SŁUŻBY U NAWROCKIEGO, REFERENDUM W KRAKOWIE I KŁÓTNIE W RZĄDZIE! | Miziołek & Olczyk
W najnowszym odcinku „Niedyskretnie o politykach” zaglądamy tam, gdzie polityka puka najgłośniej - czasem nawet z udziałem służb. Będzie o mieszkaniu Nawrockiego po fałszywym alarmie, krakowskim referendum, które odwołało prezydenta Miszalskiego, i o koalicyjnych iskrach na linii Tusk - Pełczyńska-Nałęcz.
To pokazuje też, że naprawdę państwo jest dyktywia. Że bezradność służb. Tak, to bezradność pokazuje służby. Ale to nawet nie to bezradność, tylko po prostu to, że oni się tym nie zajmują. Że ich jakby to po prostu olali sprawy, jeśli chodzi o bezpieczeństwo prezydenta. Sytuacja była naprawdę poważna w rządzie, dlatego że Donald Tusk musiał jechać z Sopotu. I stawić się w niedzielę rano w Kancelarii Premiera. Nie pamiętam takiego momentu, kiedy on musiał przerwać Sopot w weekend i wrócić na ósmą rano. Pan Miszalski szedł po bandzie i w ogóle dla tych ludzi nie był dobrym prezydentem. Dzień dobry, Joanna Miziołek. I Eliza Olczyk. To jest podcast Niedyskretnie o politykach. Podcast o kulisach polityki, ale też o mechanizmach, które nimi rządzą polityką.
I dzisiaj opowiemy państwu o referendum w Krakowie, w wyniku którego to referendum Aleksander Miszalski nie będzie już prezydentem tego pięknego miasta. I co z tego wynika politycznie? Będziemy mówili o właściwie ciągu dalszym, bo to był cały tydzień był pod znakiem fałszywych zgłoszeń prowadzących do bezsensownych interwencji w mieszkaniach różnych dziennikarzy Telewizji Republika, a skończyło się nawet na domu Karola Nawrockiego w Gdańsku. I co z tego wynika? I co z tego wynika? No i na koniec będziemy mówić o tym, że Senat odrzucił wniosek Prezydenta o referendum.
No a przy okazji, już tak na marginesie, że Marszałkowie Sejmu i Senatu odesłali Prezydentowi aneks do raportu o likwidacji WSI. Zacznijmy od referendum krakowskiego, które trochę było już do przewidzenia, że tak to się skończy, że jednak pan Miszalski przestanie być prezydentem, chociaż gdzieś Platforma Obywatelska się krygowała, że jednak może mu się uda, ale jest to jednak sygnał dla, mam wrażenie, całego trochę rządu, że coś zaczyna się sypać, bo PiS przynajmniej stosuje taką narrację, że od samorządu się zacznie i będą kolejne referenda w kolejnych miastach. To jest narracja opozycji. Słuszna, skoro referendum było udane. Z drugiej strony to trochę jest też tak, że na początku jednak były wybory prezydenckie, które też wygrał jednak kandydat opozycji, a teraz referendum wygrane przez też opozycję, co wskazuje na to, że tam też były takie sondaże OGB, które wskazywały, że dwadzieścia kilka procent z tych ludzi, które głosowały przeciwko panu Miszalskiemu, głosowały przeciwko rządowi Donalda Tuska, że oni tak deklarowali idąc na referendum.
Więc jest to jakaś żółta kartka dla rządu Donalda Tuska i mam wrażenie, że oni to powoli coraz bardziej wyczuwają, o czym też będziemy mówili w drugiej części wobec tego, co się stało z domem rodzinnym Karola Nawrockiego, bo tak napisał o tym Donald Tusk. I rzeczywiście chyba jest tak, że gdzieś w strukturach Platforma zaczyna powoli Dogorywać, powiedziałabym, bo tam nikt tym nie zarządza dobrze. Kiedyś jeszcze, to rok temu było, to było kiedy Karol Nawrocki został prezydentem, to rozmawiałam z ważnym politykiem Platformy, który powiedział, że nic się w Platformie nie zmienia od lat. Że Donald Tusk przyjechał po tych latach w Brukseli. Okazuje się, że Dzikowski nadal walczy z Grupińskim, że po prostu jakby dinozaury same zostały. O, a to trwa już 25 lat przynajmniej. I struktury są nadal ospałe, że po prostu nie ma jakby młodego pokolenia nowej krwi i że ta platforma oddolnie nie funkcjonuje.
