Mentionsy Mentionsy
Podcast Wojenne Historie
Podcast Wojenne Historie

Klęska Panter nad Czarną Nidą

17.10.2025 ·1 godz 9 min

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/PodcastwojennehistorieAlbo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie

Poraził nawet współdziałanie pododdziałów samej dywizji. I dalej dowódca drugiej kompanii. Jak na rozkaz szefowie znaleźli się w punkcie dowodzenia pierwszego batalionu. Tam był też adiutan dywizji, który miał polecenie od dowódcy dywizji, żeby poszukać łączności z pułkiem artylerii. Ale już do niego nie dotarł, ponieważ po drodze zagnieździły się rosyjskie czołgi. Miejsce to stajnowało się niecałe 5 kilometrów od nas. Sytuację potwierdził również adiuntant naszego pułku, który potwierdził, iż około godziny 17 od strony Komórek radzieckie czołgi ostrzelały sztab pułku. Linia wsi Morawica, Radomice, Komórki, Szczecno. To pozycja wyjściowa batalionu Panter. To miejsce jego leży zimowych, to miejsce ukrycia czołgów na obszarze leśnym. I pierwszego dnia wrogiej ofensywy radzieckie czołgi zaczynają docierać w to miejsce.

Czołgi niemieckie jeszcze nie wyjechały z okopów. z pozycji ziemnych, a radzieckie czołgi z piechotą na pancerzach objeżdżają już ich stanowiska. I dalej wspomnienia niemieckiego oficera. 12 godzin po rozpoczęciu się rosyjskiej wielkiej ofensywy Rosjanie przeszli już dobre 20 kilometrów i przełamali wszystkie nasze linii obrony. Przed Rosjanami leżała jeszcze tylko linia obrony wzdłuż Nidy. W końcu około godziny 18 przyszedł rozkaz. Pułk miał udać się przez Komórki do Szczecna, odbić były miejsce kwaterowania 64 Pułku Grenadierów Pancernych i utrzymać je, aż nawiązano zostanie łączność z 17 Dywizją Pancerną. Część tego pułku miała zaatakować Pieszchnicę, która leżała trochę dalej na południe i tam czekać na nawiązanie łączności z idącą od południa 17 Dywizją Pancerną. Pierwsza i druga kompania były wyznaczone do ataku na Szczecno.

Ale 64. Pułk Grenadierów Pancernych, a przynajmniej jego część oraz część 2. Pułku Pancernego 16. Dywizji Pancernej koncentruje się na wschód od Morawic. Dochodzi do boju o Szczecno. Niemcy utrzymują przez jakiś czas Szczecno jako punkt oporu na wschód od Morawic. Kontratak, czy raczej działania obronne części 16. Dywizji Pancernej przynoszą tu krótkotrwały efekt. Ale kluczowe jest nawiązanie kontaktu z idącą od południa, a w rzeczywistości rozbijaną 17. Dywizją Pancerną. Trzeba ze Szczecna wykonać kontratak na Pieszchnicę, bardziej na południe. Część batalionu Panter wyprowadza więc przeciwuderzenie na południe, wprost w tą lawinę nacierających oddziałów radzieckich, które jak nie nacierają, wszędzie tworzą pułapki przeciwpancerne.

Przeciwnik natychmiast zaczął atakować ze zwiększoną siłą i powoli wszedł głęboko w nasze prawe skrzydło i zaczął wychodzić na tyły pierwszej i drugiej kompanii. Nie dało się już utrzymać pozycji i na przyczółku wszczecnie. Zajmowana przez drugą kompanię pozycja na zniesieniu umożliwiała obserwowanie rozwoju sytuacji i ruch radzieckich wojsk na polu bitwy. Obraz sytuacji został przekazany dowództwu i jeśli nie chciano poświęcić bezsensownie 20 nowych jak spod igły panter, to spodziewaliśmy się otrzymać rozkaz natychmiastowego odwrotu spod Szczecna. Kapitan Martin, który wydawał rozkazy pierwszej i drugiej kompanii, ociągał się z podjęciem jakiejkolwiek decyzji. I tutaj widzimy, jak niemiecki batalion pancerny, uzbrojony głównie w pantery, próbuje wykonać przeciwuderzenie.

Trochę udało mu się wejść do Szczecna koło pierwszej kompanii, ale nasza pozycja nie została przełamana. Rosjanie naciskali w kierunku Morawicy. Te spostrzeżenia zostały zameldowane, ale nie uwzględnione, albo może nie mogły już być uwzględnione. Odnosiliśmy wrażenie, że coraz bardziej zdani jesteśmy sami na siebie i że wzajemnie powiązany opór, którego można było oczekiwać na podstawie trwających miesiącami przygotowań w ogóle nie istnieje. Na pytanie dlaczego nie mieliśmy w tym momencie w ogóle czasu, nasz własny los był dla nas w tej chwili o wiele ważniejszy. Aby w zapadającej nocy nie stracić łączności między sobą, postanowiliśmy, porucznik Martin i ja, że wycofujemy się do dworów Szczecnie. Tam chcieliśmy odczekać na dalsze rozkazy z pułku i w każdym razie chcieliśmy utrzymać zajęte pozycje. Przed nami nie było słuchać odgłosów walk, tylko za naszymi plecami było niespokojnie.

I ciągle nie było żadnych rozkazów, ponieważ w dzień nie dało się utrzymać naszej obecnej pozycji i z powodu oskrzydlenia przez wojska radzieckie nalegałem na wycofanie się na drugi brzeg rzeki, a więc za Czarną Nidę, niezależnie od tego, jakie to miałoby mieć dla nas skutki ze strony naszego dowództwa. W ten sposób przynajmniej uratujemy nasze czołgi. Martin nie mógł się zdecydować. Ja nadal pozostawałem w mojej kompanii w majątku Szczecno do momentu, gdy około godziny pierwszej w nocy zauważyłem, że pierwsza kompania wycofuje się na most. Relacja niemieckiego oficera pokazuje, jak godzina po godzinę w niemieckie szeregi wkrada się chaos. To jego zastanawianie, to zdumienie i ta gorycz. Miesiącami trenowaliśmy razem z piechotą 48. Korpusu Pancernego współdziałanie, zajmowanie kolejnych pozycji, kolejne sektory alarmowe.

Ale olbrzymia część czołgów została zniszczona w rejonie Komórek, Radomic, Pieszchnicy, Szczecna, Morawicy i utonęła w nurcie Czarnej Nidy. Część pojazdów Niemcy porzucili w opisywanym lesie. Dzisiaj to pobojowisko jest źródłem pozyskiwania panter, berge pantera, która została niedawno wyciągnięta, szczątki jednego czołgu, które możemy oglądać w Skarżysku Kamiennej, wspaniale odrestaurowany egzemplarz, który obecnie stoi aż w Stanach Zjednoczonych. ale paradoksalnie można powiedzieć przez perspektywę doświadczeń II wojny światowej, że ta bitwa jest w jakimś zakresie typowa dla tego okresu wojny i dla walk radziecko-niemieckich w warunkach pierwszych dni ofensywy jednej ze stron, czyli Armii Czerwonej.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.