Po co partii prawnik, skoro ona chce ideologicznego żołnierza? Prawem i rozumem #44
Coraz częściej oczekuje się, aby prawnicy nie byli strażnikami prawa, lecz żołnierzami w wojnie ideowej – czy to po stronie konserwatywnej, czy progresywnej. Prawo przestaje być mechanizmem kontroli władzy, a staje się narzędziem realizacji projektów tożsamościowych. W tym filmie mówię o tym: • dlaczego polski kryzys konstytucyjny jest w istocie sporem o cel prawa, • czy sądy mają kontrolować władzę, czy realizować projekt ideologiczny, • dlaczego prawnicy nie powinni być „czyiś”, • i dlaczego po 25 latach czuję, że moja umowa z zawodem została naruszona. Jeśli prawo przestaje ograniczać władzę, przestaje być prawem – staje się narzędziem polityki.
A w 2004 roku, czyli niedługo później, kiedy już 5 lat wykonywałem ten zawód, weszliśmy do Unii Europejskiej. Więc były to bardzo ważne momenty, które oczywiście mnie ukształtowały. I wiecie, ja mam takie wrażenie i ostatnio o tym napisałem także w Gazecie Wyborczej, że ja wtedy zawarłem jakąś umowę z tym zawodem. Z tym zawodem, który moim zdaniem jest po to, żeby prawo, w szczególności oczywiście prawo publiczne, pełniło jedną tylko funkcję. To znaczy, żeby ograniczało arbitralność władzy. Żeby władza nie mogła z nami zrobić to, co chciałaby zrobić. I teraz dlaczego to jest takie ważne? Dlatego, że... Ja pamiętam jeszcze i myślę, że wielu z moich słuchaczy i oglądaczy pamięta czasy PRL-u. Ci z was, którzy tego nie pamiętają, myślę, że będą mieli trudność zrozumieć, w jaki sposób żyje się w państwie, które jest twoim wrogiem.
Ten naród by się na to zgodził, gdyby udało się przekonać go argumentami, a widocznie się nie udało. Więc jak powiedziałem, w tym 2015 roku pojawiła się może nie po raz pierwszy, ale najmocniej taka wizja, że prawo, które w państwie liberalnym, które zostało u nas ustanowione w roku 1997, zamiast ograniczać władzę, ma wspierać tę władzę w budowaniu nowej Polski, w budowaniu nowego dobra, nowej wizji tożsamościowej, kulturowej. No ale nie dało, jak powiedziałem, się tego zrobić oficjalnie, więc trzeba było to zrobić nieoficjalnie. Zamiast oficjalnie zmienić kurs, trzeba było złapać rękę, która trzyma ster albo kierownicę, czyli wymienić ludzi, którzy interpretują konstytucję. Stąd atak na Trybunał Konstytucyjny w pierwszym rzędzie. To była pierwsza rzecz, którą PiS zrobił w 2015 i w 2016 roku. I to się udało.
Nie wiadomo dlaczego. Dlaczego, jak można zmienić tak nagle zdanie w tak oczywistej kwestii, która wynika z orzecznictwa, wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. O co chodzi? Ja nawet nie chcę się zastanawiać, natomiast to na pewno nie jest realizacja funkcji kontrolnej prawa. Być może także profesor uznał, że trzeba zacząć budować nową Polskę i chce w tym pomagać. Wreszcie nie chcę być, nigdy nie chciałbym być takim prawnikiem jak Kamil Zaradkiewicz, który został neosędzią w Sądzie Najwyższym, dlatego że minister Ziobro, czyli polityk, przyszedł na posiedzenie KRS-u i powiedział, ten człowiek będzie dobry, on jest moim współpracownikiem. I wtedy, kiedy Krystyna Pałowicz zaprotestowała, mówiąc, że ona jest zbyt liberalna, więc nie pasuje do budowania wizji nowej Polski konserwatywnej,
Są prawnikami budującymi nową konserwatywną Polskę poza konstytucją i oni absolutnie nie realizują żadnej funkcji kontrolnej. Oni po prostu przyklepują wszystko to, co robiła ta władza i co teraz robi ta władza, kiedy już nie jest władzą, ale dalej ma wpływ na naszą rzeczywistość. Wystarczy zobaczyć tylko jakie będą wyniki tego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego Marcina Warchoła i tego drugiego dotyczącego KRS-u, który jest dokładnie tak samo oparty na hipokryzji. Jeżeli PiS wybierał większością zwykłą do KRS-u ludzi, to to było absolutnie lega artis, było konstytucyjne. Ale teraz Marcin Warchun podnosi ręce do nieba i krzyczy, że to jest niekonstytucyjne i że absolutnie musi być większość kwalifikowana trzech piątych, no bo ktoś inny ma wybierać. Więc chodzi o to, żeby zniszczyć instytucje, zablokować instytucje obie, żeby na wieki wieków byli tam ludzie powołani przez Prawo i Sprawiedliwość, budujący nową Polskę.
