Mentionsy Mentionsy
MysteryTV - Jakub Rutka
MysteryTV - Jakub Rutka

Kroniki IBP: Obiekt P.O.M. 32-4 - CreepyPasta

01.10.2025 ·1 godz 6 min

Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram:   / jakubrutka  ☛ TikTok:   / jakub_rutka  ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU:   / 1224303840974662  ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]

Pan policjant przyszedł zapytać o twoich rodziców i tego pana, który wynajmuje od nich dom na wsi. O pana Bogusia? Znasz go? No, tak. Czasem z rodzicami jeździmy, żeby pieniążki odebrać, bo to nasz dom. Tylko tata pozwala mu tam mieszkać. A wiesz jak się nazywa? Boguś. Boguś... Kowal? Kowalski? A, Kowalkiewicz. Właśnie sobie przypomniałam, tak, Kowalkiewicz. Dziękuję, to bardzo nam pomoże. A chce pan policjant wiedzieć, jak on wygląda? Mogę go narysować. Oczywiście. A tak właściwie to czemu, pan o to wszystko wypytuje? Zrobił coś złego, czy... Nie.

Powolnym gestem poprawił okulary i spojrzał na leżącą na biurku wizytówkę. Adam Staniewski. Prywatny detektyw. Westchnął, a następnie przerzucił kolejną stronę akt. Obiekt POM 46x5. Mamuna. Demon wywodzący się z mitologii słowiańskiej, będący najczęściej duszą kobiety zmarłej w ciąży, w trakcie porodu lub niedługim czasie po rozwiązaniu. Postać humanoidalna, zdolna do przenikania przez obiekty materialne oraz wpływania na percepcję ofiar. Kołecki strzepnął popiół z papierosa, po czym poślinił palec z zamiarem przewrócenia następnej strony.

Hmm. Po przywiezieniu do izolatki Kowalkiewicz wyznał, że przez weekend nawet nie wyściubił nosa z wulki wieprzeckiej i ukrywał się w jakiejś stodole u sąsiada. Z nikim się nie kontaktował, nie rozmawiał. Do miasta przyjechał samochodem. A z badań wynika, że pasożyt opuścił jego ciało na kilka godzin przed wizytą w szpitalu. Zatem musiał przeniknąć do nowego żywiciela. Niedaleko miejsca wyklucie. Tam, gdzie doszło do pierwszego ataku. Ma to sens. Na wszelki wypadek wysłałem terenowych, aby sprawdzili las, w którym rzekomo doszło do odkrycia jaja. Ale chłopaki niczego nie znaleźli. Z drugiej strony dom kątników od kilku dni jest pod stałą obserwacją.

Wiedziałbym, gdyby odnotowano coś podejrzanego. Czyli szukamy igły w Stogusiana. Ech, na to wygląda. Cóż, chyba pora, żebym tam wrócił. Może chłopaki coś przeoczyli. Dom wyglądał na martwy. Nie opustoszały. Martwy. Jakby został porzucony przez życie, ale nie przez obecność. Dach zatrzeszczał od podmuchu wiatru, co nie brzmiało jak zwykłe skrzypienie drewna, a raczej jak oddech. Przy pierwszej wizycie Kołecki nie zwrócił uwagi na konstrukcję budynku, lecz teraz, gdy wysiadł z auta i zatrzymał się przy furtce, nasłuchiwał, jakby spodziewał się, że dom przemówi.

Dlatego radziłbym, żebyśmy jednak porozmawiali. Jeśli nic nie powiecie, może się okazać, że waszemu koledze już nikt nie pomoże. Albo jeszcze gorzej, ktoś inny skończy jak on. Być może nawet jeden z was. To jak? Dowiem się, gdzie mieszka, czy nie? Dom wskazany przez pijaczków wyglądał na jeszcze bardziej zrujnowany niż zakładali. Otynkowane na szaro mury łuszczyły się jak sucha skóra, a dach uginał pod ciężarem lat i wilgoci. Z okien spływała rosa, ale żadne światło nie przebijało się przez zasłony.

Kołecki i Marusak zatrzymali się kilka metrów od furtki. Nie było wątpliwości, że to tu... Ale rudera. Zbigniew nie skomentował widoku. Zamiast tego rozejrzał się dokładnie po podwórku w poszukiwaniu jakichkolwiek nieprawidłowości. Na pierwszy rzut oka nieruchomość wyglądała całkowicie normalnie. Jakich wiele na wsi. Jak mogli się spodziewać, drzwi wejściowe były zamknięte. Ponadto nikt nie reagował na pukanie ani wołania. Kołecki zbadał klamkę przez rękawiczki, ale nie wykrył świeżych odcisków. Lena tymczasem obeszła dom, sprawdzając wszystkie okna i drzwi tarasowe.

Halo? Kołecki słucham. Mamy nowy meldunek. Klasa nieznana. Obiekt pojawił się w rejonie Puław. Zabezpieczono strefę, ale potrzebujemy twojego wsparcia. Natychmiast. Więcej szczegółów przekażemy niebawem. Zbigniew spojrzał na stos raportów dotyczących obiektu POM-32-4. Potem na zegar. Pierwsza dwanaście. Dobrze, ruszam. Odłożył słuchawkę. Następnie sięgnął po kaburę, identyfikator oraz kapelusz. W jego oczach tlił się cień zmęczenia, ale też determinacja. Wiedział, że ta misja nie będzie jego ostatnią.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.