WAŻYŁEM 140KG - NISZCZYŁO MI TO ŻYCIE - NAJWIĘCEJ #3
Dziś rozprawiamy się z naszą przeszłością a konkretnie z nadmiernymi kilogramami. Jak je nabyliśmy a także jak je straciliśmy. Podzielimy się również z wami naszymi wnioskami i przemyśleniami z tego okresu. Możecie nas słuchać również jako podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/sh... Instagram :: / mwiecej Facebook :: http://fb.me/mwiecej/ TikTok :: / mwiecej Prowadzący: Ignacy Łukowski i Łukasz Samoń Kierownik produkcji: Hubert Oleksiak Scenografia: Aleksandra Adamczyk
Witamy. Już, czekaj, nie pędzaj mnie tutaj. Tak ostatnio też zrobiłeś rozpoczęcie ładne. Czekaj, czekaj, jakie ostatnio ci zrobiłem rozpoczęcie, że ci nie pasowało? Na pierwszym odcinku mi zrobiłeś takie, że było jeszcze z początkiem, jak się szykowałem. Witam w podcaście Najwięcej, w podcaście, w którym wyjaśniamy skomplikowane rzeczy. Cześć Mandziu. Witam cię serdecznie. Możemy zrobić tak, bo mamy zawsze ten problem przed każdym podcastem, dyskutujemy sobie o różnych rzeczach i albo ja, a teraz Mandzio zaczął robić to samo, mówił, nie mówię nic do ciebie, bo nie będziemy o czym gadać. W niedzielę biegnę 63 km Ultramalaton Wieliszew.
I luzik mówiłeś. Najwięcej biegałem ponad 65-70 kilometrów w tygodniu w jednej jednostce tak. 30 to miałem w ostatnim finale, przy czym to też nie możesz brać tak dokładnie jakby kilometra do kilometra, bo na przykład Mój długie wybieganie miałem dzień po treningu takim ciężkim, interwałowym, więc to tak naprawdę było trochę więcej chyba dla nóg niż rzeczywiście, ale to już wchodzimy w duże detale treningowe, biegowe. Ja słuchaj, na przykład ostatnio sobie poszedłem na siłkę, zrobiłem siłkę, zrobiłem swoje cardio i pomyślałem, hmm, mam dużo energii, będę jak mój przyjaciel i pójdę sobie pobiegać. I wszedłem sobie na bieżnię i sobie biegnę tak minutę, drugą, trzecią, dziesiątą, piętnastą, patrzę, a to druga jednak. Bieganie jest tak niesamowicie nudne, w sensie w terenie jest ciekawe, bo się zmieniają rzeczy, zmieniają się wysokości i wszystko, ale jeżeli chodzi o, wiesz, jak jestem na siłce, wybór cardio, nie ma gorszej rzeczy niż bieżnia.
Nie, wiesz co, ja mam tak, że rzeczywiście mam strasznie dużo myśli in general, bo ja tak ADHD-owo bardzo mocno, więc mam in general strasznie dużo bodźców, więc jeżeli biegnę, toczę kilka jakichś takich procesów myślowych sobie, zmienia mi się naokoło, plus słucham podcastu albo muzyki, to jest wystarczająca ilość bodźców dla mnie wtedy. A to, że właśnie cały czas masz myśli w głowie, to jest symptom ADHD? No, między innymi jeden zy. Ja mam cały czas, absolutnie cały czas mam jakiś proces myślowy, ale dzięki temu to ja sobie tak to terapijnie trochę traktuję, bo bardzo dużo rzeczy... Czyli to jest z wewnętrznym sobą od razu, no? Tak. Wykłócam się, wszystkie rozmowy sobie wyprowadzę, jak jestem zdenerwowany. To samo robię sobie na spacerach, bo ja sobie też robię podobny system spacerów, takich szybkich, takich energicznych i w ten sam sposób. Czyli się wykłócam, wydenerwuję się, plus mam kilka podcastów, które lubię z tygodnia na tydzień słuchać, więc to jest czas, kiedy je nadrabiam, bo prawda jest taka, że usiąść na 2,5 godziny, czegoś słuchać, jeżeli...
