#22 Zaginiona Rzymianka 2/3 Świat Mirelli
W drugiej części, zgłębiając sprawę zaginięcia Mirelli Gregori zapoznajemy się z jej kręgiem znajomych i życiem uczuciowym za pośrednictwem zeznań przyjaciół oraz jej własnych zapisków. Zachęcam dowsparcia kanału:https://buycoffee.to/mondocaneRozdziały:00:00 jaka była Mirella02:54 dzienniki ofiary14:18 Alessandro de Luca20:50 Sonia De Vito25:11 podejrzenia wobec Sonii34:29 znajomi z Centocelle Bibliografia:R.Bruzzone,R.Catania, M.Di Biagio, L.Genovesi - „Viaggio in un’indagine imperfetta. Studioe analisi degli atti.” F.Rossi – „MirellaGregori,la ragazza inghiottita dalla terra” Podcast:https://youtu.be/p5YD2WcFLVA?si=_gfKo9yiNp7Of8ys użyty motywmuzyczny:“Tangos de lozingaro” – Mascarimirì (2020)Produced by ArraProduzioni Mediterranee dotyczy (tagi):Mirella Gregori, Sonia De Vito, Alessandro De Luca, Massimo Colongi, Massimo Forti
Szanowni słuchacze, witam w drugiej części opowieści o zaginięciu 15-letniej Mirelli Gregorii, w której skupimy się na samej ofierze oraz poznamy jej otoczenie, jej znajomych, a nawet jej myśli, które starała się ukryć przed wszystkimi i dzieliła się nimi tylko ze swoim pamiętnikiem. Mirella, jak wiemy, ma 15 lat, urodziła się w Rzymie 7 października 1967 roku. W chwili zaginięcia uczęszczała do II klasy technikum handlowego im. ojca Reginaldo Giulianiego. Z dokumentów szkolnych wynika, że Mirella skrupulatnie się uczyła i miała dobre oceny.
Mieszkała z rodzicami, matką Wittorią Arcenton i ojcem Paolo Gregorim. a także ze starszą siostrą Marią Antoniettą w mieszkaniu przy Villa Nomentana 91. Wśród utrzymania rodziny był prowadzony przez nich bar. W sensie geograficznym życie Mirelli toczyło się tak naprawdę w ścisłym centrum Rzymu. To jest 10-15 minut spacerem z dworca Termini. Siostra Mirelli ma 18 lat i jest zaręczona z 23-letnim Filippo Mercurio, który jest dla rodziny już osobą zaufaną, niemalże jej nowym członkiem. Mirella ma chłopaka, Massimo Fortiego, do którego jeszcze wrócimy, i przez znajomych jest opisywana jako bardzo przywiązaną do rodziców, szczególnie do matki, i ma z tą rodziną dobre relacje.
W rodzinie nie pojawiają się żadne kłótnie, które mogłyby sugerować się na przykład dobrowolną ucieczkę dziewczyny z domu. Mirella, jak podkreśla jej matka, nigdy nie cierpiała na depresję. Znajomi z kolei potwierdzają, że była dziewczyną odpowiedzialną, nawet dość powściągliwą, nieufną wobec nieznajomych, nie chodziła po barach i dyskotekach, na pewno nie sama, a także nie zażywała narkotyków. Dziewczyna była więc ułożona i odpowiedzialna, ale jak każda pewnie nastolatka miała jednak jakieś swoje zachowania czy też przemyślenia, które ukrywała przed rodziną i znajomymi. Niektóre z nich możemy znaleźć w jej pamiętnikach.
Mirella pozostawiła po sobie wiele dzienników, kalendarzyków czy pamiętników, w których czyniła zapiski przez kilka ostatnich lat swojego życia. Co ciekawe, wiele wpisów było przez nią samą szyfrowane na dwa sposoby. Za pomocą wymyślonego alfabetu, którego używały też niektóre jej koleżanki, a także za pomocą scenografii, takiej jakiej uczyła się też w technikum. Z tych zaszyfrowanych wpisów możemy dowiedzieć się, że już w 1981 roku, a więc mając 13 lat Mirella, potajemnie paliła papierosy. Jednak to, co najbardziej będzie nas interesować z punktu widzenia odtworzenia losów Mirelli, sformułowania możliwych hipotez śledczych, to rzecz jasna życie uczuciowe i relacje towarzyskie Mirelli.
