#112 Prawodawca Augustyn
Dlaczego w styczniu rozmawiamy o św. Augustynie i co ma on wspólnego z paulińskim Zakonem? O tym w rozmowie z o. Janem Królem. #Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl Masz pytania? Napisz: [email protected] #powolanie #zakon #rozeznanie #paulini #powołanie #podcast #jasnagóra #świętość
I choć ten, o którym dzisiaj chcemy rozmawiać, jego wspomnienie święto przypada 28 sierpnia, to jednak chcemy jakby domknąć ten miesiąc miodowy i o takiej ważnej postaci dla naszego pałońskiego zakonu, jaką jest święty Augustyn, nasz regułodawca. No więc o świętym Augustynie dzisiaj pragnę porozmawiać. W ogóle nie przedstawiłem cię na początku. Ojciec Jan Król oczywiście razem ze mną tutaj. Zresztą ci, którzy usłyszeli twoją odpowiedź na pozdrowienie Pana Jezusa, no to już na pewno się zorientowali. To już taka oczywista oczywistość, że tu jestem. Tak, tak. Witamy cię bardzo serdecznie. Ja również was witam. obecnością. No i tak jak powiedziałem, chcemy rozmawiać o świętym Augustynie, to może najpierw pytanie dlaczego? A dlaczego Paulini o świętym Augustynie, a nie na przykład o Augustianie?
No Augustianie pewnie też mogliby powiedzieć dużo o świętym Augustynie, ale skąd święty Augustyn właśnie w życiu paulińskim? Być może wielu z was już wie, ale warto o tym chyba powtarzać i przypominać. Święty Augustyn jest dla nas ważny, bo on napisał regułę życia wspólnotowego. I aby każdy zakon mógł powstać, musi jakąś sobie regułę przypisać. Są zakony na regułę świętego Benedykta, a my obraliśmy sobie regułę świętego Augustyna. No i to się też datuje, że 1308 rok, to już jest oficjalnie zatwierdzony zakon, bo wtedy została nam nadana reguła właśnie świętego Augustyna, nadana przez papieża Klemensa V. Tą regułę trzymasz tutaj w rękach właśnie. Konstytucji, sława. Tak, tak, tak. Reguła Konstytucji i Dyrektorium zakonu św.
Pawła I Pustelnika, które właśnie rozpoczynają się od tej reguły św. Augustyna. To jest bardzo ciekawe, ponieważ jak właśnie wspomniałeś o tej regule Benedykta i regule św. Augustyna, no to choć zakon pauliński w swym korzeniu jest przecież bardzo monastyczny, prawda? Jest powstały na podstawie zgromadzonych pustelników, ale no właśnie, choć reguła św. Augustyna jest bardziej Ośmielę się tak stwierdzić, nie wiem czy dobrze to powiem, ale bardziej duszpasterska niż reguła Benedykta. W sensie tak pamiętam, że Augustyn właśnie dedykował swoją regułę duszpasterzom, przede wszystkim prezbiterom, którzy mieli żyć we wspólnocie, a jednak Benedykt był bardziej mnichem od początku.
To jednak właśnie, Paulini od początku żyją według tejże reguły i ja myślę, że tak mówi, pokazuje historia nam, naszego zakonu i też tak pokazuje cała historia związana z błogosławionym Abzebiuszem, że to, co chyba jest najważniejsze, co najbardziej przekonuje w regule św. Augustyna, a jest spójne, tak mogę powiedzieć, z życiem paulińskim, to jest jedno słowo, za którym kryje się wiele, a to słowo to wspólnota. Nie wiem, czy się zgodzisz z tym, co teraz tutaj próbowałem przedstawić. No jak sami widzimy, kiedy była mowa pewnie o Eusebiuszu, to wiemy, że Eusebiusz też był pustelnikiem, bo głosowany Eusebiusz, założyciel zakonu. I ten rzecz Eusebiusz zgromadził w jedno pustelników, czyli jest ten wymiar wspólnotowy, nie?