No, to nie jest takie łatwe. Wydaje mi się, żeby ktokolwiek słuchał w ten sposób podcastów. Wydaje mi się, że podcasty to jest ogólnie coś... To coś w tle, nie? Tak, zawsze coś w tle. Ja na przykład lubię nas sprzątać, ćwiczyć. Jest fajnie do podcastu, tylko że... Ale na przykład kardy to już potrzebuję muzykę, bo podcasty... Zbyt nudno jest, za wolno jest, chyba, że mnie temat bardzo interesuje. Jak mnie temat bardzo interesuje, to się potrafię tak skupić, że nie czuję wtedy cardio, ale w momencie, kiedy jest za wolno, no to wtedy się zaczynam męczyć. I to jest bardzo ciekawe właśnie, że jeżeli znajdziesz muzykę, którą zsynchronizujesz, wiesz, BPM do tego, w jakim tempie ćwiczysz, jak się ruszasz rękoma i dodatkowo, wiesz, jak serce cię inamala, to nagle w pewnym momencie wchodzisz w taki zen, że ciało ci się w ogóle nie męczy. I mogę tak, wykręcam tyle, aż się nie znudzę z tego. Właśnie, bo ty o tym kiedyś mi opowiadałeś. Ja zresztą słyszałem od wielu osób o tym. Ja mieszkam z muzyką w ten sposób, że muzyka dla mnie, jeżeli już mam muzykę do treningu, to jedynym warunkiem tej muzyki jest to, że ma mi nie przeszkadzać.
To jest w ogóle dla mnie, że ona ma mi nie przeszkadzać, to znaczy ona może mieć absolutnie różny BPM, absolutnie różne gatunki muzyczne. A jaka muzyka ci przeszkadza? Taka, której nie lubisz, tak? Tak. No to słuchaj, to generalnie wydaje mi się, że nie słuchamy muzyki, której nie lubimy. Nie, nie, żeby była jasność. Ja mogę mieć, może tam być, nie wiem, Nordyckie mruczenie, może tam być podcast z Devil May Cry, przepraszam, muzyka z Devil May Cry, przesięta starym oldschoolowym hip-hopem z 2002 roku, a obok tego może, nie wiem... Oldschoolowy hip-hop to dobrze wchodzi na siłkę właśnie. Więc jakby mam kompletny przestrzał, jeżeli chodzi o gatunki muzyczne i tak dalej. A spróbuj sobie właśnie jakiegoś metalu, jakiś, wiesz, System of a Down, czy coś w tym stylu posłuchać podczas, jeżeli robisz szybsze biegi. No to na szybszych biegach... To inaczej. To tak motywuje świetnie. Wzwalniasz tempo do piosenki, przyspieszasz, nagle pojawiało ci się siły, nie wiadomo skąd w środku.
Przejewany jest być takim, wiesz, ultrabogatym, który jest cały czas ciśnięty przez każdego. Dajmy im coś od życia. Paintball na przykład z brońmi. Absolutnie tak. Albo paintball dla ultrabogatych, on taką propozycję z ostrą amunicją. Aaa, zapomniałem. Jest już paintball dla ultrabogatych. Wojna się nazywa. Dobra. Otóż to. Nie wiedziałem, że mamy taki lewicowo-markistowski skręt, będziemy mieli to w podcaście, ale dobrze, zobaczymy, co będzie wychodzić. Badamy, badamy. Więc skracając, ja nabrałem pierwszej masy przy tym klasycznym wzroście między 18 a 24 rokiem życia, bo ja wtedy przeskoczyłem 75 kg. Zwłaszcza to się zebrało na pierwszym roku studiów, na 85 kg wskoczyłem, 10 kg wskoczyłem w rok, przy czym to bardziej wynikało z tego, że po prostu ta druga faza dorastania mi weszła, czyli tej takiej masy mięśniowej. Ale też pierwszy rok studiów to było trochę zerwanie się z owroza, więc wjazd w kolorowe napoje, wjazd w tipsy, wjazd w kepsy, ale... Bo wcześniej nie miałeś w ogóle... U mnie w domu nie było kolorowych napojów.
