Mentionsy Mentionsy
Podcast Wojenne Historie
Podcast Wojenne Historie

Bitwa nad Chałchin-Goł. Matka wszystkich bitew

08.04.2026 ·1 godz 4 min

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie🔷BUYCOFFEE.TO🔷

W kolejnym odcinku Podcastu Wojenne Historie witają was Kamil Kawalec i Norbert Bączyk. Ten podcast powstaje dzięki wsparciu naszych patronek i patronów, za co im bardzo dziękujemy. Jeżeli ty też uważasz, że nasze treści są tego warte, możesz dołączyć do tego grona i wesprzeć nas w serwisie patronite.pl Bitwa nad rzeką Chałchin-Goł w Mongolii latem 1939 roku była zapowiedzią przyszłych zwycięstw Armii Czerwonej w II wojnie światowej. Norbert, zacznijmy od tego, dlaczego w ogóle bitwa pod Chałchin-Goł toczy ona gdzieś tam na peryferiach świata, czyli w Mongolii, przez Armię Czerwoną i Cesarską Armię Japońską w maju i wrześniu 1939 roku jest w ogóle uważana za ważną bitwę w historii wojskowości.

Dla historyków wojskowości, którzy skupiają swoje badania na konfrontacji Wehrmachtu z Armią Czerwoną. Ta pozornie geograficznie odległa bitwa, można by powiedzieć niemal na drugim końcu świata, w Azji, ona jest rodzajem przepowiedni. Jest jakby matką wszystkich bitew, zwycięskich bitew Armii Czerwonej w II wojnie światowej. Możemy zobaczyć tam to, co potem, zwłaszcza od roku 1943, przez rok 1944 i po rok 1945 będziemy obserwować na europejskich polach bitew, właśnie tam, gdzie przeciwnikami będą Wehrmacht i Armia Czerwona. Pewne sposoby działania, pewne słabości i pewne zdolności Armii Czerwonej, które w tej pozornie mikroskali zostały pokazane latem 1939 roku w Mongolii, w makroskali będziemy obserwować w Europie.

Cechą charakterystyczną bowiem Bitwy nad Chałchin-Goł jest pewna nieporadność, ale i olbrzymie możliwości Armii Czerwonej opartej o technikę bojową, czyli o nowoczesne środki takie jak czołgi, samoloty, ciężka artyleria. Mamy nad Chałchin-Goł obraz starcia, gdzie Armia Czerwona zdobywa przyczółek na rzece i broni tego przyczółka. To będzie potem zmora Wehrmachtu, kiedy Armia Czerwona będzie zdobywała przyczółki na kolejnych barierach wodnych. Na Wołdze, na Donie, na Dnieprze, na Wiśle, na Dunaju. I nie będzie można tej Armii Czerwonej z tych przyczółków wyprzeć. Mało tego. Bitwa nad Chałchin-Goł jest przepowiednią tego, że jeżeli Rosjanom Armii Czerwonej da się wystarczająco dużo czasu na przygotowanie własnych działań zaczepnych, to Armia Czerwona staje się mistrzem czegoś, co możemy nazwać uderzeniami Kafara.

Jeżeli nie da się tych Rosjan zepchnąć za rzekę w pierwszych dniach i tygodniach bitwy, to nie dość, że się tam umocnią, to się tak wzmocnią, że wyprowadzą z takiego przyczółka niewyobrażalnie silne uderzenie własne, własną ofensywę, która zniesie wojska przeciwnika, które chociaż tygodniami i miesiącami tkwią przed wrogim przyczółkiem, budują rozległe umocnienia polowe. I tak zostają zniesione zmasowanym uderzeniem artylerii i wojsk pancernych działaniami prowadzonymi z wielkim rozmachem. Ale czy to radzieckie zwycięstwo pod Chałchin-Goł uświadomiło już wtedy całemu ówczesnemu światu, że ta Armia Czerwona jest niezwykle groźną siłą bojową? Mocarstwa europejskie postrzegały Armię Czerwoną wciąż przez pryzmat zwłaszcza Wielkiej Czystki.