Czyli miał tą wizję... tych płomieni gromadzących się w jeden wielki płomień, żeby tych pustelników zgromadzić w jedną wspólnotę dalej pustelników, ale żyjących we wspólnocie. I św. Augustyn rzeczywiście, jak się czyta regułę jego, jest bardzo regułą mówiącą o życiu wspólnotowym. Sam początek mówi już o tej miłości Boga, o tej miłości do Boga i człowieka, bo mówi, bo to jest w ogóle jego reguła, jest jakby Na podstawie tego przykazania miłości Boga i bliźniego, on się odnosi do Boga, ale w dużej mierze, w tej regule pisze właśnie o tym wymiarze wspólnotowym, tego życia wspólnego, jak to życie wspólnotowe ma wyglądać. I oczywiście są tam też zawarte, tak jak powiedziałeś, te aspekty duszpasterskie, tak?
jak sam ubiór masz wyglądać, jak się zachowywać, że to duszpasterstwo się już zaczyna w moim sercu i w moim nastawieniu. To też jak patrzę na innych i też jak się zachowuję, by inni patrzyli na mnie. Nawet jakby Augustyn nie mówi tylko o tym, że to duszpasterstwo polega na tym, że ja tylko mówię, mówię, mówię, ale samo moje zachowanie się bardzo dużo do tego odnosi. I żeby to było dobre zachowanie, zawsze mówię o wspólnocie, bo we wspólnocie bracia mogą siebie nawzajem pilnować. I w regule też to jest gdzieś mniej więcej ukazane, jak Augusty właśnie pisze o takim wspólnotowym wymiarze pilnowania jeden drugiego, że jakbyś zobaczył coś u drugiego, no to wtedy możesz go upomnieć. Bo czasami...
we wspólnocie mogę zobaczyć u drugiego brata coś, czego on może nie widzieć, nie? To jest ważne. Czasami ja nie widzę w sobie jakichś błędów, które popełniam, z czymś sobie nie radzę, jakoś uporczywie coś próbuję robić, idąc jakąś swoją drogą upatrzoną, a jest drugi brat obok mnie, który powie, możesz pójść inną drogą, może trudniejsza, ale dojdziesz do celu, nie? Może pokaże mi, powie mi w miłości braterskiej o jakimś błędzie, który popełniam, w jakimś grzechu, którym jestem, a którego mogę nie widzieć. I ten wymiar wspólnoty jest nam bardzo potrzebny. Ten wymiar, o którym mówisz, ma też charakter ewangelizacyjny. Bardzo pięknie to św. Augustynę mówią i Ty to nam przybliżyłeś teraz. No właśnie, bo chciałem zapytać, po co wspólnota?
dzieł, które podejmujemy jako zakon, jako duszpasterze. I myślę, że to jest też bardzo piękny wymiar, bardzo ważny wymiar, ale też takim pięknym wymiarem w ogóle w historii życia świętego Augustyna jest ta modlitwa. którą myślę dla niego pięknym świadectwem i jestem o tym przekonany, że też była właśnie postawa matki, nie? Kiedy zwrócił się do Chrystusa całym swoim sercem, wiemy doskonale, święta Monika wiele lat modliła się za niego i myślę, że on też widział tutaj niesamowity dar wspólnoty. Ten właśnie dar wspólnej modlitwy, tego, że jeden za drugiego się modli.
No to wróćmy teraz do tej reguły, o której wspomniałeś, którą jak już tu przyniosłeś, to może rzeczywiście warto byłoby do niej się zwrócić. Myślę, że bardzo pięknie tutaj św. Augustyn porusza niektóre kwestie. Wspomniałeś na początku, że właśnie mówi o tej miłości Boga, a następnie bliźniego, ponieważ to są przykazania zasadniczo nam dane. Natomiast mnie najbardziej zatrzymało to, o czym jakoś chciałem też... poruszyć z Tobą i o tym powiedzieć. To jest ten jedenasty punkt właściwie, który reguły, który mówi o przełożonych i ten drugi akapit tego punktu, który brzmi w ten sposób.
Przełożony zaś niech się nie uważa za szczęśliwego, dlatego że może rozkazywać, lecz raczej iż może Wam służyć z miłością. Przełożony niech będzie czcią otaczany wśród Was, sam zaś wobec Boga niech będzie podnóżkiem Waszym. Przepiękne słowa św. Augustyna, które pokazują, jaka jest rola przełożonego, a może nie rola, tylko postawa, że jego szczęście ma nie wynikać z tego, że może rozkazywać, ale dlatego, że może służyć. Dla mnie to jest chyba bardzo poruszające i myślę sobie o tym, że św. Augustyn miał niesamowite wyczucie. Nawet mam podkreślone to w swoich konstytucjach. W swoim, tutaj każdy z nas ma konstytucję swojej celi. Otrzymujemy je na początku naszej drogi zakony.
