Szczepan Twardoch | Piotr Witwicki. Bez uników
W rozmowie z Piotrem Witwickim pisarz Szczepan Twardoch wyjawił na czym polega "uprawianie literatury". Opowiedział również jak social media wpływają na jego proces twórczy, czemu ludzie uciekają od tematu wojny i na jakiej partii politycznej się zawiódł. Redaktor naczelny Interii pytał także o nową książkę "Powiedzmy, że piontek", w której autor prowadzi grę z własnymi czytelnikami.
Że pojawia się powieść, która jest nieprawdopodobnie wręcz popularna i za każdym razem, jak pojawia się książka Szczepana Twardocha, to jest takie oczekiwanie, może następny król, a tu jest, dlatego tak dopytywałem też trochę o te eksperymenty, które tu się pojawiają, No jednak bardzo odważny ruch polegający na zakwestionowaniu tego wszystkiego. I czy to jest łatwe? Czy to jest tak, że docierają sygnały potem, że no nie, że czekaliśmy na coś innego? No bo to jest jednak trudniejsze. Wiem co, znaczy literatura nigdy nie jest łatwa, przynajmniej dla mnie. Mi pisanie przychodzi z wielkim trudem. I jest to czynność bardzo żmudna i męcząca, której nie lubię. Ja bardzo lubię wymyślać powieści i bardzo lubię mieć powieść gotową, napisaną, ale pisania w ogóle nie lubię.
Tak. Natomiast... No powiedzmy, że tych ile? Siedem już miesięcy Istnienia nowego rządu nie jest historią pełną sukcesów. Okej. Pewnie tak, a dla wyborcy partii Razem rezygnacja z dużych projektów i takie właśnie fokusowanie się na kolejnych zarzutach wobec kogoś, nie zawsze one są też dobrze stawiane. Powiedzmy, że poparcie, przy całej sympatii, którą dalej żywię do paru polityków i polityczek partii Razem i tutaj na poziomie tego osobistego, prywatnego, tej osobistej, prywatnej sympatii się nic nie zmienia.
Jednakże Postawa partii Razem w ciągu tych miesięcy jest dla mnie również źródłem wielu rozczarowań. Ale bo nie weszła do rządu? Czy dlatego, że ostatnio wyrzuciła posłankę, która odważyła się mówić trochę co innego niż reszta formacji? Czy chodzi o coś jeszcze głębszego? Wie pan co? Ja byłem wielkim zwolennikiem Dwóch scenariuszy. Albo dla Partii Razem, co zresztą wyrażałem w moich rozmowach z jej politykami, że albo się wchodzi do rządu i uczy się rządzenia państwem, przyjmuje się część odpowiedzialności za to.
Mimo że, z tego co mi wiadomo, w Koalicji Obywatelskiej nie było dużego Zachwytu perspektywom polityków razem w rządzie. Albo, jeśli się nie wchodzi do rządu, to się jest w opozycji i buduje się swoją tożsamość, lewicową tożsamość w lewicowej opozycji do liberalnego rządu. No i należało pójść albo w jedną, albo w drugą stronę. A Partia Razem, która cierpi, powiedzmy, moim zdaniem na pewien deficyt przywództwa, to znaczy ja ogólnie bardzo jestem wielkim zwolennikiem kolegialności, ale czasem ta kolegialność stanowi o
O pewnym decyzyjnym bezwładzie. Widać go tam gołym okiem. Tak. No więc cierpiąc na ten decyzyjny bezwład, partia razem została tak w pół drogi, z jedną nogą tu, jedną nogą tu i ani nie wykorzystała tego czasu, tych miesięcy na budowę swojej osobnej tożsamości lewicowej. Ani nie uczestniczy w rządzeniu i przez to nie ma żadnego wpływu na rzeczywistość. No i podjęła same złe decyzje. Po drodze i dlatego, tak jak powiedziałem wcześniej, jest to dla mnie duże rozczarowanie. Okej, a chciałem zapytać jeszcze, jak usłyszałem o tym Jonathanie Hyde'cie, no bo to trudno być wyborcą partii razem. Nie mówię, że to jest niemożliwe, no bo wybieramy jakąś tam opcję.
