Taylor Swift i Radio Maryja
Dzisiaj jest ze mną Zuzia i opowiemy wam historię sprzed roku, kiedy to poszłyśmy razem na dwa koncerty Taylor Swift (brawo my, bardzo w porę). Przygotujcie się na mnóstwo ploteczek i parę plot twistów! Nie zapomnijcie zapytać waszych domowników o samolot.
I to jest dla mnie wow, że tych ludzi jest aż tyle i że oni tam na wszystkie te koncerty przyjeżdżają. I jeszcze byłam w szoku, jak szybko ci ludzie opuścili cały stadion. Jakby to było parę minut i już nikogo tam nie było. A ja myślałam, że to zajmie z godzinę, bo tych ludzi było tak dużo. No, z wyjazdem później to gorzej, bo wszyscy wychodzą, ale z samego stadionu turbo szybko. Ale oni trzeciego, jak tylko Taylor zeszła ze sceny, to minęły trzy minuty i oni zaczęli tę scenę rozbierać i wypraszać wszystkich. Stoimy i weszło pełno ludzi w takich odblaskowych kamizelkach i zaczęli część wyganiać płytę, a część już sprzątali tam, zwijali tą scenę i wszystko, no bo oni to muszą zebrać w dzień i jechać dalej.
Był jeden po prawej, jeden po lewej i jeden na tyle. to jak przyszłam, byłam na tyle, żeby mieć na wprost scenę, ale potem tam było tyle ludzi, że tam się w ogóle nie dało stać, więc my poszliśmy z boku i ja z boku miałam metr po jednej stronie i metr po drugiej stronie. Ja sobie tam skakałam, się bawiłam super fajnie, ale tam nie wpuszczali innych ludzi, bo żeby przejść na przykład na prawą stronę, to musisz mieć bilet na prawą stronę, a żeby być z tyłu, to musisz mieć jakikolwiek bilet. Więc mi się wydaje, że niektórzy po prostu nie przeszli na bok, tylko stali w tej ogólnej strefie i tam wtedy był tłum. Ale po bokach był luz. O, jeszcze miałam przemyślenie, że podpisywałam książki na tej płycie. Że jakby parę miesięcy wcześniej były targi książki w Warszawie i ja dokładnie tam, gdzie Taylor chodziła, to ja tam siedziałam na krzeście i podpisywałam książki.
I całą tą godzinę obchodziłyśmy pół stadionu, żeby znaleźć nasze wejście. I jak przyszłyśmy, to już wychodził support na scenę. Ale to, ja też właśnie pamiętam, że trzeba się było tyle nachodzić i ta mapa była taka dziwna, że ja jakby, ja nie jestem łomna w mapy, ja potrafię czytać mapy, ale ta mapa była tak dziwnie zrobiona, że ja nie wiedziałam, gdzie jest to moje wejście i zanim je znalazłam, to się tyle nachodziłam, że już mnie zdążyły plecy rozboleć, a jeszcze się koncert nie zaczął i miałam takie, Boże. I co mnie denerwowało, że tam sprzedawali piwo. Jakby po co komu piwo na koncercie Taylor Swift? Ej, wiesz jaki to jest biznes? To jest tak samo jak jest mecz.
To piwo, to ich paliwo. Moja znajoma kiedyś na koncert przemycała, ale to była jakaś, nie wiem, ona była tam z kimś na koncercie i oni właśnie przemycali wódę taką, w takich małych butelkach. W sensie, jak to jest koncert jakiegoś artysty w stylu... No nie wiem, że tam są raczej sami dorośli i tak dalej, no to jakby nie jestem przeciwko, ale nie popieram. Znaczy, dobra, trochę jestem przeciwko, ale no nie tak, żeby aż im zakazać. Ok. Jak watarozowa o tolerancji i akceptacji, to jakby nie akceptuję, ale toleruję. Ale na takiej Taylor to mam takie... No a jedzenie to rozumiem, no bo może ktoś faktycznie jest giga głodny i ma zaraz zęby. Może ktoś faktycznie bardzo potrzebuje alkoholu.