Nie to, że zawsze. Ale jak jest na odwrót, to znaczy rządowi tam nie najlepiej idzie, to oni dostają od wyborców mały minusik. I kto wie, czy rzeczywiście mały minusik nie doprowadził do tego, że Miszalski ostatecznie został odwołany. No to by trochę pokazywało tą narrację opozycji. To znaczy, że zaraz z tego coś większego się urodzi, że to jest jeden sygnał na to, Jedna żółta kartka przeciwko rządowi Donalda Tuska. Kolejna z rzędu, tak? To znaczy po wyborach prezydenckich, że tak to pójdzie. Znaczy jest to fatalny sygnał dla rządu, dlatego że pokazuje, że jednak ludzie są niezadowoleni z rządów przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, czy Koalicji Obywatelskiej, jak ona się teraz nazywa, ale chodzi o to, że Platforma zawsze zjawiła się jako partia samorządowa, więc jakby, że oni dobrze zarządzają samorządami.
I właśnie ten mit zaczyna w pewnym... Teraz runął ten mit po prostu. I to będzie trudne rzeczywiście dla odbudowania takiego poczucia, że jesteśmy tymi, którzy dobrze zarządzają, dobrze zarządzają samorządami. No bo z jednej strony, tu masz rację i to też właśnie te sondaże OGB, o których mówiłam, wskazywały, że ludzie chcieli jakiejś sprawczości, chcieli coś dostać, a zamiast tego, w przypadku na przykład Krakowa, dostali tylko nakazy, większe opłaty i nic w zamian, tylko prezydenta bawiącego się gdzieś na dachu, Tańczącego i niepoważnie traktującego mieszkańców. Więc oni po prostu doszli do wniosku, że to nie o taką Polskę, nie za taką Polską głosowali, nie za taką uśmiechniętą Polską głosowali. Nie za takim Krakowem.
Nie uciekał od ludzi i faktycznie myślę, że on jechał na tym wizerunku. Gdyby dwa lata temu, kiedy były te wybory, on nie zrezygnował z kandydowania, to podejrzewam, żeby nie było problemu referendum, bo dalej Majchrowski byłby prezydentem Krakowa. To jest wielce prawdopodobne. On sam zrezygnował wtedy z kandydowania. No już można powiedzieć, że może nie czuł się na siłach, bo już ma swoje lata i chciał trochę odpocząć, ale na pewno co jak co, ale dobry PR wokół siebie potrafił budować, więc No tak, ale to jest o tyle niebezpieczne w ogóle to referendum, dlatego że ludzie zaczną wierzyć, że referendum może się udać. Jak nie wierzyli do tej pory, bo w małej ilości przypadków się to udawało, to teraz na przykład już PiS pisze, następna stacja i tam daje zdjęcie pana Sutryka, czyli Wrocław.
Mówi się już o Konradzie Fijołku, który przecież miał być świetnym prezydentem. Nie wiem, co tam się u niego w mieście dzieje. O, tam mnóstwo jest zarzutów i to z gruntunie sympatycznych. Naprawdę, naprawdę, bo takich trącących naprawdę jakimś tam nepotyzmem, na przykład cichaczem zmiana przeznaczenia jakiegoś terenu z, nie wiem, czy z jakichś tam terenów zielonych czy innych na podbudownictwo i tak dalej, to są niesympatyczne zarzuty, bo mieszkańcy to bardzo boleśnie odczuwają. No więc rzeczywiście tam się dosyć dużo dzieje dzisiaj w tych samorządach. No i może rzeczywiście zrobi się jakaś fala, przynajmniej próba poodwoływania tych ludzi, pokazywania, że oni są nieskuteczni.
Tam zdaje się właśnie pan Łukasz Gibała, który był rywalem Miszalskiego w wyborach prezydenckich, że on się za to wziął i między innymi opłacił ludzi zbierających te podpisy. I oni byli oznakowani świetnie, także nie było wątpliwości pod czym oni zbierają podpisy. Było wiadomo, że chodzi o referendum, byli gęsto rozstawieni, byli bardzo aktywni i ta organizacja tego zbierania podpisów była kluczowa, bo oni W ten sposób po pierwsze nagłośnili ideę referendum, a poza tym zebrali tam ze 158 tysięcy czy coś w tym stylu. Dużo ponad to, co potrzeba było do...
