Mentionsy Mentionsy
Po bratersku o powołaniu
Po bratersku o powołaniu

#112 Prawodawca Augustyn

29.01.2026 ·32 min 9 s

Dlaczego w styczniu rozmawiamy o św. Augustynie i co ma on wspólnego z paulińskim Zakonem? O tym w rozmowie z o. Janem Królem.   #Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl Masz pytania? Napisz: [email protected] #powolanie  #zakon  #rozeznanie  #paulini  #powołanie  #podcast  #jasnagóra  #świętość

No Augustianie pewnie też mogliby powiedzieć dużo o świętym Augustynie, ale skąd święty Augustyn właśnie w życiu paulińskim? Być może wielu z was już wie, ale warto o tym chyba powtarzać i przypominać. Święty Augustyn jest dla nas ważny, bo on napisał regułę życia wspólnotowego. I aby każdy zakon mógł powstać, musi jakąś sobie regułę przypisać. Są zakony na regułę świętego Benedykta, a my obraliśmy sobie regułę świętego Augustyna. No i to się też datuje, że 1308 rok, to już jest oficjalnie zatwierdzony zakon, bo wtedy została nam nadana reguła właśnie świętego Augustyna, nadana przez papieża Klemensa V. Tą regułę trzymasz tutaj w rękach właśnie. Konstytucji, sława. Tak, tak, tak. Reguła Konstytucji i Dyrektorium zakonu św.

Pawła I Pustelnika, które właśnie rozpoczynają się od tej reguły św. Augustyna. To jest bardzo ciekawe, ponieważ jak właśnie wspomniałeś o tej regule Benedykta i regule św. Augustyna, no to choć zakon pauliński w swym korzeniu jest przecież bardzo monastyczny, prawda? Jest powstały na podstawie zgromadzonych pustelników, ale no właśnie, choć reguła św. Augustyna jest bardziej Ośmielę się tak stwierdzić, nie wiem czy dobrze to powiem, ale bardziej duszpasterska niż reguła Benedykta. W sensie tak pamiętam, że Augustyn właśnie dedykował swoją regułę duszpasterzom, przede wszystkim prezbiterom, którzy mieli żyć we wspólnocie, a jednak Benedykt był bardziej mnichem od początku.

To jednak właśnie, Paulini od początku żyją według tejże reguły i ja myślę, że tak mówi, pokazuje historia nam, naszego zakonu i też tak pokazuje cała historia związana z błogosławionym Abzebiuszem, że to, co chyba jest najważniejsze, co najbardziej przekonuje w regule św. Augustyna, a jest spójne, tak mogę powiedzieć, z życiem paulińskim, to jest jedno słowo, za którym kryje się wiele, a to słowo to wspólnota. Nie wiem, czy się zgodzisz z tym, co teraz tutaj próbowałem przedstawić. No jak sami widzimy, kiedy była mowa pewnie o Eusebiuszu, to wiemy, że Eusebiusz też był pustelnikiem, bo głosowany Eusebiusz, założyciel zakonu. I ten rzecz Eusebiusz zgromadził w jedno pustelników, czyli jest ten wymiar wspólnotowy, nie?

Czyli miał tą wizję... tych płomieni gromadzących się w jeden wielki płomień, żeby tych pustelników zgromadzić w jedną wspólnotę dalej pustelników, ale żyjących we wspólnocie. I św. Augustyn rzeczywiście, jak się czyta regułę jego, jest bardzo regułą mówiącą o życiu wspólnotowym. Sam początek mówi już o tej miłości Boga, o tej miłości do Boga i człowieka, bo mówi, bo to jest w ogóle jego reguła, jest jakby Na podstawie tego przykazania miłości Boga i bliźniego, on się odnosi do Boga, ale w dużej mierze, w tej regule pisze właśnie o tym wymiarze wspólnotowym, tego życia wspólnego, jak to życie wspólnotowe ma wyglądać. I oczywiście są tam też zawarte, tak jak powiedziałeś, te aspekty duszpasterskie, tak?

we wspólnocie mogę zobaczyć u drugiego brata coś, czego on może nie widzieć, nie? To jest ważne. Czasami ja nie widzę w sobie jakichś błędów, które popełniam, z czymś sobie nie radzę, jakoś uporczywie coś próbuję robić, idąc jakąś swoją drogą upatrzoną, a jest drugi brat obok mnie, który powie, możesz pójść inną drogą, może trudniejsza, ale dojdziesz do celu, nie? Może pokaże mi, powie mi w miłości braterskiej o jakimś błędzie, który popełniam, w jakimś grzechu, którym jestem, a którego mogę nie widzieć. I ten wymiar wspólnoty jest nam bardzo potrzebny. Ten wymiar, o którym mówisz, ma też charakter ewangelizacyjny. Bardzo pięknie to św. Augustynę mówią i Ty to nam przybliżyłeś teraz. No właśnie, bo chciałem zapytać, po co wspólnota?

No to wróćmy teraz do tej reguły, o której wspomniałeś, którą jak już tu przyniosłeś, to może rzeczywiście warto byłoby do niej się zwrócić. Myślę, że bardzo pięknie tutaj św. Augustyn porusza niektóre kwestie. Wspomniałeś na początku, że właśnie mówi o tej miłości Boga, a następnie bliźniego, ponieważ to są przykazania zasadniczo nam dane. Natomiast mnie najbardziej zatrzymało to, o czym jakoś chciałem też... poruszyć z Tobą i o tym powiedzieć. To jest ten jedenasty punkt właściwie, który reguły, który mówi o przełożonych i ten drugi akapit tego punktu, który brzmi w ten sposób.

