Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

Europa uczy się niezależności | Z dystansu

18.09.2026 ·52 min 18 s

W dorocznym orędziu o stanie Unii Ursula von der Leyen po raz kolejny postawiła na europejską niezależność. Tym razem dużo miejsca poświęciła gospodarce, konkurencyjności, sztucznej inteligencji, ale także bezpieczeństwu i europejskim zdolnościom obronnym.Hanna Cichy, Marek Świerczyński i Tomasz Bielecki analizują najważniejsze wątki orędzia o stanie Unii i zastanawiają się, co z tej wizji może zostać zrealizowane, dlaczego Kanada staje się coraz ważniejszym partnerem UE i jak na europejskie plany wpływają relacje ze Stanami Zjednoczonymi.Dyskusję prowadzi Joanna Bekker.W czwartek, 24 września zapraszamy na podwójne wydarzenie do warszawskiego baru Studio.Zaczynamy o 19:00 dyskusją o równości i wolności w ramach projektu "Ćwiczenia z przyszłości. Słowa, które znaczą". Z Antoniną Tosiek i Leszkiem Jażdżewskim będziemy się zastanawiać, czy walcząc o równość, niekiedy nie zapominamy o wolności. I vice versa.Natomiast o 20:15 otwieramy nowy sezon #studianasłuch i porozmawiamy o politycznej jesieni i wyborach 2027 roku.

Natomiast o 20.15 otwieramy nowy sezon Studia Nasłuch i porozmawiamy o politycznej jesieni i wyborach w 2027 roku. Zapraszamy. Jest piątek, 18 września. Dwa dni temu, 16 września, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wygłosiła doroczne orędzie o stanie Unii. Wystąpienie wyczekiwane nie tylko w Brukseli, ale też w europejskich i światowych stolicach oraz instytucjach unijnych. Przemówienie to powstaje w bardzo wąskim gronie najbliższych współpracowników przewodniczącej. Ale w tygodniach poprzedzających jego wygłoszenie właściwie wszyscy próbują wpłynąć na jego treść. Państwa członkowskie, komisarze, grupy polityczne w Parlamencie Europejskim, organizacje pozarządowe i grupy interesu. Bo orędzie o stanie Unii ma nie tylko podsumowywać, gdzie dziś znajduje się Europa, a też pokazywać, dokąd Komisja chce ją prowadzić w kolejnym roku.

Dziś rozmawiamy o tym z Tomkiem Bieleckim, naszym korespondentem w Brukseli i starszym analitykiem do spraw europejskich, Hanną Cichy, szefową Działu Gospodarczego oraz Markiem Świerczyńskim, szefem Działu Bezpieczeństwa i Spraw Międzynarodowych. Zastanowimy się, z jaką diagnozą sytuacji w Europie zostawiła nas Ursula von der Leyen, jaką wizję Unia przedstawiła i przede wszystkim, czym w najbliższych miesiącach będzie żyła Bruksela. Komisja Europejska konsekwentnie redefiniowała rolę Unii w odpowiedzi na zmieniające się otoczenie geopolityczne. Patrząc na te ostatnie 7 lat komisji pod przewodnictwem von der Leyen, przez pierwsze lata filozofia komisji determinowana była pandemią. Unia przedstawiana była jako opiekuńcza wspólnota, która chroni i wspólnie finansuje odbudowę.

W 22 roku Europa była wspólnotą geopolityczną w odpowiedzi na rosyjską agresję na Ukrainę. Była w stanie wojny. Od 23 roku Unia była projektem czy też mocarstwem gospodarczym, którego zadaniem było utrzymanie konkurencyjności wobec Chin i USA. A rok temu, w 25 roku, Europa miała być samodzielną potęgą gospodarczą, technologiczną i obronną. This is Europe's independence moment. To jest moment niezależności Europy, mówiła von der Leyen. Jak jest dzisiaj? Jak jest we wrześniu 26 roku? Jaka jest opowieść o Europie? W jakim stanie jest Unia według Szefowej Komisji Europejskiej? Można powiedzieć, że nie przedstawiła nowej wizji w tegorocznym orędziu, co może jest jej dobre, bo jeśli w jej przemówieniu szukać głównego przekazu, to jest nim, tak samo jak w zeszłym roku, potrzeba uczynienia Europy bardziej niezależną w obliczu zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych.