Rzeczywiście, tak jak powiedziałeś, jest to ciekawy punkt, który mówi o tym przełożeństwie i tym może duchowym, tym fizycznym jakiegoś takiego przywództwa, tak? Przełożony to jest przywództwa, przywódca. Sam Pan Jezus przecież powiedział, nie przyszedłem, aby mi służono, lecz aby służyć. I dać swoje życie na okup za wielu, co pokazuje, że Jezus jest przecież królem. jest naszym najwyższym, byśmy powiedzieli, przełożonym, bo jest nim, tak? Jest naszą głową. A on nie takim królem jak ty. To też. Natomiast on jako król mówi, że przyszedłem służyć. Na czym polega królowanie Jezusa Chrystusa? Na służbie. My też jesteśmy przez Chrzest Święty włączeni w tą potrójną misję Chrystusa, tą królewską, kapłańską i prorocką.
I mam nadzieję, że jest to zawsze pragnienie z tego, że ktoś chce bardziej służyć. No, miejmy taką nadzieję, że tak jest, ale ja sobie myślę też, że wspólnota jest przestrzenią, w której możemy się uczyć służby, nie? Dlatego, że no, nie ma się co oszukiwać, nie jest łatwo wszystkich kochać, nie? No, po prostu. Nie jest łatwo kochać wszystkich braci, jakoś ich tam, nawet kochać to już jest dużo, znosić czasami, nie? Z cierpliwością. Tak, z cierpliwością, nie? To jest trudne, ale to właśnie też uczy pokory, a pokora jest niezbędnym elementem. do tego, żeby służyć drugiemu człowiekowi. I tak sobie myślę o tym, że św. Augustyn raczej nie napisał czegoś, co nie stało się jego. W takim sensie, że on, będąc biskupem, na pewno też tą swoją służbę jako przełożony wobec Kościoła myślę, że traktował poważnie.
To chyba jak najbardziej poważnie. W ogóle jak tą regułę do niej czasami wracam, to sobie myślę rzeczywiście, że Augustyn ma niesamowite przemyślenia życiowe, znając właśnie jego historię nawrócenia. To jak on gdzieś błądził, zanim się nawrócił, zanim przyjął chrzest, został kapłanem, biskupem, no to wiemy, że bardzo błądził. Już o tym wspomniałeś, że święta Monika Matka, wylewając łzy, modliła się za niego, żeby chociaż przyjął chrzest, że chciała dożyć jego chrztu. Pan Bóg dał jej taką łaskę, że coś więcej dał Augustynowi. I tak naprawdę to błądzenie Augustyna pomogło mu w przeżyciu swojego życia i w doprowadzeniu go do świętości i zostawił nam coś bardzo ważnego rzeczywiście. Z perspektywy biskupa jest pasterzem jakiejś owczarni, jakiejś diecezji, jakiejś wspólnoty, który był pasterzem, czyli tym, który prowadzi.
Ale wiedział, że jako pasterz jest tym pasterzem, który służy. To właśnie wynika z jego nawrócenia. On też w swojej regule pisze o pokorze. O pokorze, która właśnie wynika z tego, że doświadczenie własnych błędów, doświadczenie swojej grzechu, swojej słabości prowadzi go do tego, że nawet jeżeli jesteś nad kimś, to pamiętasz, skąd się Pan Bóg wyrwał, nie? Augustyn wiesz, wiedział, skąd go Pan Bóg wyrwał, nie? Wiedział, z czego Pan Bóg go wyzwolił. On sam o tych pisze też w swoich wyznaniach, że został porwany przez miłość Boga, nie? Wyrwany z tego błędu, w którym żył, jakiegoś takiego zniewolenia samym sobą tak naprawdę. Pan Bóg go z tego wyzwolił, poznał to wszystko i był bardzo pokornym biskupem, był bardzo pokornym doktorem Kościoła, bo tak go dzisiaj też czucimy jako doktora Kościoła.
