O RPP, co lubi niespodzianki, upałach i dociskaniu rządu. PB BILANS
Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe, ale są one nadal historycznie wysokie. Kolejne obniżki mają zależeć m.in. od budżetu państwa. A ten będzie w opałach, bo – wszystko na to wskazuje – finanse publiczne staną się niebawem areną walki między prezydentem a rządem. I jeszcze te męczące upały – czy Polacy jeszcze boją się skutków zmian klimatu? O tym m.in. w najnowszym odcinku.
Ciążyć, w sensie zwiększać niestabilność, można powiedzieć, kraju, awersję. Tak, niestabilność makroekonomiczną. Glapiński mówi, dług publiczny przekroczy 60% PKB. To jest taki czynnik, który będzie czynnikiem makroekonomicznie destabilizującym. W związku z tym, w innych obszarach musimy zachować daleko idącą ostrożność, w tym w polityce pieniężnej. Odpowiadając na twoje pytanie, wykorzystam fragment analizy, którą w tym tygodniu przedstawili ekonomiści banku PKO z żubrem. Czyli nie PKO ze skarbonką, tylko PKO z żubrem. Dla niewtajemniczonych dodam, że chodzi o bank PKO S.A. I tytuł tej analizy brzmi tak. Konsolidacji fiskalnej w Polsce nie będzie.
To jest odpowiedź, bo pytałeś mnie czy będzie, więc oni napisali, że nie będzie i to jest odpowiedź na twoje pytanie. Ale oczywiście ta analiza zawiera więcej elementów niż tylko tytuł. I przedstawili analitycy banku prognozę deficytu fiskalnego kraju, czy jak to się mówi deficyt general government. W zeszłym roku ten deficyt nam mocno wyskoczył, był wysoki, bo wyniósł 0,6% PKB, czyli to jest taki poziom, żeby dać Państwu wyobrażenie, taki poziom deficytu, jaki zwykle mieliśmy w czasach kryzysów, czyli na przykład w czasie COVID-u, w czasie kryzysu finansowego. Tam nie ma dużych różnic, więc to jest duży deficyt.
I zdaniem PKO w tym roku ten deficyt wyniesie troszkę mniej, ale mimo wszystko około 6%, a w przyszłym roku wzrośnie znowu do prawie 7% PKB. W 2027 roku wyniesie 6% PKB, mniej więcej. Więc on w ogóle nam nie spadnie i to sprawi, że do 2027 roku stopa długu publicznego, czyli relacja długu publicznego do PKB wyniesie, jeżeli dobrze widzę, 67%. Więc będziemy na ścieżce, jesteśmy na ścieżce wzrostu, będzie coraz więcej emisji obligacji, nie będzie konsolidacji fiskalnej, bo się rząd nie dogada z prezydentem odnośnie tej konsolidacji, aczkolwiek prawda jest taka, wydaje mi się Marek, że tej konsolidacji, czyli redukcji deficytu nie byłoby nawet, gdyby był prezydent sprzyjający rządowi.
Zresztą luka popytowa to jedno. Ja patrzę na ten główny wskaźnik, czyli wzrost PKB. No nie ma tutaj jakiegoś takiego poważnego impulsu ze strony polityki fiskalnej, żeby ten wzrost gospodarczy nam jakoś gotownie przyspieszał. Nie widać tego było ani w ubiegłym roku. W tym roku no może trochę przyspieszamy, tak przynajmniej twierdzi NBP w swoich projekcjach i podobno ten drugi kwartał będzie lepszy niż pierwszy. No ale to też chyba nie za sprawą tego, że nam nagle rząd dosypuje więcej pieniędzy do gospodarki. Więc czy coś z tego wynika pozytywnego? Trudno powiedzieć, bo tak naprawdę czego byśmy oczekiwali po tych zwiększonych wydatkach rządowych? No chyba większych inwestycji głównie, bo jeśli chodzi o transfery społeczne, to pewnie doszliśmy już do jakiejś ściany.
Jeżeli wysoki wzrost gospodarczy Pokazuje inwestorom na zewnątrz, Polska jest stabilnym krajem o stabilnych fundamentach. Nic się nie stanie z naszymi pieniędzmi, jak kupimy obligacje. To jest jedna rzecz. Ale druga rzecz, to jest też takie stopniowe wyrastanie z tych deficytów i długu. Bo my mówimy, jak mówimy o deficycie i o długu, to nie mówimy przecież o wartościach nominalnych. Tylko mówimy o wartościach w odniesieniu do PKB. W związku z tym, to jest strategia, którą przećwiczył Jan Wincent Rostowski, kiedy był Ministrem Finansów i on od zawsze mówił, że my będziemy z tego wysokiego długu i deficytu wyrastać wzrostem gospodarczym, nie potrzebujemy żadnych programów sanacyjnych i cięć wydatków, bo to zadziała odwrotnie niż nam się wydaje i z perspektywy czasu widać, że to była prawda.
Ale on jednocześnie wprowadził stabilizującą regułę wydatkową, czyli przyblokował wzrost wydatków, jakiś niekontrolowany wzrost wydatków na przyszłość, w kolejnych latach. I tak prawdę mówiąc, to co się dzisiaj dzieje, To jest trochę zasługa tamtego czasu. My nie moglibyśmy tak się swobodnie zadłużać i zwiększać tego deficytu bezkarnie, gdybyśmy nie wychodzili z tego etapu zdyscyplinowanych jednak finansów publicznych, gdzie byliśmy na takiej trajektorii ciągle spadkowej, delikatnie spadkowej, jeśli chodzi o te relacje długi i deficyt do PKB. To nie wynikało z cięć wydatków ani podwyżek podatków, umówmy się, tylko z tego, że gospodarka się cały czas rozwijała, a nowe wydatki nie rosły, prawda?
