Odcinek 124: "Smashing Machine" i "Po polowaniu"
W sto dwudziestym czwartym odcinku podcastu "Mam parę uwag" rozmawiamy o filmach "Smashing Machine" (2025, reż. Benny Safdie) i "Po polowaniu" (2025, reż. Luca Guadagnino). Jak broni się "Smashing Machine" na tle filmografii braci Safdie? Czy Dwayne "The Rock" Johnson zagrał tu najlepszą rolę w karierze? W jaki sposób Benny Safdie wykorzystuje konwencję sportowej biografii? Czy widzowska opinia o "Po polowaniu" będzie zależeć od wieku i poglądów danego widza? Co robi Luca Guadagnino, żeby wymknąć się z pułapki "kina przegadanego"? Na czym polega castingowy fortel obsadzenia takich aktorów jak Julia Roberts, Ayo Edebiri i Andrew Garfield? Rozmawiają Julia Taczanowska i Jakub Popielecki. Czasowe znaczniki:00:02:09 - "Smashing Machine" 00:31:33 - "Po polowaniu"
Bo za bardzo mówimy na poziomie ogólników. Jakby weszliśmy w środek dyskusji, to tylko gwoli ścisłości. Czyli tak, jeśli tego słuchacie, to na pewno widzieliście ten film, ale to się dzieje na uniwersytecie amerykańskim. Na Yale w ogóle. Mamy szanowaną panią profesor filozofii, Alma Inhoff, którą gra Julia Roberts. No i do niej przychodzi któregoś dnia jej studentka, pupilka, grana przez Ayo Edibiri, wspomniana Maggie. Znana z The Bear na przykład. Znana między innymi z The Bear. No i mówi, że ich wspólny kolega, wykładowca, grany przez Andrew Garfielda, Hank, tam nadłużył swojej władzy. No napadł na nią w sposób seksualny. Tak, po imprezie.
No i cały numer bierze się z tego, jak reaguje Alma na to, co mówi jej magi. Alma mówi tak... Ale co się wydarzyło dokładnie? Ale co ty tu gadasz? Ona nie mówi, co ty tu gadasz. Ona mówi, co dokładnie się wydarzyło, co mówisz, że się stało. I na to Magi mówi, czy ja muszę to mówić, czy to nie jest oczywiste. To po prostu mnie napadł. Ja się czułam napadnięta. Mówiłam mu, że tego nie chcę, a on nie przystawał. A Hank z kolei mówi nie, Magi popełniła plagiat i to jest próba odwrócenia uwagi jej. Tak, teraz się mści, bo ja to wykryłem, a ona z kolei, to ona mnie pocałowała. Rzeczywiście może nie powinienem iść do jej pokoju po imprezie, ale ja ją chciałem tak jakby sprowokować do przyznania się, że ona jakby zrobiła ten plagiat i ona mnie potem pocałowała, a potem właśnie jest taka sytuacja.
Dosłownie jest he said, she said. Dokładnie. I o tym to jest film. I to jest dokładnie o tym film. I obydwoje chcą, żeby Julia Roberts, czyli Alma, jakby stanęła po ich stronie i trzymała ich stronę. Natomiast Alma tutaj słusznie... próbuje się z tego wykręcić i mówi, że ona nic nie widziała. Więc ona może komuś uwierzyć na słowo i że ona wierzy Almie, że taka... Boże, ona wierzy magii, że się ta sytuacja wydarzyła, a nie Henkowi. No ale tak czy tak nie jest pewna niczego, no. I ona też sobie zdaje sprawę, potem się okazuje, że ona też podejrzewała Almę o magii. Jezu, mylą mi się te dwie panie.
magii o plagiat, plus miała jakąś relację z Henkiem, ewidentnie tam jest jakaś bardzo napięta sytuacja, plus jeszcze Alma ma jakąś swoją tajemnicę, o której się dowiadujemy dopiero na końcu filmu. I jest to taki film o tym, jak ludzie po prostu tracą kontrolę. Bo to jest tak ciekawe, jak mamy otwierającą scenę. Dobra, otwierająca scena to jest ta scena tego poranku, czy dnia Almy. Ale następna scena, scena imprezy, gdzie widzisz, że po prostu wszyscy są... Hank jest tutaj uwodzicielskim kulwykładowcą. Alma jest super elegancką panią wykwintną, wytworną w pięknym domu.
