Mentionsy Mentionsy
Po bratersku o powołaniu
Po bratersku o powołaniu

#112 Prawodawca Augustyn

29.01.2026 ·32 min 9 s

Dlaczego w styczniu rozmawiamy o św. Augustynie i co ma on wspólnego z paulińskim Zakonem? O tym w rozmowie z o. Janem Królem.   #Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl Masz pytania? Napisz: [email protected] #powolanie  #zakon  #rozeznanie  #paulini  #powołanie  #podcast  #jasnagóra  #świętość

Po bratersku. O powołaniu. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Na wieki wieków, Amen. Szczęść Boże, witam Was bardzo serdecznie, drodzy, którzy jesteście razem z nami w kolejnym braterskim spotkaniu. Ostatnie spotkanie styczniowe, a styczeń, no to jak ostatnio, czy przedostatnio, zauważył ojciec Andrzej, jest takim miesiącem miodowym dla zakonu paulińskiego, no bo uroczystość za uroczystością i tak mieliśmy tę okazję świętować uroczystość świętego Pawła I Pustelnika, później właśnie święto błogosławionego Jeruzabiusza, wcześniej jeszcze święto Królowej Pustelników.

Czyli miał tą wizję... tych płomieni gromadzących się w jeden wielki płomień, żeby tych pustelników zgromadzić w jedną wspólnotę dalej pustelników, ale żyjących we wspólnocie. I św. Augustyn rzeczywiście, jak się czyta regułę jego, jest bardzo regułą mówiącą o życiu wspólnotowym. Sam początek mówi już o tej miłości Boga, o tej miłości do Boga i człowieka, bo mówi, bo to jest w ogóle jego reguła, jest jakby Na podstawie tego przykazania miłości Boga i bliźniego, on się odnosi do Boga, ale w dużej mierze, w tej regule pisze właśnie o tym wymiarze wspólnotowym, tego życia wspólnego, jak to życie wspólnotowe ma wyglądać. I oczywiście są tam też zawarte, tak jak powiedziałeś, te aspekty duszpasterskie, tak?

Ale myślę, że warto też spróbować, jeżeli byś zabrał się na odwagę, odpowiedzieć w ogóle dla kapłana. Dlaczego ten wymiar jest ważny dla kapłana, który jest kapłanem XXI wieku. Nie da się tego jakoś ominąć. Jak dobrze znamy Księgę Rodzaju, jest tam taki tekst, nie jest dobrze, by mężczyzna był sam, a możemy nawet to przełożyć jeszcze, nie jest dobrze, by człowiek był sam. Czyli jesteśmy stworzeni do relacji. Pan Bóg stworzył człowieka do relacji, by tę relację budować. Jeżeli zabraknie kogoś obok mnie, jeżeli chodzi o wspólnotę kapłańską, zakonną, Jeżeli będę żył sam, to przychodzą różne zagrożenia, przychodzą różne problemy.

A po drugie, też jest tak, że ja jestem wdzięczny też Panu Bogu za to, że mogę z kimś współpracować, bo ja mogę robić błędy, a dzięki temu, dzięki wspólnocie, już jakby idąc ogólnie i szeroko, może być ktoś, kto mi te błędy pokaże i jakby ma też inne spojrzenie. I myślę, że to jest dla mnie osobiście takie doświadczenie bardzo ważne. Może to jest takie trochę prymitywne porównanie, ale nawet w świecie sportu przecież nigdy nie jest tak, że trener jest jednoosobową jednostką, która prowadzi drużyny, czy tam jakiś zespół, tylko ma tych asystentów. No nie dlatego, że nie wiem, że sobie nie radzi, tylko też dlatego, że właśnie są osoby, które mają inne spojrzenie, zobaczą coś inaczej i dzięki temu to ubogaca, to dzięki temu to powoduje rozwój, a w naszym kontekście rozwój duchowy, rozwój tych...

No to wróćmy teraz do tej reguły, o której wspomniałeś, którą jak już tu przyniosłeś, to może rzeczywiście warto byłoby do niej się zwrócić. Myślę, że bardzo pięknie tutaj św. Augustyn porusza niektóre kwestie. Wspomniałeś na początku, że właśnie mówi o tej miłości Boga, a następnie bliźniego, ponieważ to są przykazania zasadniczo nam dane. Natomiast mnie najbardziej zatrzymało to, o czym jakoś chciałem też... poruszyć z Tobą i o tym powiedzieć. To jest ten jedenasty punkt właściwie, który reguły, który mówi o przełożonych i ten drugi akapit tego punktu, który brzmi w ten sposób.

Przełożony zaś niech się nie uważa za szczęśliwego, dlatego że może rozkazywać, lecz raczej iż może Wam służyć z miłością. Przełożony niech będzie czcią otaczany wśród Was, sam zaś wobec Boga niech będzie podnóżkiem Waszym. Przepiękne słowa św. Augustyna, które pokazują, jaka jest rola przełożonego, a może nie rola, tylko postawa, że jego szczęście ma nie wynikać z tego, że może rozkazywać, ale dlatego, że może służyć. Dla mnie to jest chyba bardzo poruszające i myślę sobie o tym, że św. Augustyn miał niesamowite wyczucie. Nawet mam podkreślone to w swoich konstytucjach. W swoim, tutaj każdy z nas ma konstytucję swojej celi. Otrzymujemy je na początku naszej drogi zakony.

