Pierwsza Młodość #168
Choroba jako towar. Z cennikiem. Choroba jako sposób na zaistnienie, zdobycie lajków, szumu medialnego, ale też „outowanie” osób, ujawnianie choroby na podstawie plotek i domysłów, bez woli zainteresowanego. Przy tym hipokryzja mediów i walka o newsa. Marszałek Szymon Hołownia coś o tym wie. A my udajemy, że nic się nie stało. A wszystko, na początku wieku, zaczęli celebryci. Ten podcast powstaje dzięki Patronite: https://patronite.pl/karolinakp 0:00:00 Intro 0:03:32 Hołownia 0:04:55 Choroba publiczna 0:22:04 Alicia Keys 0:26:55 Moja historia 0:33:06 Michel Sardou 0:36:32 Hołownia 0:49:00 SOKO 0:51:40 Outro 0:54:14 Wiosna
Przypominam także, że można na mnie zagłosować na wirtualach na www.wirtualnemedia.pl. Tam jest głosowanie na wirtuale, głosowanie publiczności. Będzie mi bardzo miło w kategorii osobowość medialna. Pomyślelibyście w ogóle? Ach, słuchajcie, mamy już podcast dla patronów. Ten zapowiadany, gdzie są strofy dla ciebie i poszliśmy po prostu z młodym, no trochę w komediowy vibe, jak to się dzisiaj mówi, no bo czasami do niektórych rzeczy nie da się po prostu podejść na poważnie. Posłuchajcie, to jest zwiastun podcastu dla patronów. Proszę Państwa, no pieski, pieski, jakie pieski, nie ma piesków. I pojawiły się głosy, że może lepiej, żeby milczała i że w ogóle co ona mówi i że w ogóle nie stoi po stronie kobiet.
No, ale to się okazało, że nagle Hołownię wyoutowano. I ja sobie wtedy pomyślałam, hm, ja nie lubię mieć racji. Szczególnie jeśli dotyczy to moich wypowiedzi z czasów, kiedy na przykład robiłam Magiel Towarzyski. I tam zwróciliśmy uwagę, robiąc ten program, Na pewne zjawisko, które przybierało wtedy na sile, zjawisko, które się zaczęło pojawiać w przestrzeni medialnej, mianowicie choroba. Choroba, niedyspozycja, która staje się towarem, która staje się pretekstem do zaistnienia, do przypomnienia o sobie, do tego, żeby udzielić wywiadu, zrobić sobie sesję. Choroba, która z rzeczy, to jest moje prywatne zdanie, rzeczy bardzo intymnej, wymagającej skupienia, wymagającej czasami schowania się do swojej nory.
To jest coś tak bardzo intymnego, tym bardziej, że dotyczyło poważnej choroby? To chyba powinno być między mną, lekarzem i moją rodziną, a tu się nagle okazuje, że cała Polska za pomocą mediów społecznościowych i tabloidu dowiaduje się o tym, czy powinna? No nie wiem, pewnie numer się świetnie sprzedał, Był kolejny pretekst do tego, żeby pojawiły się kolejne artykuły w tak zwanych debilomediach. Co mamy dzisiaj? Dzisiaj mamy wszystkie możliwe choroby, mamy opowieści o ciążach, mamy USG, mamy badania, mamy kroplówki, mamy sory, mamy opowieści przeróżne, mamy choroby, które są modne. Na przykład 10 lat temu pamiętacie o tym, jak modne było uczulenie na gluten? Wszystkie nagle laski z TVN-u, wtedy pracowałam jeszcze w TVN-ie, po prostu co druga miała uczulenie na gluten.
No, mówię to po swoich doświadczeniach i swoich bliskich, a są one, wierzcie mi, niemałe. To jest taki stan, który chyba nie wymaga, żeby o nim krzyczeć. Tak mi się wydaje. Ale okazuje się, że mamy rok 2026 i świat niczego się nie uczy. Kompletnie. Myślę, że idzie w stronę jakiegoś wymuszanego ekshibicjonizmu. Jak to Hołownia napisał, wyoutowany został. Ale wiecie, to się nie bierze z sufitu. To, że oczywiście o chorobach zaczęli mówić celebryci, zaczęli się chwalić bądź wymyślać różne dolegliwości. Ja tu będę brutalna i niech wszystkim się to spodoba, ale mnie to naprawdę nie interesuje. Ale na przykład wiecie, są takie historie, no całkiem niedawno na Netflixie, bardzo wam polecam ten serial, serial Ocyt Jabłkowy o Belle Gibson, to jest taka australijska influencerka, która wymyśliła, okłamała cały świat, że ma raka mózgu.