Żaden z tych punktów, które później wymieniała obszarów, w których potrzebne są działania, nie byłby wymieniany przez von der Leyen z takim poczuciem doraźności czy pilności, gdyby nie działania aktora, mocarstwa, które nie było wymieniane z nazwy, ale tutaj kontekstem tego wszystkiego była polityka Stanów Zjednoczonych za prezydentury Donalda Trumpa. Jeśli szukać jakichś różnic w nastroju w wymowie tego orędzia tegorocznego zeszłorocznym, to może trochę więcej optymizmu. Von der Leyen wymieniała rzeczy, które się udało Unii Europejskiej, nie tylko Komisji, ale Unii Europejskiej osiągnąć w drodze zwiększania niezależności, właśnie uniezależnianie się od surowców. Energetycznych z Rosji.

No i bardzo dużo tego przemówienia, bo jak je sobie wydrukowałam i gdzieś tam pozaznaczałam, no to ponad połowa jego objętości dotyczyła tematów z zakresu szeroko rozumianych gospodarczych. Od tematów stabilności fiskalnej, poprzez budowę wspólnego rynku, aż do zagadnień związanych z technologiami. No i jeszcze to, co zwraca uwagę, to że Chiny są wymieniane z imienia tam, gdzie są problemem, tam, gdzie są wyzwaniem. Ten ton jest bardzo łagodny wobec Chin. Będziemy współpracować, tutaj mamy problem, oni mają inny problem, będziemy współpracować, jak go rozwiązać razem. Natomiast to jest w 90% o Stanach, tak jak zwróciliście uwagę, a nie padają ani raz. Tak, to co mnie też uderzyło w tym przemówieniu, chociaż to było spodziewane w jakichś doniesieniach brukselskich i korytarzowych plotkach, to było rzeczywiście to, że gospodarka zajęła bardzo dużo miejsca w tym przemówieniu.

Od tego zaczęła i powiedziała von der Leyen, że to jest ten priorytet numer jeden. I on jest tym pierwszym też filarem budowania tej niezależności europejskiej. I tutaj zaczęła rzeczywiście, tak jak Haniu wspominałaś, przeszła przez ileś tych elementów, zaczynając od tego, że będzie konieczne dokonanie jasnych wyborów fiskalnych, poprzez mówienie o absolutnie koniecznych dla budowania potęgi przemysłowej Europy elementów typu cen energii. No energia oczywiście zawsze była istotnym elementem przemówień, wprawdzie Inaczej w ostatnim roku trochę po tym Green Dealu europejskim i tych wszystkich kontrowersjach było to złagodzone. W tym roku klimat powrócił i zresztą von der Leyen powiedziała, że jako punkty zwrotne naszych czasów określiła zmiany klimatu i sztuczną inteligencję.

Zachodnia Europa, południowa Europa mierzyły się z katastrofami na ogromną skalę, również mierzalnymi w miliardach euro. To, że do tej pory opowiadaliśmy sobie o polityce klimatycznej jako po pierwsze jakimś rodzaju odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń, ale również jako odpowiedzialności wobec nas samych, czy jakimś takim zachowaniu zapobiegawczym, To się już po prostu zmaterializowało. Widzimy, jakie są skutki tego, że Europa się ociepla. Widzimy, że to przekłada się na wymierne straty w ludzkim życiu, w uprawach, w stratach przyrodniczych. Von der Leyen wymieniała konkretne przykłady. Jest doświadczeniem, które po prostu może nas spotkać i musimy poważniej zacząć mówić o adaptacji, nie tylko o mitygacji, ale o adaptacji.

Hasło Zielonego Ładu było wstydliwie w ostatnich dwóch, trzech latach skrywane, acz priorytety były realizowane, Przy lekkim luzowaniu polityki klimatycznej. Niemniej jest to poszukiwanie politycznej u wyborców legitymizacji dla tej kosztownej polityki. W ostatnim roku, myślę, że już dzisiaj można nawet do orędzia von der Leyen, ale nie tylko cofnąć, było próbę uzasadniania takiej, że ta transformacja jest formą budowania bezpieczeństwa, uniezależniania się od surowców, które Europa musi importować. W tym roku to jest poszukiwanie popularności tej polityki właśnie poprzez pokazywanie Ludziom to, co von der Leyen zapowiedziała już na październik, na przykład poprzez wskazanie i zidentyfikowanie przez Brukselę Komisję Europejską o około 100 obszarów najbardziej narażonych na skutki zmiany klimatu w Unii Europejskiej, zarówno jeśli chodzi o upały, jak i gospodarkę wodną i pomoc im, zapewne w jakimś tam stopniu również budżetowa, w budowaniu odporności, w lepszym znoszeniu tych skutków na przyszłość.