To też warto o tym wspomnieć, co nie? Że u ciebie w ogóle wcześniej nie było nawyku jedzenia takich rzeczy. Nie, nie było w ogóle. Fast foody były bardzo rzadkie, pizze były bardzo rzadkie. To straszny musiał być szok dla twojego organizmu, jeżeli miałeś zdrową, jakoś nieprzetworzoną dietę, nie jadłeś fast foodów, nie jadłeś słów. Znaczy nie aż tak, jadłem, tylko rzadziej. Oczywiście też nie mówię, że miałeś najczystszą wegańską dietę, ale w porównaniu do takiej di Chodzi o dostępność ich. Zobacz, teraz mamy dużą dostępność. Wtedy tak naprawdę nie było. No, miałeś te pizzerie w Polsce. Ja mieszkałem w mniejszej miejscowości. Ja nie mieszkałem w dużym mieście. Wiesz, to nie było tak, że było dostępne. Ja w Lublinie mieszkałem do dziewiątego roku życia. No to wtedy było co? Pizza Hut? That's it. Nie? Berbi i Burger King był w Lublinie. Tyle było. Dwie rzeczy. Słuchaj, to całkiem sporo. No, całe dwa. Ale do dziewiątego roku życia. A McDonald's wyszedł dopiero później, więc żeby gdzieś w ogóle mieć fast foody, to ja musiałem być w Warszawie.
Kepsy się potem pojawiły, Chińczyki, no to to... Chociaż nie, no ja jadłem dużo, ale po prostu wszystko przepalałem, ja w ogóle nie łapałem kilograma. I rzeczywiście kilogram, który mi się ustawił i został ze mną, to był kilogram trochę po pierwszej przerwie mniej więcej zaczął mi się zbierać. I to nie było głównie z powodu mniej więcej, to było głównie z powodu, Zalęgnięcia w domu. Mianowicie moje życie troszkę obróciło się w coś takiego, że miałem pracę w Widmo, na którą jeździłem trochę ósma, szesnasta, dziewiąta, siedemnasta, więc to była ta praca, plus plany mniej więcej, plus samochód, godzina w jedną, godzina w drugą. Tak naprawdę potem chciałem być jeszcze ojcem, więc wracałem do domu, byłem z dzieciakami, gdzie mogłem to supportować Dominikę. I jest też naukowo stwierdzone, że mężczyźni, kiedy ich partnerki są w ciążach, po prostu tują. Produkujemy więcej estrogenu i mniej testosteronu, dużo łatwiej nabieramy masy.
Kiedyś się mówiło, że w ogóle... Z jakiego powodu? To jest naukowo. W ogóle mamy tak genetycznie. Okej, okej, rozumiem, że... Genetycznie. Kiedyś się to uznawało, że w ogóle mężczyźni zajadają z partnerkami ciążę, ale to jest w ogóle naukowo stwierdzone, że mężczyźni... Możecie nas fakt checkować. Czy to jest ta słynna aura, o której teraz tego pokolenie mówi? Plus tysiąc aura, tak dokładnie. BKMI to była po prostu aura. Dibuffująca aura była do minus do testosteronu dla mężczyzny, więc zacząłem strasić. Dibuff dostałem. Jak w Rimwardzie. Albo w każdej innej grze MMORPG, RPG i tak dalej. Ale tam osadnicy byli, dlatego mi się kojarzy. Tak, Rimward, tak. Wracając, więc wtedy zacząłem łapać kilogramów najwięcej i najwięcej braku ruchu, bo jeszcze nie wiem, czy pamiętasz, przy tym pierwszym mniej więcej, ja jeszcze chodziłem do Manuela dwa razy, trzy razy w tygodniu na ketle, więc skakałem, ruszałem się, więc wtedy jeszcze nie było tak źle.
