Klęska Panter nad Czarną Nidą
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/PodcastwojennehistorieAlbo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie
No bo to właśnie tam niemiecka 16 Dywizja Pancerna poniosła wyjątkowo dotkliwą klęskę, tracąc cały batalion Panter w starciu z 6 Korpusem Zmechanizowanym Gwardii. Norbert, no co sprawiło, że właśnie pod tą Morawicą doszło do takiego pogromu? No bo przecież całkowite zniszczenie niemieckiego batalionu pancernego... Co może się wydać dla wielu naszych słuchaczy nieoczywiste. Było czymś wyjątkowym na froncie wschodnim w czasie II wojny światowej. No cóż Kamilu, najprościej można powiedzieć, że przyczyna pogromu I Batalionu II Pułku Pancernego 16 Dywizji Pancernej, jaki to pogrom dokonał się rzeczywiście w rejonie Morawicy w styczniu 1945 roku, wynikał z tego, że wojna to system. No ale muszę przyznać, że to jest dosyć ogólne stwierdzenie.
Postaram się oczywiście uzasadnić ten pogląd, ale tą historię zacznijmy od dwóch związanych z tym ściśle zagadnień. Obecnie w Stanach Zjednoczonych, w American Heritage Museum, Muzeum Amerykańskiego Dziedzictwa w stanie Massachusetts, niedaleko Bostonu, można podziwiać niemiecki czołg. Czołg średni formalnie, realnie czołg ciężki, Panzer V Panther w odmianie A. o numerze obecnie bocznym 501. To jest czołg, który w styczniu 1945 roku należał do właśnie 16 Dywizji Pancernej, do 2 Pułku Pancernego. Jest to jeden z czołgów, który został przez Niemców wówczas w niezwykle dramatycznych okolicznościach utracony.
W czasie przebijania się z okrążenia Niemcy próbowali przekroczyć rzekę Czarna Nida na wschód od Morawicy. Czołg jednak rzeki nie sforsował, utknął w jej korycie. Miało to miejsce 14 stycznia 1945 roku. Czarna Nida jest rzeką trudną do forsowania przez pojazdy pancerne, rzeką meandrującą, a przede wszystkim o zabagnionych brzegach. I owa Pantera znajdowała się w rzece przez kolejnych 45 lat, aż w roku 1990 doskonale znany, zlokalizowany wrak został wyciągnięty. I wtedy w latach 90., jak to się wtedy mówiło, badacz tajemnic, pan Ryszard Wójcik, naoczny świadek wyciągnięcia owej pantery, opublikował w Polsce taką książkę o wymownym tytule Potwory wychodzą z ukrycia.
Wtedy, w latach 90. XX wieku, wydobywano w Polsce pantery, tygrysy, często w bardzo dobrym stanie zachowania, ale one nie trafiały do polskich muzeów. Również i ta Pantera, wtedy wyciągnięta z czarnej nidy, w nie do końca jasnych okolicznościach znalazła się wkrótce na zachodzie. Ale owa Pantera typu A z 16 Dywizji Pancernej miała o tyle szczęście, że nie trafiła do żadnej tajnej, w rozumieniu zamkniętej, prywatnej kolekcji. Koniec końców trafiła do Jacques'a Littyfielda, miłośnika sprzętu wojskowego i została poddana drobiazgowej renowacji, która była niezwykle pracochłonna, trwała wiele lat, wymagała odtworzenia wielu elementów wewnętrznych czołgu.
Dywizji Pancernej. Kilkadziesiąt różnego rodzaju pojazdów, ciężarówek, transporterów opancerzonych z 2. Batalionu 64. Pułku Grenadierów Pancernych, wiele czołgów z 2. Pułku Pancernego potopionych zostało w Czarnej Nidzie bądź poszuconych na bagnistych brzegach tej rzeki. Mało było takich miejsc w Polsce, mało było takich pobojowisk jak gmina Morawica, jak obszar między Morawicą a Daleszycami na południu od Kielc. Dziesiątki rozbitych, porzuconych pojazdów armii niemieckiej. Cały batalion panter rozbity na południe od czarnej nity. I właśnie ta rzeka była jedną z przyczyn niemieckiej klęski. Niemcy musieli wyrywać się z okrążenia.
