii Europejskiej było nie po myśli konserwatystów. PiS sprzeciwiał się wejściu Polski do Unii Europejskiej. W związku z tym to państwo i ta autostrada wydawała im się nie ich.
A mieli za mało pokory, żeby uznać, że skoro naród tak wybrał, no to trzeba to realizować. I wiecie, to było najbardziej widoczne w takich wezwaniach, które przedstawiał Jarosław Kaczyński, a później także Kornel Morawiecki, kiedy oni mówili, że prawo jest ważne oczywiście, ale ponad prawem jest dobro narodu. Ja już wam kiedyś mówiłem, że to jest największe kłamstwo, jakie może powiedzieć polityk, bo to znaczy, że on sobie uzurpuje możliwość zdefiniowania tego prawa narodu poza oficjalną procedurą Definicji. Bo jaka jest oficjalna procedura definicji tego, co jest dobrem narodu? Konstytucja. Procedura konstytucyjna, nie ma żadnej innej. Głosujemy i ta wizja, która przyświeca większości z nas, staje się wizją wiążącą. To jest nasze dobro narodu. A oni się zachowywali wtedy tak, jakby mieli telefon do suwerena, do narodu i mogli zadzwonić i powiedzieć, słuchaj, tutaj jest wprawdzie jakaś konstytucja, która niby opisuje to, co ty uznajesz za dobre narodzie, ale nam się wydaje, że ty chyba już myślisz inaczej i my byśmy chcieli teraz zostawić z boku tę konstytucję i realizować to dobro, które nam się wydaje, że tobie jest potrzebne.
Wtedy poważnie się zastanowię. Sanatorium Chorych Myśli Dzisiejsze sanatorium chorych myśli spowodowały ostatnie wydarzenia, mianowicie m.in. dyskusja w sprawie skorzystania z kredytu i finansowania SEIF. Nie będę się wypowiadał na temat istoty, bo nie jestem ekonomistą i trudno jest mi się opowiedzieć albo po jednej, albo po drugiej stronie. W szczególności jest mi trudno powiedzieć, czy korzystniejszy jest kredyt brany z Unii Europejskiej, czy wykorzystanie tego, co ma w swoich skarbcach Narodowy Bank Polski. Mam oczywiście swoje wątpliwości, że skoro mamy te rezerwy, no to pytanie dlaczego one dopiero teraz są wykorzystywane i czy to rzeczywiście Polski nie osłabi i trzeba by było nad tym podyskutować.
Natomiast nie o tym tak naprawdę chcę dzisiaj mówić. Chcę Wam dzisiaj podać myśl, która moim zdaniem doskonale nas opisuje i opisuje coś, co zabrzmi mi przykro, przepraszam za to, że staliśmy się trochę tak jak takie tresowane psy. To znaczy, wiecie, jak ludzie siedzą na meczu tenisa, to jak wiecie, przewracają głową w jedną i w drugą stronę, bo tak chodzi piłka i to jest normalne. Ale ja mam wrażenie, że politycy Nie tylko u nas, ale na całym świecie biorą tę piłkę i rzucają ją albo uderzają rakietą w dowolną stronę, kiedy chcą i my wtedy także najpierw patrzymy, a później biegniemy w tamtą stronę. Rządzą naszą uwagą, rządzą naszą chwilową emocją i w ten sposób całkowicie rozwalają zdolność do myślenia całościowego, przyszłościowego, takiego jakiegoś długoterminowego.
No więc, fakty i akty pokazują, że jeżeli ktoś ma problem, no to trzeba wywołać wojnę, chociażby fikcyjną, która się nie dzieje, która jest nagrywana w studio, która jest kreowana tylko i wyłącznie przez media i wtedy wszyscy ludzie mówią, o, ludzie, wojna, wojna, trzeba się wojną zająć, nie będziemy się zajmować naszym prezydentem. Kto wie, czy tak nie jest z Iranem? Wiecie, boli mnie to dlatego, że myślenie o państwie musi być długoterminowe. I myśmy kiedyś, pamiętam, dyskutowali i się denerwowali na to, że politycy myślą tylko w kategoriach czteroletnich, czyli swojej kadencji. To już było dawno i nieprawda. Teraz oni myślą być może nawet nie w kategoriach czteromiesięcznych, może nie nawet czterotygodniowych, ale czterogodzinnych. Co będzie wieczorem? Jaki tweet puszczę na Twitterku? Co powiem na konferencji prasowej? Albo co powiem w TVN, Polsacie albo TV Republika, żeby mnie zauważono?
Pamiętajcie o tym, że populizm jest po prostu sposobem komunikacji. Poddaje nam się do dyskusji tematy, które budzą emocje. Aborcja, eutanazja, związki jednopłciowe. Po co? Po to, żeby nas zająć, żeby myśleć o rzeczach, które są oczywiście także istotne, ale prawdopodobnie nie są najistotniejsze, bo jak za moment się zawali NFZ albo uderzymy w ścianę demograficzną i będziemy mieli problem z tym, jak funkcjonować jako społeczeństwo, to wtedy będziemy mieli naprawdę Poważny problem. O wiele poważniejszy niż to, czy nasze regulacje dotyczące aborcji są zbyt surowe, czy są zbyt liberalne. Na tym polega populizm, że podsuwa wam scenariusz dyskusji, mówi wam, o czym macie dyskutować. Przez Twitter, zwłaszcza przez szybkie, bardzo emocjonalne elementy.