Wydana jest w Polsce i naprawdę jest to bardzo ciekawa książka. Jest też ten serial i to robi takie combo. Która nie tylko mówi o samej Belle Gibson, która była, wiecie, taką przeciętną dziewczyną, wannabe influencer, wannabe chciałabym być sławną, no znamy ten typ, tak? Niespecjalnie uzdolniona w żadnej z dziedzin, aczkolwiek może rzeczywiście w dziedzinie bajkopisarstwa to bardzo, bo udało jej się skutecznie oszukać cały świat. Ona była zaproszana do telewizji, pisano o niej artykuły, była zaproszana przez Apple'a do Stanów, wymyśliła aplikację, która była dostępna w Apple Store. To wszystko działo się na przestrzeni mniej więcej 2012-2014. To było kilka bardzo burzliwych lat, podczas których ona zarobiła bardzo dużo pieniędzy, namąciła bardzo dużej liczbie osób w głowach.
I przede wszystkim cały czas, cały czas kłamała. Miała wydać książkę. Ja pamiętam tą jej aplikację, bo sama ją sobie czasami przeglądałam. To był ten moment, też taki okres Instagrama, pewnie go pamiętacie, a jeżeli nie, to sobie przypomnijcie. To jest ten czas, kiedy Instagram był bardzo estetyczny, nawet przeestetyzowany. Te zdjęcia były takie, że ja czasem na nie patrzyłam i zastanawiałam się, czy one są autentyczne, a wtedy jeszcze nie było sztucznej inteligencji, więc Byłam naprawdę pełna podziwu dla tego, kto to układa, stylizuje, robi, pomyślałam sobie, ja sobie zawsze wtedy myślałam, to jest dowód na to, jak Instagram ryje mózg, że ja tak nigdy bym sobie, nie wiem, nie miałabym takiego stołu, jakbym miała sobie tak na śniadanko udekorować, to chyba umarłabym ze śmiechu, poza tym zaraz by przyszedł pies, by mi zjadł, no bez sensu. Ale wiecie o czym ja mówię, znaczy ona przy okazji zbudowała taki bardzo przeestetyzowany, wręcz wirtualny świat i oszukiwała wszystkich.
Ale nagle się okazało, że dużo moich bliższych, dalszych znajomych bardziej, nagle się okazuje, że ma Aspergera. I że w ogóle wszyscy mają autyzm. Och, autyzm to jest tak modna choroba, wszyscy mają autyzm nagle. Ale jak się zapytasz, czy byłeś diagnozowany, czy byłeś u lekarza, byłaś, czy robiono ci testy, jakoś cicho. No, depresję wszyscy mają i tu będę brutalna. Ja miałam epizod depresyjny. Jeden. Bardzo ostry i to tyle, ale nie powiem nigdy, że miałam depresję. Ale okazuje się, że jakaś dziennikarka do mnie zadzwoniła, to było w zeszłym roku, jak był dzień walki z depresją, czy ja coś powiem na ten temat. I ja powiedziałam, ja miałam tylko epizod, ja nie miałam depresji. I ja poszłam do lekarza od razu, dostałam leki i pomachałam rączką epizodowi depresyjnemu. I była pani bardzo zdziwiona, że ja nie chcę być ekspertką od depresji.
Przynajmniej ja tak uważam. Natomiast, tak sobie przygotowując się do tego odcinka, pomyślałam sobie, przypomniałam sobie kilka historii. Pamiętam jeszcze, jak byłam w TVN i robiłam magię, ale miałam taki moment, no że wyglądałam kiepsko, bo ja po prostu byłam potwornie chora na grypę, miałam straszną grypę. I wyglądałam po prostu źle. I zadzwoniła do mnie dziennikarka, jak dziś pamiętam, ja to mam takie, wiecie, szczęście, że jakieś takie krytyńskie telefony po pierwsze odbieram w sklepie, po drugie w okolicach lat chłodniczych. Nie wiem, może ktoś to kiedyś opisze, może to też jest jakaś choroba, nie wiem, karaboska. Ale pamiętam, jak dziś stałam i wybierałam fasolkę mrożoną. Ale nie zapomina się takich telefonów, bo ten telefon polegał na tym, że miła skądinąd dziewczyna zadzwoniła do mnie i powiedziała, panie Karolino, czy to prawda, że pani ma raka?
