Mentionsy Mentionsy
Palcem po piasku
Palcem po piasku

Howard Carter przed Tutanchamonem

25.09.2026 ·25 min 38 s

Zanim Howard Carter odkrył najsłynniejszy grobowiec XX wieku, spędził w Egipcie ponad trzydzieści lat. Przyjechał jako siedemnastoletni rysownik. Pracował w Beni Hasan, u Flindersa Petriego w Amarnie i przy świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari. Został inspektorem zabytków, badał królewskie grobowce, stracił posadę po głośnym konflikcie w Sakkarze, a później rozpoczął współpracę z lordem Carnarvonem. Kim był Carter, zanim jego nazwisko na zawsze połączono z Tutanchamonem? I dlaczego odkrycie z 1922 roku było nie tylko kwestią szczęścia, ale także rezultatem wielu lat doświadczenia i niezwykłej wytrwałości?W trzecim odcinku „Palcem po piasku” opowiadam historię Howarda Cartera do momentu, gdy 4 listopada 1922 roku w Dolinie Królów spod piasku wyłonił się pierwszy wykuty w skale stopień. Co znajdowało się niżej? Do tej historii jeszcze wrócimy.🎧 Zapraszam do słuchania.

W 1892 roku Carter trafił do Etel el Amarna. Tym razem jego nauczycielem był William Matthew Flinders Petrie, jeden z najważniejszych archeologów przełomu XIX i XX wieku. Człowiek, który ogromną wagę przywiązywał do metody wykopaliskowej i dokumentowania nawet pozornie mało Efektownych znalezisk. Petry po latach wspominał siedemnastoletniego Cartera jako młodzieńca zainteresowanego przede wszystkim malarstwem i historią naturalną. Przydzielił mu samodzielny fragment terenu świątyni do oczyszczenia. Carter znalazł tam rozbite fragmenty rzeźb królowej, które próbowano później ponownie zestawiać.

Petri napisał po latach, że wtedy nie przypuszczał jeszcze, jak wiele Carter będzie w stanie osiągnąć. Z perspektywy 1922 roku brzmi to niemal proroczo. Ale Amarna nie zrobiła jeszcze z Cartera sławnego archeologa. Jego następna praca znowu miała być związana przede wszystkim z rysowaniem. W 1893 roku trafił do Deir el-Bahari, gdzie Edward Neville prowadził badania świątyni Hatshepsut. Carter spędził przy tym projekcie 6 lat, od 1893 do 1999 roku.

I właśnie w Deira el-Bahari wydarzyła się pierwsza z historii, które bardzo lubię w biografii Cartera. Nie dotyczy Tutanchamona, dotyczy konia. W listopadzie 1898 roku Carter jechał konno w pobliżu świątyni. W pewnym momencie zwierzę nadepnęło na zagłębienie, potknęło się i zrzuciło jeźdźca. Carter zainteresował się miejscem, w którym koń stracił równowagę. Dostrzegł ślady konstrukcji ukrytej pod ziemią. Nie mógł od razu rozpocząć tam regularnych wykopalisk, ponieważ miejsce leżało poza obszarem koncesji, ekspedycji, dla której pracował. Wrócił jednak później.

Pod ziemią znajdował się długi korytarz prowadzący do komory. Ostatecznie odkryto tam między innymi pustą drewnianą trumnę oraz niezwykły, naturalnej wielkości posąg Faraona Mentuchotepa II owinięty w płótno. Miejsce nazwano Bab el-Hosan, bramą konia lub wrotami konia. Dzisiaj strukturę interpretuje się raczej jako obiekt rytualny związany z kompleksem grobowym, a wszystko zaczęło się od konia, który źle postawił nogę. Archeologia czasem wymaga lat systematycznych badań, a czasem koń musi się potknąć w odpowiednim miejscu.

Następnego dnia robotnicy ponownie zasypali i zabezpieczyli miejsce. Carter czekał. I tutaj zatrzymamy się również my. Nie otworzymy jeszcze drzwi. Nie zajrzymy przez otwór. Nie zobaczymy złota. Nie usłyszymy pytania Carnarvona o to, czy Carter coś widzi. Na to przyjdzie czas. Bo dzisiaj nie opowiadaliśmy historii odkrycia Tutanchamona. Opowiadaliśmy o człowieku, który przez 31 lat przygotowywał się do chwili, której nie mógł przewidzieć. Przyjechał do Egiptu jako 17-letni rysownik. W Beni Hassan nauczył się dokumentować to, co widzi. W Amarnie zetknął się z archeologią Petriego.

W Deir el-Bahari spędził lata nad reliefami Hatshepsut. Jako inspektor poznał Dolinę Królów od strony, której nie widzieli zwykli podróżnicy. Badał KV43, pracował przy KV20. Stracił posadę po wydarzeniach w Sakkarze. Wrócił do archeologii dzięki Carnarvonowi. A potem przez kolejne sezony szukał grobowca faraona, którego inni uważali za odnalezionego albo nieistotnego. To dlatego historia z 4 listopada 1922 nie jest tylko historią szczęśliwego przypadku. Oczywiście był w niej przypadek. Gdyby grobowiec znajdował się kilkadziesiąt metrów dalej, Carter mógł go nie znaleźć.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.