Prześledźmy ku jakim chłopcom Mirella kierowała swoje uczucia poprzez pamiętniki w ostatnich latach życia. W styczniu 1981 roku, a więc jeszcze w gimnazjum, Mirella pisze, że podoba jej się nie kto inny jak Alessandro de Luca. Zdaje sobie jednak sprawę, że ten nie zwraca na nią uwagi. Alessandro zdaje się bardziej zainteresowany niejaką Anną Ritą. Mirella pisze, że jeśli to nie on wykona pierwszy krok i to najlepiej do końca roku szkolnego, to ona da sobie spokój. I faktycznie po zakończeniu gimnazjum nie spotyka już więcej swojego gimnazjalnego krasza, aż do wspólnego wyjścia na pizzę w lutym 1982 roku, o którym zresztą sam Alessandro wspominał policji.
Uczysia Mirelli są jednak, jak przystało na nastolatkę, bardzo niestałe i czasem sprzeczne. W kolejnych miesiącach wspomina w dzienniku np., że podoba jej się jakiś Walter. Potem pojawia się imię Roberto. W maju, miesiącu miłości, Mirella zastanawia się na łamach swoich zapisków, kogo woli, czy Alessandro, czy Roberto. O ile w czerwcu 1981 roku Alessandro wciąż był jeszcze w grze, o tyle w lipcu pojawił się ważniejszy zawodnik. Starszy od Mirelli o 3 lata, Massimo Colongi. Przez kolejne 6 miesięcy Mirella często się z Massimo Colongim widuje, skrupulatnie zapisuje w pamiętniku również, że często do niego dzwoni.
Ich relacje można już nazwać takim związkiem. Jeżdżą na należącym do Massimo skuterze, Umawiają też się na takie double-daty z jej siostrą i jej chłopakiem Filippo. Z zaszyfrowanym pismem Mirella wspomina nawet o pierwszym pocałunku. Relacja trwa do początku roku 1982, a więc jakieś 6 miesięcy. Potem uczucie zaczyna się nieco wypalać. W życiu uczciowym Mirelli pojawia się Claudio, brat jej koleżanki Giovanni Manetti, która zresztą w sprawie jej zaginięcia będzie przecież zeznawać. Z nią i z innymi znajomymi idą na dyskotekę. Tam Mirella tańczy z Claudią Wolniaka. Potem w kolejnym tygodniu idą do kina i Mirella pisze, że Claudio poprosił ją o chodzenie.
I chodzą ze sobą chociażby do parku Villa Borghese. W marcu Mirella zdradza jednak w pamiętniku, że stara miłość nie do końca jednak zardzewiała i że ma nadzieję, że Massimo Colongi się do niej odezwie. I tak rzeczywiście dzieje się na początku kwietnia. Jeden telefon od Massimo wystarczył, aby ta zapomniała już o Claudio. Para wraca do siebie. Mirella przy całej swojej nastoletniości wydaje się mimo wszystko dosyć odpowiedzialna. To znaczy np. są fragmenty, kiedy umawia się z Massimo we czwórkę właśnie jeszcze ze swoją siostrą i jej chłopakiem. A potem pisze, że jest zła na siostry, ponieważ nie chciało jej się jednak iść i w związku z tym Mirella sama też nie poszła.
To też świadczy o tym, że samodzielny dojazd na spotkanie z Massimo byłby dla niej problemem. Nie jeździ ona za bardzo sama komunikacją, jeśli w ogóle w Rzymie jakoś ta komunikacja wtedy działała. I nie ma też swojego środka transportu. Nie podejmuje ryzyka bycia podwożoną przez ludzi, których nie zna. Natomiast jeśli chodzi o charakter jej relacji z Massimo Colongi, to można wywnioskować z tych relacji w dzienniku, że Massimo będąc też osobą od niej starszą niejako tą relację kontrolował. To Mirella zawsze czekała na jego kontakt, zawsze była do dyspozycji. On wybierał kiedy i gdzie się spotykają. Mirella była też od niego zależna, jeśli chodzi o transport.
Na każde spotkanie Mirella jest podekscytowana, ale ta relacja jest w jakimś sensie na dystans, ponieważ mieszkają daleko od siebie i uczestniczą w swoim życiu tak naprawdę tylko wtedy, kiedy Massimo ma na to czas i ochotę. Jeśli chodzi o takie urocze momenty między tą dwójką, to mamy na przykład zapis z 10 czerwca 1982 roku. Spotkali się w parku i tam Mirella miała dla Massimo prezent. Błękitną koszulkę polo marki Benetton. Natomiast Massimo na tym spacerze podarował Mirelli kamień. Czy na tym kamieniu było napisane Love czy też Amore, tego nie wiemy. Późniejsza historia pokaże, że chyba nie, ponieważ Mirella ten kamień schowała do kieszeni. A już wkrótce na tym samym spacerze, kiedy dwójka napotyka przypadkiem kolegę Massimo, chłopak prosi Mirellę, aby...
