Mentionsy Mentionsy
PB BILANS
PB BILANS

O RPP, co lubi niespodzianki, upałach i dociskaniu rządu. PB BILANS

04.07.2025 ·1 godz 9 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe, ale są one nadal historycznie wysokie. Kolejne obniżki mają zależeć m.in. od budżetu państwa. A ten będzie w opałach, bo – wszystko na to wskazuje – finanse publiczne staną się niebawem areną walki między prezydentem a rządem. I jeszcze te męczące upały – czy Polacy jeszcze boją się skutków zmian klimatu? O tym m.in. w najnowszym odcinku.

Przy tej okazji porozmawiamy również o tym, że zazieleniła nam się energetyka po raz pierwszy w historii Wyprodukowaliśmy więcej energii z odnawialnych źródeł energii niż z węgla. Także zapraszamy. Zapraszamy. Dzisiaj chciałbym zacząć naszą rozmowę od tego, co się wydarzyło w środę i w czwartek właściwie, czyli od decyzji Rady Polityki Pieniężnej i od wystąpienia prezesa Adama Glapińskiego. Moim zdaniem obie zasługują na uwagę. Jedno dlatego, że zaskoczyła rynek. Wygląda na to, że Rada Polityki Pieniężnej bardzo lubi zaskakiwać rynek. A druga dlatego, że jakby ton tej konferencji, mówię już o konferencji Prezesa Klepińskiego, był bardzo mieszany. To znaczy on zaczął bardzo ostro, jastrzębio, a skończył gołębio, czyli przed nami kolejne obniżki stóp.

Ona tak naprawdę jest tym instrumentem, który władza używa, żeby trzymać gospodarkę na bezpiecznym kursie. Tych instrumentów jest dużo, ale to jest ten najważniejszy. No i mamy obniżkę stopy procentowej, mimo że prezes Adam Glapiński sugerował miesiąc temu, że raczej nie będzie obniżki w lipcu. Otóż to, tak jak powiedziałem, widocznie Rada bardzo lubi niespodzianki. Lubi niespodzianki i to już jest któraś niespodzianka w tym roku. Moim zdaniem trzecia. Pierwsza była w marcu. W marcu, kiedy prezes Adam Glapiński bardzo jastrzębio się wypowiedział. Mówił, że nie widać w ogóle żadnych przesłanek do obniżek stóp. Jak ktoś uważa, że powinny być obniżki stóp, to się nie zna. I generalnie wymienił cały szereg argumentów przeciwko temu, żeby redukować stopy. Ta jastrzębiość prezesa wtedy zaskoczyła.

Czyli załóżmy, że mamy zmienną stopę na trzy miesiące, to nas interesuje jaka będzie zmiana cen, jaka będzie inflacja za trzy miesiące. Więc w liczeniu realnej stopy procentowej powinniśmy od stopy nominalnej odejmować oczekiwaną inflację. Oczekiwaną inflację, a oczywiście nie ma miary oczekiwanej inflacji, bo inaczej może Marek Chądzyński oczekiwać inflacji, inaczej Ignacy Morawski, inaczej Adam Glapiński, a jeszcze inaczej jacyś menadżerowie, inaczej konsumenci, inaczej ekonomiści, więc niestety nie ma jednej dobrej miary. To co ja zrobiłem, to odjąłem od stopy referencyjnej NBP prognozę inflacyjną, średnią rynkową prognozę inflacyjną na za rok. Jeżeli tak sobie policzymy realną stopę, stopa nominalna minus oczekiwana inflacja, oczekiwana przez ekonomistów, to stopa realna wynosi teraz 2%, ponieważ oczekiwana inflacja za rok wynosi 3%, więc stopa nominalna 5%, oczekiwana inflacja 3%, stopa realna 2% i pod tym względem ta stopa jest najwyższa od 2008 roku.

