PRZEBIEGŁEM 100 KM!
Ignacy wrócił z wakacji i postanowił przebiec ultramaraton - a Mandzio i Hubert nie robili nic ciekawego w tym tygodniu ;) Możecie nas słuchać również jako podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/show/mwiecej/Instagram :: http://instagram.com/mwiecej/Facebook :: http://fb.me/mwiecej/TikTok :: http://www.tiktok.com/@mwiecejWYPRODUKOWANO PRZEZ Mniej Więcej sp. z o.o.--RODZIAŁY:00:00 Intro rozmowy01:00 100 km bieg Ignacego40:00 Kolejny cel Ignacego54:00 Strefa chwały Ignacego58:00 Banery od widzów1:00:00 Wakacje Ignacego
Bo powiedziałem sobie, że najlepiej, jakbym chciał ten bieg zrobić, to chciałem go zrobić w 12 godzin. Mówiąc 12 godzin, co mam przez to na myśli? 12 godzin liczysz wszystko. Czyli każdą pauzę, każdą przerwę, każde zakupy, każdy stop, każde sikanie. Wszystko liczysz. Zegarek ci się nie zatrzymuje. Zamysł jest taki, że zegarek pracuje cały czas. Więc dlatego liczę 12 godzin. Więc moje tempo rejsowe, biegowe, to było 6.30. Czyli bym wtedy przebiegł w około 50 km, powinienem wtedy przebiec w około 5,5 godziny. W pierwszej pięćdziesiątce miałem tylko 30 minut przerw, a całą resztę biegliśmy. Więc bardzo byłem zadowolony. Więc pomimo tych wszystkich przerw, pomimo tych wszystkich stopów, byłem w opór zadowolony. Zresztą właśnie. I teraz jest pierwszy raz. Jak Jezus Chrystus miał przystanki negatywne, to ja miałem pozytywne, więc Ignacy spotyka Huberta po raz pierwszy. To jest 46. kilometr? Coś takiego. Coś takiego.
To się przyda nam później. Banany, przyda nam się to później. Wróciły orzechy, wróciły żelki, to wszystko było. Żelę wymieniliśmy, wazelinę wymieniliśmy. Tak naprawdę ruszyliśmy. Ten pit stop trwał, nie wiem, z 5 minut. Ja tam stanąłem i naprawdę, jak wymiana w Formule 1. Ja się odsunąłem na bok, stoję i mówię, nic nie ruszam, nic się nie dotykam, bo tu ktoś biega, tu ktoś... On to zepsuje. Tak, tu Ignacy poszedł do łazienki, coś krzyczy do Dominiki, Dominika to bierze, pyta, Łukasz je tę zupę, Sebastian coś pakuje, każdy się ubiera i mówię... Jezu, sami jakby 10 dni to trenowali, co ma gdzie. Jak byłeś nastawiony do drugiej połowy? Jak morale były potem? Morale były świetne. Przez to, że zrobiłem, bo to właśnie o tym wariantowaniu, co wam opowiadałem, czyli przeżyłem moją pierwszą pięćdziesiątkę, wiedziałem, że po trzydzieste będzie pierwsza trudność, przeżyłem ją, zrobiłem najlepszy prognozowany w mojej głowie czas, jaki chciałem zrobić, czyli osiągnąłem...