Ona zawsze stoi w lodowcach i mówi, no to jak byś chciała, to sobie bierz. I wypiłam dwa i byłam w toalecie chyba siedem razy. O Boże. No więc jak jesteś na koncercie, to naprawdę. I wydaje mi się, że na koncerty takie typu Taylor i gdzie są dzieci i tak dalej, no to raczej przychodzi kulturalne towarzystwo. W sensie niekulturalne towarzystwo to są ci, co mówią fuj, Taylor Swift, jak tylko można słuchać, ona tylko śpiewa o swoich ex i tak dalej. No to ich bym sobie wyobrażała, żeby się upili na tym koncercie, ale oni nie zapłacą, żeby tam pójść. No. Nie, ale gdybym ja była Taylor, to bym powiedziała, że w czasie mojego koncertu nie można sprzedawać alkoholu. Okej.
O, jeszcze zapisałam, że był taki niesamowicie pozytywny vibe i tak czułam, że można być tak na maksa sobą, że po prostu wszyscy byli tacy akceptujący wszystko. To był tak wspaniały vibe, gdyby wszyscy ludzie na świecie byli tacy jak tamci ludzie w dniu koncertu, to byśmy żyli po prostu w krainie jednorożców. No właśnie, no to było, to jest najlepsza chyba część tego koncertu, bo sam koncert fajnie, ale cała ta otoczka i wszyscy ci ludzie, to było mega. No i te wszystkie przebrania i tak dalej, to było super. Tak i tam było tak, że jak, bo tam się wszyscy wymieniali bransoletkami, nie wiem, może ktoś nie kojarzy tego eventu, to wszyscy mieli bransoletki przyjaźni, się nimi wymieniali. Jak podchodziłaś do kogoś się wymienić bransoletką, to wszyscy mieli takie o mój Boże, kocham twój outfit, ale super wyglądasz i później się zaczynało rozmawiać o Taylor Swift, bo tam wszyscy mają jedno zainteresowanie, to jest Taylor Swift.
I to jest taki wspólny temat, a o niej Tyle można rozmawiać, że z każdym możesz przeprowadzić jakąś ciekawą rozmowę i to właśnie było fajne. Albo raz pamiętam, że spotkałam jakiegoś gościa. i on miał bransoletki wydrukowane na drukarce 3D i ja zaczęłam o nim rozmawiać o drukarkach 3D i wziąłem jeszcze dla mojego brata bransoletkę. Tak, bo mój brat jest giga fanem drukarek 3D, a ten ziomek miał chyba 20 tych bransoletek i właśnie one wszystkie miały swój własny design i miał takie, że one są wydrukowane na drukarce 3D i ja miałam takie, ale to jest super i zaczęliśmy o tym rozmawiać. Chciałabym zobaczyć te bransoletki. No to poczekaj, bo ja je mam tutaj. Ej, a pamiętasz tego typa, co miał jakby siedział przed nami w tą ostatnią noc i miał chyba ten taki kostium, co ma Taylor z tą taką jedną nocą i on miał te takie mega zarąbiste bransoletki.
Nie, wiesz w jakim ona jest w stylu? Ona jest w stylu bransoletki z Jesusem. Tylko make it Taylor Swift. Tak, tak, Boże. Ale bransoletka nie była ładna. Ojej, nie mam jej, nigdy nie miałam. Ale jak czasami widzę, bo czasami się zdarza, że widzę kogoś z taką bransoletką i wtedy mam takie bransoletkę z Jesus. Ale no, odnośnie tej bransoletki, to ona nie jest ładna. Ale jak to mnie tak bawi, że ktoś może ją kupić nieironicznie. Ona jest tak brzydka. Zacięło mi ciebie totalnie, nie mam pojęcia, co powiedziałeś. Mówię, że jakby nie rozumiem, że ktoś może kupić sobie bransoletkę z Jesusem, tę konkretną, tak po prostu nie dla beki, bo ona jest tak brzydka.
