Mentionsy Mentionsy
Policja ZAPRASZA
Policja ZAPRASZA

STOP przemocy domowej

11.01.2023 ·33 min 10 s · 6 rozdziałów

Trwała i pozytywna zmiana dla osób doznających przemocy jest możliwa. Zbiorem takich cennych historii jest ogólnopolski konkurs "Policjant, który mi pomógł". Co było konieczne, by przerwać spirale krzywd, opowiadają trzy kobiety, które doświadczyły przemocy domowej oraz laureaci konkursu, który w 2022 r. obchodził swoją 15. edycję (relacja z wydarzenia). Konkurs "Policjant, który mi pomógł" - regulamin i formularz zgłoszeniowy Muzyka: "Slow Motion Cheerleader" Cleveland/Dente/Lewis/Whittington, "Where Is Life" Suescun, "Health And Wellness" Ellis

13:57 · Opowieść Elżbiety 4

Starszy aspirant Rafał Zdoniek z III Komisariatu Policji w Łodzi, Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. Panią Elżbietę poznałem około 7 lat temu. Oczywiście w taki klasyczny dla funkcjonariusza sposób dochodziło do przemocy domowej. W przypadku pani Eli to był jej, no już teraz były mąż. Znęcał się nad nią generalnie psychicznie. Pani Ella jest taką osobą, która wszędzie próbowała szukać jakiejś tam pomocy. Nie do końca sobie radziła z tym problemem. No i trafiła do mnie, tak, z uwagi na to, że jestem jej terenowym, dzielnicowym. I zacząłem prowadzić całą tą niebieską kartę, gdzie skutkiem tego po wielu, no nie ukrywam, latach było doprowadzenie całej tej sprawy do końca. Mianowicie kobieta dostała rozwód z mężem, mąż został skazany prawomocnym wyrokiem

Po około pół roku, może roku, syn pani Elli No poszedł niestety w ślady swojego taty, z tym wyjątkiem, że on nie pił alkoholu, natomiast bardzo znęcał się nad swoją matką w taki sposób, że poniżał ją, obwiniał o wszystko, używał wulgaryzmów, no i kobieta Znowu znalazła się w sytuacji no dla niej tragicznej, no bo tym razem no to był jej własny syn. No i tutaj również była wdrożona kolejna procedura nibiskiej karty. No i znowu się zająłem tą rodziną, no już chociażby dlatego, że znałem panią Elę i wszystkie jakby tutaj jej problemy życiowe.

No i również tutaj się udało doprowadzić szczęśliwie do końca. Co prawda syn nie został skazany, natomiast opuścił dom rodzinny, w którym mieszkał od urodzenia. I wyprowadził się tak naprawdę nie wiadomo dokąd. I nie utrzymuje w ogóle kontaktu ze swoją matką. No i teraz można powiedzieć, od jakiegoś pół roku, roku może, pani Ella, że tak powiem, już naprawdę wychodzi na prostą, bo i spłaciła długi po mężu, które on niestety narobił, a kobieta niestety ma też problem finansowy, bo jej dochody to ledwo przekraczają dwa tysiące złotych, więc utrzymać dom, spłacić długi to jest problem, więc nawet teraz, jak nie ma niebieskiej karty, staram się ...i pomagać chociażby w taki sposób, że wypełniam ich dokumenty chociażby do Urzędu Skarbowego, żeby mogła rozłożyć na raty zadłużenia do innych instytucji pomocowych.

Staram się ją odwiedzać w miarę możliwości, systematycznie w domu coś jej podpowiedzieć, dopowiedzieć, starać się załatwić. Nawet chociażby dodatek węglowy dostała pani Ella, mogła sobie kupić opał na zimę, niedużo, ale zawsze. No i tak naprawdę z tą panią Ellą do dnia dzisiejszego mam jakiś tam kontakt Mimo, że już tej całej procedury nie ma. No i widzę, że naprawdę przynajmniej psychicznie wychodzi na prostą i no to taki mój mały sukces jest. Przynajmniej w tym temacie. Widzę ja też, że można coś zrobić niekoniecznie zawsze tutaj to co mówią ustawy i inne kodeksy, tylko po prostu taką no codzienną pracą i chęcią pomocy. A nie ukrywam, że pani Ella no musi sobie też bardzo dużo zawdzięczać, bo