No i teraz na koniec ten Szymon Hołownia, proszę Państwa. Tekstu redaktora Jacka Niedzinkiewicza z Rzeczpospolitej już nie znajdziemy w sieci, został on zdjęty. Ja ten tekst przeczytałam. Zapomniałam go skopiować, bo muszę przyznać, Niezbyt dobrze się poczułam czytając go. Bo myślę, że my żyjemy w ogóle w takim świecie pełnym kłamstwa i zaprzeczeń dotyczących depresji, epizodów depresyjnych i chorób związanych z emocjami, z głową. Bo z jednej strony oczywiście na prawo i lewo mówimy, że nie należy stygmatyzować, że Ja powtarzam takie zdanie, że jak się coś zepsuje, to można zreperować i są od tego leki, są lekarze, jest terapia i polecam, bo to działa i trzeba sobie umieć pomóc i osoby, które są w takim kryzysie psychicznym, po prostu wymagają większej czułości, uwagi i opieki i mają prawo do normalnego funkcjonowania, a leki, sama mam przyjaciół, którzy są na lekach czasami dość długo, te leki pozwalają im absolutnie normalnie funkcjonować i akurat im pomagają.
I niby jesteśmy tacy, wiecie, poprawnie politycznie do zesrania, że tak powiem, dość potocznie, ale nagle chochlik siada i mówi, sprawdzam. I wtedy się pojawia Jacek Niedzinkiewicz, który, jak napisał Szymon Hołownia, postanowił bez mojej wiedzy, zgody, bez rozmowy ze mną, przemocowo mnie wyoutować, ujawnić publicznie, na co choruję, na podstawie plotek, o których słyszał na mieście od mojego otoczenia. I tutaj czytam Państwu dalej ten wpis Hołowni. Newsa oczywiście spowija czuła zachęta, by w kryzysie szukać pomocy, przekuwać słabość w siłę oraz świętować wypadający dziś dzień walki z depresją. Tytuł, zdjęcie, wszystko podporządkowane jest jednak wyraźnie jednemu celowi. Sprzedać moją prywatność, dobrze na tym zarobić.
No bo pamiętajmy jedną rzecz. Jacek Niezienkiewicz dostał pieniądze za ten tekst. Gazeta zarobiła na klikach związanych z tym tekstem. On się niósł po internecie jak dziki. Jeżeli nawet ja go zobaczyłam, a ja, tak jak wam mówiłam, bardzo rzadko wchodzę w tematy polityczne, no to i parę osób zresztą mi go też podesłało, to też jest inna sprawa. I czytam dalej wpis Szymona Hołowni. Jacku, postąpiłeś podle. Oby wszyscy ci, którzy w międzynarodowym dniu walki z depresją odważają się wyjść z kręgu cierpienia, szukają swojej nadziei, nigdy dla nikogo nie stali się przedmiotem politycznej gry, towarem, przypadkiem do okazania, tekstu czy ploteczek. Za nich wszystkich trzymam najmocniej kciuki. Choroba nie odbiera wam człowieczeństwa, nikt nie ma prawa zabierać wam godności, kraść prywatności, zasypywać ciekawskimi pytaniami.
To jest kwestia myślę, że ostatnich 20 lat. Kiedy drastycznie przesunęliśmy granice i okazało się, że choroba jest towarem. Choroba jest dzisiaj towarem. I dalej kończy wpis Szymon Hołownia. No tam jest czyten, to jest długi wpis, to są tylko fragmenty. Hołownia umie w słowa, umie w litery, umie w zdania, umie je tak zbudować, że czytałam ten wpis i mogłam się podpisać pod prawie każdym zdaniem jako osoba, która kiedyś odebrała taki telefon, czy to prawda, że pani ma raka.
