Laboratorium społeczne Ziem Odzyskanych – geneza i wnioski - Piotr Zduńczyk
Kolejne wybory to kolejne mapy ukazujące podział Polski na wschodnią i zachodnią, konserwatywną i liberalną – „zaściankową” i „oświeconą”. Znów Podkarpacie udzieliło rekordowego poparcia kandydatom szeroko pojętej prawicy: Karolowi Nawrockiemu, Sławomirowi Mentzenowi i Grzegorzowi Braunowi. Z kolei w województwach Ziem Odzyskanych najlepsze wyniki osiągnęli kandydaci obozu lewicowo-liberalnego. Warto się po raz kolejny pochylić nad pytaniami, skąd bierze się ten podział w polskim społeczeństwie, czy można go zażegnać oraz czy możemy wyciągnąć wnioski na przyszłość, aby się z tego czegoś nauczyć.
Warto się po raz kolejny pochylić nad pytaniami, skąd bierze się ten podział w polskim społeczeństwie, czy można go zażegnać oraz czy możemy wyciągnąć wnioski na przyszłość, aby się z tego czegoś nauczyć. Temat ten jest szczególnie interesujący w kontekście przypadającego na 2025 rok mało nagłaśnionego, lecz istotnego jubileuszu – 80-lecia powrotu ziem odzyskanych do Polski. Co prawda, znakomity tekst na ten temat opublikował na portalu Nowy Ład Jakub Siemiątkowski. Pod tytułem Ziemie prawdziwie odzyskane kilka tez na 80. rocznicę powrotu do Polski. Trudno jednak w prawicowych mediach znaleźć więcej publikacji odnoszących się do rocznicy, a przecież jest o czym pisać.
To także kwestia głęboko zakorzenionego poczucia tożsamości społecznej przywiązania do rodzinnej ziemi. Ziemie odzyskane, Dolny Śląsk, Ziemia Lubuska, Pomorze Zachodnie, Warmia i Mazury to obszary, które po II wojnie światowej stały się, jak trafnie nazwał Grzegorz Strauchold, swoistym laboratorium społecznym powojennej Polski. Po konferencji w Poczdamie w 1945 roku region ten został zasiedlony przez Polaków z różnych części kraju, w tym Kresów Wschodnich. Proces ten pełen zarówno nadziei, jak i niepewności ukształtował społeczeństwo o wyjątkowej strukturze społeczno-kulturowej, które do dziś wyróżnia się na te reszty kraju. Dlaczego mieszkańcy tych terenów częściej głosują na partie liberalne?
Mapy te potwierdzają to, co intuicyjnie wyczuwa niemal każdy obserwator życia publicznego, że ziemie odzyskane wykazują wyraźnie większy stopień liberalizacji. Z tego schematu zdaje się jednak wyłamywać północna Wielkopolska oraz części województwa kujawsko-pomorskiego, regiony, które formalnie nie są zaliczane do ziem odzyskanych. Warto jednak pamiętać, że tereny te należące wcześniej do zaboru pruskiego w dużej mierze przed wojną były zamieszkane przez ludność niemiecką, nierzadko bogatych właścicieli ziemskich. Po ich wysiedleniu również tutaj powstała konieczność uzupełniania luk demograficznych, choć skala osadnictwa była znacznie mniejsza niż na zachodzie i północy. Żywioł osadniczy był obecny także w tych rejonach, co może po części tłumaczyć ich bardziej liberalną postawę światopoglądową w porównaniu z konserwatywnym wschodem kraju.
Ponadto po wojnie tworzenie nowych parafii było trudne. Wymagało zgody władz państwowych, które często blokowały zarówno wykorzystanie dawnych świątyń poniemieckich, jak również budowy nowych obiektów sakralnych. Na domier złego księża wysyłani z centralnej Polski napotykali trudności z osiedlaniem się na ziemiach odzyskanych. Choć na wsiach mieszkańcy często próbowali odtworzyć znane im zwyczaje, społeczeństwo zostało wyrwane z wcześniejszej rutyny. Uczestnictwo w niedzielnej mszy świętej często było utrudnione lub wręcz uniemożliwione. Porównać to można do wpływu pandemii COVID-19 na uczestnictwo Polaków w nabożeństwach. Frekwencja niedzielna spadła z 36,9% w 2019 roku do 28,3% w 2021 roku.
Po domach grasowały bandy szabrowników, nie tylko Polaków, lecz także czerwonoarmistów oraz Niemców, którzy znając zwyczaje dawnych sąsiadów, wiedzieli gdzie szukać kosztowności. Dodatkowo zdecydowana większość osadników była zatrudniona w państwowych przedsiębiorstwach, zwłaszcza w państwowych gospodarstwach rolnych PGR, które dominowały na ziemiach odzyskanych. Na terenach dawnego zaboru pruskiego, z wyjątkiem Kaszub, udział PGR w strukturze gospodarczej przekraczał 50%. Na nowo zdobytych obszarach brakowało natomiast rodzinnych przedsiębiorstw, karczm, zakładów rzemieślniczych czy piekarni. Wszystko to dopiero zaczynało powstawać, często z inicjatywy państwa. Podejście Polaków do pracy w sektorze publicznym dobrze oddaje popularne powiedzenie – czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy.
