Mentionsy Mentionsy
Palcem po piasku
Palcem po piasku

Howard Carter przed Tutanchamonem

25.09.2026 ·25 min 38 s

Zanim Howard Carter odkrył najsłynniejszy grobowiec XX wieku, spędził w Egipcie ponad trzydzieści lat. Przyjechał jako siedemnastoletni rysownik. Pracował w Beni Hasan, u Flindersa Petriego w Amarnie i przy świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari. Został inspektorem zabytków, badał królewskie grobowce, stracił posadę po głośnym konflikcie w Sakkarze, a później rozpoczął współpracę z lordem Carnarvonem. Kim był Carter, zanim jego nazwisko na zawsze połączono z Tutanchamonem? I dlaczego odkrycie z 1922 roku było nie tylko kwestią szczęścia, ale także rezultatem wielu lat doświadczenia i niezwykłej wytrwałości?W trzecim odcinku „Palcem po piasku” opowiadam historię Howarda Cartera do momentu, gdy 4 listopada 1922 roku w Dolinie Królów spod piasku wyłonił się pierwszy wykuty w skale stopień. Co znajdowało się niżej? Do tej historii jeszcze wrócimy.🎧 Zapraszam do słuchania.

W 1891 roku siedemnastoletni Anglik dostaje zadanie, które z pozoru nie ma nic wspólnego z wielkimi odkryciami. Ma pojechać do Egiptu i kopiować malowidła oraz inskrypcje znajdujące się w starożytnych grobowcach. Nie zna jeszcze hieroglifów. Nie ma wykształcenia archeologicznego. Nie ukończył uniwersytetu. Umie za to bardzo dobrze rysować. Nazywa się Howard Carter. 31 lat później, 4 listopada 1922 roku w Dolinie Królów jego ludzie odsłonią pierwszy kamienny stopień prowadzący w głąb ziemi.

Ale droga do tego jednego schodka będzie trwała niemal całe jego dorosłe życie. Howard Carter urodził się 9 maja 1874 roku w Kensington w Londynie. Jego ojciec Samuel John Carter był artystą specjalizującym się między innymi w przedstawieniach zwierząt. To właśnie od niego Howard nauczył się rysować i malować. Nie przeszedł typowej edukacji przyszłego uczonego. Ze względu na słabe zdrowie kształcił się głównie prywatnie. Przełomem okazała się znajomość rodziny Amherstów. Baron Amherst interesował się starożytnym Egiptem i posiadał kolekcję egipskich zabytków.

Dzięki rekomendacji Lady Amherst, siedemnastoletni Carter otrzymał w 1891 roku pracę przy Archaeological Survey of Egypt, kierowanym wówczas przez Persiego Newberry'ego. Do swojej pierwszej pracy przygotowywał się, rysując zabytki ze zbiorów British Museum pod kierunkiem Francisa Llewelina Griffitha. Miał nauczyć się przede wszystkim tego, czego od niego oczekiwano. Dokładnego kopiowania egipskich przedstawień i inskrypcji. Jesienią 1891 roku pożegnał się z rodziną i wyruszył do Egiptu.

Jego pierwszym ważnym miejscem pracy było Beni Hassan w środkowym Egipcie, nekropola słynąca z wykutych w skale grobowców dostojników z czasów średniego państwa. Carter nie przyjechał tam szukać skarbów. Miał patrzeć i rysować. To może brzmieć jak zajęcie stojące daleko od archeologicznej przygody, ale w rzeczywistości była to znakomita szkoła obserwacji. Żeby skopiować scenę z egipskiego grobowca trzeba zobaczyć szczegóły, których zwykły zwiedzający nawet nie zauważy. Przebieg linii, zmianę koloru, uszkodzenie powierzchni, znak hieroglificzny czy fragment postaci.

W Benny Hassan, a później w Elberszy, Carter uczył się patrzeć na zabytek jak dokumentalista. Zachowały się jego rysunki i akwarele z tego okresu. Są wśród nich przedstawienia zwierząt, które szczególnie odpowiadały jego wcześniejszym zainteresowaniom. Dla badacza każda postać, każdy hieroglif i każdy szczegół mogą mieć znaczenie. Carter miał je kopiować, nie fotografować. Fotografia istniała, ale nie zastępowała jeszcze dokładnej dokumentacji rysunkowej. Trzeba było godzinami siedzieć pod ścianą, obserwować linię za linią i przenosić obraz na papier.