To jest po prostu groza. Naczelna Izba Lekarska, jak czytam, wyraża oburzenie z powodu kolejnego już w ostatnim czasie incydentu ujawnienia przez dziennikarzy danych zdrowotnych osoby publicznej. Takie działanie nigdy nie powinno mieć miejsca, a informacje dotyczące stanu zdrowia winny pozostawać pod szczególną ochroną. Bardzo to dowcipne jest. Bardzo to jest ciekawe. Naprawdę. Mamy XXI wiek, 2026, a Naczelna Liczba Lekarska zachowuje się, jakby to był wiek XIX. Jakby nie wiedziała, do czego dopuszczono przez ostatnie mniej więcej 20 lat w internecie. Że po prostu można już wszystko pokazać i wszystko powiedzieć i nawet można konfabulować na temat czyjegoś stanu zdrowia. Wszystko jest dopuszczalne. No, przepraszam bardzo, ale Kiedy opuszczano mi swego czasu wypowiedzi jakiejś, wiecie, stylistki, która diagnozowała ludzi w związku z narcyzmem i robiła to w taki sposób, że ręce i nogi opadały i potem ja czytałam wypowiedzi lekarzy psychiatrów na ten temat, nikt z tym nic nie zrobił.
Stygmatyzuje się ludzi, którzy naprawdę, bądź też w wyimaginowanej rzeczywistości są chorzy i biorą leki i idą do lekarza. No to na miłość boską, coś tu nie styka, coś tu nie działa. No i co ciekawe, redaktor naczelny Rzeczpospolitej Michał Szułdrzyński napisał przeprosiny w poniedziałek o godzinie 17. Napisał tak, w poniedziałkowej publikacji Rzeczpospolitej znalazła się informacja dotycząca zdrowia Szymona Hołowni ujawniona bez jego zgody, to nasz błąd. Ale też nie napisali, czy prawdziwa, czy nieprawdziwa. Sugeruje ten wpis, że to jest prawdziwa informacja. Wiecie, przepraszam, rzygać mi się chce. Znaczy, ja rozumiem, staram się zrozumieć, że świat się zmienia. Ale to, że niektórzy traktują media jak fotel u ginekologa, albo fotel u spowiednika, albo kozetkę u psychoterapeuty, to nie znaczy, że wszyscy tak mają.
Już od ponad roku jest podcast tylko dla patronów. I jak macie jedną subskrypcję aktywną, no to możecie posłuchać wszystkich odcinków, a trochę się tego zebrało. I podobno jest to bardzo fajne, powiem nieskromnie. Przypominam także, że mamy miesiączkę na rynku. No i co? Dzisiaj byłam na dłuższym spacerze z psami, bo było sucho, wyjątkowo deszcz nie padał. I takie niby słońce przebijało się przez chmury i tak sobie pomyślałam, no chodź, chodź, chodź, wyjdź trochę, wyjdź, pogrzej nas tu. Ale usłyszałam nagle jak ptaki zaczynały śpiewać w krzakach. Ja uwielbiam ten moment, kiedy one śpiewają na wiosnę. To jest jeden z najpiękniejszych dźwięków, moim zdaniem, jakie wymyśliła natura.
To jest ten dźwięk, tak właśnie koniec lutego, początek marca, kiedy my już wiemy, że ta okropna zima się kończy, że za chwilę wszystko wybuchnie taką niegrzeczną, niepohamowaną, orgiastyczną wręcz zielenią, ale to jest taki moment przejścia i poza tym, że niestety wszystko to nie w kupach i brudzie i butelkach rzucanych wszędzie, To przykrywa to ten śpiew. Ten śpiew jest dla mnie magiczny. Od dziecka go uwielbiam i rozpoznaję ten śpiew, który właśnie tak pojawia się mniej więcej od połowy lutego. Nawet jeszcze jak było zimno, to one już tak sobie podśpiewywały. Była taka jedna niedziela, taka bardziej słoneczna i one tak w tych krzyczkach, tak sobie myślę, och jej, czyżby one już wiedziały, one już wiedzą. Już niedługo będzie wiosna, przyjdzie, będzie ciepło, nie będziemy musieli chodzić w tych okropnych, ciężkich ubraniach i ubierać się na cebulkę i dorać do tego ideologię, że to jest takie super.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Choroba jako towar. Z cennikiem. Choroba jako sposób na zaistnienie, zdobycie lajków, szumu medialnego, ale też „outowanie” osób, ujawnianie choroby na podstawie plotek i domysłów, bez woli zainteresowanego. Przy tym hipokryzja mediów i walka o newsa. Marszałek Szymon Hołownia coś o tym wie. A my udajemy, że nic się nie stało. A wszystko, na początku wieku, zaczęli celebryci.
Ten podcast powstaje dzięki Patronite: https://patronite.pl/karolinakp
Intro Hołownia Choroba publiczna Alicia Keys Moja historia Michel Sardou Hołownia SOKO Outro Wiosna