Przez dekapitację kadry dowódczej, a potem przez nieumiejętność pokonania Finlandii w wojnie zimowej 1939-1940 Hitler i jego generałowie lekceważyli przeciwnika. Tymczasem Bitwa nad Chałchin-Goł. To jest wielkie, mimo wszystko radzieckie zwycięstwo. I tak naprawdę jest to zwycięstwo w takiej skali i w takim stylu odniesione, że po raz drugi czy kolejny raz Armia Czerwona odniesie sukces w takiej skali, oczywiście jeszcze większej, ale chodzi tutaj o kwestie operacyjne, planowania, wykonania operacji, w takiej skali odniesie dopiero pod Stalingradem, ponad trzy lata później. To znaczy Armia Czerwona porażona w roku 1941 przez Wehrmacht,

Odtworzy swoją pierwotną zdolność do prowadzenia złożonych operacji dopiero po wielu miesiącach, a nawet latach walki z Wehrmachtem. Dopiero pod Stalingradem uderzenia ze skrzydeł, rozbicie słabych wojsk rumuńskich umożliwi Armii Czerwonej zamknięcie niemieckiego związku operacyjnego, czyli armii w kotle stalingradzkim. I armia czerwona tą niemiecką szóstą armię w Stalingradzie zniszczy, mimo prób deblokady i przyjścia okrążonym z odsieczą. I to jest oczywiście makroskala z udziałem setek tysięcy żołnierzy. Nad Chałchin-Goł walczyło po obu stronach kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Niemniej japońska 23 Dywizja Piechoty, generała Komatsu Bary.

Ona została zniszczona nad Chałchin-Goł w sierpniu 1939 roku za sprawą dwustronnego okrążenia kleszczy połączonych z uderzeniem czołowym. Ta japońska dywizja poniosła straty na poziomie 75% stanów osobowych. I to było takie laboratorium. Pierwsza taka operacja w historii Armii Czerwonej, gdzie wykorzystano na wielką skalę wojska pancerno-zmechanizowane, gdzie stworzono masę wiążącą i masę oskrzydlającą, a właściwie w tym wypadku okrążającą. Oczywiście nie można tego porównywać co do liczby wojsk z późniejszymi operacjami, które będziemy widzieć w Europie w II wojnie światowej. Ale mechanizmy, zasady działania, sposób przygotowania operacji, sposób jej prowadzenia, cały ten warsztat Armii Czerwonej, który widzimy nad Chałchin-Goł?

Zobaczymy w Europie dopiero w 43, 44, 45 roku, ale można by powiedzieć, że Rosjanie wtedy ponownie posiądą zdolności do bicia przeciwnika, które w teorii i w praktyce posiadali już zanim wybuchła II wojna światowa. Że latem 1939 roku ta powszechnie pogardzana na świecie Armia Czerwona, wielka, masowa, ale pogardzana w zakresie zdolności, w starciu z Armią Lądową Cesarstwa Japonii, mimo braku formalnej przewagi liczebnej w ludziach, pobiła wojska japońskiej Armii Kwantuńskiej przewagą techniczną. Pobiła ją po wielotygodniowych, mozolnych przygotowaniach własnych do wielkiej operacji zaczepnej.

Zobaczymy potęgę radzieckiej ciężkiej artylerii, liczonej w kalibrach 122-152 mm, tej obezwładniającej siły dalekonośnej radzieckiej artylerii, z którą Japończycy mieli tak wielki problem. Japończycy próbowali zgnieść radziecki przyczółek nad Chałchin-Goł. Nie udało im się to, a potem z tego przyczółka dostali taki cios, że zostali rozbici. I stąd to określenie Chałchin-Goł, prototyp, a może wręcz matka wszystkich bitew Armii Czerwonej zwycięskiego okresu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Nie przez przypadek tak, że funkcjonuje to w Związku Radzieckim, funkcjonowało w Rosji, funkcjonuje w kategoriach pewnego mitu. Bo przecież mieliśmy nad Chałchin-Goł i tych wielkich przegranych. Marszałka Kulika, wtedy jeszcze komandarma pierwszej rangi.

Mieliśmy Pawłowa, który potem straci głowę za pogrom frontu zachodniego na Białorusi. Ale mieliśmy także Żukowa, który potem stanie się gwiazdą Armii Czerwonej i jemu przypisane zostanie zwycięstwo nad Chałchin-Goł, chociaż paradoksalnie nie radził sobie tam często. A ludzie tacy jak Command Arm drugiej rangi, Stern, oni znikną jak ten kulik w mroku dziejów, bo przecież w roku 1941 zostanie Stern aresztowany i stracony jako trockistowski agent w łonie Armii Czerwonej. Grigori Michałowicz Stern, który wypracował Żukowowi zwycięstwo. Ale i Żukow wtedy nad Chałchin-Goł dużo się nauczył.