Więc jak sądzę ten rok jest w ogóle dość łagodny pod tym względem. Tak, ale poprzedni rok był najcieplejszym rokiem w historii, o ile pamiętam. Tak, ja mówię w Polsce, ale na świecie zdaje się, że ta temperatura jest na trajektorii wzrostowej, więc jest okazja, żebyś zastanowić nad tym, jak to wpływa na gospodarkę. I ty masz ciekawe szacunki na ten temat, które wyciągnąłeś od jednej z instytucji. W zasadzie nawet ich nie wyciągnąłem, one po prostu zostały opublikowane. To są szacunki ekonomistów Allianz Trade, którzy Ale musiała się gdzieś znaleźć. Policzyli, którzy policzyli, że w wyniku fal upałów, szacowane straty PKB, to w zależności od regionu oczywiście, wahają się od 0,1 punktu procentowego, na przykład w Niemczech.
Do minus 1,4 punktu procentowego w Hiszpanii. W przypadku całej Europy te straty mogą wynieść nawet 0,5 punktu procentowego PKB. Zastanówmy się co to jest, bo to nie jest wpływ na wzrost gospodarczy, prawda? Nie, to są straty, szacowane straty w PKB. W jakim okresie? Nie wiesz? Nie pamiętasz? Tego nie pamiętam, natomiast skąd takie straty się mogą brać? Pierwsza rzecz to jest skutek taki bezpośredni, a druga rzecz to jest skutek pośredni, na przykład spadek wydajności pracy, prawda? Skutek bezpośredni, czyli jaki? Katastrofy jakieś, tak? Katastrofy klimatyczne, mówiąc krótko, chociaż tutaj zresztą sami ekonomiści Alliance Trade też to podnoszą, że w przypadku katastrof to ten efekt jest taki nie do końca jednoznaczny, bo na początku rzeczywiście liczymy straty w kapitale, tak jak było w przypadku powodzi na południu Polski w ubiegłym roku, jesienią.
Ale potem następuje odbudowa i to z kolei pobudza wzrost PKB, więc to nie jest takie jednoznaczne i ta zależność nie jest liniowa. No ale możemy chyba z dużym prawdopodobieństwem założyć, że zmiany klimatyczne mają wpływ na gospodarkę. Nie do końca jest to wpływ Pozytywne. Ja sobie też przypominam takie dane firm ubezpieczeniowych, które z roku na rok publikują, jak bardzo rośnie im szkodowość związana ze skutkami zmian klimatu, więc na pewno jest to zjawisko zauważalne i policzalne w jakiś sposób. Szkodowość, czyli to sugeruje zwiększoną intensywność katastrof. Tak jest. Tak jest i w tej chwili już nie mówimy tylko o upałach oczywiście, ale o wszystkich gwałtownych zjawiskach pogodowych, które wynikają ze zmian klimatycznych, czyli na przykład powodzi błyskawicznych, czego my doświadczyliśmy we wrześniu na południu Polski.
Czyli co to znaczy? Jak sobie wyobrazimy ścieżkę PKB, na której będziemy w najbliższych 10 latach czy 20 latach, w głowie sobie wyobraźmy taką ścieżkę, linię, to obniżamy tą linię o 1%. W ujęciu nominalnym to będzie bardzo dużo oczywiście, bo w Polsce 1% PKB to jest 40 miliardów złotych. Jak sobie pomnożymy to przez 10 lat, czy przez 20 nawet w stałych cenach, to wychodzi w ciągu 20 lat bilion złotych. Oczywiście jak patrzymy na przyszłe wartości, to powinniśmy jeszcze liczyć zmianę wartości pieniądza w czasie. Przyszłe pieniądze są warte mniej niż dzisiejsze,
To będzie mniej niż bilion, ale to są setki miliardów, więc w takim ujęciu nominalnym to robi wrażenie, ale z drugiej strony 1% PKB to jest powiedziałbym w granicach błędu prognozy. Ale teraz chcesz powiedzieć, że nie ma się czym przejmować? No tak, ale ja nie mówię, że nie powinniśmy się przejmować katastrofą klimatyczną, czy inaczej, zmianami klimatu. Ja nie lubię tego określenia katastrofa klimatyczna, bo na razie jeszcze ciężko mówić o czymś takim, ale powinniśmy się przejmować zmianami klimatu. Problem polega na tym, że trudno jest dokładnie zrozumieć, jaki jest ich wpływ, bo mi się wydaje, że 1% To naprawdę nie jest dużo. To jest granica błędu prognozy. Jak sobie robimy prognozy dotyczące tego, ile będzie wynosił nasz PKB za 10 czy 20 lat, to sam błąd prognozy, czyli nasza niepewność związana z tym, czy będziemy tu czy tam, to jest dużo więcej niż ten 1%.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
PB Podcasty. Codziennie nowe odcinki, kiedy chcesz i gdzie chcesz.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„PB Podcasty. Codziennie nowe odcinki, kiedy chcesz i gdzie chcesz."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe, ale są one nadal historycznie wysokie. Kolejne obniżki mają zależeć m.in. od budżetu państwa. A ten będzie w opałach, bo – wszystko na to wskazuje – finanse publiczne staną się niebawem areną walki między prezydentem a rządem. I jeszcze te męczące upały – czy Polacy jeszcze boją się skutków zmian klimatu? O tym m.in. w najnowszym odcinku.