Moje maksimum, które chciałem osiągnąć, osiągnąłem na pierwszej połówce, więc już miałem morale bardzo wysoką. Wszystko, co mogło pójść źle, w ogóle nie poszło. Nie poszło źle. W sensie, były trudności, ale to były trudności, które były w zakresie. Plus, to jeszcze bardzo ważna rzecz. Dlaczego tak to trwało, Hubert? Bo ja jeszcze każdą z osób, która ze mną biegła, dostała osobny briefing dzień wcześniej. Więc było tak, że najpierw się dzwoniłem z Sebastianem, jemu opowiedziałem, co i jak. Więc Sebastian był gotowy na to, że będę murkliwy, że nie będę mówił. Ustaliliśmy takie rzeczy jak, czy on ma jechać za mną, czy przede mną. Sebastian Michał za mną cały czas. Z Łukaszem biegłem tak, że ja biegłem za nim. Czyli Łukasz był przede mną. Żeby wyznaczał ci tempo, tak? Tak, więc Łukasz bardziej... Czy opór powietrza? Aż tak to nie. Ale Łukaszem było tak, że biegłem za nim i na przykład ja byłem full sfokusowany na jego stopach. Patrzyłem jak bieg. Ja patrzyłem tylko na jego rytm nogi. I stawiałeś w tym samym głosie. I stawiałem tylko w tym samym nogi.
Więc pomyślałem, ponad trzy godziny raczej to zrobię, a była już tam szesnasta z hakiem, więc wiedziałem, że wtedy ponad zrobię, do dwudziestej będę, czyli do zmroku jeszcze zdążę. Więc to już miałem przeliczone, ale było makabrycznie źle, bo to jest coś takiego, że odpaliło się escort mission w GTA albo unskippable cutscene jakaś długa. Ty wiesz, że znasz już ten koniec, wiesz, że do niego dojdziesz. Czuję się, że już przeżyłeś ten moment. Ale kurwa, jaki on jest długi. Jezu, jakie to było ciężkie. To był chyba najtrudniejszy mentalnie moment między 80 a 90 km. Po prostu te wiochy, tam była nuda, płasko. Jeszcze było tak, że tam nie było jako takiego chodnika, więc szedłem ciągle poboczem. Tu jakieś samochody cię mają, rowerzyści, zawiewa tym wiatrem. Za to wtedy się zaczęło pięknie, bo zaczęło słońce w takie golden hour ładne wchodzić i tak zaczęło fajnie oświetlać i w ogóle. Więc było ładnie, ale no morale było low.
Bardzo dziękuję. I no nie wiem, ja jestem bardzo dumny z ciebie i ja w ogóle fajnie było, że mogłem być chociaż na moment na tej trasie i być trochę częścią nie swojej historii i się do tego przykleić, więc no szapoba. W sensie nie znam nikogo takiego, wydaje mi się, że nikogo nie poznam, bo wydaje mi się to na tyle mocne osiągnięcie życiowe, że jednak Ja się śmieję, ale naprawdę, jak muszę przebiec na autobus 800 metrów, to wbiegam do niego i mówię, Jezus, nigdy w życiu następnym razem poczekam 10 minut na kolejny. A wiesz, a ty jesteś tym autobusem, który przejechał te 100 kilometrów, nie? I wcale nie musiałeś na niego biec, bo po prostu pobiegłeś cel. I dla mnie to jest niesamowite. Mnie imponuje twoja niesamowita determinacja, że jesteś w stanie wymyślić sobie cel i tak się na niego uprzeć, że go zrealizujesz i wygrywać sam ze sobą.
I lata taki świr z Dublina. Irlandczyk lata. I lata już od godziny, nie? I wszyscy patrzą, czy jemu się uda, nie? Bo wszyscy założyli dosyć słusznie. Jak jeden wyląduje, znaczy, że jest okno. Idziemy wylądować. Jest Irlandczyk, potem jest Frankfurt i potem jest Warszawa-Uizy. Trzy samoloty. I one w oknie 15 minut mają obok się wylądować. I patrzymy, 700 stóp schodzi Irlandczyk, nie? 600, nagle bum, do góry odbija 2100 stóp wszyscy. O nie, nie udało się, nie? Masakra! Wpisaliśmy wtedy ze sobą, nie? Wpisaliśmy. No i co ci Hubercik napisał? Że jednak wyląduje, że chyba wyleci. A potem powiedział, a nie, jednak nie wyleci. Nie, no i potem, potem Hubercik napisał ci, patrzę na wiatr, patrzę na mapę i że nie wysłaliby samolotu z Frankfurtu, gdyby nie mieli prognozy pogody, że może wylądować. No właśnie, tak Hubercik napisał, no i co dalej?