Na tyle dużo, że kiedy Armia Czerwona odzyskała siły po długotrwałej wojnie z Wehrmachtem, Będzie potrafił w końcowym etapie wojny bić Wehrmacht tak jak bił Japończyków w sierpniu 1939 roku, tak jak wcześniej w czerwcu, w lipcu popełniał błędy. I ten sam Żukow już jako jeden z najwyższych dowódców Armii Czerwonej, zanim zdobędzie Berlin, popełni całą masę błędów w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Norbert, no to przejdźmy do samej bitwy. Zacznijmy w ogóle od tego, dlaczego do konfliktu radziecko-japońskiego doszło w Mongolii? No dlaczego akurat tam rozegrała się ta bitwa? Japończycy i Rosjanie ścierali się na obszarze Azji, na obszarze kontynentu azjatyckiego już od początku XX wieku, czego symbolem była sławetna wojna japońsko-rosyjska lat 1904-1905, zakończona ku zaskoczeniu świata porażką Rosji.

Japończycy stopniowo w kolejnych latach prowadzili dalszą ekspansję, zwłaszcza od roku 1931, kiedy po tzw. incydencie mugdeńskim rozpoczęli podbój Mandżurii. W prowincji Chin, na północno-wschodnich krańcach Chin, w takim obszarze pomiędzy Rosją, Mongolią i Koreą. W 1932 roku japońska armia przejęła kontrolę nad Mandżurią, co automatycznie powiększało zakres konfliktu ze Związkiem Radzieckim. Bo pamiętajmy, że armia japońska w czasie wojny domowej w Rosji należała do sił interwencyjnych, wkroczyła na terytorium Rosji. Młode państwo bolszewickie obawiało się Japończyków, ale stopniowo w latach 30.

W łonie partii komunistycznej na Kremlu pałano rządzą odwetu za hańbę 1905 roku, za hańbę japońskich interwentów na Syberii w czasie wojny domowej i rewolucji. Za to, że Japonia w jakimś zakresie pokazała swoją przewagę nad Rosją i nad Młodym Związkiem Radzieckim. W latach 30. Związek Radziecki był już mocarstwem. W zakresie wojskowym zbudował potężną armię lądową i potężne siły powietrzne. Japończycy dominowali oczywiście wciąż na morzu, ale na lądzie potężna już Armia Czerwona była więcej niż pełnoprawnym przeciwnikiem dla armii japońskiej, a armia japońska w roku 1937 uwikłała się przecież w inwazję na Chiny.

Formalnie mamy aż czterech uczestników tych wydarzeń, bo mamy Związek Radziecki, mamy Mongolię, to jest państwo, ale ono całkowicie w wymiarze politycznym, gospodarczym i wojskowym jest podporządkowane Związkowi Radzieckiemu. Mamy Cesarstwo Japonii i mamy Mandżukuło. Mamy więc w Mandżurii Armię Japońską, Armię Kwantuńską i mamy Siły Zbrojne Mandżukuło. W Mongolii mamy Wojska Radzieckie i mamy Armię Mongolską, no i w Związku Radzieckim Wojska Radzieckie, czyli Armia Czerwona. Tam znajdują się najważniejsze siły kraju rad. Regularnie dochodzi do potyczek, czasami dochodzi do bitew. W roku 1938 mamy starcie nad jeziorem Hasan. Ta granica jest niespokojna. No i Japończycy od roku 1937 są w bardzo niekorzystnym położeniu, dlatego że zasadnicze siły japońskie kierowane są na południe i na południowy zachód, na obszar centralnych Chin.

Mandżuria jest jakby zapleczem japońskiego podboju Chin, a jednocześnie jest stale zagrożona ze strony Związku Radzieckiego. A jakie siły w tym rejonie mieli Rosjanie? Wojska Armii Czerwonej mają bardzo silny i bardzo specyficzny kontyngent. Zza bajkalskiego okręgu wojskowego jest wydzielony specjalny 57. Korpus Specjalny. Są to siły ekspedycyjne skierowane na terytorium zaprzyjaźnionego państwa, Mongolii. Mongolia jest specyficzna. To jest bardzo duży kraj. Ale w olbrzymiej mierze jest to kraj pozbawiony miast, pozbawiony dróg, pozbawiony linii kolejowych, nawet sieci telegraficznych. Wtedy, w latach 30. XX wieku jest to stepowa pustynia, miejscami przecięta wzgórzami, pustyniami, rzekami, jarami, wąwozami.