Mówię, że to jest szukanie popularności dla tej polityki, również dlatego, że pamiętajmy, mamy rozkręcającą się prekampanię wyborczą we Francji. Marine Le Pen tego lata odświeżyła swój postulat już sprzed roku, polityczny, wyborczy, powszechnego dostępu Francuzów do miejsc klimatyzowanych, bibliotek, holi, sal dworcowych, do sal klimatyzowanych podczas upałów, żeby mogli się pójść schłodzić, kiedy zaczyna być to dla nich niebezpieczne zdrowotnie. To się rymuje, to współgra z tym, co zapowiada von der Leyen. To może nie jest straszliwie imponująca w wymiarze gospodarczym, ogólnoeuropejskim inicjatywa, ale może być popularna i ważna społecznie. Von der Leyen zapowiedziała pracę reprezentantów sektora finansowego, ubezpieczeniowego, władz publicznych, samorządów w takim sojuszu na rzecz ubezpieczeń, czy w sprawie ubezpieczeń klimatycznych, czyli od

Skutków wywołanych zmianami klimatu. To też będzie na stole w najbliższych pewnie kilkunastu tygodniach, ale no zobaczymy, jak tam za rok von der Leyen z tego będzie zdawała relację, co z tego wyjdzie. I na rzecz to sztuczna inteligencja. Inicjatywy, konkretnie inicjatywami, ale myślę, że to, co u niej wybrzmiało tak publicznie, a oczymi współpracownicy od, no można to usłyszeć, jakichś kortażach brukselskich kilkunastu, kilku, kilkunastu tygodni, To jednak jest poważny niepokój instytucji, komisji instytucyjnych z racji tego, że sztuczna inteligencja w Europie może wywoływać więcej strachu, teraz mamy kolejne doniesienia, prognozy apokaliptyczne, czy to się może skończyć, niż nastawienia na korzyści gospodarcze i wykorzystywanie tych technologii, nawet nie tych hiperpionierskich, których Europejczycy nie rozwijają, w gospodarce.

Von der Leyen o tym mówiła. Nie tylko zagrożenia, ale też korzyści. Jej najbliżsi współpracownicy mówią, że to widać, że to nastawienie, być może to nasz dobrobyt, ale w porównaniu z Chinami, ze Stanami Zjednoczonymi, po prostu postrzegają jako zagrożenie polityczne dla biznesu i gospodarki europejskiej. Lęk opinii publicznej, częściowo biznesu, większy niż u naszych konkurentów pozaeuropejskich. Von der Leyen mówi, nie musimy sami opracowywać pionierskich technologii, aby czerpać z nich największe korzyści. Chodzi o to, żeby tworzyć wartość, której sztuczna inteligencja jeszcze nie przyniosła. Ogłasza przemowy, inicjatywy w takich sektorach jak zdrowie, transport, sektor rolno-spożywczy, zaawansowana produkcja, obronność i przestrzeń kosmiczna. Czyli niekoniecznie ten wyścig o wielkie modele AI, ale z drugiej strony korzystanie z tego, co AI może przynieść w rozwoju konkretnych obszarów.

W edukowanej siły roboczej przestały już nam dostarczać. Potrzebujemy jakiegoś nowego impulsu. To jest właśnie ten impuls na przyczynach do wzrostu produktywności w sektorach, które są ważne i w sektorach, które są... Von der Leyen wymienia na pierwszym miejscu zdrowie. No więc to z punktu widzenia obciążeń dla sektora finansów publicznych, generowanego przez starzejące się społeczeństwo, Jeżeli możemy podnieść produktywność w sektorze ochrony zdrowia dzięki AI, no to to jest niesamowity skok do przodu i taki, który możemy odczuć też po prostu i zdrowotnie i finansowo. Tylko, że wydaje mi się, że jesteśmy tutaj w pozycji niekorzystnej jako Europa i poszczególne kraje właśnie dlatego, że podobnie jak w sektorze powiedzmy obronnym i w paru innych, jesteśmy bardzo rozdrobnieni.