No tak, tylko że mi nie chodzi bardziej o to, czy to się stanie, bo moim zdaniem to się nie stanie w tych miastach, tylko chodzi o to, że będzie podważanie wizerunku tych prezydentów. Znaczy będzie właśnie wrzucanie, następna stacja ten, następna tamta i wytykanie im błędów kolejno. I to będzie robienie takiej cały czas narracji, że Platforma Obywatelska, Kojcia Obywatelska sobie nie radzi. I wydaje mi się, że na tym trochę to opozycja się zbuduje, no a nie realnie na tym, że trzeba się odwołać. No może i tak. Aczkolwiek Pan Sutryk nie jest członkiem Platformy i Pan Fijołek ty zresztą też. Oczywiście, ale to tak, że oni są członkami Platformy niczego nie zmienia. Oni obaj zostali poparci przez Platformę, przez samego Donalda Tuska, Pan Sutryk szczególnie. Tak, no i jego osobiście popierał go. Przeciwko Michałowi Jarosowi, który przecież chciał być prezydentem z Platformy.
I byłby lepszym prezydentem. Tego nie wiemy, ale... Na moje oko byłby lepszy niż pan Sutryk. Więc wiesz, jednak to są kandydaci powiedziałabym Platformy Obywatelskiej. Nie to, że nie ma ich w partii oczywiście, ale to jednak jest ich nominacja. Pan Piołek był zresztą takim kandydatem, który po prostu... Ponadpartyjnym i popierali go wszyscy. Tak jest. To jest prawda. No więc tak czy owak nie wygląda to dzisiaj samorządowo dobrze, ale w drugiej części powiemy o tym, jak to nie wygląda też ogólnopolsko dobrze dla Donalda Tuska. Ubiegły tydzień obfitował w rozmaite wydarzenia, między innymi w takie, że straż pożarna wywaliła drzwi w domu... Wywaliła? Tak, wywalili drzwi, bo nikogo nie było.
Wyważyła Eliza, wywalili. Efekt jest ten sam, tak? Drzwi zostały wywalone z zawiasów prawdopodobnie. I co, oni później naprawiają? Właśnie też się nad tym zastanawiam, bo już później informacji nie było. Ale przecież Straż Pożarna interweniuje, więc chyba nie może za to płacić. Ale kto? Ale to nie jest wina osoby, u której był fałszywy alarm. Nie, nie jest wina osoby. Nawet powiem więcej, byłam lekko zaskoczona, bo o ile policja, jak dostaje zgłoszenie typu dziecko się chce popełnić samobójstwo, jest w łazience pod danym adresem, to nie ma jak, nie wchodząc do tego mieszkania, nie ma jak tego sprawdzić. Ale do diabła. Jeżeli jest pożar, jeżeli jest zgłoszenie o pożarze, no to chyba coś widać.
Cokolwiek! Nie wiem, ja nie jestem strażakiem. Niektórzy mówią, że jak jest czat w środku, no to nie do końca musi on przechodzić przez tutaj. Okej, czat, tak, czat, a nie pożar. No, ale chyba, no rozumiem, ale to też strażaków do tego się wzywa, bo z tego może być pożar, więc no to ja nie oceniam ich kompetencji. A, no chyba, że w ten sposób, tak, tak. No ja też nie mam kompetencji, ale jednak mnie to zaskoczyło, tak, że interwencja taka, drzwi zamknięte i w związku z tym wywala się drzwi, wchodzi, a tu kicha. Nic tam nie ma. No tak, tylko że pytanie chyba nie jest o samych strażaków, tylko bardziej o to, czy właśnie adres, który jest w oświadczeniu majątkowym pana prezydenta, bo rozumiem, że tak tłumaczył przynajmniej rzecznik. Ja w końcu nie wiem, jak było z tym mieszkaniem, bo u nich to nigdy nie wiadomo, jak z tym mieszkaniem, jak zauważyłaś, bo oni tak kręcą koło tego.