Olbrzymie tereny pustki. To jest przede wszystkim step. To są olbrzymie tereny trawiaste. Bez dróg, bez miast, bez jakiejkolwiek infrastruktury, co ważne bez linii kolejowych. I setki kilometrów granicy do upilnowania. Mongolia wydzieliła się jako niepodległe państwo z Chin. Granice miejscami są umowne. To prowadzi do szeregu sporów granicznych. Ale żeby utrzymać Mongolię, żeby jej bronić także przed zakusami tak Chińczyków jak i Japończyków, Armia Czerwona buduje i eksperymentuje właśnie na obszarze Mongolii z formacjami zmechanizowano-zmotoryzowanymi, no i oczywiście tradycyjnej kawalerii. Rosjanie muszą postawić na pełną mechanizację i motoryzację wojsk ze względu na ubogą infrastrukturę.

Konieczność przemieszczania się po wielkich przestrzeniach wymusza ową motoryzację i tam już w roku 1936 zostaje rozmieszczona specjalna brygada zmotoryzowana i specjalny pułk zmotoryzowany, zmechanizowany Armii Czerwonej. Jednym zresztą z dowódców tego korpusu specjalnego w 1937-38 roku jest komdif Iwan Koniew, ale powstaje ten 57. Korpus Specjalny. On się przekształca, stopniowo formowane są kolejne brygady. Stopniowo właśnie na terytorium Mongolii rozwijane są dywizje zmotoryzowane i brygady zmechanizowane Armii Czerwonej. To najnowocześniejszy, najlepiej nasycony samochodami, czołgami, pojazdami pancernymi, ciągnikami element

Pod względem stopnia procentowej nowoczesności nic nie może się równać z radziecką grupą mongolską. Tam powstają niespotykane nigdzie indziej w całej strukturze Armii Czerwonej byty, tak zwane brygady pancerno-motorowe. Gdzie podstawowym środkiem walki i transportu zarazem jest samochód pancerny? Gdzie mamy zmotoryzowany batalion albo dwa bataliony piechoty? Gdzie mamy zmotoryzowano, zmechanizowany batalion rozpoznawczy i komponent pancerny w postaci batalionu samochodów pancernych? Gdzie mamy de facto pierwszą radziecką dywizję zmotoryzowaną? Gdzie mamy brygady zmechanizowane? Łącznie Rosjanie kierują do Mongolii komponent około 30 tysięcy żołnierzy, mających do dyspozycji 250 czołgów, 200 dział, 200 samochodów pancernych, średnich i około 180 lekkich samochodów pancernych.

No bo zobaczmy, ile tych samochodów w Armii Czerwonej, tych pancernych. Jest. Przecież są tam takie pojazdy jak Faj, jak Ba-20, Ba-3, Ba-6, Ba-10. Rosjanie budują nawet samochodowe działa samobieżne SU-12. A zatem mają olbrzymie możliwości czerpania w wymiarze technicznym, aby wyposażać te jednostki do działań na stepie w najróżniejszy sprzęt samochodowy i pancerny. Samochody ciężarowe są zresztą absolutną podstawą działań, dlatego że nie ma normalnej logistyki opartej o kolej. Wszystko trzeba zresztą dowozić prosto ze Związku Radzieckiego. Kilka tysięcy samochodów Armii Czerwonej kursuje przez całą Mongolię, przewożąc materiały, paliwo, nawet wodę, bo z wodą pitną w Mongolii jest problem. To jest fascynujące zjawisko, jak Armia Czerwona walcząc w całkowitej pustce, mając odległości od centrów logistycznych do linii walk rzędu 600-700 kilometrów, ona w tej pustce zdołała wypracować siły zdolne do przeprowadzenia operacji zaczepnej w skali operacyjnej.

Więc Rosjanie koncentrują w Mongoli skromne 7 tysięcy samochodów ciężarowych Armii Czerwonej. Budują zdolność do reakcji siłami szybkiego reagowania opartymi o mechanizację i motoryzację i w 100% te wojska są albo zmotoryzowane, albo są konne. Dlatego, że do Mongolii trafiają dwa radzieckie pułki kawalerii, potem powstaje samodzielna brygada kawalerii, a niezależnie od tego armia mongolska. Dzięki za oglądanie!