Najgorzej było jak zamieszkałem pod Warszawą. Moja komunikacja wyglądała samochód, korek, stres, robota. A tak pominąłeś całkowicie okres tego wczesnego YouTube'a, kiedy z Tomkiem się dużo trzymałeś. W ogóle tak nie tułem. Naprawdę? Bo ja pamiętam, że jak my się wtedy widzieliśmy, ta dieta to była... Ja wtedy w ogóle nie tyłem. W ogóle nie tyłem, bo ja się poza tym pamiętaj, że od groma zawsze ruszałem. Ja nie byłem jakimś super bogatym gościem, więc ja nie poruszałem się żadnymi taksówkami. Od cholery chodziłem, od cholery jeździłem rowerami. Czyli po prostu takie miejskie życie z komunikacją miejską sprawiało, że tego... Miejskiej zupełności wystarczało, że ja po prostu się dużo ruszałem. W najzwyczajniejszym świecie po prostu miałem dużo takiej aktywności nietreningowej, nazwijmy. Ale ciekawe, bo myślałem, wiesz, jakbym miał ją obstawiać, aby powiedzieć, że gdzieś się u ciebie właśnie powoli zaczęła droga z nadwagą, to bym powiedział, że wtedy. Ja wtedy przez cały okres, od pierwszego roku studiów, nawet mam fragment w Mój Przyjaciel Grubas.
90 kilo tłustej, zdrowej masy. Ja 90 kilo ważyłem, jak nagrywaliśmy Mój Przyjaciel Grubas. To jest 5 kilo, stary, od pierwszego roku studiów, a... Ale to też, wiesz co, jest to też trochę niebezpieczne, bo to zobacz, że chyba konsekwencje tego poczułeś w momencie, kiedy przestałeś się ruszać, bo miałeś zbudowane te wszystkie niezdrowe nawyki, że to jadłeś i miałeś takie, a w sumie się nic nie zmienia, tam pół kilo przy tyłem, a tam dwa kilo od studiów, no to co to jest? Co to jest? To nic nie było, prawda? Poza tym... I się właśnie, jeszcze na MW pozwoliłem sobie, że zacząłem jeść chipsy, a potem zacząłem jeść chipsy codziennie. Tak, pamiętam jak mówiłeś, że nie ma dnia bez paki chipsów. Nie ma dnia bez paki chipsów. I to był w ogóle mój pierwszy element. I pobudka nastąpiła po drugim dziecku. Przestałem już wtedy pracować w Widmo. Przeniosłem sobie całe studio moje później. Czyli to wina Gimpera. Tak, absolutnie, Ginka Rawina, dokładnie.
Tylko i wyłącznie. Przeniosłem sobie studia jeszcze do Góry Kalwarii, do siebie. Zacząłem tam pracować i nagle się budzę na któreś święta czy przed świętami, wstaję na wagę, mam 106 kilo. I to był taki peak moment, kiedy poczułem, że... Ale już nie boję było. Nie widziałeś, że stówę wcześniej przekroczyłeś? Bardzo rzadko wchodziłem na wagę, bo ja nie widziałem. Mam dosyć dobrą budowę i mi się dosyć dobrze to rozkładało. Po mnie nigdy specjalnie nie było widać, więc w najgorszym, najgrubszym momencie mam 106kg. No i tutaj możemy moją historię przerwać i myślę, że pociągniemy twoją, a dopiero potem pójdziemy do momentu, jak uchodziliśmy. To myślę, że będzie Dobra, dobra, dobra. No to ja mam tak, że byłem grubym dzieckiem od zawsze. A to znaczy zawsze, to znaczy od kiedy? Od czwartego roku życia? Od kiedy mam pierwsze wspomnienia z przedszkola. W przedszkolu jest jak ma się pięć lat.
No, może od trzeciego roku życia nawet. No to powiedzmy właśnie, że pięć lat mam jakieś pierwsze wspomnienia, że pamiętam, że już wtedy byłem najgrubszym dzieciakiem z całej grupy. A tych małych w domu u ciebie jakoś było dużo nadwagi, czy nie? Tak, u mnie nadwaga była obecna w domu zawsze, bo mieszkaliśmy z babcią i babcia była właśnie otyła i praktycznie się nie ruszała. I również dodatkowo trochę też dieta u mnie w domu była bardzo monotematyczna. Czyli to ziemniaki schabowe? Ziemniaki schabowe i jak słyszałem, że to ktoś miał taką dietę, to sobie prawie z nim piątkę przybiłem, bo u mnie jeszcze było dużo zup. Tak, ale w momencie, kiedy wiesz, jesz 5-6 talerzy zup z makaronem, no to już nie do końca, bo jesz tego makaronu mega dużo i jeszcze będziesz jeść zupę na pierwsze danie.