W sensie tam w Warszawie? Tak. Okej, dobra. Bo my z Zuzią się spotkałyśmy przed koncertem w mieszkaniu, które tam wynajmowałam z moją przyjaciółką Anią. I było super. Jadłyśmy mega dobre jedzenie i Zuzia rysowała fajne gwiazdki. Tak, ono było turbo dobre. To było tak dobre. Tak, i właśnie my się tam zbierałyśmy u Marysi, no i potem ona przyjeżdżała później, bo ją bolały plecy, więc my jechałyśmy wcześniej autobusem. I do tego autobusu wsiadła taka dwójka ludzi i oni mieli te takie kurtki jakby jak Taylor ma na koniec na te ostatnie piosenki. z takimi frędzlami jakby i ta laska miała takie body, jak ma Taylor i ja miałam takie, ale to super wygląda i stwierdziliśmy, że dobra, to idziemy z nimi pogadać i podbijamy do nich, mówimy, że super wyglądają i się okazało, że ten ziomek się nazywał Richie i jego dziewczyna się nazywała... ej, nie mam pojęcia, jak zapomniałam.
Jezus wciąż jest z nami i że Bóg nie umarł i takie rzeczy. I Richie wtedy powiedział, że oni chyba protestują i mówią o Taylor Swift i że ona po prostu jest z nami, żony z Bogiem. I to było takie śmieszne. I zaczęliśmy z nimi rozmawiać, że to, że jest protest, to jest żadne zaskoczenie, bo tutaj co chwilę są protesty. I oni mają takie, czyli to taka polska tradycja, że wy protestujecie. I oni byli tacy słodcy, się z nami wymienili bransoletkami i właśnie gadaliśmy. I ja im dałam jakąś tam jedną bransoletkę i to chyba było Robin, bo Taylor ma taką piosenkę. I oni mają takie, że oni mają znajomych, którzy teraz dziecko tak nazwali i że to jest jakieś przeznaczenie, że im daje taką bransoletkę. I oni byli tacy słodcy. I naprawdę 15 minut jak jechaliśmy z nimi, to gadaliśmy.
to ja nie czułam żadnej różnicy. Znaczy, no dobra, ona była trochę mniejsza, ale po prostu jedno było giga daleko i drugie było giga daleko, więc uważam, że płacenie aż tak dużo za ten bilet było bez sensu, bo... No jakby nie poczułam się jakoś bliżej Taylor i totalnie się nie dziwię, że ten typ wziął lornetkę. I żeby ją zobaczyć tak na serio, tak poczuć, że ona jest tak blisko, to chyba trzeba było stać na płycie dosłownie w pierwszym rzędzie. I akurat tam stała Anita. I Anita poszła na ten koncert, dlatego że ja szłam na ten koncert. I ona ogólnie lubi koncerty. Serio? Tak, ona w ogóle nie słuchała Taylor, nic nie wiedziała o Taylor, poszła kupiła sobie bilet na płytę z tym wstępem, z tym pierwszeństwem, ustawiła się w kolejce z samego rana i stanęła dosłownie w tym pierwszym rzędzie.
I ona widziała Taylor tak z giga z bliska. Ale teraz mam ból o to. Ale słuchaj, czekaj na twist. I ona tak wtedy zakochała się w muzyce Taylor i w samej Taylor, że ona miała taki super kontakt z publicznością i tak dalej. W sensie dla mnie ja tego kontaktu nie odczułam w ogóle. Ale jeżeli Anita stała... przy samej scenie i Taylor na nią popatrzyła dwa razy, no to rozumiem, że mogła to poczuć. I jakby ona dosłownie ma nagranie, jak Taylor stoi tuż przy niej i się na nią patrzy. I ona od tamtej pory jest największą Swiftie, o jakiej w życiu słyszałam. I dosłownie teraz miała chyba 40. urodziny?