Przełożony zaś niech się nie uważa za szczęśliwego, dlatego że może rozkazywać, lecz raczej iż może Wam służyć z miłością. Przełożony niech będzie czcią otaczany wśród Was, sam zaś wobec Boga niech będzie podnóżkiem Waszym. Przepiękne słowa św. Augustyna, które pokazują, jaka jest rola przełożonego, a może nie rola, tylko postawa, że jego szczęście ma nie wynikać z tego, że może rozkazywać, ale dlatego, że może służyć. Dla mnie to jest chyba bardzo poruszające i myślę sobie o tym, że św. Augustyn miał niesamowite wyczucie. Nawet mam podkreślone to w swoich konstytucjach. W swoim, tutaj każdy z nas ma konstytucję swojej celi. Otrzymujemy je na początku naszej drogi zakony.

I mam nadzieję, że jest to zawsze pragnienie z tego, że ktoś chce bardziej służyć. No, miejmy taką nadzieję, że tak jest, ale ja sobie myślę też, że wspólnota jest przestrzenią, w której możemy się uczyć służby, nie? Dlatego, że no, nie ma się co oszukiwać, nie jest łatwo wszystkich kochać, nie? No, po prostu. Nie jest łatwo kochać wszystkich braci, jakoś ich tam, nawet kochać to już jest dużo, znosić czasami, nie? Z cierpliwością. Tak, z cierpliwością, nie? To jest trudne, ale to właśnie też uczy pokory, a pokora jest niezbędnym elementem. do tego, żeby służyć drugiemu człowiekowi. I tak sobie myślę o tym, że św. Augustyn raczej nie napisał czegoś, co nie stało się jego. W takim sensie, że on, będąc biskupem, na pewno też tą swoją służbę jako przełożony wobec Kościoła myślę, że traktował poważnie.

Tak, tak. To właśnie wynika z tego, że dał się porwać Chrystusowi, dał się porwać Bogu, który wskazał mu dobrą drogę i z tej perspektywy był dobrym pasterzem, był dobrym przywódcą, dobrym przełożonym. Jeszcze chciałbym jeden fragment tutaj reguły św. Augustyna. Przyboje, coś tam wymyślił. Bo wydaje mi się, że to jest taki temat trochę trudny. To jest temat, który dzisiaj mam takie wrażenie, nie jest łatwy nie tylko w kontekście życia zakonnego, ale w ogóle, myślę, że w kontekście Kościoła, w kontekście właśnie ludzi, którzy są w Kościele. To jest właśnie ten fragment o upominaniu braterskim.

Natomiast to, co św. Augustyn tu pisze, że ktoś, kto popełnia zło, jakiś grzech, jest zraniony na duszy i trzeba go przyprowadzić do przełożonego. Nie na zasadzie donoszenia, bo to wiadomo, No, mi się wydaje, że jeszcze w naszej ojczyźnie jest problem tego, że my jeszcze cały czas mamy w pamięci czasy komunistyczne i ten donoszenie, nie? Że nie pójdę powiedzieć, bo będę donosiciel, nie? Młodzież powie, jesteś sześćdziesiona. Tak, tak, tak. Mniej, że jesteś obcygany, pomimo siłowego włosu. No śpiewoz, ale wiesz, szkole uczyłem, to zawsze było ojciec jest sześćdziesiona. To nie chodzi, że donoszę, bo na przykład napiszę, napisałem uwagę uczniowi w dzienniku i już do razu ojciec jest sześćdziesiona. No nie jestem sześćdziesiona. Chcę ci w ten sposób też pomóc, nie?

To chodzi o to, żeby to zobaczyli twoi rodzice, zobaczył twój wychowawca. Tak, tak, tak. Nie na zasadzie, że chcemy cię ukarać i tylko, że nad tobą pastwić, tylko trzeba zaznaczyć, że jest jakiś problem, który trzeba po prostu rozwiązać. I to, co napisał św. Augustyn, że taki ktoś jest zraniony na duszy i trzeba go przyprowadzić do przełożonego. Porównałem sobie bardzo prostą rzecz. Widzę, że ktoś choruje. Nie wiem, jest cierpiący. To co robię? On może sam do lekarza nie może już pójść. Ja go do lekarza zaprowadzę. i przełożony w takim momencie, jest też takim lekarzem dla tego mojego współbrata, który popełnia jakiś grzech, żyje w jakimś może grzechu, którego może on nie widzi, może sobie nie potrafi też z nim jakoś poradzić, może on go przerasta i ja go upominam, on może dalej jest w tym zaślepieniu ślepy, nie mam takiej władzy, by więcej cośkolwiek zrobić, przełożony już ma.

Ale to nie jest władza, tak przedtem mówiliśmy, władza, żeby pokazać, że ja jestem lepszy od ciebie, tylko władza, która polega na tym, że ja ci będę służył przez to, że cię jakoś skarcę, ale to nie chodzi o tę karę, bo to my już też słyszymy kara, to już nam przychodzi do głowy coś bardzo złego, że kara to jest, ojejku, on go ukarał, ale karność jest bardzo potrzebna i przełożony, też to św. Augustyn nawet tutaj pisze o tym, że wspomina, że ta karność ma polegać na tym, że tych przełożonych robić to z miłością, Masz mieć serce gotowe do karności, ale również do bojaźni. Czyli nie, że ja teraz się wykorzystam swoją władzę nad tobą, tylko robię to w bojaźni serca też, czyli pomóc.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.