Ciekawym wątkiem, który wpisuje się w tę opowieść o niezależności Europy, oprócz tego wszystkiego, o czym sobie powiedzieliśmy, pewnym takim elementem jest też handel. Von der Leyen chwaliła się liczbą wszystkich umów handlowych podpisanych, ale zmierzam do tego, że na sali siedział premier Kanady Mark Carney. I wszyscy pamiętamy, jak w styczniu, podczas dorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Carney wygłosił szeroko komentowane przemówienie poświęcone roli mocarstw średniej wielkości, middle powers, którym zależy na utrzymaniu tego multilateralnego porządku międzynarodowego, ładu opartego na zasadach i wartościach.

Zresztą on sam przemawiając w czwartek w parlamencie europejskim bardzo dużo uwagi poświęcił tym wartościom. Von der Leyen zaproponowała Kanadzie, ku zdziwieniu nie tylko wszystkich na sali, ale również i dyplomatów i osób oglądających Kanadzie, status kraju stowarzyszonego. Czegoś takiego w prawie unijnym nie ma, ale chciałam cię Tomku zapytać, co to ma oznaczać i jak Carney na to zareagował? Oznacza, że ma to możliwie maksymalne zbliżenie gospodarcze, polityczne, przemysłowe między Unią Europejską i Kanadą. Większe niż to, które jest ustanowione w umowie liberalizującej handel, inwestycje, wzmacniającej współpracę gospodarczą z 2016 roku, CETA czy CETA wymagając angielskiego.

która obowiązuje do dzisiaj na zasadzie tymczasowej, bo nie ratyfikowało jej 10 krajów unijnych, w tym Polska, Włochy i Francja. Postulat tego zbliżenia, bardzo dużego, którego chce i Kanada, i Komisja Europejska, postulat dostał w ostatnich dwóch tygodniach chyba dwa razy, dostawał zielone światło od przedstawicieli Krajów unijnych w Bukseli od ambasadorów przy instytucjach Unii Europejskiej, chociaż wcześniej między innymi Włosi jeszcze tam powiedzmy półtora, dwa miesiące temu bali się, że takie zbliżenie będzie postrzegane jako publicznie ogłaszane. Sojusze będą oceniane negatywnie przez administrację Trumpa. Te zastrzeżenia wygasły. Więc to zielone światło było. To, co wywołało zaskoczenie, to sama nazwa, którą von der Leyen czy jej pomocnicy tam chyba na noc czy dwie noce przed orędziem wymyślili tego członkostwa stowarzyszonego.

To czy ty masz wrażenie, że von der Leyen próbuje budować ten ład liberalny na wielu poziomach i handlowym, i bezpieczeństwa, i wojskowym, bo właśnie nie działają te organizacje, do których byliśmy przyzwyczajeni? Jeżeli sięgnąć do wcześniejszych i przemówień i deklaracji takiego zarysowywania wizji europejskiej przez Ursulę von der Leyen, no to ona była właśnie tą osobą, która najgłośniej mówiła o geopolitycznej Unii Europejskiej i o geopolitycznej komisji. Co innego mogłoby być namacalnym dowodem, że taką politykę jej się udaje prowadzić, niż to, że właśnie ta Europa sięga za Ocean Atlantycki do podobnie myślącego kraju, najbardziej europejskiego kraju Ameryki, jakim jest Kanada.

Pośrodku gdzieś Grenlandia, która bardzo mocno też wybrzmiała w przemówieniu Ursuli von der Leyen jako takie zaznaczenie, takie zatknięcie tego sztandaru obronnej Europy na terenie, który zaczynał być wrażliwy, nie powiem, że sporny, ale na pewno zaczął być hotspotem, gorącym miejscem na północnym Atlantyku. No i oczywiście szkoda, że pomiędzy gdzieś jest ta dziura w Wielkiej Brytanii, która ciągle jakoś nie może się porozumieć również w sprawach obronnych, mimo licznych zapowiedzi. No ale przecież ten cały obszar spina inny sojusz, sojusz natowski. I też można powiedzieć, że Wpadają ze strony prawicy też opozycji wobec Ursuli von der Leyen takie hasła, że zamiast właśnie budować taką geopolityczną Europę, czy nawet wychodzić poza kontynent, to powinna jakby zacieśniać coś, co niektórzy nazywają strefą wolnego handlu w ramach NATO.