W 1892 roku Carter trafił do Etel el Amarna. Tym razem jego nauczycielem był William Matthew Flinders Petrie, jeden z najważniejszych archeologów przełomu XIX i XX wieku. Człowiek, który ogromną wagę przywiązywał do metody wykopaliskowej i dokumentowania nawet pozornie mało Efektownych znalezisk. Petry po latach wspominał siedemnastoletniego Cartera jako młodzieńca zainteresowanego przede wszystkim malarstwem i historią naturalną. Przydzielił mu samodzielny fragment terenu świątyni do oczyszczenia. Carter znalazł tam rozbite fragmenty rzeźb królowej, które próbowano później ponownie zestawiać.

Petri napisał po latach, że wtedy nie przypuszczał jeszcze, jak wiele Carter będzie w stanie osiągnąć. Z perspektywy 1922 roku brzmi to niemal proroczo. Ale Amarna nie zrobiła jeszcze z Cartera sławnego archeologa. Jego następna praca znowu miała być związana przede wszystkim z rysowaniem. W 1893 roku trafił do Deir el-Bahari, gdzie Edward Neville prowadził badania świątyni Hatshepsut. Carter spędził przy tym projekcie 6 lat, od 1893 do 1999 roku.

To ogromna część jego młodości. Świątynia Hatshepsut była wówczas częściowo zasypana rumoszem, I materiałem nagromadzonym przez stulecia. Odsłaniane reliefy i inskrypcje trzeba było nie tylko badać, lecz także dokładnie dokumentować. Carter okazał się w tym znakomity. Jego prace znalazły się w wielotomowej publikacji świątyni. W zachowanych materiałach widać, jak poważnie traktował dokładność kopiowania. W późniejszych wspomnieniach pisał, że nie chciał, aby mechaniczne kopiowanie pozbawiło egipskie reliefy ich charakteru. Potrzebował precyzji, ale również zrozumienia sposobu, w jaki egipski artysta budował przedstawienie.

I właśnie w Deira el-Bahari wydarzyła się pierwsza z historii, które bardzo lubię w biografii Cartera. Nie dotyczy Tutanchamona, dotyczy konia. W listopadzie 1898 roku Carter jechał konno w pobliżu świątyni. W pewnym momencie zwierzę nadepnęło na zagłębienie, potknęło się i zrzuciło jeźdźca. Carter zainteresował się miejscem, w którym koń stracił równowagę. Dostrzegł ślady konstrukcji ukrytej pod ziemią. Nie mógł od razu rozpocząć tam regularnych wykopalisk, ponieważ miejsce leżało poza obszarem koncesji, ekspedycji, dla której pracował. Wrócił jednak później.

W 1899 roku kariera Cartera Names mentioned. Pod jego opieką znajdowały się jedne z najważniejszych zabytków kraju, między innymi Teby i Dolina Królów. Carter zajmował się zabezpieczaniem stanowisk, konserwacją, organizacją prac i nadzorem nad wykopaliskami. Za jego czasów wprowadzono również elektryczne oświetlenie w części grobowców Doliny Królów oraz w Abu Simbel.

W 1902 roku rozpoczął współpracę z amerykańskim finansistą Theodorem Davisem, który sponsorował wykopaliska w Dolinie Królów. I tutaj Carter po raz pierwszy naprawdę zbliża się do świata, który 20 lat później przyniesie mu sławę. W lutym 1903 roku, podczas prac finansowanych przez Davisa, Carter odkrywa grobowiec Thothmesa IV, faraona z XVIII dynastii, którego z uporem poszukiwał. Dzisiaj oznaczony jest jako KV43. Został obrabowany już w starożytności, ale nadal znajdowały się w nim fragmenty królewskiego wyposażenia.

Przed wejściem znaleziono również depozyty fundacyjne, niewielkie przedmioty umieszczane rytualnie podczas rozpoczynania budowy grobowca. Niektóre z nich można dziś oglądać w Metropolitan Museum of Art. Carter nie tylko prowadził pracę. W 1904 roku razem z Persim Newberrym opublikował obszerną dokumentację grobowca. W tym samym okresie zajmował się również KV-20. Sam grobowiec był znany już wcześniej, od czasów wyprawy napoleońskiej, ale jego właściciel nie był pewny. Carter odkrył przed wejściem depozyt fundacyjny, zawierający między innymi miniaturowe narzędzia i naczynia.