Że to jest mieszkanie mamy i że on miał jej wpisane do oświadczenia majątkowego. No ale to i tak chyba nie jest mieszkanie należące do niego, bo umówmy się, tutaj on tłumaczył, że w trakcie dziedziczenia, tylko że mama pana Nawrockiego nie musi wcale mu oddawać tego mieszkania. Mogłaby również w testamencie zapisać, że na przykład wszystko córce oddaje albo o komuś innemu. To nie jest pewne, tak? Jak coś wpisujesz do oświadczenia majątkowego, to poświadczasz, że jest twoje. No więc pytanie, no tak, no ale generalnie jest jakby mamy. Może tam mama mieszkać? Może, no wszystko jedno. Ale tak, Czobak, bo pomijając kwestie własnościowe, chodzi też o to, że po prostu w momencie, kiedy to jest, nie wiem, no mama prezydenta, mama premiera, to jednak te mieszkania powinny być zabezpieczane przez co?
I one okazały się później po interwencji fałszywe, że może to też. No ale jak widać nikogo to nie wzruszyło ani nie skłoniło do żadnych refleksji. No i to tak naprawdę... Obciąża już teraz resort spraw wewnętrznych i administracji. No bo co? Marcina Kierwińskiego. Czyli Marcina Kierwińskiego. No bo co? O czym to świadczy? O tym, że jego służby działają albo zbyt rychliwie, że się tak wyrażę, zbyt pochopnie i że nie mają refleksji. No bo jednak, jeżeli była cała masa tych zgłoszeń, tak, dotyczących dziennikarzy Telewizji Republika, z czego zresztą internet miał niesamowitą polewkę, ha, ha, ha.
I Prawo i Sprawiedliwość nie chciało po prostu później mieć oskarżeń, że nie zabezpieczyli byłego premiera. No właśnie, więc to tak wyglądało. Natomiast jeśli chodzi o tą całą sytuację, to następnego dnia oczywiście zaufani dziennikarze, nie wiem, prorządowi. Sympatyzujący z obozem rządzącym. Bo jak kiedyś mówi tak na prawicę, to teraz ja tak na nich. Zaczęli po prostu wypisywać, że to dezinformacja siana przez media, bo to nie był dom prezydenta, tylko to było członka jego rodziny. I tutaj pan Wieliński z Gazety Wyborczej zaczął wypisywać, że znowu kłamie do mnie, zaczął, że ja kłamie do Mariusza Błaszczaka, że Mariusz Błaszczak kłamie, bo napisał dom rodzinny prezydenta. Więc ja mu wskazałam, że pan premier również napisał w nocy dom rodzinny prezydenta.
I to nie wynika z naszej dezinformacji, to wynika z braku informacji ze strony rządu. Ogólnego chaosu informacyjnego. Dom rodzinny prezydenta oznacza dom rodzinny prezydenta, a nie dom członka rodziny prezydenta. Może trzeba pójść do pana Bralczyka, jeżeli panowie politycy nie potrafią się tak wysłowić dobrze w takim zaznaczeniu. No ale tak czy owak. Więc oni następnego dnia próbowali to umniejszać. I poszła cała strategia na umniejszanie sprawy, prawda? Że tutaj, że to jest wina, no i się okazało i w ogóle... Wina prezydenta w ogóle. Nie, to jest wina mediów. Mediów. To jest wina mediów i to jest już tutaj, że oni sobie szukają nie wiadomo jakiej tutaj awantury i wszystko i tylko te pisiory robią awanturę. Straż Pożarna działała jak należy. Tak i w ogóle wstyd, że Straż Pożarną tutaj się oskarża o złe działanie.
Ja tej absolutnie Straży Pożarnej o to nie oskarżam. Bardziej oskarżam polityków i tego, że tam SOP nie przyjechał. Więc ta pani rzeczniczka, która chyba raczej spała w nocy niż informować na bieżąco. Jak każdy normalny człowiek. Każdy normalny człowiek? Śpi w nocy. Jak coś się dzieje, to się nie śpi. To ona zaczęła, że właśnie S.O.P. nie ma obowiązku ochraniania, bo to nie był dom pana Nawrockiego, mieszkanie pana Nawrockiego. Rzecznik w Polsat News stwierdził, że to było mieszkanie należące jednak do Karola Nawrockiego, tak jak ty mówisz, bo wpisane do oświadczenia majątkowego. Tak jest, no. No to jak coś się wpisuje do oświadczenia majątkowego, to dla mnie jest logiczne, że się uważa to za część swojego majątku. Więc po całym chaosie i jeszcze tłumaczenie, że to był pusty budynek. No nie, kochani moi, to nie był pusty budynek. Znaczy nikogo nie było w mieszkaniu, ale tam na co dzień mieszka jego mama.