Niemcy musieli wychodzić z kotła, a kiedy wszystkie drogi odwrotu zostały zamknięte, próbowali desperacko przejść przez czarną nidę, co żołnierzom w wielu przypadkach się udało, ale pojazdom nie. I ta historia rozbicia 2. Pułku Pancernego 16. Dywizji Pancernej, 2. Pancernego Regimentu jest fascynująca pod wieloma względami. Bo dzisiaj możemy namacalnie zobaczyć pamiątki tamtego starcia w muzeach od Stanów Zjednoczonych po Polskę. Ale jednocześnie dramatyzm tych wydarzeń, skala wielkiej bitwy pancernej pod Kielcami, o której już kiedyś rozmawialiśmy. Bo to co stało się pod Morawicą, to przecież tylko jeden z epizodów Wielkiej Bitwy, którą obserwowaliśmy pod Chmielnikiem, Pieszchnicą, a przede wszystkim pod Lisowem, nieco bardziej na południe, gdzie znajdowało się epicentrum starcia niemieckiego 24.
Korpusu Pancernego walczącego z 4. Armią Pancerną generała Leluszenki. gdzie dwa radzieckie korpusy, X Korpus Pancerny Gwardii i VI Korpus Zmechanizowany Gwardii, zderzyły się z dwoma niemieckimi dywizjami pancernymi, to jest XVI i XVII, i Rosjanie z tego starcia wyszli zwycięsko, a Niemcy ponieśli porażkę. O ile jednak Lisów stał się symbolem walki z Tygrysami, o tyle właśnie Morawica jest symbolem rozbicia batalionu Panter. I powiedziałem na początku, że przyczyną niemieckiej klęski było to, że wojna to system. Niemcy nie stołali stoczyć tutaj boju w rozumieniu systemowym. Zostali zaskoczeni, popełnili błędy, ale przede wszystkim ich pododdziały utraciły wewnętrzną spójność.
Chaos, złe dowodzenie, zerwane linie komunikacji, brak prawidłowego rozeznania w terenie, albo raczej brak rozkazów na czas, sprawił, że misternie budowany miesiącami plan obrony niemieckiej 4 Armii Pancernej na odcinku frontu na południe od Kielc i Czarnej Nidy rozpadł się. jak domek z kart. W ciągu 24-48 godzin porażone zostały dwa niemieckie korpusy. 48. Korpus Pancerny, niech nas nazwa nie zmyli, brojący się dywizjami piechoty na linii frontu wprost przeciwko przyczółkowi Baranowsko-Sandomierskiemu i odwodowy 24. Korpus Pancerny generała Neringa, jednego z najbardziej doświadczonych niemieckich pancerniaków. Dwa niemieckie korpusy rozbite, można powiedzieć, w 48-72 godziny.
Ale Niemcy chcieli przecież tego uniknąć. Starali się przygotować obronę, mieli czas. Od sierpnia 1944 do stycznia 1945 roku z mozołem nie tylko budowali kolejne polowe linie obrony, na które miały się cofać dywizje piechoty 48. Korpusu Pancernego. Tu kluczową rolę miał odegrać kontratak dywizji pancernych 24. Korpusu. One miały współdziałać z dywizjami piechoty, wspomóc je w walce, wzmocnić je, usztywnić ich obronę, nadać jej odpowiednią siłę w warunkach zmasowanej przewagi i gwałtownych uderzeń przeciwnika. I nic z tego się nie udało. Niemcy ponieśli porażkę, bo misternie miesiącami planowana akcja kontratak niemieckich dywizji pancernych nie doszedł do skutku zgodnie z tym, jak Niemcy sądzili, że będzie wyglądał.
I co intrygujące... Tą historię niemieckiej klęski chyba najciekawiej opisali sami niemieccy weterani, dlatego że bitwa pancerna pod Kielcami jest ciekawa na wiele sposobów, także w wymiarze społecznym, także w wymiarze emocjonalnym. Na obszarze gminy Morawica znajduje się po dzień dzisiejszy wiele pamiątek niemych świadków historii z czasów II wojny światowej. To jest gmina niezwykle ciekawa dla każdego miłośnika historii wojskowości. Gmina, na obszarze której działają niezwykle sprężne organizacje, stowarzyszenia kultywujące pamięć o przeszłości. Tak jak pod Warszawą w kontekście walk z 1944 roku działa prężnie Grupa Dąbrowiecka Góra Huberta Trzepałki.