Opróżniła kieszenie i pokazała ten kamień. Wtedy mówi prześmiewczo do swojego kolegi, patrz tato nawet kamienie trzyma w kieszeni. Mirella wtedy ostentacyjnie tenże kamień wyrzuca. Na to Massimo żartuje, że brak jej szacunku do jego podarku. Żarty żartami, ale Mirella trochę się na to jednak obraziła, choć ta sytuacja nie zerwała rzecz jasna ich relacji. Tym wiemniej w drugiej połowie 1982 roku Mirella zaczyna nawiązywać znajomości z nowej szkoły i zaczyna bywać coraz częściej w dzielnicy Centocelle, tworząc tam sobie nową grupę znajomych, wśród nich jednego znajomego, który miał wkrótce zająć w życiu Mirelli szczególne miejsce.
Był to Massimo Forti, a więc ten chłopak Mirelli powiedzmy oficjalny w dniu jej zaginięcia. 25 grudnia Mirella pisze, że zadzwonił do niej Massimo Colongi, aby złożyć się życzenia i spytał dlaczego tak długo do niego nie dzwoniła. A ta zbyła go tylko wymyślając jakąś wymówkę. Grudzień to więc czas takiego w sumie milczącego chyba rozstania z Massimo Colongi oraz nawiązania relacji z nowym chłopakiem również Massimo Forti. Gdyby spotykali się w czasach około roku 2010, to pewnie byliby w związku na Facebooku, a że był to rok 1983, to ich relacja została skonsakrowana w walentynki za pomocą podarowanego pierścionka.
Było to na niecałe 3 miesiące przed zaginięciem. O relacji Mirelli z Massimo Forti nie wiemy aż tak wiele, ponieważ dziewczyna nie była już aż tak wylewna jak w stosunku do Massimo Colongiego. Być może po prostu zmieniał się jej charakter, była bardziej chłodna, może miała mniej czasu na pisanie w pamiętniku, a może ta relacja po prostu nie była dla niej aż tak wyjątkowa jak ta wcześniejsza z Massimo Colongi. W każdym razie jej zapiski zaczynają bardziej przypominać kronikę niż jakieś uzewnętrznianie swoich uczuć. 2 marca, więc na dwa miesiące przed zaginięciem, pojawia się w jej pamiętniku taki wpis. Dla Massimo od Mirelli. Drogi głos, twarz bez rysów, iluzja, by dalej żyć.
Ale niespodziewanie serce zaczyna głucho bić, a umysł błądzi w poszukiwaniu powodu, by zaakceptować to szczęście. Dla którego Massimo była dedykowana ta poezja? Tego się już nie dowiemy. Jak wspomniałem życie Mirelli było coraz bardziej związane z nowymi znajomymi z dzielnicy Centocelle. Do tego kręgu należeli Massimo Forti, Giovanna Manetti, jej chłopak Roberto Tiberti, a także Simona Bernardini. Jeśli chodzi o ostatnie tygodnie przed zaginięciem, i to jest wielkim rozczarowaniem tego pamiętnika, tych dzienników, W zasadzie nie znajduje się w nich nic tak naprawdę zastanawiającego, tak rzeczywiście niepokojącego. Nie ma śladów jakichś nowych, dziwnych znajomości.
Nie ma myśli depresyjnych, nie ma lęków, nie ma obaw. Mirella wydaje się też nie prowadzić żadnego podwójnego czy sekretnego życia. Nawet tego zatrwalonego pisma używa coraz rzadziej. Jeśli chodzi o tę kłótnię czy też nieporozumienie z Massimo Fortin w czasie inauguracji baru jej rodziców, o tym Mirella nie zdążyła nic napisać. Co więc na temat Mirelli i jej ostatnich miesięcy życia mówi nam ten dziennik? Okazuje się, że niewiele możemy znaleźć w nim możliwych tropów czy też jakichś niepokojących wpisów. Nawet wpisy pisane szyfrem okazują się ostatecznie dosyć banalne i raczej świadczą o wyjątkowo dużej ostrożności Mirelli przed uzewnętrznianiem się niż o jakichś niebezpiecznych czy niegodnych pochwały zachowaniach.
Relacje uczuciowe są jednak mocno niestabilne. Przypominam, że okres, o którym mówimy, to pomiędzy 13 a 15 lat. Ja nigdy nie byłem nastolatką, ale zakładam, że taka niestałość jest dla nastolatek jak najbardziej typowa. Jeśli nie to proszę wyprowadzić mnie z błędu. Tych sympatii, tych crushów Mirella miała sporo i dość łatwo jedna przechodziła w drugą. Jak tylko pojawia się ktoś nowy albo odzywała się jakaś stara miłość to Mirella potrafiła szybko nawet w taki niesformalizowany sposób relację zakończyć. Z pomocą czegoś, co dziś byśmy nazwali ghosting. Niekoniecznie w jakimś negatywnym świetle, bo przecież te relacje były bardzo powierzchowne i w jakimś sensie niepoważne.
Rozwiewając wątpliwości, uzupełniam tylko, że w tych relacjach pocałunek był wielkim wydarzeniem. Na pewno do niczego więcej nie dochodziło, a Mirella ze swoimi sympatiami widywała się głównie popołudniami. Tym niemniej hipoteza, że zaginięcie Mirelli miało jakiś związek z jej nową albo starą sympatią, jak najbardziej musi być brana pod uwagę. Do konkretnych hipotez jeszcze wrócimy. Przejrzyjmy teraz porządnie świat znajomych Mirelli. Świat ten i ich zeznania to główny materiał, który śledczy zgromadzili przez te wszystkie lata.
Przy czym śledztwo wyglądało tak, że po prostu ta sprawa co jakiś czas była ponownie otwierana, ponownie do niej wracano i przesłuchiwano tych samych świadków plus jeszcze jakichś nowych, których przy pierwszej okazji pominięto. Ci świadkowie rośli, coraz mniej pamiętali. W ich zeznaniach coraz więcej było sprzeczności, zwłaszcza w odniesieniu do tego, co mówili wcześniej. Niektórzy z nich z tą sprawą, można powiedzieć, dorośli. Chociażby siostra Mirelli wyszła za mąż za tego swojego chłopaka Filippo. Przy niektórych przesłuchaniach mieli nawet już dzieci. To samo Sonia de Vito wyszła za swojego chłopaka Fabio de Rosę, który kiedy był przesłuchiwany po raz ostatni w roku 2015 miał już 50 lat.
Zacznijmy natomiast od osoby, która była, można powiedzieć, pierwszym podejrzanym, a więc Alessandro de Luca. To nazwisko od razu pojawia się w sprawie, bo przecież matka Mirelli mówi, że to według jej wiedzy on właśnie dzwonił do Mirelli domofonem. De Luca twierdzi natomiast, że w tym czasie znajdował się u swojego kolegi, uczyli się, a tak w ogóle to Mirelli nie widział od miesięcy. Później jednak na przesłuchaniu ta wersja nieco się zmienia, ponieważ przyznaje, że u tego swojego kolegi Raffaele Luongo jednak wcale się nie uczył, w dodatku byli tam jeszcze inni koledzy i kwadrans po czwartej poszli, przenieśli się do domu jeszcze innego kolegi Elio Matze Cane.
Niechcisłości jest więc wiele i to Alibi, Alessandro de Luca nie jest takie bardzo solidne, ale w dużej części dlatego, że po prostu nie było odpowiednio weryfikowane. Natomiast też po paru miesiącach od zdarzenia w zasadzie ciężko oczekiwać, żeby kilka osób, grupa znajomych mówiła dokładnie to samo odnośnie tego jak spędzili Popołudnie, o którym nie wiedzieli, że jest jakieś szczególne, dopóki kilka dni czy tygodni później nie dowiedzieli się, że w tym samym czasie zaginęła ich daleka, zresztą znajoma. Trudno chyba przypuszczać, żeby ta grupa chłopaków zawiązała jakiś spisek. De Luca natomiast pogubił się też w swoich zeznaniach dotyczących jego relacji z Mirellą.
On generalnie twierdził, że nie wiedział o tym, że Mirella żywiła do niego jakieś sympatie. Z drugiej strony przyznał, że odmówił kiedyś przyjęcia od niej prezentu, a to raczej zachowanie, które wskazywałoby na chęć nierobienia nastolatce nadziei, czyli musiał wiedzieć, że coś mogło być na rzeczy. Tak więc przy nazwisku Alessandro de Luca pewien znak zapytania zostaje, ale jest to znak zapytania raczej malutki. Broni go też jeszcze jedna okoliczność, o której mówi Sonia de Vito.
Chociażby wielu mieszkańców Parmy mówi w ten sposób, że jak pierwszy raz takiego usłyszałem, to myślałem, że udaje Francuza. Zamykając więc dygresję, skoro Alessandro nie wymawiał R., to Mirella... Która z pewnością o tym wiedziała, musiała zdać sobie sprawę przez domofon, że coś tutaj chyba nie gra. Czyli albo rozpoznałaby go od razu, bardzo szybko, albo zauważyłaby, że osoba dzwoniąca nie jest tą, za którą się podaje. A skoro już wspomnieliśmy o Sonii de Vito, to zajmijmy się teraz tą postacią, ponieważ jest ona dla całej tej sprawy zdecydowanie jedną z osób kluczowych.
Sonia to dziewczyna trzy lata starsza od Mirelli, którą zna praktycznie od wczesnego dzieciństwa. Jej rodzice, tak samo jak państwo Gregori, prowadzą swój bar, który znajduje się tuż obok mieszkania Mirelli. Sonia mogła być świadkiem potencjalnie kluczowym z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze, wszyscy mówili, że była to najbliższa przyjaciółka Mirelli. Po drugie, to ona przecież, jak się wydawało, była ostatnią osobą, która widziała Mirellę żywą. Miało to miejsce, kiedy po domofonie, po zjedzeniu obiadu Mirella poszła na spotkanie z kimś i po drodze wstąpiła jeszcze właśnie do baru Sonii, gdzie z nią rozmawiała.
Mimo to policjanci z przesłuchaniem się nie spieszyli, bo pierwszy raz dotarli do Sonii dopiero 20 dni po zaginięciu. Sonia przyznaje, że rzeczywiście z Mirellą były bardzo bliskimi przyjaciółkami, wszystko sobie mówią, zwierzają się ze swoich uczuć, sekretów i Sonia potwierdza, że właśnie w dzień swojego zaginięcia Mirella po godzinie 15 wstąpiła do niej do baru, gdzie spędziła 15 minut. rozmawiały w toalecie tegoż baru, gdzie Mirella nakładała makijaż. Od Mirelli wie, że zadzwonił do niej domofonem Alessandro de Luca i że chciał się z nią spotkać. Zapraszał ją do parku Villa Torlonia, gdzie mieli być też jacyś jego inni znajomi.
Natomiast dla Mirelli było to za daleko. Ona była potem umówiona w dzielnicy Centocelle z innymi znajomymi, miała z nimi kupić prezent na Dzień Matki, a więc zaproponowała bliższe miejsce. Na początku Plac Czerwonego Krzyża, a potem zgodziła się, aby spotkać się przed Pomnikiem Bersalierów przy Porta Pia. Porta Pia to miejsce spacerkiem 5 minut od mieszkania Mirelli, może nawet mniej. Plan miał zakładać, że po spotkaniu Mirella pojedzie do swoich znajomych, do Centocelle, To było jakieś już pół godziny drogi. Z kolei de Luca miał iść z resztą znajomych grać na gitarze właśnie w parku Villa Torlone. O de Luce Sonia mówi, że rzeczywiście Mirella była w nim kiedyś trochę zakochana, ale to było jeszcze w poprzedniej szkole, w gimnazjum.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
zachęcam w międzyczasie do subskrypcji i wsparcia kanału
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„zachęcam w międzyczasie do subskrypcji i wsparcia kanału"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W drugiej części, zgłębiając sprawę zaginięcia Mirelli Gregori zapoznajemy się z jej kręgiem znajomych i życiem uczuciowym za pośrednictwem zeznań przyjaciół oraz jej własnych zapisków.
Zachęcam dowsparcia kanału:
https://buycoffee.to/mondocane
Rozdziały:
jaka była Mirella
dzienniki ofiary
Alessandro de Luca
Sonia De Vito
podejrzenia wobec Sonii
znajomi z Centocelle
Bibliografia:
R.Bruzzone,R.Catania, M.Di Biagio, L.Genovesi - „Viaggio in un’indagine imperfetta. Studioe analisi degli atti.”
F.Rossi – „MirellaGregori,la ragazza inghiottita dalla terra”
Podcast:
https://youtu.be/p5YD2WcFLVA?si=_gfKo9yiNp7Of8ys
użyty motywmuzyczny:
“Tangos de lozingaro” – Mascarimirì (2020)
Produced by ArraProduzioni Mediterranee
dotyczy (tagi):Mirella Gregori, Sonia De Vito, Alessandro De Luca, Massimo Colongi, Massimo Forti