To jego przyjaciela prezydenta. Służby w ogóle tutaj za to nie odpowiadają. Marcin Kierwiński, który musiał o godzinie 22.15 spotkać się z Pawłem Szefernackerem w sobotę wieczór. A było to dla niego na pewno trudne. Było na pewno ciężkie. Uwierzcie mi państwo, że to nie było takie zupełnie nic. Jak premier zwołuje o 8 rano w niedzielę spotkanie rządu i służb i wszystkich, żeby po prostu debatować. Zażegnać kryzys informacyjny i wizerunkowy. To znaczy, że tam się naprawdę dużo działo i oni wiedzą, że dużo się dzieje, że to już jest po prostu trochę, że to wszystko co się wydarzyło, później oczywiście znowu sympatyzujący z rządem dziennikarze zaczęli sugerować, że być może tą całą sprawę to nakręciła właśnie prawica. Sam prezydent zadzwonił, żeby zgłosił fałszywą informację.
Żeby wizerunek rządu właśnie tu zaprzepaścić. Matka. No tak to było na pewno. No i nawet premier się musiał od tego odciąć. Zauważyłaś, że powiedział, żeby nie rozsnuwać z jakichś teorii spiskowych, że to albo że rząd wysyła tam specjalnie te służby, albo że prawica sama na siebie zgłasza doniesienia, że to jednak są teorie spiskowe. No ale tak czy owak ta sytuacja jest bardzo niebezpieczna. Znaczy w kraju, w którym właśnie są fałszywe alarmy, no już tam na tych dziennikarzy to wiadomo, ale po prostu... No ale jak wiadomo, no Jaśka, no. Nie spodziewasz się w razie czego, że ci ktoś wejdzie na chatę o 6 rano? Nie, nie spodziewam się. Ja już się wszystkiego spodziewam. Ale w każdym razie mieszkanie czy członka rodziny prezydenta, czy należące do prezydenta, no to to już jest przegięcie.
To znaczy, to pokazuje też, że naprawdę państwo jest dyktyczne. Że bezradność służb. Tak, to bezradność pokazuje służby. Ale to nawet nie to bezradność, tylko po prostu to, że oni się tym nie zajmują. Że ich jakby to po prostu olali sprawy, jeśli chodzi o bezpieczeństwo prezydenta. I jeżeli chodzi o pewną sferę ludzi, olali to. Po prostu oni zbagatelizowali tę sprawę. Zbagatelizowali w przypadku na początku, jak mówiliśmy tydzień temu, pana Sakiewicza i pani Gasiuk-Pichowicz się wyśmiewała na Twitterze, że był tam w bokserkach czy coś. I wszyscy oni tak samo... Bartosz Arłukowicz wczoraj wypisywał na Portalu X, że to już nie wiadomo, które to mieszkanie prezydenta i to naprawdę... A co to ma za znaczenie? Czy to jest naprawdę śmieszne? Znaczy, gdyby komuś się coś stało, to byłoby to śmieszne? Gdyby jakiś prowokator coś zrobił w przypadku rodziny prezydenta czy prezydenta, czy oni się w ogóle nad tym zastanawiają?
Mi się wydaje, że oni naprawdę mają poziom czasem dziesięciolatków albo i gorzej. Tych dziesięciolatków o to nie posądzam, bo naprawdę taki poziom żenady, jaki oni reprezentują, Razem budując sobie to stado troli i też takich dziennikarzy, którzy też są równie bezrefleksyjni. Jak trzeba przywalić, to przywalą w tego pisiora, a że to samo mówi premier, to ich w ogóle nie obchodzi. I rozmawia się z tym i w ogóle tam nie ma myślenia. I oni ludzi wyzywają, że ludzie nie myślą. To jest obowiązek rządu informować o tym, co się wydarzyło, dlaczego straż pożarna tam weszła, po jakim fałszywym alarmie, dlaczego... W ogóle nie ma takich działań. Teraz powinniśmy dostać informację, Członkowie najbliższej rodziny prezydenta, premiera będą objęci taką ochroną.
