Mentionsy Mentionsy
Najwięcej
Najwięcej

PRZEBIEGŁEM 100 KM!

14.04.2026 ·1 godz 37 min · 13 rozdziałów

Ignacy wrócił z wakacji i postanowił przebiec ultramaraton - a Mandzio i Hubert nie robili nic ciekawego w tym tygodniu ;) Możecie nas słuchać również jako podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/show/mwiecej/Instagram :: http://instagram.com/mwiecej/Facebook :: http://fb.me/mwiecej/TikTok :: http://www.tiktok.com/@mwiecejWYPRODUKOWANO PRZEZ Mniej Więcej sp. z o.o.--RODZIAŁY:00:00 Intro rozmowy01:00 100 km bieg Ignacego40:00 Kolejny cel Ignacego54:00 Strefa chwały Ignacego58:00 Banery od widzów1:00:00 Wakacje Ignacego

16:40 · Koniec biegu i doświadczenia 1

To się przyda nam później. Banany, przyda nam się to później. Wróciły orzechy, wróciły żelki, to wszystko było. Żelę wymieniliśmy, wazelinę wymieniliśmy. Tak naprawdę ruszyliśmy. Ten pit stop trwał, nie wiem, z 5 minut. Ja tam stanąłem i naprawdę, jak wymiana w Formule 1. Ja się odsunąłem na bok, stoję i mówię, nic nie ruszam, nic się nie dotykam, bo tu ktoś biega, tu ktoś... On to zepsuje. Tak, tu Ignacy poszedł do łazienki, coś krzyczy do Dominiki, Dominika to bierze, pyta, Łukasz je tę zupę, Sebastian coś pakuje, każdy się ubiera i mówię... Jezu, sami jakby 10 dni to trenowali, co ma gdzie. Jak byłeś nastawiony do drugiej połowy? Jak morale były potem? Morale były świetne. Przez to, że zrobiłem, bo to właśnie o tym wariantowaniu, co wam opowiadałem, czyli przeżyłem moją pierwszą pięćdziesiątkę, wiedziałem, że po trzydzieste będzie pierwsza trudność, przeżyłem ją, zrobiłem najlepszy prognozowany w mojej głowie czas, jaki chciałem zrobić, czyli osiągnąłem...

52:12 · Refleksje po biegu - kontynuacja 2

W końcu nagle, prom rusza. Udało się, nikt cały czas pracuje. W końcu ruszył prom. Płyniemy i oni nagle, o udało nam się zlokalizować awarię, będziemy spóźnieni, dzięki, cześć, pozdrawiamy. Dzień dobry, pocałuj mnie w dupę, nic ci nie powiedzą, nie? Mieliśmy starą umówioną taksówkę, bo ogarnęliśmy, dobra, z prądu będzie schodziło dużo osób, że to nie tylko my jesteśmy u ziemi, więc zaklepaliśmy Ubera. Zaplanowałeś do przodu. Na Ubera zaplanowałem, żeby nas odebrał z tego, bo będzie problem z odbiorem i tak dalej, no to musiałem anulować to. Bo ty pojechałeś jak Niemiec na wakacje, a nie jak... Nie jak Portugalczyk południowiec. Więc ja miałem zaplanowanego, więc odwołujemy to, więc dopływamy do tego portu, nie? Tu te dzieci, wydostań się z tego ostatku. Ja już wiem, że mam rozjebaną walizkę, nie mam koła.

Kurwa, jaki cyf, nie? W końcu klepiemy tego Ubera. Podało mi, w ogóle spierdoliło nawigację, wypierdoliło dziś w bok. Idziemy po tej przystani promu, w końcu jakiś chłop mówi, nie, tutaj zawsze wywalasz, żeby mieć miejsce na Ubera, muszą państwo wrócić, 500 metrów, rozjebaną walizkę. 23.30, jakaś późna pora, nie? W końcu uznaliśmy jednego Ubera, wpakowaliśmy tam dziewczyny i dzieciaki, oni pojechali, ja z tym Michałem zostaliśmy. W końcu przyjechał Uber, wszyscy z tego promu wyjechali, byliśmy dwoma ostatnimi pasażerami, dotarliśmy w końcu. No i mieliśmy super zaplanowanego tripa, znowu po niemiecku, bo pierwsze dwa dni myśleliśmy sobie, dolecimy, będzie spokój. No ale my następnego dnia o 8 rano mieliśmy już wycieczkę. I wycieczki były zajebiste, bo znaleźliśmy mega fajne takie biuro podróży lokalne.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.