Ograniczone zasoby własności prywatnej sprzyjały rozkradaniu mienia publicznego. Z zakładów pracy wynoszono wszystko co tylko możliwe, od płodów rolnych, przez środki chemiczne, aż po gotowe sprzęty gospodarstwa domowego produkowane w fabrykach PRL. Ten kulturowy rys cwaniaka i kombinatora do dziś pozostaje wyraźniejszy wśród mieszkańców naszych kresów zachodnich. Jak wspomniano, w tych regionach obserwuje się również wyższy w porównaniu z resztą kraju poziom przestępczości. Statystyki policyjne wskazują, że w województwach lubuskim i zachodniopomorskim wskaźniki przestępczości przewyższają średnią krajową. Często tłumacze się to skutkami transformacji ustrojowej, w tym likwidacją PGR, która doprowadziła do bezrobocia i marginalizacji znacznych grup społecznych.
Niemcy formalnie uznali granicę na Odrze i Nysie dopiero w 1970 roku. To poczucie niepewności hamowało inwestycje lokalnych społeczności, a jednocześnie wzmagało ich mobilność. Wielu mieszkańców poszukiwało legendarnego poniemieckiego bogactwa. Polityczna mapa Polski Historia ziem odzyskanych oraz specyfika zamieszkującej je ludności w znacznym stopniu wpływają na wybory polityczne tamtejszych Polaków. Województwa lubuskie i zachodniopomorskie tradycyjnie określano mianem Czerwonych, ponieważ najlepsze wyniki osiągały tam formacje takie jak Sojusz Lewicy Demokratycznej. Koalicja Obywatelska, a w mniejszym stopniu również Nowa Lewica. Kluczowe pytanie w tym kontekście brzmi, czy lewicowo-liberalne nastawienie mieszkańców tych regionów ma charakter trwały, czy jedynie przejściowy, a może jako Polacy jesteśmy skazani na stopniową liberalizację społeczeństwa, przy czym zachód naszego kraju po prostu szybciej uległ temu procesowi.
Co ciekawe, tendencja ta występuje pomimo faktu, że w skali ogólnokrajowej kandydaci PO z wyborów na wybory nieznacznie zmniejszają dystans do swoich prawicowych konkurentów. Fakt, że Dolny Śląsk wyróżnia się na tle tej tendencji wynika z roli Wrocławia, należącego do wielkiej piątki polskich metropolii, które przyciągają najwięcej nowych mieszkańców. Do tej grupy zalicza się również Gdańsk, a wyniki wyborcze w województwie pomorskim wskazują na znacznie wolniejszy wzrost poparcia dla kandydatów szeroko rozumianej prawicy w porównaniu z innymi regionami ziem odzyskanych. Należy też pamiętać, że terytorium dzisiejszego województwa pomorskiego to również w dużej mierze ziemie odzyskane. Gdzie dziś leży ciemnogród? Po każdych wyborach przegranych przez siły lewicowo-liberalne obserwowaliśmy wzmożoną frustrację wśród najbardziej zagorzałych ich zwolenników.
Wprawdzie ostatnie trzy lata przyniosły pewne wzrosty, ale ma to raczej związek z powrotem do normalności po pandemii i związanych z nią lockdownów, które dotknęły także kościoły. Podobne tendencje wzrostowe obserwuje się w większości polskich diecezji. Oznacza to, że prawicowy wyborca dorastający na zachodzie kraju w niektórych kwestiach będzie znacząco różnił się od tradycyjnego wyborcy prawicowego ze ściany wschodniej. Pomimo optymistycznego wniosku dotyczącego umacniania się konserwatyzmu na zachodzie Polski, nie można przeoczyć faktu, że społeczeństwo jako całość zmierza w stronę liberalizmu, ponieważ odrzuca tradycyjny porządek społeczny znany naszym rodzicom i dziadkom. Proces ten jest szczególnie wyraźny w dużych miastach wojewódzkich, które bez wyjątku przekształcają się w kosmopolityczne tygle, gdzie życie jest podporządkowane karierze zawodowej i konsumpcjonizmowi, gdzie stabilność jest coraz rzadszym dobrem.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kolejne wybory to kolejne mapy ukazujące podział Polski na wschodnią i zachodnią, konserwatywną i liberalną – „zaściankową” i „oświeconą”. Znów Podkarpacie udzieliło rekordowego poparcia kandydatom szeroko pojętej prawicy: Karolowi Nawrockiemu, Sławomirowi Mentzenowi i Grzegorzowi Braunowi. Z kolei w województwach Ziem Odzyskanych najlepsze wyniki osiągnęli kandydaci obozu lewicowo-liberalnego. Warto się po raz kolejny pochylić nad pytaniami, skąd bierze się ten podział w polskim społeczeństwie, czy można go zażegnać oraz czy możemy wyciągnąć wnioski na przyszłość, aby się z tego czegoś nauczyć.