Sprzeciwiał się temu prezydent. Być może on sobie po prostu nie daje rady. Pamiętam, że była kiedyś taka sytuacja, że ukradziono samochód służbowy Zbigniewowi Siemiątkowskiemu w czasach, Był szefem ABW. No cóż, czy tam agencji wywiadu, wszystko jedno, jakkolwiek ona się tam wtedy nazywała, ale chodzi o służby. Także bywały takie sytuacje, bywały, ale złodzieje bardzo szybko oddali, jak się zorientowali komu puchteli furę. Tak jest. Tak, ale wiesz, mimo wszystko to naprawdę pokazuje, że nie możemy się czuć bezpiecznie w takim państwie. No sorry, no jednak, więc ja bym nie bagatelizowała w żaden sposób tej sprawy i uważam, że powinno być jakiekolwiek działanie podjęte, a pani rzeczniczka, która... Mnie ona po prostu rozwala, ta pani rzeczniczka MSWiA. Bo ostatnio ona coś pisała, chyba ten Marcin Dopski do niej napisał jakieś zapytanie, a ona napisała na Twitterze, że jest piątek tam, że dostała pytanie w piątek o 15, ona zaraz kończy pracę, a ma na to 14 dni, żeby odpowiedzieć.
Nikt wam nie uwierzy, jeżeli chcecie ją podwyższyć, czy też ten próg podatkowy podwyższyć. Zwaloryzować, chociaż o inflację. To musicie zrobić to już teraz, żeby ludzie to poczuli za rok. No ale mało kto ją słucha, tylko że też pani Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ma takie dosyć niepopularne powiedziałabym społecznie pomysły, czyli chociażby zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. No i ona mówi, że taką najlepszą granicą były 63 lata. Czyli mężczyźni krócej, a kobiety dłużej. Tak, bo kobiet jest więcej, dłużej żyją i tak dalej. I o ile może i jest to dobry pomysł gospodarczo, to jednak społecznie w Polsce może zostać bardzo źle przyjęty, bo pamiętamy, co było, kiedy była propozycja podwyższenia wieku emerytalnego, znaczy propozycja została podwyższona w wieku emerytalnym i Platforma przegrała wybory.
Więc jeżeli pani, my jej to mówiliśmy zresztą, pani minister, no to się skończyć może fatalnie. I czy w ogóle pani to konsultuje z panem premierem, na co pani minister powiedziała? Nie. A dlaczego mam konsultować? Rok temu były przed rządem spotkania koalicyjne i pan premier sam to odwołał. To ja nie mam możliwości, żeby się dowiedzieć, co ja chcę proponować. Więc ona absolutnie idzie na zwartie, takie zupełne zwartie. I to jest właśnie ciekawe, że premier rok temu to jakby stwierdził, że likwiduje i nie wrócił do tego. Znaczy nie chce, żeby koalicjanci ze sobą rozmawiali. Więc tam jest bardzo dużo takich animozji wewnętrznych. Władimierz Czerzasty twierdzi, że jak spotkania koalicyjne się odbywają... No to bez pani Pełczyńskiej Nałęcz. Może pani Pełczyńskiej, Nałęcz na nie nie zapraszają. Ale jeżeli mówisz o tym wieku emerytalnym, to muszę powiedzieć, że naprawdę wzruszył mnie tekst w Kazecie Wyborczej, że dwie panie z rządu, czyli właśnie pani Pełczyńska-Nałęcz i pani Dziemianowicz-Bąk chcą wpędzić mężczyzn w nędzę.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podsumowana sytuacja z prezydentem Miszalskim i referendum w Krakowie, które go odwołało. Analiza skutków i kontekstu politycznego.
Analiza skutków referendum i sytuacji w Platformie Obywatelskiej, w tym sytuacji z Marcinem Kierwińskim.
Przypomnienie o wyborach prezydenckich i referendum w Warszawie, w tym sytuacji z Hanną Gronkiewicz-Walz.
Analiza sytuacji w Krakowie i narracji opozycji, w tym wpływ na rząd Donalda Tuska.
Analiza wizerunku prezydenta Miszalskiego i Jacek Majchrowskiego, wyborów i referendum w Krakowie.
Analiza sytuacji w innych miastach i przyszłości samorządu, w tym sytuacji z prezydentami Wrocławia i Konrada Fijołka.
Rozkłady dziennikarzy na temat własności mieszkania Karola Nawrockiego i działań służb. Analiza sytuacji z punktu widzenia bezpieczeństwa i prawnej odpowiedzialności.
Rozmowa skupia się na analizie propozycji pani Pełczyńskiej-Nałęcz, takich jak podwyżka progu do emerytalnego, oraz na krytyce referendów prezydenckich, podkreślając ich brak efektywności i polityczny charakter.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.