Tak, tak. To właśnie wynika z tego, że dał się porwać Chrystusowi, dał się porwać Bogu, który wskazał mu dobrą drogę i z tej perspektywy był dobrym pasterzem, był dobrym przywódcą, dobrym przełożonym. Jeszcze chciałbym jeden fragment tutaj reguły św. Augustyna. Przyboje, coś tam wymyślił. Bo wydaje mi się, że to jest taki temat trochę trudny. To jest temat, który dzisiaj mam takie wrażenie, nie jest łatwy nie tylko w kontekście życia zakonnego, ale w ogóle, myślę, że w kontekście Kościoła, w kontekście właśnie ludzi, którzy są w Kościele. To jest właśnie ten fragment o upominaniu braterskim.
Właściwie chyba nie jest też tak potrzebne, żeby w jakiś sposób go w całości czytać, bo to nam by trochę zajęło czasu. Choć on może nie jest bardzo długi, ale jednak wolę, żebyśmy o nim porozmawiali. Natomiast może tylko pierwsze dwa zdania, które bardzo, bardzo pięknie mówią, jakby wprowadzają w ten temat upomnienia. Święty Augustyn mówi tak, jeżeli tę, o której mówię, porządliwość oczu w kimkolwiek z was spostrzeżecie, natychmiast go upomnijcie, aby poczęte zło nie zwiększyło się, lecz w zaletku zostało stłumione. Jeżeli zaś zauważycie, że i po upomnieniu, albo innego dnia to samo czyni, to ktokolwiek, kto dostrzegł, ma o nim, jak o zranionym na duszy, donieść przełożonemu.
W przód jednak trzeba ten występek przedstawić komuś drugiemu lub nawet trzeciemu, by świadectwem dwóch lub trzech winowajca mógł być przekonany i z odpowiednią surowością ukrany. No jakby to jest Ewangelia, to nie jest nic nowego, żeby właśnie brata upomnieć, żeby później jeszcze wziąć jednego, drugiego, czy iść do przełożonego, ale przepiękne jest to słowo, które... Mówi święty Augustyn, że ma o nim jako o zranionym na duszy donieść przełożonemu. Myślę, że do tego jest potrzebna ogromna miłość braterska. To jest pierwsza rzecz. A druga też w pewnym sensie odwaga. I jakby w kontekście tego tematu, który też istnieje w regule świętego Augustyna, mam takie wrażenie, nie wiem czy jest prawdziwe, że trudno jest upominać.
Że jest jakaś trudność dzisiaj, nie wiem, mam takie obserwacje. Jak myślisz, twoje zdanie, z czego to wynika? I czy ty masz w ogóle łatwość w upominaniu? Ciężko jest rzeczywiście upominać. Wynika to pewnie z tego, że żyjemy w takim społeczeństwie świętego spokoju. a nie będę się mieszał, to nie mój interes, co mnie to obchodzi, on ma swoje życie, niech sobie żyje jak chce, ja chcę mieć święty spokój, nie chcę się w to mieszać. Wydaje mi się, że to jest jeden z powodów, bo tych powodów może być oczywiście więcej, ale powód tak zwanego świętego spokoju. Zobacz, że ludzie dla świętego spokoju chcą zrobić naprawdę wiele i my też czasami potrafimy dla tego świętego spokoju chcieć zrobić jak najwięcej, czasami właśnie przemilczeć, nie interesować się.
Natomiast to, co św. Augustyn tu pisze, że ktoś, kto popełnia zło, jakiś grzech, jest zraniony na duszy i trzeba go przyprowadzić do przełożonego. Nie na zasadzie donoszenia, bo to wiadomo, No, mi się wydaje, że jeszcze w naszej ojczyźnie jest problem tego, że my jeszcze cały czas mamy w pamięci czasy komunistyczne i ten donoszenie, nie? Że nie pójdę powiedzieć, bo będę donosiciel, nie? Młodzież powie, jesteś sześćdziesiona. Tak, tak, tak. Mniej, że jesteś obcygany, pomimo siłowego włosu. No śpiewoz, ale wiesz, szkole uczyłem, to zawsze było ojciec jest sześćdziesiona. To nie chodzi, że donoszę, bo na przykład napiszę, napisałem uwagę uczniowi w dzienniku i już do razu ojciec jest sześćdziesiona. No nie jestem sześćdziesiona. Chcę ci w ten sposób też pomóc, nie?