I jej mąż zrobił jej tort z Taylor Swift. Ten tort był zarąbisty. Ona to wrzucała gdzieś na swojego Instagrama. Jakby nikt nie mógł zrobić takiego tortu, więc on sam zrobił ten tort. To było tak urocze. I ona w kółko słucha Taylor. Ma chyba cały zestaw kardyganów, ma winyle, wie już wszystko. Boże, ale trzeba mieć dużo kasy. Bo te kardygany są tak drogie. Znaczy ona gdzieś tam czasami z drugiej ręki kupuje. Nie wiem, nie wiem. Z drugiej ręki są jeszcze droższe. No dobra. Ludzie to odsprzedają drożej, tylko jak kupujesz z drugiej ręki, to nie płacisz za cło i za wysyłkę, więc na tym oszczędzasz, ale tak to jest drożej niż normalnie.
A, no dobra. No w każdym razie została największą Swiftie ever przez to, że poszła na koncert. I była w pierwszym rzędzie. I była w pierwszym rzędzie, no. Ale ja pamiętam, że jak byłam na płycie, to tak stałam i jakby jak wyszła Taylor, no to ona była... Ja myślałam, że ona jest jakby bliżej, wydawało mi się, że jest dosyć blisko mnie, ale na początku ona wyszła i ja tak przez pierwszą piosenkę patrzyłam na nią i miałam takie ej, ona naprawdę stoi przede mną. I to było takie dziwne. I to ja miałam takie... Ja ogólnie chyba się zawiodłam, w sensie absolutnie nie żałuję pójścia na ten koncert ani tych pieniędzy i jakby gdybym mogła się cofnąć w czasie i zrobić to jeszcze raz, wiedząc jak będzie to i tak bym to zrobiła, ale więcej na jej koncert, a nie wiem, może na żaden koncert w ogóle nie pójdę, bo jakby dla mnie to nie jest coś...
Wartego tego. Zwłaszcza, że mnie bolą plecy, ok? Jakbym nie bolał plecy, więc to na pewno wpływa na moją ocenę. Ale Taylor jeszcze była taka... że wszystko tam było takie sztuczne, mam wrażenie, że każda mina była zaplanowana, każdy krok, nie było miejsca na taką swobodę. Na przykład, nie wiem, jak na Harrym były te momenty, gdzie Harry się zatrzymywał i czytał te znaki, gadał z ludźmi, albo nie wiem, no dużo artystów tak bardziej spontanicznie to robi, a tam to było dla mnie zbyt wyreżyserowane. Tak, jest dużo artystów, którzy po prostu w połowie koncertu zaczynają gadać. I ja bardzo lubię te momenty koncertów, jak oni po prostu gadają i opowiadają coś, co ich spotkało. No, bo jakby jeżeli ja mam zobaczyć tylko zaplanowaną choreografię i te piosenki, to po pierwsze piosenki będą...
Jak puszczę je sobie w domu na dobrym głośniku, to będę je słyszeć dużo lepiej niż na stadionie. A jeżeli mam oglądać tę choreografię z tak daleka, no to jak sobie puszczę to w domu na telewizorze na Disney+, to zobaczę to lepiej. Więc idę tam bardziej dla takiej atmosfery i tych spontanicznych momentów, których nie mogę mieć w domu. no i akurat ta atmosfera była super, ale takich momentów ze strony Taylor nie dostałam i chyba mnie to zawiodło właśnie Okej, to ja miałam tak, że ja wiedziałam mniej więcej czego się spodziewam, bo bardzo dużo razy widziałam już ten koncert, zanim na niego poszłam. Ale mi się turbo podobała właśnie atmosfera i ci wszyscy ludzie.
