Mentionsy Mentionsy
Misja specjalna
Misja specjalna

Naziści przed trybunałem. Jak doszło do Procesów Norymberskich?

23.11.2025 ·12 min 15 s

20 listopada 1945 roku w Norymberdze rozpoczyna się jeden z najsłynniejszych procesów w historii. Przed międzynarodowym trybunałem złożonym z sędziów z Wielkiej Brytanii, Francji, Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, stają byli nazistowscy dygnitarze. Na ławie oskarżonych zasiada 21 osób, w tym Hermann Göring, Albert Speer czy Joachim von Ribbentrop. Przez następne kilka miesięcy na sali rozpraw zostanie przesłuchanych wielu świadków a oskarżyciele zaprezentują dowody, ukazujące skalę zbrodni popełnionych przez nazistowskie Niemcy. Jak wyglądały przygotowania do procesu? Dlaczego zdecydowano, że odbędzie się on w Norymberdze? Jakie były kulisy politycznych sporów między aliantami? Odpowiedzi na te pytania poznacie w tym odcinku Misji specjalnej.

Aby zażegnać spory i ustalić wspólne stanowisko, w Londynie zostaje zorganizowane spotkanie przedstawicieli czterech krajów, które trwa od 26 czerwca do 8 sierpnia 1945 roku. Przedstawiciel delegacji Stanów Zjednoczonych Robert H. Jackson prezentuje stanowisko swojego kraju. Prezydent Truman uważa, że każdy ze zbrodniarzy powinien mieć prawo do uczciwego procesu, łącznie z prawem do obrony. Musimy też dokładnie ustalić, jakie zarzuty postawimy oskarżonym. Jednak ta sugestia początkowo nie zdobywa poparcia innych delegacji. Jona Nikit-Czenko, przedstawiciel ZSRR, odpowiada. Co my właściwie osiągniemy tym procesem? No przecież nie ma żadnych wątpliwości co do ich winy.

Dlaczego nie przeprowadzić szybkiej rozprawy bez bawienia się w te wszystkie formalności? Podobnego zdania są też Brytyjczycy oraz Francuzi, którzy pragną, by przebieg postępowania sądowego był bardziej zbliżony do ich systemów prawnych. Robert Jackson broni jednak swojego stanowiska. Chodzi o to, żeby ta rozprawa nie stała się jedynie pokazem siły, gdzie zwycięzcy osądzają zwyciężonych. Niech to będzie fundament przyszłego międzynarodowego prawa karnego. Ostatecznie po długich rozmowach delegacje osiągają kompromis i decydują się na przeprowadzenie procesu, którego zasady będą opierały się na modelu amerykańskim. Zostaje też sformułowany akt oskarżenia. Naziści mają być sądzeni za uczestnictwo w spisku w celu popełnienia zbrodni międzynarodowej, zbrodni przeciwko pokojowi, zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości.

Więźniowie są zdesperowani i w pełni świadomi, że już wkrótce będą musieli odpowiadać za popełnione zbrodnie. Wielu nie ma też wątpliwości, że najpewniej czeka ich wyrok śmierci. Istnieje więc realna szansa, że mogą próbować popełnić samobójstwo zanim jeszcze dojdzie do procesu. Choć Andrus stara się do tego nie dopuścić, 25 października do jego pokoju wpada żołnierz, który przekazuje mu wiadomość. Panie pułkowniku, Robert Ley powiesił się w celi. Andrus jest wściekły i zdaje sobie sprawę, że dotychczasowe środki bezpieczeństwa nie zdały egzaminu. Podejmuje decyzję o ich zaostrzeniu. Musimy wzmocnić środki bezpieczeństwa, aby to się nie powtórzyło. Więźniowie muszą być cały czas pilnowani i rewidowani za każdym razem, gdy wchodzą i wychodzą z celi.

Poza tym każdego dnia cela musi być dokładnie przeszukana. Więźniowie nie będą mogli mieć także przy sobie żadnych przedmiotów, którymi mogliby wyrządzić sobie jakąkolwiek krzywdę. 20 listopada 1945 roku wszystko jest gotowe. Z 24 osób 21 zasiada na ławie oskarżonych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym. Pozostali trzej nieobecni to Martin Bormann, sekretarz Hitlera, którego los nie był znany i jest sądzony zaocznie, przemysłowiec Gustav Krupp von Bohlen und Halbach, który nie stanął przed sądem ze względu na zły stan zdrowia, oraz Robert Lay, który powiesił się w celi przed procesem. Jednak proces staje się też jednym z pierwszych przejawów różnic, które dzielą aliantów.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.