Tak... Pod Kielcami funkcjonuje lokalna grupa działania Perły Czarnej Nidy czy Stowarzyszenie Miłośników Historii i Militariów Salamandra. Ludzie tacy jak pan Konrad Maj dbają o pamięć o przeszłości. Badają, analizują, co wydarzyło się w styczniu 1945 roku pod Kielcami i trzeba powiedzieć, że mają imponujące rezultaty. Bo to nie tylko dbanie o pomniki, to nie tylko pielęgnacja czy odtwarzanie wybranych dzieł fortyfikacyjnych, to nie tylko krzewienie historii, ale akurat pod Morawicą. Już na przełomie XX i XXI wieku zawiązały się relacje także z byłymi kombatantami niemieckiej 16 Dywizji Pancernej, którzy z tego piekielnego kotła wychodzili.
Miejscowi badacze nawiązali relacje z kombatantami Armii Czerwonej, Wehrmachtu, co pozwoliło pozyskać rewelacyjne materiały od naocznych nie tylko świadków, ale wykonawców, realizatorów tamtych zdarzeń. Do Polski zaczęli przyjeżdżać Byli pancerniacy niemieckiej 16 Dywizji Pancernej. Na cmentarzu koło miejscowości Radomice stanął nawet tzw. Krzyż Pojednania. Niesamowita sprawa, że ludzie, którzy byli tu kiedyś okupantami i członkami armii, która dokonała agresji na nasze państwo, po kilkudziesięciu latach wrócili, aby nawiązać zupełnie nowe relacje z miejscową społecznością. A ludzie tacy jak pan Konrad May mogli spisać ich relacje, mogli pogłębić swoją wiedzę na temat wydarzeń, do jakich doszło w styczniu 1945 roku, co miało fundamentalne znaczenie, bo przecież w zakresie strony niemieckiej cała masa dokumentów z tej bitwy nigdy nawet nie powstała, bo kiedy mieli je opisać, kto miał je stworzyć.
kiedy wychodzili z okrążenia. Więc dzięki pracy miejscowych pasjonatów mamy dzisiaj do dyspozycji nie tylko świetnie zorganizowane trasy wycieczkowe, miejsca pamięci, ale także mamy całą serię publikacji, analiz. Tu na plan pierwszy wysuwa się najnowsza książka Konrada Maja tropem jednej z największych bitew pancernych na ziemiach polskich styczeń 1945. Historia pozostałości pamięć z 2021 roku. w której mamy m.in. zawarte rewelacyjne wspomnienia niemieckich pancerniaków z owego pamiętnego boju. Owe wspomnienia doskonale pokazują, jak na polu walki systemowe zagadnienia decydują o wszystkim.
Pantera to nie był doskonały czołg, ale jednak załogi owych czołgów dzięki silnej armacie i grubemu pancerzowi przedniemu mogły uważać się za bezpieczniejsze czy za silniejsze niż ich koledzy w Panzer IV czy w Sztugach. Pantera w niemieckiej armii była czołgiem uważanym za czołg elitarny. W całym 24. Korpusie generała Nehringa był tylko jeden batalion panter. Jak może być inaczej? Przecież niemieckie dywizje pancerne nie mogły funkcjonować normalnie. W związku z czym ani 16. Dywizja Pancerna, ani 17. Dywizja Pancerna nie miały założonych strukturalnie według normalnych etatów pułków pancernych. Norbert, ale może przybliżmy tym z naszych słuchaczy, którzy się nie orientują.
Jaka w ogóle była struktura takiego niemieckiego pułku pancernego w 1945 roku? Jak poważną on był siłą? Niemiecki pułk pancerny powinien w teorii składać się z batalionu Panther i batalionu czołgów Panzer IV. Powinien dysponować prawie 200 pojazdami, co czyniłoby taki pułk równoległym dla radzieckiego korpusu pancernego w zakresie czołgów. Radziecki Korpus Pancerny powinien mieć 210 czołgów, a niemiecka dywizja pancerna w swoim pułku pancernym prawie 200 czołgów. No ale Niemcy nie potrafili utrzymać struktury etatowej. W 17 Dywizji Pancernej, która stacjonowała bardziej na południu i walczyła nieco bardziej na południu w owej bitwie, był tylko jeden batalion czołgów. Na wozach pancer cztery różnych odmian.