Ja wiem, tak. To jest ciekawe i to jest znamienne. Mi zajęło chwilę zrozumienie, kto jest z kim. Kto jest parą z kim. Tak, bo Hank i Alma siedzą bardzo blisko siebie. taką ewidentnie zażyłą, spoufałą relację, że sobie myślałem, a może oni są parą, bo z kolei mąż Almy, którego gra Michael Stuhlbarg, Frederick, on siedzi na zupełnie innej kanapie. Z zupełnie kimś innym. Z zupełnie kimś innym. I sobie myślałeś, aha, to to jest jakaś inna para. Ale to kim jest ta magia w takim razie dla nich? Jakby to celowo też pokazuje, jak w tym świecie oni jakby zacierają te granice, a potem... A potem mają problem. Tak, dokładnie, bo potem się okazuje, że każdy z bohaterów wie coś więcej niż mu się wydaje. Znaczy, jest coś więcej, głębiej, są głębsze jakieś różne tajemnice, to jest raz, a dwa, że ta kontrola i ten świat, ten kontrolowany świat, ten ładny, uładzony świat, który jest taki na powierzchni, jakby oni zaczynają jakby tracić się, bo każdy z nich też ma jakby swój interes, żeby...
Żeby druga osoba może niekoniecznie miała rację, bądź nie miała racji, prawda? Że na przykład Alma, mimo że się przyjaźni z Hankiem, albo ma romans z nim i tak dalej, chcą dostać ten sam etat, prawda? Na uniwersytecie, czy ciepłą posadkę. Tak, zresztą paraz, że wszyscy się lubią, są przyjaciółmi i się wspierają, ale zarazem ze sobą rywalizują. To jest też trochę paradoks po prostu uniwersytetu, takiej sytuacji, gdzie oni są swoimi kolegami, ale też rywalami poniekąd. No też nieprzypadkowo ten film się otwiera tą sekwencją, taką powiedziałaś ją, sekwencja dnia, gdzie jest to tykanie zegara, który pokazuje ci taki właśnie uporządkowany świat, gdzie wszystko jest zapięte pod szyję, wszystko jest pod kontrolą, wszystko się trzyma, wszystko jest według zasad i tak dalej.
Tutaj był romans, że Fredryk też ma rację, czyli mąż, że coś ewidentnie jest między Frankiem a Almą. Tak, wszystko to jest prawdą. To też jest fajny tutaj mechanizm, To Gosia Steciak to dobrze nazwała. Taki mechanizm, który polega na tym, że to nie jest tak, że ty kogoś lubisz, ale lubisz to, że ten ktoś lubi ciebie. I to jest na przykład w relacji Almy z Magi, nie? Że ona się dobrze czuje, będąc mentorką dla kogoś. Że ktoś ją podziwia. Że ktoś ją podziwia. Bo nawet jeżeli zobaczysz, że Magi czasami nosi te same ubrania, czy ten sam styl, no jak właśnie jest konfrontacja już pod koniec filmu, to one są praktycznie tak samo ubrane. To też fajnie są mylone te tropy w takim sensie, że kiedy wydaje ci się, że coś jest oczywiste, to jakby to jest dorzucony taki element, który komplikuje sytuację.
Na przykład to, że Magi, mimo że jest czarną studentką, co od razu uruchamia pewne jakby szufladki interpretacyjne i ustawia ją na hierarchii bytów uniwersyteckich. Potem się okazuje, że ona jest córką jakichś milionerów, nie? Więc to też trochę... To też trochę jakby przesuwa tę hierarchię ciężkości. Kto tu tak naprawdę dysponuje władzą? Bo z jednej strony Alma jest profesorką, jest starsza, jakby to ona jest na wyższym szkle, ale z drugiej strony mag jest córką bogatych, wpływowych ludzi. Jak to się mówi? Nie akcjonariuszy, tylko... Rodzice dają pieniądze w uczelni, więc w pewnym sensie Magi też ma przewagę. Tak, to znaczy Magi może zadzwonić do taty, tata może zadzwonić do rektora i rektor może zwolnić Almę.
Bo tak, to ona jest bardzo taka... Dużo niebieskiego, granatu tam jest. To wszystko jest takie zimne, chłodne i z dystansem, tak bym powiedziała. I to jest też potrzebne, wydaje mi się, w sensie te takie sygnały niewerbalne. Bo wydaje mi się, że czasem wciąż przez ten taki dyskursywny ton, że niektóre konteksty mogą umknąć niektórym widzom. Nie wiem, czy rozumiesz, o co chodzi w scenie z piosenką The Smiths? jest taka scena, że Alma i Chloe Sevigny siedzą i nagle leci piosenka The Smiths i Chloe Sevigny się mówi, o, kto to puścił? No tak, że dzieciaki pamiętają. Nawet nie chodzi o to, że pamiętają, chodzi o to, że Morrisey, wokalista Smiths, który w latach osiemdziesiątych był takim jakby prekursorem walkizmu, tak to nazwijmy, w międzyczasie zrobił woltę światopoglądową i dzisiaj jest uznawany za konserwatywnego dziada, więc dzisiaj młodzież by raczej nie puściła The Smiths.