Jest taki dominujący scenariusz, ale to rzeczywiście jest bardzo ciekawe pytanie, Czy stopy mogą spaść mocno, jeżeli rząd pcha popyt do góry deficytem? Tak, ale to za chwilę, to już w drugiej części sobie o tym powiemy. Tak, bo powiemy o tym w ogóle, czy w Polsce będziemy redukować deficyt, ale chciałem zostać jeszcze przy tym wątku polityki pieniężnej i połączyć trochę to pytanie o deficyt stopy i inflację, bo Adam Glapiński mówi tak. Że zagrożeniem dla inflacji jest wysoki deficyt fiskalny i rosnący dług publiczny. Tak, gdyż będzie działał proinflacyjnie. Proinflacyjnie. Pytanie dlaczego ma działać proinflacyjnie? Ja rozumiem, że idea tu jest taka, że rząd zwiększając deficyt zwiększa popyt w gospodarce i tym samym wywołuje presję na wzrost cen.

A więc bank centralny w takiej sytuacji nie może obniżać stop procentowych, bo wygląda to trochę jak przeciąganie liny. Bank centralny ciągnie w jedną stronę, czyli ma powiedzmy wysokie stopy procentowe, realne wciąż, a rząd ciągnie, jeszcze raz, wysokie stopy realne, które oddziałują chłodząco na gospodarkę. A rząd ciągnie w drugą stronę, czyli zwiększa deficyt i działa rozgrzewająco na gospodarkę. Więc Adam Klapiński mówi tak, jak oni będą zwiększać deficyt, to my nie możemy redukować stóp. Musimy w drugą stronę ciągnąć. Tylko kłopot polega na tym, że z tych projekcji NBP, które ekonomiści banku przedstawili, wynika, że wcale popyt w polskiej gospodarce nie jest mocno podgrzany przez ten deficyt fiskalny.

No ale po drugie, jednak Karol Nawrocki zamierza przejść do ofensywy. Rząd będzie musiał się do tego jakoś ustosunkować, bo będzie politycznie rozgrywany, mówiąc krótko, jako ta siła, która nie chce tutaj Polakom obniżać podatków. A w takich warunkach bardzo trudno mówić o konsolidacji fiskalnej. No i to jest pytanie otwierające do Ciebie. Co z tą konsolidacją fiskalną? Obaj wiemy, że na podstawie danych zresztą Ministerstwa Finansów i prognoz Komisji Europejskiej, że nie będzie tutaj jakiegoś wyraźnego zacieśnienia w tym roku, a w przyszłym to... To pewnie też nie. I zostaje otwarte to pytanie, które Adam Glapiński zadaje publicznie na konferencjach, o którym też tutaj mówiliśmy. Czy ta polityka fiskalna rzeczywiście w pewnym momencie nie zacznie nam tutaj w jakiś sposób ciążyć?

Ciążyć, w sensie zwiększać niestabilność, można powiedzieć, kraju, awersję. Tak, niestabilność makroekonomiczną. Glapiński mówi, dług publiczny przekroczy 60% PKB. To jest taki czynnik, który będzie czynnikiem makroekonomicznie destabilizującym. W związku z tym, w innych obszarach musimy zachować daleko idącą ostrożność, w tym w polityce pieniężnej. Odpowiadając na twoje pytanie, wykorzystam fragment analizy, którą w tym tygodniu przedstawili ekonomiści banku PKO z żubrem. Czyli nie PKO ze skarbonką, tylko PKO z żubrem. Dla niewtajemniczonych dodam, że chodzi o bank PKO S.A. I tytuł tej analizy brzmi tak. Konsolidacji fiskalnej w Polsce nie będzie.

Wracając do prezesa Glapińskiego z początku naszego podcastu, on też mówił o tym, że wprowadzenie TS2, czy też w ogóle mówił szerzej, regulacji klimatycznych Unii Europejskiej w pewnym momencie może zwiększyć inflację nawet o 2 punkty procentowe. W związku z tym to też jest wątek, wydaje mi się, nie do przecenienia, czyli jak my w ogóle rozmawiamy o zmianach klimatu i o tym, jak powinniśmy temu zapobiegać. No bo rozmawiamy tak, przynajmniej do tej pory, Taka była narracja, że inwestycje w redukcję emisji dwutlenku węgla, w ogóle gazów cieplarnianych To są bardzo pozytywne inwestycje, z których wszyscy będą zadowoleni. Taka była narracja. W dłuższym terminie tak pewnie będzie, natomiast w krótkim terminie będzie trzeba ponieść bardzo, bardzo duży koszt.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.