Kilka godzin po Ursuli von der Leyen, wieczorem w środę przemawiał Mark Rutte na takim zamkniętym evencie, zamkniętym, ale transmitowanym w Wielkiej Brytanii. I on powiedział coś takiego, że w rozmowie z Radosławem Sikorskim otrzymał zapewnienie, że każdy brutalny atak rosyjski na Ukrainę spotka się z kolejną donacją i deklaracją finansową ze strony Polski i nawet wymienił kwotę większą niż te 50 milionów euro, więc to jest bardzo ciekawe. Oczywiście najważniejsze takie nowe rzeczy, chociaż nie do końca nowe, bo przecież o Europejskiej Radzie Bezpieczeństwa czy do spraw bezpieczeństwa mówi się od kilku lat, Tomku, poprawnie jeżeli się mylę. No to jest właśnie ten pomysł, luźno na razie nakreślony, tak, powołania właśnie takiego gremium konsultacyjnego.

Von der Leyen zaproponowała, by w Europie również zaistniał tego rodzaju mechanizm konsultacyjny. Ja się trochę zastanawiam, czy to znaczy, że do tej pory takiego mechanizmu nie ma, ale przecież na każdym kroku widzimy, że kraje europejskie po pierwsze ze sobą rozmawiają, bo przecież jest milion formatów i instytucjonalnych i nieformalnych, w których to się dzieje. No a po drugie, też w odniesieniu do tej Rady Bezpieczeństwa, przecież mamy do czynienia z tym E5, mamy do czynienia z tym E3, jeszcze mamy do czynienia pewnie z E8 i rozmaitymi innymi liczbami przy literce E. Trochę mi zabrakło określenia tego, co tak naprawdę ma być zadaniem tych nowo tworzonych formatów i organów i czym one się mają różnić od istniejących już mechanizmów współpracy europejskiej, na których jest całe bogactwo.

To o czym mówi von der Leyen, czyli forma tych głównych, największych krajów, bo można sobie wyobrazić, że to właśnie jest ta grupa E3, E5 czy jeszcze coś tam. Tam był reprezentant Unii Europejskiej, który sprawi, że ci wszystkie kraje, które są w Unii są reprezentowani. Oczywiście nie można sobie wyobrazić, że jakiś przyszły rozejm w Ukrainie będzie negocjowany przez Unię Europejską, która ma być przy stole. Nie będzie tam siedzieć premier Malty i premier Portugalii i jeszcze ktoś. To musi być kilka najważniejszych krajów geograficznie i gospodarczo. Niemcy, Francja, miejmy nadzieję Polskę itd. i instytucje unijne. To się odbywa, bo przecież von der Leyen latała do Białego Domu w towarzystwie Merza, Macrona i jeszcze paru innych liderów w sprawie Ukrainy.

Tam von der Leyen, Kaya Callas chciały, żeby ministrowie obrony i spraw zagranicznych o tym dyskutowali i ćwiczyli tam w czerwcu czy w lipcu. To zostało utrącone. Temat znikł, bo po prostu instytucje unijne usłyszały, nie zajmujcie się tym, do czego nie macie ekspertyzy i do czego nie macie uprawnień traktatowych. Trochę narzekamy, ale żeby nie było, że wyłącznie narzekamy. Bardzo dużo, jak na przemówienie tego rodzaju, było poświęcone konkretnemu sprzętowi czy też konkretnym zdolnościom wojskowym. Po pierwsze bardzo mocno i sporo mówiła Ursula von der Leyen o obronie powietrznej, w tym o tej inicjatywie, która parę tygodni temu została jakby wyszła na światło dzienne, mianowicie tej takiej europejskiej koalicji antybalistycznej, obrony przeciwrakietowej, której podstawą czy też pewnym formatem sprzętowo miałaby być ukraińska konstrukcja interceptora pod nazwą Freya.