To wtedy zapychasz się makaronem, ale nie odbiegając właśnie, że nigdy nie było tak naprawdę sensownego żywienia w moim domu, nie było za dużo edukacji żywieniowej. Również szybko się pojawiły słodkie napoje, przesiadka z wody poleciała na słodkie napoje. Pamiętam, że miałem większy apetyt niż reszta dzieciaków i na przykład w przedszkolu był on ograniczany, ponieważ nie dostawałem dokładki, którą normalnie w domu bym dostał. Zatem już były jakieś nawyki po prostu wyniesione z domu. Czyli co, potem wracałeś do domu i dojadałeś? Miałem aż tak dobrych wspomnień. Wiesz co, ja mam takie właśnie... Mam kilka scen, że pamiętam, że właśnie, że przy szkole byłem małym dzieciakiem i chciałem więcej pierożka, to nie dostałem i mi było przykro. Albo pamiętam, że wiesz, poszedłem już do podstawówki, do zerówki i chyba się zapychałem chipsami. Już jako gruby dzieciak miałem chipsy, dostałem do szkoły i pamiętam, że właśnie inne dzieciaki się ze mnie wyśmiewały i miła bardzo koleżanka z klasy, wtedy Sylwia się za mną wstawiła, do dzisiaj to pamiętam, widzisz.
Zatem ja nigdy nie miałem wyrobionej takiej dyscypliny i takiej nauki ciężkiej pracy, zatem mi samemu było bardzo ciężko cokolwiek sobie odmawiać. I wolałem uciec w świat na przykład właśnie wirtualny, aniżeli zająć się ze sobą w świecie rzeczywistym. Bo w momencie, kiedy siedziałem cały dzień przed komputerem, zajmowałem się jakimiś rzeczami w internecie, siedziałem z kumplami, robiłem jakieś swoje projekty, to tak naprawdę tego rzeczywistego, prawdziwego siebie miałem bardzo mało interakcji z nim. Zatem zawsze odkładałem to wiecznie na później. Bo ja mam wrażenie, że ty miałeś taki grindy mindset, taki mindset, który potrafił grindować nawet w tamtych czasach, bo wiadomo, że czasami opowiadałeś historię jakimś, nie wiem, Daisy, czy czymś tam, że nie wiem, jakimś jednym pliksel znalazłeś, uderzałeś w niego przez trzy godziny jakimś kurde patykiem i dzięki temu... Dokładnie, żeby go już obrabować, co nie? Nie no, strasznie, właśnie wiesz, strasznie byłem mega uparty.
Było to jedzenie, które starałem się już wtedy sam gotować, bo się już nauczyłem i już wtedy starałem się to mniej więcej kontrolować, ale nie zawsze mi to wychodziło. I tak naprawdę mój organizm dostał na te 2-3 miesiące taki szok, który w porównaniu do tego, jaki prowadziłem wtedy tryb życia, to i tak ja się czułem lepiej. Czy to źle wpływało na moje ciało? Tak, ale na moją psychikę krótkoterminowo płynęło to lepiej. Znaczy też trzeba powiedzieć, że kurczę, to jest ten taki etap, kiedy średnio u mężczyzn następuje ten etap rozwojowy, że ty już byłeś wyrośnięty, a to był moment, kiedy powinny się tobie zacząć w ten rozwój masy mięśniowej męskiej. Ja w ogóle wtedy zauważyłem, że ja z tamtego okresu dojrzewania bardzo niewiele wyniosłem. Tak naprawdę. Ponieważ przez to, że byłem od tyły, też moje ciało nie produkowało za dużo testosteronu. Bardzo późno pojawił się u mnie zarost. Bardzo późno. To nie zawsze jest połączone akurat.