Na przedmiotach pojawiało się imię tronowe Hatshepsut – Maat Kare. To pozwoliło mocno powiązać grobowiec z królową. Warto to zapamiętać. Carter uczył się w Dolinie Królów, że odpowiedź nie zawsze znajduje się na wielkiej steli czy pięknie dekorowanej ścianie. Czasami decyduje niewielki przedmiot znaleziony przy wejściu. Dwadzieścia lat później znowu będzie szukał królewskiego imienia na czymś bardzo małym. Jego kariera rozwijała się błyskawicznie, a potem w ciągu jednego roku niemal się załamała. Saqqara. Styczeń 1905 roku.

Doszło tam do konfliktu pomiędzy grupą francuskich turystów a egipskimi strażnikami stanowiska. Szczegóły wydarzenia różnią się nieco w zachowanych relacjach, dlatego trzeba uważać z odtwarzaniem każdej minuty tej awantury. Sam fakt konfrontacji, przemocy i późniejszego sporu dyplomatycznego jest jednak dobrze poświadczony. Flinders Petrie opisał później francuskich turystów jako pijanych i agresywnych. Według jego relacji próbowali dostać się do pomieszczeń, niszczyli wyposażenie i starli się z egipskimi strażnikami. Carter został wezwany na miejsce. Pozwolił strażnikom się bronić.

I właśnie to stało się problemem. Francuska strona domagała się przeprosin. Carter odmówił. Dzisiaj ta historia może wydawać się niewielkim epizodem w życiu człowieka, który miał później odkryć grobowiec Tutanchamona. La Cartera była katastrofą zawodową. Został przeniesiony do Tanta. Był niezadowolony ze sposobu, w jaki potraktowano jego i egipskich strażników i w listopadzie 1905 roku zrezygnował ze służby starożytności. Miał 31 lat. Jeszcze niedawno był jednym z najważniejszych inspektorów zabytków w Egipcie. Teraz nie miał państwowego stanowiska.

Przez kolejne lata utrzymywał się między innymi jako malarz akwarelista i przewodnik. Człowiek, który później zostanie jednym z najsłynniejszych archeologów świata, na pewien czas właściwie wypadł z oficjalnej archeologii. I wtedy pojawił się George Herbert, piąty hrabia Carnarvon. Lord Carnarvon interesował się Egiptem i finansował wykopaliska, ale potrzebował człowieka, który potrafiłby profesjonalnie nimi kierować. Carter był do tego znakomicie przygotowany. Miał doświadczenie terenowe. Znał egipskie zabytki. Umiał prowadzić dokumentację i pracować z zespołem.

Co najważniejsze znał Teby i Dolinę Królów. W swojej późniejszej książce Carter wspominał, że już w 1907 roku za namową Williama Garstina i Gastona Maspera rozpoczął wykopaliska dla Carnarvona. Tak zaczęła się współpraca, która miała potrwać aż do śmierci Lorda w 1923 roku. Ich pierwsze lata nie były oczekiwaniem na jeden wielki skarb. Prowadzili normalne wykopaliska w nekropolii tebańskiej. Odkrywali grobowce, badali pochówki, dokumentowali przedmioty. W 1912 roku opublikowali wspólnie Five Years Explanations

W przedmowie Carnarvon napisał coś, co dobrze pokazuje, jak oceniał swojego współpracownika. Podkreślał, że Carter kierował wszystkimi pracami, a osiągnięcia ekspedycji zawdzięczano jego nieustannej uwadze, oraz systematycznemu dokumentowaniu, rysowaniu i fotografowaniu znalezisk. To ważniejsza informacja o Carterze niż późniejszy obraz człowieka stojącego z lampą przed złotym grobowcem. Przez lata wykonywał żmudną pracę terenową. W 1914 roku pojawiła się możliwość, na którą czekał. Theodor Davis zrezygnował z koncesji na prowadzenie wykopalisk w Dolinie Królów.

Carnarvon ją przejął. Tyle, że niemal natychmiast wybuchła I wojna światowa i wielkie plany trzeba było odłożyć. Dopiero pod koniec 1917 roku Carter mógł rozpocząć systematyczne poszukiwania na większą skalę. I nie szukał w ciemno. Miał powód, żeby sądzić, iż w Dolinie Królów wciąż brakuje jednego królewskiego grobowca. Tutanchamona. Kilka lat wcześniej ekspedycja Davisa znalazła w dolinie przedmioty noszące imię tego mało wówczas znanego faraona. Szczególnie ważne było KV 54. W 1907 roku odkryto tam niewielki szyb zawierający kilkanaście dużych, zapieczętowanych naczyń.