Jedne rzeczy są dla nas ważniejsze, drugie mniej. Natomiast zakładam, że nie jest pan fanem poprawności politycznej, tak rozbudowane jak to czasami jest w ustach. Polityków Partii Razem. To jak to wszystko pogodzić przy urnie wyborczej? Ja zdecydowanie nie jestem zwolennikiem tak zwanego łokizmu. Tak właśnie. Który jest jakąś tkanką rakową lewicowego myślenia. Aczkolwiek ja wśród polityków Partii Razem, których znam i z którymi rozmawiam, ja nie zauważam jakiegoś głębokiego przejęcia się tą przeklętą kulturą woke.
Raczej wśród wyborców Partii Razem to widzę niż wśród polityków i polityczek, którzy są jednak ludźmi dojrzałymi i już jakoś ukształtowanymi. Są też inne sprawy, w kwestii których ja się nigdy z ogólną linią partii Razem nie zgadzałem. I dalej się nie zgadzam. Natomiast dla mnie wyrażenie takiego poparcia... Ja się nie zapisuję do tej partii, ani nie jestem członkiem jakiegoś klubu, ani nie traktuję partii politycznej jako Ja po prostu uważałem przed ostatnimi wyborami, że polska polityka potrzebuje bardzo poważnej socjaldemokratycznej korekty.
I dalej tak uważam, że polska polityka potrzebuje socjaldemokratycznej korekty. Żadnych szans na nią nie ma. Nie ma żadnych szans absolutnie na nią, bo partia Razem, w której pokładałem swoje nadzieje na możliwość jakiegoś korygowania tego kursu w polskiej polityki, w stronę lewą okazała się niezainteresowana, jeśli już posługujemy się żeglarskimi metaforami, to okazała się niezainteresowana wejściem do sterówki tego wielkiego statku Polska. Pozostałe części lewicy w ogóle nic nie mają z jakąkolwiek socjaldemokracją nic wspólnego. To są po prostu albo trochę starych PZPR-owskich aparatczyków, albo po prostu liberałowie, nieco bardziej obyczajowo.
Liberalni. To nie jest Lewica. Dla mnie to... Ale po to była partia Razem, żeby tę Lewicę budować od początku, na nowo. No i się nie udało. Więc nie będzie żadnej socjaldemokratycznej polityki, co się na nas zemści. Korekty, socjaldemokratycznej korekty tej polityki, co się na nas w końcu zemści. Jak się na nas zemści? Zemści się na nas wydaje mi się w taki sposób, że Powtórzymy scenariusz z 2015 roku, tylko o wiele mocniej. I te 8 lat rządów PiSu jeszcze będziemy wspominać z rozrzewnieniem jako takie rządy umiarkowanej i jakoś tam przewidywalnej prawicy.
Nie napisałbym raczej powieści o dwunastowiecznej Norwegii albo o Chinach z czasów dynastii Ming, ponieważ są to sprawy, które nie są mi ani emocjonalnie bliskie, ani o których nie mam jakiegoś szczególnego pojęcia. Więc tak, no piszę o tym, co jest mi bliskie. To jest jakiś banał oczywiście i przepraszam za niego od razu, ale... Takie pytanie to taka pewnie odpowiedź. Natomiast jest to dla mnie niesamowite, no bo ja na przykład dzięki pana książce inaczej spojrzałem na Muranów. Nie miałem świadomości tak głęboko sięgającej historii, jak to wyglądało wtedy, czy też trochę po morfinie na Mokotów, czy tę część Warszawy przynajmniej z tej strony.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W rozmowie z Piotrem Witwickim pisarz Szczepan Twardoch wyjawił na czym polega "uprawianie literatury". Opowiedział również jak social media wpływają na jego proces twórczy, czemu ludzie uciekają od tematu wojny i na jakiej partii politycznej się zawiódł. Redaktor naczelny Interii pytał także o nową książkę "Powiedzmy, że piontek", w której autor prowadzi grę z własnymi czytelnikami.