Czyli jeżeli dobrze rozumiem, to jest punkt, od którego momentu w ogóle zaczynasz pierwszy raz, będziesz miał potem jakieś próby chudnięcia? To będą próby chudnięcia, które są jakkolwiek bardziej ogarnięte. Nadal nie są dobre, co nie? Zaraz wrócimy do tego, bo zaraz przyjdzie wielka sekcja Mądry Polak po szkodzie, gdzie mam bardzo dużo feedbacku dla wszystkich osób, które zmagają się z nadwagą. Rozgryzłem tu wszystko. I uwaga, sprzedam wam tą wiedzę za wasz watch time. Nawet nie e-book, nawet loterii nie ma. Po prostu musicie słuchać do końca. Totalnie musimy zrobić loterię, w sensie... Każdy youtuber robi loterię. Jest po prostu straszne. Nie obejrzałem żadnej loterii youtuberów. Czyli rozumiem, że robimy teraz przerwane rozmawianie o loterii, tak?
Ten szybki zaszczyt w kasynie, który jest powtarzalny cały czas, czy jak kupisz jeden los na loterię? Nie, nie, tylko chodzi mi o, wiesz, emocje, pod które jest to sprzedawane, nie? Wesprze youtubera, masz dużą szansę coś wygrać. Jeszcze to, że to wszyscy wiedzą, jak to jest robione, ten koncept tego e-booka, żeby to tam przypadkiem nie było, że to jest, nie wiem, bo oni chyba jakiś przepis prawny tym obchodzą i tak dalej. Jeszcze po całym tym, no mówię, zwłaszcza po tych aferach z Marty Renty, ja nie wiem, jak one się w końcu zakończyły i czy się zakończyły, ale... Ale ona się nie miała z NFT? Czy ona też miała loterię? Nie, tam były też loterie, tam, tam widziałem, że one się nawet... Tak, tam się tam z Tomkiem bąblowali potem jeszcze o tą... Więc tam jakby po tym mnie to dziwi, a tym bardziej, że widzę takich twórców, których bym, no nie wiem, w ogóle nie podejrzewał, nie? Dobra, na przykład? Wojtek? Artur Klimowski. To? Arturo. Dlaczego nie? Jakoś nie podejrzewam, ale jakoś Artura mam... Dobra, może to jest złe, ale mam wrażenie, że jak ktoś robi loterie, to jest to takie trochę niskie, a ja go mam dobre mniemanie o nim.
Dobra, a czy loteria Wojtka na przykład jest niska dla ciebie? Bo patrz, bo Ojboj tutaj chyba spotkał się dokładnie z tym problemem, że on zrobił loterię i on wie, że jest to niskie i się trochę sobą brzydzi, dlatego stara się dać ile w niej może, materiały do tego e-booka i wszystko. Potrzebuje finansowania. Potrzebuję finansować... To se znajdź inwestora, kurwa, to se zarób. No w sensie, przepraszam, że tak brzydko powiem, ale wiesz, o co mi chodzi. Okej, ale wiesz, jest to sprawdzona metoda na YouTubie, która działa i wszyscy to robią. Jesteśmy YouTuberami, na tym poziomie, kurwa, serio, jak potrzebujesz finansowania, to jesteś gamuń trochę. Okej, dobrze, a to tak samo z reflinkami. To jest kolejny reflink. Dobra, reflinki były w czasach, jak nie było pieniędzy. Okej, to jest kolejny keydrop. No, Kidrop też mam bardzo negatywne o tym zdanie. No, ale dobra, to są serwery, wiesz, Minecraft Hardcore, to są serwery Metina.
Też mam o tym kiepskie zdanie. Ja mam o wszystkich takich, wiesz, szybkich cash grabach, a wiesz, złe zdanie i też staram się ich nie robić. Samemu na przykład teraz robiłem Kidropa i po dwóch miesiącach, pomimo tego, że to było... Kurde, i teraz powiedzieć, czy nie powiedzieć, a dobry wstęp byłby, ludzie by nam wbili na podcast. Dobra, kim mówię, walę i tak nie będę brać kluczu, upuść. 50-koła miesięcznie było. 50 chyba ileś? Dwa miesiące porobiłem i miałem takie... Ja wiem, że robię to najgorzej jak się da, bo naprawdę wchodziłem od niechcenia i kręciłem, bo mi nie sprawia radości otwieranie tego. Ty dwa miechy stuwa? Tak. I po dwóch miesiącach po prostu miałem takie, że ja nie mogę tego robić dłużej. A jeszcze mi tylko powiedz, jakie lata?