Co więcej, kończy się piosenkę The Smiths i puszka na piosenkę Morriseya solo. Aha. Czyli jakby jeśli chodzi o tę hierarchię światopoglądową, to gorzej, nie? Gorzej, tak. I Chloe Seymour-Winniem mówi, o, teraz to dopiero puścili, nie? I wydaje mi się, że to jest coś, co może umknąć, nie? Dlatego może są potrzebne... A mi to na przykład umknęło, bo ja nie znam tej... No właśnie. A ja bym się, ła, dobrze, dobrze, rozumiesz. Bo to też fajnie pokazuje to starcie, bo wydaje mi się, że te racje są z grubsza wyważone. Wyważone w takim sensie, że jedni i drudzy są trochę upupieni i jedni i drudzy mają dobre argumenty. Tak mi się wydaje przeciwko sobie. Jedni i drudzy mówią młodzi i starzy. Tak, tylko że starych masz więcej i starzy mają więcej czasu, żeby je wygłaszać. Dlatego mnie to... Bo jest tylko jedna scena, gdzie Ayo Edibiri jest bez Almy.
Ta scena z jej partnerką, czy osobą partnerską, żeby nie być Almą. I to jest jedna, jedyna taka scena, tak mi się wydaje. Co to jest celowo? Celowo wydaje mi się, że nie mamy dostępu do tego, co mówi magia, żeby nakręcić te spirale niepewności i tego konfliktu. Gdybyśmy wiedzieli jasno, co kto myśli i kim kto jest, to by nie było tego filmu. No tak. To co ty mówiłeś o piosence The Smith, prawda, że można przegapić. Te konteksty filozoficzne bardzo często nam też podpowiadają jakby o czym jest ten film i na co mamy zwrócić uwagę. Na przykład wtedy mówiłeś o tej scenie, gdzie Alma krzyczy na studentkę, że jest tam postać niewidomego poety, który jest niewidomy i z other używany, ale ponieważ nie widzi, ma dostęp do innych spraw.
I że ta studentka nie rozumie, dlaczego ten ktoś jest uważany za gorszego, czy że ona nie rozumie w ogóle tej koncepcji. o której mówi Alma. I mi się wydaje, że to też jest tak jakby ciekawe naświetlenie tego problemu, że jakby język się zmienia też, że mówienie o różnych rzeczach... Tak, bo to chodzi o słowo ader, że słowo ader w czasach Homera nie było tak naładowane tematycznie jak teraz. Teraz słowo ader jakby nie da się użyć w niewinny sposób tego słowa, słowa inny, które jest bardzo silnie obudowane kontekstami. I tutaj to jest jakby też naświetlone, że jakby to starsze pokolenie i młode pokolenie jakby traci między sobą kontakt, że jest ta zmiana. Nie wiem, bo też sobie tak myślę, że dlatego też byłam tak wkurzona na początku za pierwszym razem, że na przykład jest ta scena, gdzie...
jakby po cichu, mimochodem akceptują cały szereg systemowych wykluczeń. I też nawet ta scena kłótni od tego innego u Homera, bo to są też dwie rzeczy. Jedna to jest argumentacja i to, o czym mówimy, a z drugiej strony to jest relacja. To, że nawet jeśli Alma ma rację w tej scenie, to jednak krzyczy i zarządza tym swoim biczem władzy, bo sobie może, bo jest panią profesor. Chociaż jakbym miał się przyczepić do scenariuszowych zabiegów w tym filmie, to ja mam trochę problem z tym motywem choroby, który jest taki nachalnie, zbyt nachalnie metaforyczny, tak mi się wydaje. Jak na film, który ma opowiadać o ambiwalencjach i niedopowiedzeniach, to to jest, wiesz, ona jest wewnętrznie zepsuta, bo jest chora.
Rozumiesz, że to było takie już dobra, musieli pokazać, że ona też traci wszystko, prawda? No i dobra, no to traci coś przez swoją głupotę. Nie wiem, byłoby fajniej coś innego jakby wymyśleć tutaj. To jest to, co mi się nie podobało. Ale ta choroba... Okej, no... Chociaż jest to trochę nudne. Natomiast jest to trochę też film o tym, jak wiele człowiek jest w stanie zrobić, żeby nie uświadomić sobie, że ma jakiś problem. Więc w tym sensie można jakoś ocalić ten wątek. Bo to jest cała historia relacji Julie Roberts ze Stuhlbarkiem w tym filmie. W sensie Almy z jej mężem, który jest jedną z najciekawszych postaci w tym filmie moim zdaniem. W ogóle ciekawe wybory aktorskie on dokonuje w tej roli.