W środku znajdowały się między innymi płótna z imieniem Tutanchamona, natron używany przy mumifikacji oraz pozostałości związane z królewskim pogrzebem. Davis uznał, że znalazł pozostałości grobowca Tutanchamona. Później prawidłowo rozpoznano charakter znaleziska. Były to materiały związane z balsamowaniem i ceremoniami pogrzebowymi złożone w osobnej skrytce. Dla Cartera wniosek był inny. Skoro materiały pogrzebowe Tutanchamona znalazły się w Dolinie Królów, istniał poważny powód, żeby szukać tam właśnie jego grobowca. Sam Carter napisał później w notatkach do wykładu, że odkrycia Davisa stanowiły dla niego wystarczający powód, aby rozpocząć poszukiwania.

Theodore Davis uważał jednak, że wielka epoka odkryć w dolinie dobiegła końca. W swojej publikacji w 1912 roku napisał, obawiam się, że Dolina Grobowców jest już teraz opróżniona. Trudno znaleźć w historii archeologii zdanie, które zestarzało się szybciej. Dziesięć lat później kilka metrów pod powierzchnią tej opróżnionej doliny czekał KV-62. Carter i Carnarvon szukali przez kolejne sezony. Nie były to romantyczne poszukiwania prowadzone za pomocą tajemniczej mapy. Carter próbował ustalić, które fragmenty doliny rzeczywiście zostały już przekopane aż do skały, a które tylko powierzchownie naruszono podczas wcześniejszych prac.

Sezon za sezonem usuwano rumorz i nic. Przynajmniej nic, co uzasadniałoby dalsze wydawanie dużych pieniędzy. W 1922 roku cierpliwość Carnarvona zaczęła się kończyć. Po latach kosztownych prac rozważał rezygnację. Carter przekonał go do jeszcze jednego sezonu. Został bowiem fragment terenu, którego nie sprawdzono tak dokładnie, jak chciał. Znajdował się w samym centrum doliny, w pobliżu wejścia do grobowca Ramzesa VI. Problem polegał między innymi na tym, że na powierzchni znajdowały się pozostałości starożytnych chat robotników, a sąsiedni grobowiec był odwiedzany przez turystów. Carter pozostawił więc to miejsce na koniec.

28 października 1922 roku wrócił do Luxoru. 1 listopada rozpoczął wykopaliska. To wiemy dokładnie, bo zachował się jego dziennik. Prace zaczęły się przy wejściu do grobowca Ramzesa VI. Robotnicy usuwali pozostałości starożytnych chat i materiał znajdujący się pod nimi. Pierwszego dnia nic spektakularnego się nie wydarzyło. Drugiego również. Trzeciego nadal pracowano, a potem nadszedł czwarty listopada. W dzienniku Cartera nie ma długiego opisu emocji. Jest za to krótka notatka.

W First Steps of Tomb Found znaleziono pierwsze stopnie grobowca. Pod jedną z pierwszych usuwanych chat ukazał się wykuty w skalę stopień, potem następny. Carter wiedział już, że nie jest to naturalne zagłębienie. Schody prowadziły w dół. Znajdowały się około czterech metrów poniżej wejścia do grobowca Ramzesa VI i mniej więcej tyle samo poniżej ówczesnego poziomu doliny. Ich forma przypominała wejście do grobowców faraonów z XVIII dynastii. Carter nie wiedział jeszcze, do kogo prowadzą. Następnego dnia odsłonięto górną część zamurowanego wejścia.

Na tynku znajdowały się pieczęcie królewskiej nekropolii Anubis przedstawione nad dziewięcioma związanymi wrogami. Carter dostrzegł również ślady wskazujące, że wejście było kiedyś naruszone i ponownie zamknięte. Nie miał jeszcze pewności, co znajduje się dalej. Mógł to być grobowiec, mogła to być skrytka, mogło się okazać, że wnętrze zostało oprabowane w starożytności. Ale pieczęcie nadal tam były. 5 listopada Carter napisał wiadomość, którą następnie przekazano Carnarvonowi. Informował, że dokonał w dolinie niezwykłego odkrycia. Znalazł grobowiec z zachowanymi pieczęciami i zabezpieczył go do czasu przyjazdu Lorda.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.