Zobaczcie, ile jest emocji w mediach społecznościowych, jak bardzo nas straszą. Ja naprawdę się ostatnio zdenerwowałem, kiedy w tej całej awanturze o Iran, tych lotnisk, które były zamykane, nagle dostałem informację na swój telefon, po prostu znalazłem jakiegoś rodzaju artykuł, który mi się pokazał oczywiście przez algorytm, że jest wybuch na lotnisku na Okęciu. No wiecie, to jest przerażające. Są jakieś wybuchy w Dubaju, są wybuchy w Izraelu, a tu ktoś pisze, że jest na Okęciu, więc sobie człowiek myśli, że zaatakowali nas. Wchodzimy, no i co się okazało? No tak, śmietnik wybuchł w grudniu tamtego roku. Ale podaje nam się te informacje, bo to się klika, bo na tym się zarabia. I wiecie, o tym chciałem wam powiedzieć dzisiaj. Czy ktoś was pamięta już, o czym była imba, dyskusja dotycząca umowy Mercosur, która była dwa tygodnie temu?
Ja wiem, że to jest trudne, ale są ludzie, którzy odcinają się od mediów społecznościowych właśnie po to, żeby całe to błoto ich nie ochlapywało. Jeżeli będą ważne informacje, to one do was dotrą. Dotrą w podsumowaniach tygodnia, dotrą w gazetach papierowych, nawet tych online, ale poważniejszych, które nie grają tak bardziej na emocje. Chociaż jak się patrzy na nagłówki, nawet w poważnych instytucjach, to też oczywiście jest coraz więcej tej emocji. Chciałem wam zadedykować dzisiaj myśl, która myślę jest bardzo istotna, która trochę nas opisuje i chciałbym, żebyśmy tacy nie byli. To jest słuchajcie myśl Donalda Bartelme, który kiedyś napisał, że i to jest bardzo ciekawe, to jest cytat w książce. Dotyczącej kultury narcyzmu, czyli właśnie skupienia na sobie, skupienia na emocjach.
To jest cytat wprowadzający. Tam w tym cytacie jest mowa o istocie Marii Wałowskiej. Nie przejmujcie się, co to oznacza. To jest pewnego rodzaju postać, bohater, typowy bohater pewnego rodzaju literatury. Ważne jest to, co to jest za człowiek, bo my wszyscy jesteśmy takim człowiekiem dzisiaj. Posłuchajcie tej myśli. Jest to człowiek bez przeszłości. Jego chwile są punktami, które układają się w linie, ale ważna jest chwila, a nie linia. Ta istota w pewnym sensie nie ma historii. Z tego, co było wcześniej, nic dla niej nie wynika. Jest nieustannie zaskakiwana. Nie potrafi przewidzieć własnej reakcji na wydarzenia.
Czy uchwala się te, które najpierw się wywołuje jako Jako chęć, jako potrzeba. Wiecie, prawnicy muszą myśleć racjonalnie. Wybaczcie mi, ale jest cała masa takich ustaw, które są uchwalane ze względu na potrzebę chwili. Ustawa Kamilka na przykład jest taką ustawą. I znowu, uwierzcie mi, nie lekceważę problemu przemocy domowej w stosunku do dzieci, najbardziej niewinnych istot. Ale pytanie brzmi tak. Czy państwo polskie, które ma ograniczoną liczbę czasu, żeby decydować i uchwalać ustawy, Za najważniejszą absolutnie w danym momencie uznaje pracę nad ustawą, która wywołuje największe emocje. Nawet jeżeli to są prawdziwe emocje, jeżeli dotyczą ważnych rzeczy. Trzeba być racjonalnym w tych kwestiach. Nie wolno być populistycznym. Pomyślcie, czy nie jesteście jak ten człowiek od Bartelmy? Czy nie jesteśmy my wszyscy ludźmi, którzy żyją w wiecznej teraźniejszości?
Jeżeli ktoś będzie promował załatwianie tych ważnych rzeczy, do których się zgodzimy, no to może nie przeszkadzajcie mu wywoływaniem kolejnej wojny, kolejnej inby po to, żeby odwrócić uwagę. Dlatego, że to będzie rzecz, która będzie dla nas wszystkich szkodliwa. Dziękuję wam za dzisiejsze spotkanie i za wideofelieton, w którym podzieliłem się z wami moją frustracją prawniczą, czyli kogoś kto chciałby, ażeby prawo kontrolowało władzę, a nie żeby trzeba było jej podlizywać we wszystkim co robi, bo inaczej jest się psujem i kimś kto prowadzi sabotaż. Ważny jest dla mnie też ten temat, który poruszyliśmy w Sanatorium Chorych Myśli.
Żebyśmy się nie dali zwariować tą misją, tą presją teraźniejszości i emocji. Żebyśmy jednak wykrzesali w sobie zdolność do myślenia bardziej długofalowego i do zadawania pytań, które wykraczają poza aktualną emocję. Nie chcemy być tym człowiekiem Bartelmy. Nie możemy być człowiekiem Bartelmy, jeżeli chcemy funkcjonować w ramach państwa, które jest wartościowe. Dlatego kiedy przyjdzie nowa umowa Mercosur, albo sejf, albo jeszcze cokolwiek innego, proszę was, zadajcie sobie zawsze to pytanie. Komu zależy na tym, żebyśmy się tym zajmowali? Czy to jest najważniejsze w tym momencie? Czy nie ma innych rzeczy, które są ważne? I czy tak naprawdę polityka nie zamieniła się w cyrk emocji? W mecz piłkarski chodzi tylko o to, żeby dawać radość swoim kibicom i żeby denerwować tych, którzy są po drugiej stronie.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.