Podobnie niemiecka 16 Dywizja Pancerna. Miała de facto tylko jeden batalion czołgów. Tu formalnie funkcjonował cały pułk pancerny, a więc drugi pułk pancerny. On miał pierwszy batalion na Panterach i drugi batalion na czołgach Panzer IV, tylko tego drugiego batalionu na czołgach Panzer IV nie było, bo jeszcze latem 1944 roku wydzielono go z dywizji i wysłano w niezwykłą eskapadę. Otóż żołnierze tego batalionu m.in. mieli podjąć próbę kradzieży bułgarskich czołgów Panzer IV. kiedy to Bułgaria zaczęła przechodzić na stronę wrogów w osi. Ta akcja się nie udała, a potem batalion ostatecznie skierowano na front zachodni. Typowy niemiecki porządek. Dywizja walczy na froncie wschodnim, a batalion jej pułku pancernego działa na zachodzie.
Ale żeby jeszcze bardziej zagmatwać sprawę, jedna kompania tego batalionu pozostała przy dywizji. Ósma. W wyniku czego 16 Dywizja Pancerna miała nietypowy zupełnie skład, miała batalion czołgów o strukturze pięciu kompanii, to jest pierwszej, drugiej, czwartej i ósmej, z czego ta ósma kompania była formalnie z drugiego batalionu razem z elementami owego batalionu, ale realnie współpracowała i była podporządkowana pierwszemu batalionowi. Na jej wyposażeniu było 14 czołgów typu Panzer IV, podczas gdy kompanie uzbrojone w Pantery miały po 14 Panther. Dodatkowo w dowództwie pułku były pantery dowodzenia, były także w ramach struktury pułku wozy zabezpieczenia technicznego, Berge Pantery. Łącznie batalion dysponował blisko 60 panterami, 14 czołgami Panzer IV oraz, jak wspomniałem, pojazdami typu Berge Panther.
pokładali olbrzymie nadzieje właśnie w swoich czołgach, w swojej 16 i 17 Dywizji Pancernej. Jednak odwodowe dywizje pancerne, aby natychmiast wejść do walki i wspomóc obronę piechoty, to jest 168 Dywizji Piechoty czy 68 Dywizji Piechoty, zostały rozstawione bardzo blisko linii frontu. zaledwie kilkanaście kilometrów od pozycji wyjściowych przeciwnika. To był olbrzymi błąd, ale chodziło o to, aby nie starzyło się to, co zdarzyło się choćby w ramach Bagrationa, pod Kowlem czy pod Brodami, żeby niemieckie dywizje piechoty nie pękły, nie doczekawszy się pomocy. A więc wyższe niemieckie dowództwa, wbrew dowództwu korpusu, wbrew dowództwu dywizji i wreszcie wbrew dowództwu pułku, nakazało przekierować 24.
Korpus Pancerny, jego oddziały, jego pododdziały i koniec końców związki taktyczne bliżej linii frontu. Ale nawet tu nie nastąpiła koncentracja. Niemiecka 17. Dywizja Pancerna umownie stała w okolicy Chmielnika, 16. Dywizja Pancerna w okolicach Kielc, Morawicy, podczas gdy 20. Dywizja Grenadierów Pancernych stanowiła odwód i znajdowała się jeszcze nieco bardziej na północ. To powodowało, że tak naprawdę te niemieckie dywizje musiały walczyć każda osobno, kiedy nadeszła godzina próby. Nie były w stanie skoordynować swoich działań, bo po pierwsze znajdowały się w rozproszeniu, a po drugie znajdowały się tak blisko linii frontu, że zostały porażone pierwszego i drugiego dnia ofensywy nieprzyjaciela. Nie potrafiły więc nie tylko skoordynować swoich działań, ale nawet zająć pozycji wyjściowych do walki, nawet w pasie własnej odpowiedzialności.
Posypała się ich systemowość. Każdy batalion i każdy pułk walczył osobno. To zabiło Niemców, to doprowadziło ich do szybkiej klęski, w tym do klęski batalionu Panter z 16 Dywizji Pancernej. I Konrad Maj w swojej publikacji o jednej właśnie z największych wbitew pancernych na ziemiach polskich. Zebrał wspomnienia niemieckich weteranów, zebrał wspomnienia kombatantów z batalionu Panter, którzy powrócili do Polski na przełomie XX i XXI wieku. Przyjeżdżali w ramach kolejnych dni pojednania, opowiadając o tym, co wydarzyło się z ich batalionem, z ich pułkiem i dlaczego spotkała ich największa klęska w całej wojnie. Nigdy wcześniej w otwartej bitwie, bo nie mówimy o okrążeniu, ale nigdy wcześniej w otwartej bitwie tak szybko niemieckie pododdziały pancerne nie zostały rozbite przez nieprzyjaciela.