Taki jest barokowy. Właśnie to jest super ciekawe, bo on ma taką ekstrawagancką personę, ale to jest tylko po to, żeby zamaskować dramat tego, że on cierpi w tym małżeństwie, że on jest jakby zepchnięty na boczny tor, że jego miłość do Almy jest nieodwzajemniona. Więc to jest ciekawe też, że on jest psychiatrą na przykład, więc on jakby... To jest też o tym film, nie? Lekarzu wylekł się sam. O tym, że lekarz czasem też jakby popełnia błędy, mimo... Możesz być jak najlepiej świadoma wszelkich uwarunkowań, okoliczności i tak dalej. Tak samo jest zresztą z pracownikami uniwersytetu, którzy na co dzień przepracowują tematy socjomoralno-filozoficzne, etyczne, a sami jakby potem popełniają te błędy.
No i tak samo, jak mówił właśnie i o Magii, i o Hanku, i o Almie. A na imię danej jej Malma, taka była reklama. Sofia Loren reklamowała makaron. Okej, Almie. No i jeszcze jest ta historia Almy. Tak. Która też jest o tym. No nie, no to jest właściwie podsumowanie całego filmu. To jest w ogóle bardzo ważna scena, prawda? Że ona w końcu jakby się upada pod ciężarem swojej właśnie choroby, ale swoich właśnie też nieuświadomionych tam problemów, do których się nie chce przyznać. No i wyznaje swoją największą... winę, czy swój największy ciężar, swój największy sekret, prawda?
to, co on robi, jest absolutnie niewybaczalne, ale że on myśli, tak mi się wydaje, że ona go oskarża o gwałt. W sensie, że Magi go oskarża o gwałt, a być może on po prostu ją tam, wiesz, tak jak tutaj z Almą, ją po prostu tam... przycisnął do ściany i tak dalej, i tak dalej, co dla Magi było już jakby absolutnie przekroczeniem wszystkich granic, bo to jest przekroczenie wszystkich granic, ale dla niego nie. I on sobie myślał, że przecież nic nie zrobiłem, dlaczego ona mi rujnuje ten, przecież tylko żeśmy się pocałowali, prawda? Więc tutaj jest jeszcze ten element starcia jakby pokoloniewego. Bo prawda Alma, która też jest jakby zupełnie inaczej do tego podchodzi do tej sceny, w sensie, że wyrzuca go oczywiście i tak dalej, ale tak jakby była mniej tym przejęta tą sytuacją, wiesz.
I po prostu dałam się złapać na to, dlaczego moim zdaniem się ten film nie podoba ludziom. Bo też jasne, że gadanina ma swoje tam już lata, ale z drugiej strony, jak się obejrzy jego serial, We Are Who We Are. We Are Who We Are, tak. No to widzisz, że on jakby ma w sobie dużo żykliwości i zrozumienia dla młodszego pokolenia, więc to nie jest tak, że on jest dziaderem, który mówi, co tam ci te snowflake'i wymyśliły, jakieś mitu. To zupełnie nie jest taki film. A może, ale też z drugiej strony mam taki margines wątpliwości, a może ja po prostu bym nie chciał, żeby to był taki film. Może to jest taki film, ale mam te klapki na oczach, wiesz, jak Michael Sturbarg i Alma. Nigdy nie wiesz. Nie, wydaje mi się, że to jest film, który sprowokuje na pewno dużo dyskusji, więc to jest przynajmniej, to jest ciekawe, bo jeżeli można o jakimś filmie dużo gadać po filmie, to znaczy, że jakąś ma wartość, więc nawet jeżeli wkurza ludzi niektórych, to może też się warto zastanowić, co cię naprawdę wkurza w tym filmie.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W sto dwudziestym czwartym odcinku podcastu "Mam parę uwag" rozmawiamy o filmach "Smashing Machine" (2025, reż. Benny Safdie) i "Po polowaniu" (2025, reż. Luca Guadagnino). Jak broni się "Smashing Machine" na tle filmografii braci Safdie? Czy Dwayne "The Rock" Johnson zagrał tu najlepszą rolę w karierze? W jaki sposób Benny Safdie wykorzystuje konwencję sportowej biografii? Czy widzowska opinia o "Po polowaniu" będzie zależeć od wieku i poglądów danego widza? Co robi Luca Guadagnino, żeby wymknąć się z pułapki "kina przegadanego"? Na czym polega castingowy fortel obsadzenia takich aktorów jak Julia Roberts, Ayo Edebiri i Andrew Garfield? Rozmawiają Julia Taczanowska i Jakub Popielecki.
Czasowe znaczniki:
- "Smashing Machine"
- "Po polowaniu"