To chodzi o to, żeby to zobaczyli twoi rodzice, zobaczył twój wychowawca. Tak, tak, tak. Nie na zasadzie, że chcemy cię ukarać i tylko, że nad tobą pastwić, tylko trzeba zaznaczyć, że jest jakiś problem, który trzeba po prostu rozwiązać. I to, co napisał św. Augustyn, że taki ktoś jest zraniony na duszy i trzeba go przyprowadzić do przełożonego. Porównałem sobie bardzo prostą rzecz. Widzę, że ktoś choruje. Nie wiem, jest cierpiący. To co robię? On może sam do lekarza nie może już pójść. Ja go do lekarza zaprowadzę. i przełożony w takim momencie, jest też takim lekarzem dla tego mojego współbrata, który popełnia jakiś grzech, żyje w jakimś może grzechu, którego może on nie widzi, może sobie nie potrafi też z nim jakoś poradzić, może on go przerasta i ja go upominam, on może dalej jest w tym zaślepieniu ślepy, nie mam takiej władzy, by więcej cośkolwiek zrobić, przełożony już ma.
Ale to nie jest władza, tak przedtem mówiliśmy, władza, żeby pokazać, że ja jestem lepszy od ciebie, tylko władza, która polega na tym, że ja ci będę służył przez to, że cię jakoś skarcę, ale to nie chodzi o tę karę, bo to my już też słyszymy kara, to już nam przychodzi do głowy coś bardzo złego, że kara to jest, ojejku, on go ukarał, ale karność jest bardzo potrzebna i przełożony, też to św. Augustyn nawet tutaj pisze o tym, że wspomina, że ta karność ma polegać na tym, że tych przełożonych robić to z miłością, Masz mieć serce gotowe do karności, ale również do bojaźni. Czyli nie, że ja teraz się wykorzystam swoją władzę nad tobą, tylko robię to w bojaźni serca też, czyli pomóc.
Myślę sobie, że w ogóle to wszystko, co my mówimy, nie dotyczy tylko zakonników i paulinów, tych, którzy żyją we wspólnocie zakonnej, ale w ogóle dlatego też myślę, że fajnie, że ten temat wybrzmiewa, właśnie reguły świętego Augustyna i... Zapraszamy Was, żeby może też sięgnąć stąd do tej reguły, kończąc już nasze spotkanie dzisiaj ze świętym Augustynem. Bo jak widzicie, te rzeczy, o których my mówimy, nie są oderwane od życia rodzinnego, od życia przyjacielskiego. Tak naprawdę w wielu wspólnotach funkcjonujemy dzisiaj w kościele, czy właśnie przy parafialnych wspólnotach duszpasterskich i tak dalej. Więc to też jest, myślę, okazja do wzrostu duchowego dla nas wszystkich. Dlatego właśnie zapraszamy was, aby z tym świętym Augustynem, z jego regułą też się zapoznawać i w ten sposób rozwijać to piękny dar wspólnoty.
Myślę, że to też trzeba powiedzieć na końcu, że ta wspólnota na końcu, choć powiedzieliśmy o pewnych trudnościach, o jakichś tam rzeczach, które nie są łatwe, to jednak jest darem. Jest pięknym darem Pana Boga. I tak sobie jeszcze myślę, że trzeba o tym też zawsze pamiętać i mówić, że wspólnota jest nie tylko darem Boga, ale Jego dziełem. No bo nikt by nigdy tego nie wymyślił, żeby dwóch, trzech, czterech, pięciu, nie wiem, dziesięciu takich ludzi akurat ze sobą złączyć w jednej wspólnocie, nie? Że to Pan Bóg wiedział, co robi i wiedział, że dla każdego z nich to jest właśnie dobra rzecz. Święty Augustyn, wspaniały człowiek, wspaniały patron, nie tylko połońskiego zakonu, ale może być patronem każdego z Was, do czego zapraszamy.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dlaczego w styczniu rozmawiamy o św. Augustynie i co ma on wspólnego z paulińskim Zakonem? O tym w rozmowie z o. Janem Królem.
#Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl
Masz pytania? Napisz: [email protected]
#powolanie #zakon #rozeznanie #paulini #powołanie #podcast #jasnagóra #świętość