I niezwykle ciekawe wspomnienia, które do biegu wprowadził Konrad May, pozostawił Klaus Werner, porucznik dowódca drugiej kompanii drugiego pułku pancernego, a więc kompanii Panther. I Werner wspominał tak. W grudniu 1944 roku nastąpiła kolejna zmiana miejsca, trochę dalej na zachód, ale jeszcze niewystarczająco daleko, jak się potem okazało. Pułk, czyli Pułk Pancerny 16 Dywizji Pancernej przeniósł się w okolice wsi Radomice i Komórki. Radomice i Komórki, tu tytułem wyjaśnienia, to są wsie bezpośrednio na wschód od Morawicy, bezpośrednio na wschód od osi szosy Chmielnik-Morawica-Kielce. A zatem widzimy, że w grudniu 1944 roku niemiecki 1.
Batalion 2. Pułku Pancernego przechodzi na stanowiska, na obszarze których spotka go potem zagłada. To znaczy ten batalion zginie w miejscu wcześniej uprzednio kilkutygodniowego stacjonowania, czyli dokładnie zginie w miejscu, gdzie miał kwatery, miejsca postojowe dla czołgów, gdzie żołnierze niemieccy znali każdy... dom, każdą wieś i każdą drogę, ale to była pewnego rodzaju pułapka i nawet doskonała znajomość terenu nie była tutaj pomocna. I Werner pisał tak. W związku z zakwaterowaniem we wsi, tym razem zaoszczędzono nam budowania bunkrów, czyli ziemianek, za to musieliśmy budować okopy chroniące nasze czołgi od wiatru oraz zadaszenia z jodeł jako ochronę przed śniegiem.
Parszywa robota, ponieważ ziemia była już zamarznięta, a poza tym ten rozkaz był absurdalny, zważywszy na fakt, że nasze czołgi znakomicie przetrwały bez specjalnych stanowisk trzy zimy w Rosji. Tu, tytułem uwagi, oczywiście odwołuję się do całej historii 16 Dywizji Pancernej, niezwykle zresztą historii dramatycznej. Ale niemiecki oficer nie ma racji. Bundowanie stanowisk dla czołgów ma jak najbardziej swoje uzasadnienie i było praktyką stosowane przez większość ówczesnych armii. To, co kazano wykopać niemieckim czołgistom, to Panzerkampfwagenstande, czyli stanowiska będące miejscem postoju z możliwością wykorzystania w walce, gdzie czołg zostaje zaparkowany. w rodzaju wykopu i wystaje jedynie jego wieża, co z jednej strony maskuje czołg na pozycji wyjściowej, a z drugiej strony w przypadku zagrożenia z takiego stanowiska można bezpośrednio prowadzić ogień.
Ale tutaj mówimy o pozycjach wyczekiwania. Po dzień dzisiejszy możemy takie pozycje wyczekiwania zrekonstruowane przez miłośników lokalnej historii między Radomicami a Łabędziowem obejrzeć. Wspomnienia ulegają pewnemu przetworzeniu. Niemiecki oficer narzekał jednak o tyle prawidłowo, że nawet żołnierze dywizji pancernej, elitarni pancerniacy byli angażowani do różnego rodzaju prac polowych. Nie tylko angażowano ludność cywilną, nie tylko pracowały tu bataliony budowlane, nie tylko saperzy, ale nawet pancerniakom kazano kopać różnego rodzaju umocnienia, nie tylko dla swoich czołgów. Stąd wspomnienie, gorzkie wspomnienie prac polowych, które to pracę, no koniec końców, na nic się nie zdały.
To była jedyna przepowiednia, która się potem nie sprawdziła. W każdym razie ta coraz silniejsza niemiecka propaganda wielkiej walki spowodowała, że żołnierze i większość oficerów mieli już dość tego czekania i z tęsknotą wyczekiwaliśmy na ten dzień, kiedy wreszcie się zacznie. To życzenie wynikało w dużej mierze stąd, że od dawna nie byliśmy tak dobrze wyposażeni jak w końcu 1944 roku. Cztery kompanie bojowe, każda wyposażona w 14 panter, do tego jeszcze 6 panter z ochrony sztabu batalionu i sztabu pułku i na końcu ósma kompania z 18 czołgami Panzer IV. Tak więc byliśmy bojowo bardzo silni. Stan personalny znacznie się poprawił, zarówno dzięki długiej przerwie, jak i związku z powrotem ze szpitala wojskowego wielu żołnierzy, którzy latem ranni byli w walkach.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶
https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷
https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie