Mentionsy Mentionsy
Mistrzowskie Rozmowy
Mistrzowskie Rozmowy

Wojciech Kosowski o Muay Thai, codzienności i tym, co naprawdę ważne |#07

01.04.2025 ·1 godz 36 min · 12 rozdziałów

Wojciech Kosowski – zawodnik Muay Thai, trener i człowiek z mocnymi zasadami.Opowiada o swojej drodze ze sportu do wiary, o walce z ego, dyscyplinie, sile psychicznej i tym, co dziś daje mu prawdziwy spokój.Odcinek o wartościach, codziennej walce i wyborach, które zmieniają życie.🎧 Słuchaj już teraz!

Więc ja tam byłem po prostu dumny, że mam ten dres, że jest orzełek i po prostu, że tam jestem jako kadrowicz po prostu i że będę walczył tutaj nie tylko dla siebie, ale też jakby w barwach państwa. Po prostu ta krew, pot, to wszystko, każde uderzenie, zderzenia, piszczel o piszczel po prostu to naprawdę robiło duże wrażenie. Też ciężka walka, pamiętam, że dostałem jakiś backfist, po prostu zakręciło mi się w głowie, nie wiedziałem, co to w ogóle jest backfist. Wróciłem do Polski, to nawet nie było od razu zdiagnozowane, ja nawet nie wiedziałem, co tam się stało. Czasami nawet ludzie zarządzają, że to jest ostentacyjne, ale po prostu robię, po prostu się tego nie wstydzę. Cześć wszystkim, witam w moim podcastzie Mistrzowskie Rozmowy, a jak Mistrzowskie Rozmowy, to jest ze mną Wojciech Kosowski, wielokrotny mistrz świata, multimedalista boksu thajskiego, o tym za chwilę porozmawiamy.

Za spóźnianie? Trochę, w głównej mierze przez spóźnianie. To o tym opowiemy sobie później. Dojdziemy na pewno do tego. Pierwsze to, co mnie interesuje, to skąd sztuki walki u Ciebie się wzięły? Jak do tego doszło? Partnerem odcinka jest firma własne Cztery Kąty Elbląg, specjalizująca się w aranżacji i sprzedaży mieszkań gotowych do zamieszkania. Zawsze jarał mnie sport. Moi rodzice też lubili sport. Tata był judoko. Co prawda nie zawodowym, ale takim amatorskim, że miał jakiś tam medal na akademickich mistrzostwach Polski. W ogóle był uczonym. Doktor habilitowany. Wow. I zawsze był wysportowany i był dla mnie w tej kwestii autorytetem.

Autor tego i tam były zdjęcia z Saletą, z różnymi kickbokserami, z Andrzejem Palaczem. I wtedy pamiętam, że na tych wakacjach tak sobie z tej książki sam zacząłem gdzieś tam kopać w powietrze. I jak już wróciłem do Warszawy, to szukałem jakichś rozwiązań, jakiegoś klubu. Książka z technikami. Były rysowane kiedyś takie techniki i można było samemu. Głównie to byli polscy kickbokserzy. Przemysław Seleta, Józef Warcho śp. Pamiętam, walczyłem kiedyś u niego na gali. Było tam zdjęcie Bogdana Sawickiego, z którym mam dobry kontakt, mistrz świata w kickboksingu Full Contact w WACO, Piotr Siegoczyński, a gdzieś z tyłu były te legendy takie zagraniczne, głównie amerykańskie, kickbokserów.

Właśnie czy tam taekwondo mniej jest, tak mi się wydaje, sparingów, niż załóżmy na takim kickboksingu, boksie, nie? Bo to bardziej tak są sfokusowani na te zawody. I może to też ma taki wpływ, co? Że miałeś tak, że było tam na taekwondo mniej sparingów, a tu przyszedł ktoś i wiesz, nagle sparing, konfrontacja i... Być może akurat w takiej sekcji ćwiczyłem, bo... Przepraszam? Te kłądy olimpijskie, oni muszą sparować. Wiadomo, że jest to sport olimpijski, są gdzieś tam po prostu konfrontacja, więc muszą sparować. Akurat w tej sekcji, w której ja byłem, jakoś tego nie było za dużo. A ja po prostu czułem, że potrzebuję ten kontakt.

To cię pchnęło tak jakby do przodu. A kolejny turniej kiedy się pojawił? Po jakim czasie? Potem już trenowaliśmy właśnie bardziej już pod formułę Muay Thai. To w jednym klubie było Muay Thai i te właśnie pod Sandę jeździliście? Nie, to było Muay Thai, a Sanda po prostu był takim turniejem. Ja nie byłem jakby... Sandy nie trenowałem, tylko pojechałem tu w sumie jako taki bokser czy tajski bokser. Taki eksperyment może. Znaczy po prostu tak wyszło, że tam jest turniej. Ci starsi koledzy tam z klubu, gdzie trenowałem, Podobnym kiedyś, wziąłem udział też jako eksperyment, też wygrałem Puchar Polski, czy Mistrzostwa Polski, to już nie pamiętam, bo to było ponad 10 lat temu, w Vietboxingu.

Ale to też przyznaję, że ta przegrana była dla mnie motywacją do jakichś mocniejszych treningów, do przemyśleń, do... Nie było załamki. Tak, nie było żadnego załamania, do większej pracy. I tam później jeszcze jedna, dwie walki na takiej lidze i były Mistrzostwa Polski na torwarze już Muay Thai. Robione przez Polski Związek Kickboksingu, wtedy jeszcze to było tak, że PZKB miało Muay Thai, bo Polskiego Związku Muay Thai nie było. Później tam kilka lat później powstał Polski Związek Muay Thai, a Polski Związek Kickboksingu, w którym jestem od zawsze, w sumie do dzisiaj. Nie mógł już robić, bo nie można rozgrywać dwóch mistrzostw w tej samej dyscyplinie, zrobił już Oriental Rules.

Ale właśnie wtedy to jeszcze były, normalnie się nazywało Mistrzostwa Polski Muay Thai i one były robione przez Polski Związek Kickboksingu. I tam po trzech walkach też wygrałem, zdobyłem w 2006 roku swoje pierwsze Mistrzostwo Polski. To było coś dużego. No duży sukces po prostu, jak na taki mały staż po prostu gdzieś treningowy i wygrałem tam, można powiedzieć, z kickbokserami utytułowanymi. Chciałem takie coś, wiesz co, żebyś podzielił się taką opinią, jak wtedy wyglądało Muay Thai, no bo wiadomo, dzisiaj jest dostęp do Tajów, każdy do Tajlandii fruwa, trenerzy się szkolą, nie, a wtedy tak to raczkowało, czy było to, tak jak patrz. Kickboxing w Polsce, nie, to karate takie było przekształcone, nie, że karatecy dużo w kickboxingu i czy to wtedy wyglądało też, że bardziej, wiesz, dobry kickboxer po prostu wystartował, tak jak ty w sandzie, wystartowałeś sobie eksperymencko, czy było tak, że kickboxerzy eksperymencko sobie, bo po prostu chcieli jakieś walki stoczyć i startowali w Muay Thai i nie byli tacy, wiesz, że czysty clinch tam, rozumiesz, nie, że takie typowe Muay Thai, tylko po prostu, a ogarniali?

Kiedyś, z tego co pamiętam, była taka droga kickboksera, że po prostu, żeby było wszystko bezpiecznie, to kickbokserzy zaczynali często od formuły light contact na macie. Wiem, walczyłem, wiesz. Semi jeszcze. Tak. Albo semi, gdzie był ten kontakt jeszcze mniejszy. Jako dzieciak. Po prostu tam, no ta szybkość się najbardziej i przegląd liczył. Później full contact. Później niektórzy, którzy się decydowali, chcieli te twardsze walki, to Formuła Low Kick K1. Low Kick też później troszeczkę wszedł. Najpierw było Semi i Light. Pochwalę ci się, wiesz co, taka ciekawostka mam w Semi i w Light Kontakcie Mistrzostwo Polski. Gratulacje. Eksperymencko, bokserem byłem. Redaktor też tutaj jest w tych Formułach.

23:41 · Clinch i technika 1

I w tych pierwszych walkach Muay Thai po prostu sędziowie na to nie zwracali uwagi i można było. No w Muay Thai nie można rzucać przez biodro. Nie wolno. Wszystkie wycinki są takim ustawieniem frontalnym. Można zastawić nogę, można tam wyciąć stopą, ale no nie można się odwracać. No ale trochę tych rzutów miałem i to po prostu sędziowie na to nie zwracali uwagi, a jak nie zwracali, to to robiłem. I ten klincz był taki naturalny jakoś, bez może jakiejś większej techniki. Ściągałem przeciwnikom głowę. Zawsze pamiętam, że tego klinczu moi przeciwnicy unikali w mistrzostwach Polski. Wygrałem po prostu z dobrymi kickbokserami, nie chcę tam rzucać. Nazwisk, bo wielu ma tam swoje kluby i tam po prostu, no byłem... Kto ma wiedzieć tą... Tak niespodziankę zrobiłem, można powiedzieć, no to tam byłem po prostu, chyba możliwe, że najkrócej trenowałem i najmniej startów miałem.

30:35 · Era K1 i mistrzostwa 2

Wtedy, wtedy ich jeszcze tak nie kojarzyłem. Wracając do tej mojej przygody, tak 2006 właśnie Mistrzostwo Polski i potem niespodziewany nie zostałem wysłany na Mistrzostwa Świata w 2007. To było Mistrzostwo Świata Muay Thai WMF w Bangkoku w Tajlandii. No a poczekaj, wróćmy jeszcze. Jak tam się dostałeś? Jakoś po Mistrzostwach Polski, obóz kadry, kadra, jak to jeszcze? Weźmy przez tą drogę, przejdźmy tak wszystko po szczeblach. Właśnie chciałem jeszcze ten wątek, czy z których zawodników znałem? Tam gdzieś w tej Tajlandii był jakiś gdzieś tam Taj i pamiętam... Czy to Marcin Parcheta, czy Mariusz Cieśliński, no tam sobie trochę jaja robili, bo po prostu oni już byli dłużej w tym i tam mówili zobacz jaką ma łydę, zobacz jak on będzie kopał.

Czy jakieś obozy kadry najpierw były? To zanim tutaj ten... W 2006 wygrałem te Mistrzostwa Polski. Wspomniałem, że później, wcześniej przegrałem taki turniej pierwszego kroku Muay Thai. Właśnie tam wygrał taki Garik. Później prezes Polskiego Związku Kickboksingu chciał zaryzykować wysłanie mnie na ten WMF, ale tam musiałem przejść jakieś jeszcze takie próby, sparingi. Wygrałem jedną walkę, taką ligę i później prezes wymyślił, że właśnie trzeba mnie z tym Garikiem zostawić. No a właśnie jego właśnie tak chwalili, ten właśnie redaktor Janisz i w ogóle. No i zrobili taką walkę właśnie już moją z tym Garykiem w tej 07.05. No czy ja się tam nadaję, no z takim, on był fizol. I gdzie ta walka, gdzie oni to zorganizowali?

33:17 · Droga do Bangkoku 3

Akurat wpadłem tam w nich, no i po prostu mówię, no, będzie ciężka walka. No, ale później to jakoś tak spokojem i konsekwencją opanowałem właśnie, że on spuchł, bo też właśnie ja sobie lubiłem rozłożyć walkę. Często trafiałem na takich zawodników fizzolów, którzy w pierwszej minucie gdzieś tam właśnie się wystrzelali i on stopniowo siadał. No i tą walkę po prostu wygrałem. Już nie pamiętam, czy to było przed czasem, czy na punkty. I gdzieś tam z nią prezesa Andrzeja Palacza, wielokrotnego prezesa Polskiego Związku Kickboksingu i też wtedy właściciela firmy Masters, którego pozdrawiam. Zdecyzją jego gdzieś tam byłem powołany do kadry i tam pojechałem na te Mistrzostwa Świata WMF.

I ja jeden taki dopiero co wygrałem mistrzostwa najmłodszy i po prostu nieznany. Nie, że nie utytułowany, bo z jednym mistrzostwem Polski, ale jakby nieznany w tej branży Muay Thai, o tak. I tam o dziwo po prostu ten Andrzej coś tam we mnie, też jeszcze tych technik nie miałem, ale zauważył, że po prostu jak były jakieś techniki, to on mnie tam brał do pary i na mnie robił te wszystkie pokazy. Byłem twardy, nawet jak mnie bolało, a Andrzej pokazywał często mocno, żeby było to realne. To jest zawodnik wagi ciężkiej. Brał mnie do tej pary. Nie wiem, jak to tam się wydarzyło. Wiadomo, ta wygrana mistrzostw Polski, wygrana z tym Garikiem, no i tam pewnie jak po jakiejś części też ta rekomendacja Andrieja.

On tam miał taki epizod, że przez chwilę był trenerem kadry, takim nieoficjalnym. Później tam ktoś inny został, ale jakoś mnie tam po prostu rekomendował, że tam jestem twardy, że się nadaję. No i po prostu tam kilka osób zostało wysłane do tego Bangkoku. Akurat wtedy Polski Związek Kickboksingu miał współpracę z World Muay Thai Federation, WMF. I tam zależało, żeby wysłać jakichś zawodników takich, którzy tam po prostu przywiozą medale. Więc jechał Marcin Parcheta, Mariusz Cieśliński, Makowski i tam jeszcze ktoś z mojego klubu, Szymon Jędryk i ja. Jego akurat chyba nie było na tych zawodach.

47:43 · Mistrzostwa i kariera 1

No ale to był i tak po prostu dla mnie duży sukces. Była później ceremonia, dekoracja i to jakoś tam po prostu dało mi też dużą motywację do dalszego trenowania. Dobra, bo później było to przeplatane. Byłeś zawodnikiem Muay Thai i K1. K1 to był 2007, więc K1 raczej tak mnie nie kręciło wtedy i unikałem, czy nie, po prostu skupiałem się na Muay Thai. 2010 dopiero, 3 lata później, wystartowałem w pierwszych mistrzostwach Polski K1 i tam też po mocnym turnieju też wygrałem z wieloma kickbokserami dobrymi. Ciężko było? Bo jak tutaj wiesz, tu robisz, wiesz, jednak jest ten klincz, łokcie, nie?

50:15 · Mistrzostwa K1 2

A tu ci zabierają to, nie? Dlatego jak to jest, powiedz, połączyć, nie? Wtedy po prostu już tam trochę miałem ten kickboxing, można powiedzieć, lepszy, ale wracałem trochę wcześniej, no jakby nie miałem jeszcze tych takich fundamentów i tej bazy, a byłem wysyłany na już ważne zawody. Zdobyłem Puchar Świata w Thai Boxingu w Ako, to też to jest najmocniejsza federacja amatorska w kickboxingu. Puchar Świata w Szeged, tam wygrałem z Białorusinem. Też ciężka walka, pamiętam, że dostałem jakiś backfist, po prostu zakręciło mi się w głowie, nie wiedziałem, co to w ogóle jest backfist. Teraz lubię backfist, sam wygrałem kilka walk po prostu.

I tam miałem taki niefortunny wypadek, że zerwałem w walce więzadło krzyżowe. Kopiąc low kick za mocno chciałem. Coś już na rozgrzewce czułem, bo chciałem tak mocniej się rozciągnąć. I coś czułem te kolana takie... Jakieś miałem przeczucie. I później pykło w walce. No i co, wróciłem do Polski. To nawet nie było od razu zdiagnozowane. Ja nawet nie wiedziałem, co tam się stało. Pojechaliśmy na ostry dyżur, tam dali mi jakąś taką maść przeciwbólową, bo rentgen to nie wykazuje zerwań. W Polsce też nie od razu. Więc nawet to myślałem, że to zwykła kontuzja, chociaż też czułem, że jest taka mocniejsza, że tam jest brak stabilności. Później zrobili mi USG na Wawerskiej, był taki COMS, taka przychodnia dla sportowców.

56:26 · Religia i sport 8

No i pierwsza rzecz, jak wyszedłem, to po prostu to było w nocy, było zimno, to po prostu ukląkłem i się przyżegnałem, że to jest jednak jakaś tam ręka boża, bo w innej porze suchej, w sierpniu, tam w tym miejscu, gdzie wpadłem, były kamienie. Po prostu ten stan Wisły też jest w różnych miesiącach, ma różne poziomy, więc tam bym był albo kaleką, w najlepszym przypadku, albo bym nie żył. No tak to się po prostu pogłębiło. I to sprawiło, że wtedy zacząłeś... A to, że gdzieś tam, tego nie ukrywam, jest wiele osób gdzieś tam, którzy praktykują mniej lub bardziej. Kiedyś jeszcze tutaj ta najbardziej znana zawodniczka polska, UFC Joanna.

A chciałem tak jeszcze o twoją taką rutynę jakąś do walk się dowiedzieć, bo wiesz, jesteś Mistrzem Świata, czy jakąś, jeżeli miałeś załóżmy start amatorski przed Mistrzostwem Świata, czy jak wyglądała twoja rutyna do tego? Wiesz, że jesteś w okresie przygotowawczym. Zawsze tak już od pewnego czasu układałem, że starałem się przygotować do danej imprezy tak mocniej 8 tygodni. I skoncentrować się na tej imprezie, a w tym takim okresie, takim dla mnie najmocniejszym, no to miałem tych startów dużo. To były Mistrzostwa Polski K1, Mistrzostwa Polski Muay Thai, Mistrzostwa Świata Muay Thai WMF i jakaś impreza naprzemienna albo Mistrzostwa Europy, albo Mistrzostwa Świata Kickboksingu K1 WACO.

Technikę robiłem na wieczornym treningu stricte kickboxingu Muay Thai w warszawskiej palestrze, w której wtedy trenowałem. Więc to wychodziło, no ten jeden trening główny wieczorny, no i tych kilka takich jakichś tam motorycznych z lekki atletyki czy z tych wszystkich zajęć na WF-ie. Później jak już studia skończyłem, to starałem się zawsze trenować dwa razy dziennie. Na dziesiątą i wieczorem gdzieś tam 19.30, czyli dwa treningi. Pomiędzy treningami lubiłem sobie zrobić gdzieś tam drzemkę, No ważna jest, nie? Długa drzemka, godzinę? Godzinę, no chyba, że coś tam się wydarzyło, że miałem jakieś tam niedospanie, no to dłużej, ale nie, tak kiedyś rutynowo, gdzieś tam te 45 minut.

Więc to z diety. Nie jest to jakaś dieta, którą mógłbym rekomendować osobom, które mają po prostu mniejszy ruch. Wiadomo, że wszelkie otyłości to jest dostarczanie nadmiaru kalorii. Górnik może sobie pozwolić na zjedzenie rzeczy bardziej kalorycznych. Osoba w biurze pracująca mniej. Ruch jest istotny. Dobra, a chciałem się zapytać ciebie taką jeszcze tutaj... Rzecz. Ile masz w końcu tych tytułów wszystkich polskich? Same polskie mistrzostwa? 17 Mistrzostw Polski. Gdzieś tam miałem w planach dojść do 20. Nie wiem, czy to się uda. Zobaczymy. A świata? Tylko, że to są PZKB, bo ja tylko współpracowałem z PZKB, zawsze od początku z nimi jestem.

I co, nie było jakichś tam ofert? Raczej, ale pamiętam wtedy chciałem zdobyć jak najwięcej właśnie w tych amatorskich i w tych wyjazdach na turnieje. No bo też zawsze było tak, że w kickboksingu nie można było za dużo zarobić. Te stawki naprawdę były, można powiedzieć, poniżające czy uwalczające zawodnikowi, bo jednak walczy bez piszczeli, później gdzieś tam te piszczele, każdy low kick na blok gdzieś tam boli. Są mikrourazy, nie? Są mikrourazy i ja dostaję 2 tysiące. Jak dostaniesz 4-5, to już jest na polskie warunki, można powiedzieć dobrze. Ale też miałem takie propozycje, że 1200 złotych.

Więc takie starałem się odrzucać, a skupiać się na... Zdobywanie Mistrzostw Polski, bo jednak zauważyłem, że z tego później to przychodzi do jakiejś tam historii i ludzie to pamiętają, ile raz zdobyłeś Mistrzostwo Polski, czy Europy, czy świata, a nie, że tam walczyłeś gdzieś na jakiejś tam gali. Czyli wycyrklowali sobie, że lepsza korzyść będzie z większości tytułów Mistrzowskich. Z Pruszkowie czy gdzieś tam pod Warszawą i nawet jak wygrasz walkę rankingową, to niewiele osób o tym wie. Na przykład zawodnik z Nowego Targu, tak chyba gwiazda wagi ciężkiej K1 Łukasz Jarosz. Pozdrawiamy, bardzo dobry zawodnik. Zawsze mi się podobało nawet w zgrupowaniach, że waga ciężka, on tam pierwszy gdzieś wchodził na te Kasprowy czy Giewont.

Tam obserwując może nie Mistrzostwa Polski PZKB, bo tam jest jakby wysoki poziom i też po prostu bardzo duża konkurencja. Teraz chyba to już kiedyś było dwudniowe czy trzydniowe, teraz to już robią cztery dni. Bo po prostu jest tyle walk, żeby tam drabinkę przejść, to tam 4 czy 5 walk to co najmniej trzeba stoczyć. Wolałbym jakąś tam jedną walkę zawodową, po prostu już nie zrzucać tych wag przez kilka dni, bo to w turnieju trzeba utrzymać. Wojciech Kosowski o Muay Thai.

No i tam tak ważyłem naturalnie tam 77, 77,5, więc po walce później w nocy się zbijało na kolejną walkę. I to było wyniszczające. Więc teraz właśnie, no chciałbym jeszcze zawalczyć zawodowo. Myślę, że już, mimo że kiedyś Muay Thai, to jednak bardziej w K1. No bo jeszcze na dzień dzisiejszy jakieś takie współprace, widzę, utrzymujesz, tak? Widzę, że często tam wrzucasz jakieś reklamy, załóżmy z Mastersa, tak coś? Dobra, macie współpracę? Tak, od w sumie roku mam współpracę z firmą Masters, która na marginesie była jedną z pierwszych, pierwszą taką firmą sprzętu do kickboksingu,

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.