Kroniki IBP: Obiekt P.O.M. 32-4 - CreepyPasta
Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram: / jakubrutka ☛ TikTok: / jakub_rutka ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: / 1224303840974662 ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]
Pan policjant przyszedł zapytać o twoich rodziców i tego pana, który wynajmuje od nich dom na wsi. O pana Bogusia? Znasz go? No, tak. Czasem z rodzicami jeździmy, żeby pieniążki odebrać, bo to nasz dom. Tylko tata pozwala mu tam mieszkać. A wiesz jak się nazywa? Boguś. Boguś... Kowal? Kowalski? A, Kowalkiewicz. Właśnie sobie przypomniałam, tak, Kowalkiewicz. Dziękuję, to bardzo nam pomoże. A chce pan policjant wiedzieć, jak on wygląda? Mogę go narysować. Oczywiście. A tak właściwie to czemu, pan o to wszystko wypytuje? Zrobił coś złego, czy... Nie.
Boże. Czy on zrobił coś moim dzieciom? Od wczoraj nie mam z nimi kontaktu, odkąd wyjechały. Przykro mi, ale na razie nie mogę zdradzać żadnych szczegółów. Zapewniam, że syn lub synowa niedługo się do pani odezwą. Ale... ale żyją, tak? Żyją, nic im nie jest. Żyją. Proszę się nie martwić. A tymczasem dziękuję za herbatę. Muszę wracać do swoich obowiązków. Proszę pana, no niech pan poczeka. Już skończyłam. O, proszę. To pan Boguś. Podoba się panu? Kołecki skwitował to tylko z kinieniem głowy i wymuszonym uśmiechem. Do widzenia. Przez uchylone okno dobiegał ryk pojedynczych samochodów.
Potrzebował kilku sekund, aby uporządkować myśli w miarę racjonalny scenariusz. Z początku wydawało mu się, że Kołecki żartuje, ale na widok jego kamiennego wyrazu twarzy nabrał przekonania, że to wszystko działo się na serio. Ja... Czy to naprawdę... Proszę powiedzieć, co zaszło w nocy z 28 na 29 czerwca, gdy przyjechali państwo do wynajmowanego domu, aby porozmawiać z najemcą. Skąd wy to? Proszę odpowiedzieć. O ile mnie pamięć nie myli, dojechaliśmy gdzieś po 20. Drzwi były zamknięte. Dzwoniliśmy i pukaliśmy, ale Boguś nie otwierał.
My tam normalnie nie mieszkamy, tylko wynajmujemy. Komu? Kto tam przebywał? Bogusław Kowalkiewicz. Mówiliśmy na niego Boguś. Tak się zawsze przedstawiał, ale za wiele to o nim nie mogę powiedzieć. Facet około trzydziestki. Wysoki brunet. Pracuje w jakimś biurze analiz czy coś. Kawaler. Kobiet podobno żadnych nie sprowadzał. Ogólnie płacił na czas i raczej nie sprawiał problemów, ale ostatnio coś sąsiedzi się skarżyli na hałas. Tyle, że my mu bez umowy wynajmowaliśmy. Wie pan, formalności niepotrzebna, on wydawał się w porządku. Co działo się potem? Mieliśmy własne klucze, więc weszliśmy do środka.
Niby mieszkanie wyglądało w porządku, żadnych zniszczeń czy bałaganu. Tylko taki dziwny zapach panował. Chemiczny jakiś, jak w szpitalu. Ale po Bogusiu śladu nie było. Myśleliśmy, że może gdzieś wyjechał, bo w sumie to od rana nie odbierał telefonu. Dlatego nasz przyjazd to taki trochę bez zapowiedzi był. Na SMS-y też nie odpowiadał. O chwilę się pokręciliśmy, nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości. No i na dobrą sprawę nie było czego się więcej dopatrywać. Baśka powiedziała, żebyśmy w takim razie wracali, no bo nic tu po nas nie ma. Ale wtedy... Tak? Boże. Teraz nie wiem, czy sobie to wymyśliłem, czy... Proszę kontynuować.
To... Nie, no to niemożliwe przecież. Coś mi się musiało przewidzieć. Co pan takiego widział? Proszę powiedzieć. No bo... To był Boguś, ale on chodził po suficie na czworaka z mordą przekrzywioną do góry nogami. I tak patrzył na nas jak zwierzę, jak jakiś opętaniec. Deszał głośno i sapał. Z gęby kapała mu jakaś zielona maś. Baśka od razu wpadła w panikę. Zaczęła krzyczeć, piszczeć, a mnie zmroziło. Nie mogłem się ruszyć, słowo daję.
Chyba nie tylko ja miałem ciężki weekend. Kowalkiewicz luknął na niego paskudnie. Mlasnął, a następnie wlał zawartość kieliszka prosto do gardła. Wystarczyło jedno spojrzenie, aby zorientować się, że coś było nie tak z jego stanem zdrowia. Pocił się. Drżały mu dłonie. Język nerwowo ślizgał się po wargach. Spadaj. Widzę, że nie jest pan skory do rozmowy. No trudno. To może chociaż napijemy się razem, co? Barman, nalej nam proszę posadcę na mój koszt. Blondyn bez słowa rozlał po szocie. Boguś w pierwszym odruchu zmarszczył brwi i podrapał się po potlicy.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram: / jakubrutka ☛ TikTok: / jakub_rutka ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: / 1224303840974662 ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]