19:24 · Opowieść Żbiety 3

Nic nie mogłam kupić do mieszkania, wszystko niszczył. Przychodziłam z pracy, nie miałam spokoju. No i tak ten dzielnicowy przyjeżdżał tu na interwencję, w każdej chwili tu przyjeżdżał, kiedy potrzebowałam czy zachorowałam. On zawsze tu jest, zawsze, nawet do dzisiaj przyjeżdża cały czas. Dał mi wiarę do życia, nauczył mnie jak żyć, nie poddawać się. On zawsze mówił nie poddawać się, Panie Ellu, nie poddawać się. Takie wzmocnienie mi dał. Ja się bałam, bo mówię, jak będę sama, ja sobie nie dam rady, bo były takie chwile, że płakałam. Dużo mi dał wsparcie, duże, duże wsparcie.

Dużo mocy mi dał. Tej siły do życia. Bardzo dobry człowiek. Ja o nim nic złego nie powiem. Złoty człowiek. Czy da się z takim sercem i z taką empatią do wszystkich podchodzić, których się spotyka na swojej drodze? Tak, no przynajmniej ja tak próbuję robić. Tylko, że ta druga strona no niestety czy stety musi też bardzo chcieć. I ja nie ukrywam, że droga, którą Pani Ella przeszła przy jakimś tam moim udziale, no to była bardzo długa droga, bo to nie stało się w ciągu dwóch, trzech miesięcy, tylko to było wręcz w latach. Bo tutaj zostały zaangażowane różne instytucje. Sąd, prokuratura, policja. To wszystko razem zadziałało tak, no ale niestety

Natomiast Pani Ella od początku do samego końca, nawet bym powiedział do dnia dzisiejszego, rewelacyjnie Jakby tutaj wypełniła swoją rolę w 1000% i ona sama sobie musi to zawdzięczać, że była tak wytrwała. A jak właśnie pan się poczuł, jak się pan dowiedział, że został laureatem konkursu? Szczerze, jak zadzwoniono do mnie z Komendy Głównej i dostałem tą informację przez telefon, to na początku myślałem, że to jest żart. No ale później ja nie pamiętam osoby, która do mnie dzwoniła, bo to były takie duże emocje, że po prostu nie pamiętam, z kim rozmawiałem. Ten człowiek mnie uświadomił, że to jest prawda. No i później jak dostałem oficjalnie jakby na piśmie informację, no to troszeczkę mnie zatkało, bo nigdy w życiu mnie coś takiego nie spotkało.

25:40 · Zakwalifikowani do konkursu 1

No także w pewnym sensie to ja jestem chyba tak samo szczęśliwy jak pani Ella ze swoim sukcesem. Nie zdawałem sobie sprawy, że aż tak daleko to wszystko zabrnęło. Bardzo, bardzo miłe uczucie. No i takie motywujące do dalszej pracy. Pierwszą reakcją pani Katarzyny na wieść o zostaniu laureatem konkursu też było zaskoczenie. Ja to w ogóle nie wierzyłam. Pamiętam jak dziś, bo to był taki szok. Miałam ostatni dzień urlopu, poszłam do fryzjera, siedzę pod tymi suszarkami, pod tym wszystkim, a tu dzwoni jakieś 47. Ja mówię, Boże, znowu ktoś z komendy dzwoni. I tak wyszłam, pamiętam, odbieram, a tu komenda główna, aż sobie siadłam i mówię, niemożliwe. Także ja przeżyłam naprawdę duży szok, bo faktycznie Anita wspominała, że chciała mnie zgłosić, ale ja mówię, wie pani co pani Anita, to jest taki mały wieś i komisar, gdzie tu jaki konkurs, jak pani chce, ale tak jak mówię, totalnie, totalnie w takie coś w ogóle nie wierzyłam.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.