I ja bym poszła na ten koncert nie dla samego koncertu, tylko dla tych wszystkich ludzi. I tego, że z nimi się tak łatwo gadało, bo ja nienawidzę small talku, ja nie umiem rozmawiać z ludźmi. a z nimi jakby było o czym rozmawiać, bo był ten koncert i była Taylor i to był taki temat, że tak się spoko gadało z nimi i wszyscy chcieli z tobą rozmawiać i byli bardzo mili, więc chyba dlatego bym poszła jeszcze raz na ten koncert, a sam koncert i śpiewanie i te trzy godziny, no to mi się podobało, bo... Ja lubię koncerty i lubię tą atmosferę i lubię sobie pośpiewać, ale nie wiem, czy to był najlepszy koncert, na jakim byłam. Okej.
Ale jakbyś miała wybrać jakiś najlepszy, to jaki byś wybrała? Ja nie umiem wybrać najlepszego koncertu, chociaż najlepiej wspominam chyba, jak byłam w Warszawie na The Driver Era i to jest Ross Lynch, więc hot i Rocky Lynch, jego brat, również bardzo hot, więc tak i oni grają taką turbo dobrą muzykę, że ja słucham ich cały czas w zapętleniu, bo na przykład z Taylor mam tak, że ja uwielbiam jej muzykę, ale muszę mieć taki humor, że na przykład potrafię przez pół roku jej słuchać cały czas, I później przez następne pół roku jej nie słucham. Albo słucham mniej. Albo słucham tak, że raz na miesiąc mi się przypomina, że ona istnieje i fajnie, a tak to mam taką przerwę od niej. Albo słucham jej dużo i jak coś się dzieje i ona wydaje nowy album, no to wtedy jakby wraca taka faza na nią.
I to był jeden z moich top koncertów. I też mieli fajny support i potem pojechałam na ich support. I ten koncert mi się podobał dlatego, że ja lubię tych ziomków i oni są bardzo mili i z nimi mogłam pogadać i dlatego mi się bardzo podobało. Okej, ej, to jakby mega. Szkoda, że właśnie na przykład na Taylor nie da się wykupić takiej opcji, że możesz jeszcze po koncercie poznać Taylor, ale no rozumiem, że jakby ona jest już zboczna. To by było drogie i by przydało się od razu, więc to byłoby bardzo dużo pracy dla niej. Ale jestem ciekawa, że... Gdyby była licytacja... Zaczynasz mówić o każdym razie, jak ja zaczynam.
Dobra, to mów. Jakby była licytacja, to to byłoby... Nie wiem, ile by ludzie byli w stanie zapłacić za to. No właśnie, jestem bardzo ciekawa. Jeszcze w Polsce myślę, że nie aż tyle, ale w Stanach myślę, że ludzie by licytowali każde miasto. Ja myślę, że byliby ludzie, którzy byliby gotowi zastawić swój dom, żeby zapłacić 100 tysięcy za Taylor. Myślę, że to byłyby takie kwoty, że ludzie by aż tyle płacili. Więc wydaje mi się, że ona nie chce tego robić, bo ludzie by popadli w długi. Ale jeszcze jak ludzie, w sensie w Stanach te koncerty były tak dużo droższe, że ludziom się niektórym bardziej opłacało przylecieć do Europy na ten koncert, bo to wychodziło taniej.
A te loty między koncernami są tak drogie, że ja nie mogę. Ale mi chodzi o to, że ona... Ale ludzie czasem sprzedawali swój samochód, żeby iść na ten koncert. Serio? No, widziałam, laska sprzedała samochód za 8 tysięcy dolarów, żeby pójść na Taylor Swift. To jest przesada, uważam. To jest przesada, no. Ale to brzmi jak Amerykanie. Po pierwsze, brak prawa regulującego ceny koncertów. Po drugie, głupota taka, żeby sprzedać swoje auto. Dokładnie tak. Ale ja chciałam jeszcze wrócić do tego, że ona na poprzednich trasach koncertowych, na pewno jak było Reputation Tour, to tak robiali na tych wcześniejszych chyba też, że ona wybierała z publiczności ludzi i później się z nimi spotykała po koncercie.