Że ostatecznie i tak jestem wkurwiony na siebie, że to zrobiłem. Bo ta kaza nie została spożytkowana w jakiś, wiesz, ważny sposób, poszła na coś, co potrzebowałem akurat wtedy, tylko było takie, wszyscy to robią, więc ja to zrobię? Przecież sumieniem nie będzie mnie gryzło? No i gryzło. Jezu, o Jezu. Zastanawiam się, więc to jest tak, że jeżeli ktoś się decyduje na loterię i ktoś robi takie rzeczy, to po prostu wydaje mi się, że on nie ma problemu z sumieniem na robienie takich rzeczy. Że po prostu on nie ma takiego supernegatywnego podejścia. Ja mam chyba kilka rzeczy zakazanych, to w ogóle, bo rzecz też, jak z Mandziem rozmawialiśmy, przyznał przy restartzie tego, jeżeli chodzi o współpracę, kilka rzeczy takich, które blokuje z automatu, to jest właśnie hazard. To jest właśnie alkohol i to są treści na dzieciach. To są wszystkie. A no i używki. W sensie, gdyby papierosy były takie rzeczy, no to to są te rzeczy, które z automatu jakby wycinam, ale wydaje mi się, że to jest rzeczywiście ginący gatunek.
Raczej myślę, że tak jest mniej osób, które odcinają takie rzeczy, niż robią. Ja mógłbym się podpisać, tylko oprócz właśnie hazard. Bo ty wszystkie BadClicky normalnie robiłeś, nie? Bo ja na przykład, wiesz co, ja z BadClickiem mam na przykład tak, że ja sobie wyobrażam, że bym zrobił jakiś program na YouTubie, gdzie po prostu byliby po prostu uczestnicy, co odpadają co odcinek. Moim marzeniem jest, żeby pójść do BadClicka i powiedzieć, słuchajcie, mam taki program. Ciekawe, co to mógłbyś za program, w którym odpadają użytkownicy co odcinek, w którym Mandzio mógłby chcieć robić taki program, gdyby tylko o nim mówił przez ostatnich parę lat. No, ale wtedy właśnie bym poszedł właśnie do BadClicka i powiedział, słuchajcie, Dawajcie, obstawiamy w każdym odcinku. Dostajecie wszystko wcześniej pod NDA, wszystko, wszyscy podpisani, ale i obstawiają ludzie, kto odpada w każdym odcinku. No przecież to byłoby zajebiste. Dla mnie to jest to cudowne, świetne i mega.
Kropka, koniec tematu. To jest najlepsze rozwiązanie Krzysztofa Sanowskiego na wszystkie problemy. On tak dosyć spopularyzował szybko to rozwiązanie. Ale czy spopularyzowałby na przykład, wiesz, utratę wagi po tym, jak ją zdobyłeś? Właśnie, to jest świetny punkt, żebyśmy wrócili sobie. Jak straciłem wagę? Z chudłem. Z chudłem. Dzięki za pokaz. Kupujcie nasz e-book. Do zobaczenia. Kupujcie naszego e-booka. Naprawdę, musimy ten e-book jakiś zrobić. 14-stronicowego. Nie wiem, o czym on będzie. Ej, zajebiście! Właśnie wymyśliliśmy swój własny produkt, który możemy obkać na podcaście i jest milion razy prostszy do zrobienia niż kasetka na leki. Dziękuję serdecznie. Piąteczka! Piąteczka! Przepraszam, nie usłyszałem. Nie usłyszałem, żeby mówić w piąteczkach, byłem jak ciupo chciałem, próbowałem tym przybić. Spokojnie, mam specjalny rozdział o przybijaniu dobrej piątki.