No ale formalnie są to dywizje i jest nawet jedna brygada pancerna zmechanizowana, w zależności jak to określimy. Mongołowie mają własne samochody pancerne, oczywiście radzieckiej produkcji. W roku 1939, po tej fali czystek, po tym częściowym paraliżu dowództwa Armii Czerwonej, tym specjalnym korpusem w Mongolii dowodzi Komdiv Feklenko. I w 1939 roku on ma do dyspozycji 36 Dywizję Zmotoryzowaną. Ta dywizja ma 3 Pułki Piechoty Zmotoryzowanej. Ma 6 Samodzielną Brygadę Kawalerii. Ma 3, 7, 8 i 9 Brygadę Pancerno-Motorową. To ewenement, jak powiedziałem, takich brygad nigdzie indziej poza Mongolią Armia Czerwona nie ma. To są brygady oparte o samochody pancerne i piechotę zmotoryzowaną.

Wreszcie jest jedenasta lekka brygada pancerna, kombryga jako wlewa, z trzema batalionami czołgów i batalionem piechoty zmotoryzowanej, gdzie wykorzystywane są czołgi szybkie BT-5. Łącznie kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, kilkaset czołgów, kilkaset samochodów pancernych, kilkaset dział, kilka tysięcy samochodów ciężarowych. To jest zgrupowanie Armii Czerwonej w Mongolii w 1939 roku. Oczywiście bardziej na północ, bardziej na północny wschód znajdują się siły zasadnicze Armii Czerwonej broniące obszarów za Bajkala. Ale te wojska w Mongolii są takim zgrupowaniem wysuniętym najbardziej na południe i one są zdolne do zaatakowania z zachodu w kierunku wschodnim skrzydła wojsk japońskich w północnej Mandżurii. A Japończycy?

Czy oni w ogóle byli silni w tym regionie? Armia Kwantuńska ma na tym obszarze 8 dywizji piechoty. To jest podstawa japońskiej obecności wojskowej. Do tego dochodzi brygada, czy grupa pancerna, jednostki kawalerii, ale zasadniczo 8 dywizji piechoty, które jednak odpowiadają za duży obszar. Na pograniczu mongolsko-mandżurskim znajdują się przede wszystkim 23 i 7 Dywizja Piechoty. Odmiennej strukturze, bo siódma japońska dywizja piechoty jest starą japońską dywizją piechoty o strukturze brygadowej, gdzie w każdej brygadzie znajdują się po dwa pułki piechoty. Do tego oczywiście jest tak zwany pułk, realnie batalion saperów, artylerii, transportowy. Jednostki rozpoznawcze, ale taka japońska dywizja starego typu, brygadowa, czteropółkowa liczy 24 tysiące żołnierzy.

Ponad 100 dział ma niewielki komponent w postaci rozpoznawczych czołgów, tankietek. A 23 Dywizja Piechoty to dywizja piechoty nowego wzoru. Ma już trzy pułki piechoty zamiast czterech, no i oczywiście pułk artylerii, jednostki saperów, rozpoznawcze łączności. Taka dywizja liczy 14 tysięcy żołnierzy, 60 dział, dosłownie parę czołgów. Dowódcą 23 Dywizji Piechoty jest generał Komatsubara. Oczywiście w głębi ugrupowania japońskiego znajdują się kolejne dywizje, ale odpowiadają za duży obszar i w decydującym okresie Bitwy nad Chałchin-Goł walczy zasadniczo jedna japońska dywizja, wzmocniona 23, elementy 7 plus ściągnięte w międzyczasie np. oddziały artylerii ciężkiej. Armia kwantuńska posiada liczne odwody, których jednak nie może użyć nad tylko Chałchin-Goł.

Powstaje 26 maja most pontonowy przez rzekę. No i Armia Kwantuńska odpowiada na tą demonstrację. Zostają wysłane pod oddziały 23 Japońskiej Dywizji Piechoty. Ta 23 Dywizja Piechoty, ona się składała z trzech pułków piechoty 64, 71 i 72. Te trzy pułki piechoty to można powiedzieć główni bohaterowie po japońskiej stronie Bitwy o Chałchin-Goł. Razem z pułkiem artylerii, oddziałami saperów, oddziałami rozpoznawczymi, ale generał Komatsubara kieruje niewielkie zgrupowanie. Jeden, potem dwa bataliony 64 Pułku Piechoty Japońskiej razem z kawalerią Manjukuo przeciwko przyczółkowi. Zadanie zniszczyć przyczółek. Walka odbywa się na bardzo dużym obszarze. Szerokość frontu 25-30 kilometrów.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.