I na przykład ostatnio mi się na TikToku wysiedlił filmik takiego gościa, co ja go znam, bo jakby on jest takim, bo są niektórzy tacy ludzie z fanów Taylor, że oni mają jakiś fanpage, albo są tacy bardzo rozpoznawalni, albo byli na koncertach. No nie wiem, jest Tess, która robiła live'y z każdego koncertu. Jakby Tess znała, mam wrażenie, większość osób, które było na tym koncercie wie, że ona istnieje, bo ona co koncert... No ona co koncert robiła live'a z koncertu. I po prostu jak ktoś chciał wiedzieć, co się dzieje na koncercie, no to była test. I ona za każdym razem szukała innych ludzi, którzy robili live'y i ona to wszystko moderowała tak, żeby to leciało po prostu cały czas. Więc to było mega poświęcenie. Szczególnie jak koncerty były w Europie, ona jest w Stanach Zjednoczonych, ma inną strefę czasową i pracę, do której musi iść.
Więc... No wow. Ale więc ostatnio widziałam TikToka takiego jednego gościa, co właśnie na tym Reputation Tour podszedł do niego ochroniarz normalnie i mówi, że po koncercie ma tam podejść gdzieś tam pod backstage i on się go pyta, czy on potrzebuje jakiś pas, czy jakieś pozwolenie, czy jakiś bilet, czy coś, a on mówi, że nie, że Taylor go sama wybrała w tłumie, żeby jego akurat wziąć. I że jakby ona go tam wpuści. A to kiedy ona tych ludzi wybierała? No czasami wydaje mi się, że nawet na początku teraz tych koncertów ona to chciała robić, ale było zagrożenie covidem i wszystkimi chorobami, więc tego nie robiła. Ale teraz na przykład jak było 22 Hubs, no to najczęściej rodzice wybierali kogoś w tłumie.
Albo ochrona, albo ona ma jakiś monitoring czy coś, albo ludzi poznaje. Albo jak był, jak wyszedł film do kin, no to ona zaprosiła tam swoich fanów, no i to pisała do nich przez Messengera, jej team do niej pisał. W sumie nie przez Messengera, co ja mówię, przez Instagrama, jak ktoś ma jakieś konto fanowskie i ono jest takie naprawdę znane i Taylor jakby kojarzy tą osobę, bo tworzy jej fanpage taki wielki, no to wtedy po prostu jej ekipa pisała do tych ludzi. No właśnie i to jest to, że ona pod tym względem ma dużo kontaktów z fanami, bo ona kiedyś jak wydawała albumy, to zapraszała ludzi do swojego domu i piekła ciasto na przykład i słuchała z nimi tych albumów.
Teraz Sabrina to zrobiła z nowym albumem. I Taylor tego już nie robi, bo jest zbyt sławna, ale właśnie jak pierwsze parę albumów to robiła tak, że zapraszała ludzi faktycznie do swojego domu. I ona im piekła i ona robiła jakby taką imprezę, ale ze swoimi fanami. I to było takie bardzo fajne. Mam wrażenie, że jest taki poziom sławy, którego lepiej już nie osiągać. To prawda. Że jak jesteś tak top of the top, to masz jakby dobra, masz te nieograniczone ilości pieniędzy, ale poza tym nie masz... Ale ty nie masz też co zrobić z tymi pieniędzmi. No bo jakbym ja miała tak dużo, dużo pieniędzy, to bym albo podróżowała, albo jeździła na koncerty. No a ona nie może tego robić, bo wszędzie jest żona.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj jest ze mną Zuzia i opowiemy wam historię sprzed roku, kiedy to poszłyśmy razem na dwa koncerty Taylor Swift (brawo my, bardzo w porę). Przygotujcie się na mnóstwo ploteczek i parę plot twistów! Nie zapomnijcie zapytać waszych domowników o samolot.