No a oni na przykład ostatnio unieważnili jego cła i wydali całą masę innych orzeczeń, w których absolutnie nie zgadzają się z tym, co robi. To jest prawdziwy prawnik. Funkcja kontrolna. Kontrolowanie tego, co robi władza, nawet jeżeli ta władza mnie powołała. Eisenhower kiedyś zapytany o to, jakie są dwa największe błędy jego prezydentury, powiedział, są dwa i oba siedzą w Sądzie Najwyższym. I tak powinno być. Ci, którzy siedzą w Sądzie Najwyższym, nie są od tego, żeby przytakiwać, tylko od tego, żeby krytykować. Mam wrażenie, że u nas padł blady strach na wszystkich prawników, którzy mówią, nie mogę skrytykować tej władzy, no bo wtedy nie będę ich. No więc Kaczyński wygrał, no bo przekonał nas, że każdy prawnik jest czyjś. A tak nie może być. Tak po prostu nie może być.
Natomiast nie o tym tak naprawdę chcę dzisiaj mówić. Chcę Wam dzisiaj podać myśl, która moim zdaniem doskonale nas opisuje i opisuje coś, co zabrzmi mi przykro, przepraszam za to, że staliśmy się trochę tak jak takie tresowane psy. To znaczy, wiecie, jak ludzie siedzą na meczu tenisa, to jak wiecie, przewracają głową w jedną i w drugą stronę, bo tak chodzi piłka i to jest normalne. Ale ja mam wrażenie, że politycy Nie tylko u nas, ale na całym świecie biorą tę piłkę i rzucają ją albo uderzają rakietą w dowolną stronę, kiedy chcą i my wtedy także najpierw patrzymy, a później biegniemy w tamtą stronę. Rządzą naszą uwagą, rządzą naszą chwilową emocją i w ten sposób całkowicie rozwalają zdolność do myślenia całościowego, przyszłościowego, takiego jakiegoś długoterminowego.
Po prostu trzeba uświadomić sobie, że nasz czas nie jest z gumy. I jeżeli będziemy się ekscytować pewnym tematem przez 4 godziny dziennie, to nie starczy nam czasu na to, żeby zajmować się innym tematem. Wiecie, ten populizm widać też w parlamencie. Czas parlamentarny uchwalania ustaw też nie jest z gumy. Czy ktoś u nas prowadzi dyskusję, jakich ustaw najbardziej Polska potrzebuje? Czy ktoś się zastanawia na przykład nad tym, czy pewnego rodzaju działania parlamentu, które prowadzą do ustawy, które się potem kończą zawetowaniem przez prezydenta Nawrockiego, nie są zmarnowanym czasem? Przecież jest określona liczba posiedzeń Sejmu. Jest określona liczba godzin, które można poświęcić na debatowanie ważnych dla Polski spraw. Czy ktoś robi hierarchię najważniejszych ustaw, które muszą być uchwalone? Czy uchwala się te, które budzą największe emocje?
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.