Mikołaj Grynberg - "Rok, w którym nie umarłem"
"Rok, w którym nie umarłem" to przejmująca opowieść o doświadczeniu balansowania na granicy życia i śmierci, napisana z charakterystyczną dla autora wrażliwością, ale też nieoczekiwanym humorem. Grynberg, znany z bezkompromisowego podejścia do trudnych tematów żydowskiej tożsamości i pamięci o Zagładzie, tym razem kieruje swoją przenikliwą uwagę na siebie samego. Jego zapiski z czasu choroby to nie tylko kronika fizycznego zmagania się z własnym ciałem, ale przede wszystkim głęboka refleksja nad tym, co w życiu naprawdę istotne. Autor z precyzją psychologa i wrażliwością artysty prowadzi nas przez swoje najbardziej intymne przemyślenia o strachu, miłości, rodzinie i przemijaniu.
Ona mnie dowiozła i będę jej wdzięczny do końca życia. Natomiast taka podróż, to wtedy nie ma tam wdzięczności. Tam jest groza. I myślisz, umrę. Jak umrę w tym samochodzie, to jak ona się będzie czuła do końca życia, że nie dojechała, albo że tego trupa tam musiała wlec przez kawał drogi. No takie myśli są. Ja też czytając Twoją książkę i teraz rozmawiając z Tobą sobie coraz bardziej uświadamiam, jak bardzo tak naprawdę brakuje nam słów i języka na opisywanie tych sytuacji granicznych.
Ja szedłem ich słuchać i dzięki temu odkrywałem, Rzeczy, o których myślałem, że wiem, jak przebiegają, a okazywało się, że to jest jak z górą lodową, że wiem ciut-ciut, a tam się dzieją straszne rzeczy i powinniśmy wszyscy o tym wiedzieć. Taka myśl za tym stała. Pierwsza rozmowa Ewa i Adam. Ty mówisz, oni, czyli uchodźcy. Adam odpowiada, nie, ludzie, normalni ludzie, w każdej wiosce na Podlasiu. Jak ktoś mi powie, że ich nie widział, to mu nie uwierzę, bo byli wszędzie, wszędzie. SG, czyli Straż Graniczna, ich wyłapywała na Ciężarówki i na Białoruś.
Wtedy podjęliśmy decyzję, że więcej nie zadzwonimy po straż. I ty pytasz. I czekaliście, aż przyjdą do was uchodźcy? Ludzie. Znowu poprawia cię Ewa. Wtedy zacząłem chodzić nocami z termowizją po lesie. Tylko, że cały czas ci ludzie, którzy przekraczają granice, nadal są niewidoczni w tym kraju, w pewnym sensie. No dzisiaj już są bardzo widoczni, bo są używani przez polityków. No ale są widoczni, ale są traktowani instrumentalnie, nie jako ludzie, tylko właśnie jako jakieś... No używamy ich do różnych spraw, na różnych etapach kampanii wyborczej albo po prostu na tej osi czasu.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.