Bo zadziało się coś takiego, że zacząłem patrzeć, co jem. Jeżeli już nawet żarłem chipsy wieczorem, to na przykład nie jadłem kolacji. W sensie wycinałem, jasne, nie wycinałem dobrej rzeczy, wycinałem dobrą rzecz, to znaczy, ale zacząłem patrzeć w ogóle, Koncept kalorii. Pierwszy raz spojrzałem w ogóle na tył opakowań. Nie wiem, czy pamiętacie, mieliśmy odcinek z Mandziem, jak zgadywaliśmy, ile coś miało kalorii. Ja nie miałem pojęcia wtedy, jak działały kalorie. To wcale nie tak dawno temu. I ja się dopiero zacząłem uczyć kalorii, zacząłem coś na ten temat oglądać. Tak samo z tym bieganiem. Zacząłem w ogóle dopiero patrzeć, jak, co się mam. Pamiętam, tata mi dał swój pierwszy zegarek, takiego Huawei'a. Huawei. Huawei'a, przepraszam. Dostałem pierwszy swój zegarek i zacząłem z nim właśnie biegać. I to było spoko, bo miałem pierwsze próby, ale to znowu dopiero realnie zacząłem biegać.
Będzie dwa tysiące dwudziesty... dwa lata temu, czy rok temu to będzie? Chyba dwa lata temu. Półtorej. Półtorej, no coś takiego. I takim dużym zapalnikiem było to, że Marceli, mój młodszy brat, powiedział, że idzie na lutym, Na półmaraton z bomby, z kumplami. I ja wtedy powiedziałem, kurda, ja dopiero dochodzę do trzech, pięciu kilometrów, ale już ćwiczę, bo wtedy był taki wyjątkowo ciepły styczeń, jak od dawien dawno mamy coraz częściej. I rzeczywiście zacząłem od stycznia chodzić, biegać i on, jak robił ten ultramaraton, półmaraton, przepraszam, warszawski, to było marzec chyba jest w Warszawie, czy takiego, nie pamiętam, marzec albo kwiecień, to ja pamiętam, że się zbliżyłem do pięciu kilometrów. I dopiero wtedy zacząłem
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe wprowadzenie do rozmowy i omówienie biegu na 63 km.
Opis biegu 63 km, jego cechy i motywacja do biegu.
Opis treningów i sposobu wykorzystania muzyki podczas ćwiczeń.
McDonald's wyszedł dopiero później, więc żeby gdzieś w ogóle mieć fast foody, to ja musiałem być w Warszawie.
Dalsze omówienie wykorzystania muzyki podczas ćwiczeń i treningów.
Opis początków nadwagi i pierwszych prób schudnięcia w młodym wieku.
Rozmowa kontynuuje opowieść o kontuzjach, które odniosł w trakcie biegu oraz o początkach schudnień, w tym pierwszych próbach biegu i diety.
Rozmowa kontynuuje opowieść o schudnięciu i treningach. Autor opisuje swoje doświadczenia z różnymi dietami, treningami siłowymi i cardio, a także opowiada o problemach z kontuzjami i trudnościach z komunikowaniem się podczas treningów.
Pod公开赛果
Delicje są. Biszkopcik pozostaje miękki, bo nie wiem, co robicie, delicia, ale dobrze to robicie. Obgryzasz czekoladę, następnie biszkopcik. Nie, ja zjadam galaretkę i biszkopt na końcu. Tym smaczn...
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„McDonald's wyszedł dopiero później, więc żeby gdzieś w ogóle mieć fast foody, to ja musiałem być w Warszawie."
„Delicje są. Biszkopcik pozostaje miękki, bo nie wiem, co robicie, delicia, ale dobrze to robicie. Obgryzasz czekoladę, następnie biszkopcik. Nie, ja zjadam galaretkę i biszkopt na końcu. Tym smaczn..."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dziś rozprawiamy się z naszą przeszłością a konkretnie z nadmiernymi kilogramami. Jak je nabyliśmy a także jak je straciliśmy. Podzielimy się również z wami naszymi wnioskami i przemyśleniami z tego okresu. Możecie nas słuchać również jako podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/sh... Instagram :: / mwiecej Facebook :: http://fb.me/mwiecej/ TikTok :: / mwiecej Prowadzący: Ignacy Łukowski i Łukasz Samoń Kierownik produkcji: Hubert Oleksiak Scenografia: Aleksandra Adamczyk