To chyba jak najbardziej poważnie. W ogóle jak tą regułę do niej czasami wracam, to sobie myślę rzeczywiście, że Augustyn ma niesamowite przemyślenia życiowe, znając właśnie jego historię nawrócenia. To jak on gdzieś błądził, zanim się nawrócił, zanim przyjął chrzest, został kapłanem, biskupem, no to wiemy, że bardzo błądził. Już o tym wspomniałeś, że święta Monika Matka, wylewając łzy, modliła się za niego, żeby chociaż przyjął chrzest, że chciała dożyć jego chrztu. Pan Bóg dał jej taką łaskę, że coś więcej dał Augustynowi. I tak naprawdę to błądzenie Augustyna pomogło mu w przeżyciu swojego życia i w doprowadzeniu go do świętości i zostawił nam coś bardzo ważnego rzeczywiście. Z perspektywy biskupa jest pasterzem jakiejś owczarni, jakiejś diecezji, jakiejś wspólnoty, który był pasterzem, czyli tym, który prowadzi.

Ale wiedział, że jako pasterz jest tym pasterzem, który służy. To właśnie wynika z jego nawrócenia. On też w swojej regule pisze o pokorze. O pokorze, która właśnie wynika z tego, że doświadczenie własnych błędów, doświadczenie swojej grzechu, swojej słabości prowadzi go do tego, że nawet jeżeli jesteś nad kimś, to pamiętasz, skąd się Pan Bóg wyrwał, nie? Augustyn wiesz, wiedział, skąd go Pan Bóg wyrwał, nie? Wiedział, z czego Pan Bóg go wyzwolił. On sam o tych pisze też w swoich wyznaniach, że został porwany przez miłość Boga, nie? Wyrwany z tego błędu, w którym żył, jakiegoś takiego zniewolenia samym sobą tak naprawdę. Pan Bóg go z tego wyzwolił, poznał to wszystko i był bardzo pokornym biskupem, był bardzo pokornym doktorem Kościoła, bo tak go dzisiaj też czucimy jako doktora Kościoła.

Tak, tak. To właśnie wynika z tego, że dał się porwać Chrystusowi, dał się porwać Bogu, który wskazał mu dobrą drogę i z tej perspektywy był dobrym pasterzem, był dobrym przywódcą, dobrym przełożonym. Jeszcze chciałbym jeden fragment tutaj reguły św. Augustyna. Przyboje, coś tam wymyślił. Bo wydaje mi się, że to jest taki temat trochę trudny. To jest temat, który dzisiaj mam takie wrażenie, nie jest łatwy nie tylko w kontekście życia zakonnego, ale w ogóle, myślę, że w kontekście Kościoła, w kontekście właśnie ludzi, którzy są w Kościele. To jest właśnie ten fragment o upominaniu braterskim.

Pomijamy ten aspekt, nie? A to chodzi o to, że ja go upomnę. Nie tylko po to, żeby teraz jakąś karę dostał na ziemi, tylko chodzi o zbawienie jego duszy. Przez karcenie, przez to, że ktoś będzie ukarany, on się może opamiętać i zwrócić na nowo do Boga i przemienić swoje życie. Po to jest karcenie. Nie dominacji nad słabszym, tylko pomocy temu słabszemu, by wskazać mu dobrą drogę powrotu. Myślę sobie, że też ta trudność wynika może też z tego, że może czasami nie chcemy stracić w oczach drugiego. Że jednak idąc i upominając kogoś, może to się skończyć tym i jest takie ryzyko, że przestanie mnie lubić. a ja chcę być lubiany na przykład. To jest tak naprawdę gdzieś tam ukryta taka pycha trochę, związana z takim niedowartościowaniem i tak dalej.

Myślę, że to też trzeba powiedzieć na końcu, że ta wspólnota na końcu, choć powiedzieliśmy o pewnych trudnościach, o jakichś tam rzeczach, które nie są łatwe, to jednak jest darem. Jest pięknym darem Pana Boga. I tak sobie jeszcze myślę, że trzeba o tym też zawsze pamiętać i mówić, że wspólnota jest nie tylko darem Boga, ale Jego dziełem. No bo nikt by nigdy tego nie wymyślił, żeby dwóch, trzech, czterech, pięciu, nie wiem, dziesięciu takich ludzi akurat ze sobą złączyć w jednej wspólnocie, nie? Że to Pan Bóg wiedział, co robi i wiedział, że dla każdego z nich to jest właśnie dobra rzecz. Święty Augustyn, wspaniały człowiek, wspaniały patron, nie tylko połońskiego zakonu, ale może być patronem każdego z Was, do czego zapraszamy.

On jest Jan Król. Bardzo dziękuję za kolejne spotkanie, pewnie nie ostatnie. Oby. Oby. Więc mówimy sobie do usłyszenia i do zobaczenia. Dziękujemy wam, że jesteście z nami. Z Panem Bogiem. Z Panem Bogiem. Edyta Stein mówiła, że powołania nie znajduje się po prostu po zestawieniu i przeanalizowaniu różnych dróg. Powołanie jest odpowiedzią otrzymaną w modlitwie. Proszę więc trwaj na modlitwie za siebie i za innych. A jeśli szukasz wsparcia zajrzyj na powołaniapaulini.pl i na nasze media społecznościowe.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.