Tak, tak, tak, zaraz się w drugą stronę. Więc nie jest tak, że ja mam, nie wiem, jakieś, wiecie, życie, że siedzę na chałupie i pierdzę w stołek i że... Na przykład dlatego to jest mój problem z Ironmanem, tego się boję przy Ironmanie, że do Ironmana trzeba być trochę bezrobotnym, wydaje mi się. Albo, nie wiem, być influencerem takim, wie, sportowym. No tak, że możesz sobie pozwolić na... Że to jest jakby część tą twojej pracy, jest to, że ty trenujesz, nie? Więc wtedy. A wydaje mi się, że to inaczej jest trudno. Miejesz się wysoko. Miejesz się, nawet nie realne cele, nawet jak nie wyjdą, kurwa, to nie wyjdą. To was nauczą czegoś innego. To spróbujesz jeszcze raz. No albo nauczysz się... Tyle rzeczy, co ja się nauczyłem... Na swoich zasadach, no. Tak, tyle rzeczy, co ja się nauczyłem, wiesz, o swoim ciele, o tym, ile, wiesz, umiesz zrobić, możesz zrobić, tak dalej. A jak uda wam się, Jezu, ale jest dobrze. Jakie to jest poczucie sprawczości, ja pierdziulę. Jakie to jest... To jest ten efekt spadochroniarza. To jest chyba ten efekt spadochroniarza prawdziwy, nie? Nie wiem co teraz już da mi więcej radości. Nie da się nic po tym powiedzieć.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy opowiadają o decyzji przybycia do podcastu i nagradzają się za dotarcie.
Podróżnicy opisują planowanie biegu, treningi i strategię przygotowania.
Opis etapów biegu i przygotowań, w tym role Łukasza i Sebastiania.
Podróżnicy opowiadają o problemach z nawodnieniem i szukaniu rozwiązania.
Opis strategii picia i dodawania elektrolitów podczas biegu.
Opis trasy biegu, w tym problemów z górką i strategii przetrwania.
Podróżnicy opowiadają o końcowych etapach biegu i pozytywnych zakończeniach.
Ignacy opisuje doświadczenie po biegu 100 km, w tym zakończenie biegu, użycie butów i strategię picia, a także opowieść o problemach fizycznych i psychologicznych, takich jak bóle mięśni i potrzeba picia.
Opis końcowych etapów biegu, w tym doświadczenia z escort mission w GTA i strategia zakończenia biegu.
Refleksje nad doświadczeniem, w tym myślenia o nowych sportach, takich jak Ironman, i inne biegowe wyzwania.
Podczas rozmowy autor opowiada o swoich refleksjach po biegu, w tym o treningu, strategii picia i zasadach życia. Ponadto opisuje swoje doświadczenia podczas wakacji na Madery, w tym problemy z lotem i zakupem biletów na prom.
Opowieść o problemach z przylotem i wylotem z Madery, w tym opis problemów z lotniskiem i oczekiwania na leczenie.
Podróżnik opowiada o trudnościach podczas lotu, w tym o nieprzewidzianych zmianach wiatru i decyzji o wylądowaniu. Opisuje także doświadczenia po wylądowaniu i powrót do Polski.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ignacy wrócił z wakacji i postanowił przebiec ultramaraton - a Mandzio i Hubert nie robili nic ciekawego w tym tygodniu ;) Możecie nas słuchać również jako podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/show/mwiecej/Instagram :: http://instagram.com/mwiecej/Facebook :: http://fb.me/mwiecej/TikTok :: http://www.tiktok.com/@mwiecejWYPRODUKOWANO PRZEZ Mniej Więcej sp. z o.o.--RODZIAŁY: Intro rozmowy01:00 100 km bieg Ignacego40:00 Kolejny cel Ignacego54:00 Strefa chwały Ignacego58:00 Banery od widzów1: Wakacje Ignacego