Ursula von der Leyen, która od dłuższego czasu zwraca też uwagę, że Europa powinna skupić się na tych tak zwanych kluczowych lukach zdolnościowych i tam obrona powietrzna jest absolutnie zawsze wymieniana jako numer jeden i przecież pamiętamy, że uruchomiła ona sama w ubiegłym roku te programy, z których też obecnie Polska korzysta, ale które w kolejnych krokach mają doprowadzić do tego, że Europa sama będzie budować coś na kształt alternatywy czy też odpowiednika dla W tym przemówieniu jasno został ten kierunek podkreślony. Zobaczymy, co dalej z nim będzie, bo to też wcale nie jest powszechnie tak, że wszyscy patrzą bardzo przychylnie na ten projekt, gdzie Ukraińcy mieliby technologicznie odgrywać główną rolę. I też są zastrzeżenia do tego, czym tak naprawdę ten pocisk przechwytujący, który jest zaledwie jednym z elementów całego systemu zintegrowanej obrony powietrznej i antyrakietowej, czy on rzeczywiście działa, czy jest odpowiednio skuteczny, czy da się go zintegrować z systemami zachodnimi i tak dalej i tym podobne.

W związku z tym to, co może nie było powiedziane zupełnie wprost, ale jednakowo już było tam w tym przemówieniu, to konieczność mobilizacji prywatnego kapitału do finansowania tych różnych potrzebnych inwestycji. I z tej przyczyny von der Leyen wspominała o zmianach w przepisach bankowych, które mają po pierwsze zmotywować banki do finansowania bardziej ryzykownych przedsięwzięć, potencjalnie też bardziej innowacyjnych, ale również do przeciwdziałania Rozdrobnieniu tego rynku finansowego w Unii Europejskiej, czyli mówiąc wprost, ułatwienia łączenia się banków, przejmowania jednych banków europejskich przez drugie. No i to poszerzanie wspólnego rynku, pogłębianie wspólnego rynku, czy towarowego, czy kapitałowego,

Wybory mogą doprowadzić do wyłonienia władz prezydenta, prezydentki, a później pewnie parlamentu w przyspieszonych wyborach. Władz, które będą prowadziły czy będą chciały polityki wobec Unii Europejskiej zupełnie odmiennej od dotychczasowej, z ostatnich dekad. Francja jest postrzegana jako jedyny kraj w przyszłym roku, który może naprawdę wprowadzić rewolucyjną zmianę na forum brukselskim i zamrozić, sparaliżować negocjacje Na długie miesiące. Stąd to poczucie pilności działań, natomiast bezpośredniego tutaj wpływu na priorytety Komisji Europejskiej obecne, te zaprezentowane przez von der Leyen, gdybym nie widział, zasygnalizowała ten program jednego rynku, bo obecnie Single Market w żargonie brukselskim to jest One Market, One Europe, One Market, które są realizowane, są rozpisane do końca przyszłego roku i ten plan został uzgodniony przez Parlament Europejski i kraje członkowskie w marcu tego roku.

Zwłaszcza, że nawet jeżeli Ursula von der Leyen nie uderzyła w stół, to nożyce same się odezwały, bo przecież w następnych kilkanaście godzin czy kilka godzin po jej przemówieniu Donald Trump zagroził kolejnymi cłami Unii Europejskiej. Więc ta trochę niewypowiedziana, a trochę wypowiedziana wojna, tak przynajmniej ze strony amerykańskiej, mówię tutaj oczywiście o wojnie handlowej, Z Europą nadal się toczy i sądzę, że sprawa Kanady może nie być bagatelna, bo przecież przypomnijmy sobie, że być może żartem, a być może nie, to przecież Donald Trump wysuwał pretensje terytorialne wobec Kanady, więc... Ale Kanada to jest jedno, no ale jakby dla mnie najbardziej, nie wymierzone w Amerykę, ale tak, że Amerykanie mogą to odebrać jako wymierzone W siebie fragmentem przemówienia było to, co ma dzisiaj swoją kontynuację, czyli ten EU Kids Act, bardzo ostre obostrzenia dotyczące mediów społecznościowych, głównie przeciwamerykańskich, w Unii Europejskiej.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.