Mentionsy Mentionsy
MUZYCZNE PODRÓŻE PRZEZ ŚWIAT
MUZYCZNE PODRÓŻE PRZEZ ŚWIAT

Benin - kolebka voodoo. Kamerun i jego leśni mieszkańcy

28.03.2026 ·45 min 34 s

Kult voodoo kojarzy się głównie z Karaibami i Hollywood, ale jego kolebką jest Afryka Zachodnia. Do Nowego Świata dotarł wraz z wywiezionymi Afrykańczykami. Naszym celem był Benin, który jest  jedynym krajem na świecie oficjalnie uznającym voodoo jako religię państwową, gdzie religia ta praktykowana jest do dziś w swojej autentycznej formie. Uczestniczyliśmy w uroczystościach największego święta voodoo, które corocznie odbywa się w Quidah. To właśnie tutaj niewolnicy żegnali Afrykę maszerując słynną Drogą Niewolników. Zajrzeliśmy do Świątyni Pytonów i Świętego Lasu. Byliśmy w pływającej wiosce Ganvie na jeziorze Nokoue i w majestatycznych pałacach królów Dahomeju w Abomey. W drugiej części programu wyruszyliśmy do Kamerunu w środkowej Afryce, próbując poznać styl życia i zwyczaje małych ludzi wielkiego lasu, koczowniczego plemienia Baka. Gościem Jerzego Jopa była Anita Pogorzelska, laureatka nagrody Wiecznie Młodzi przyznawanej podróżnikom  przez kapitułę Kolosów.

Na ulicach, no wszędzie widać rzeczywiście obrzędy voodoo. Ale tego się można spodziewać. Tymczasem jeżdżąc po Beninie i Potogą, my co chwilę natrafialiśmy na takie lokalne obrzędy, a to na inicjacje jakiejś kapłanki. Nie mielibyśmy szans, ja i moje przyjaciółki, z którymi podróżuję, nie mielibyśmy szans na to, żeby uczestniczyć w tych uroczystościach, gdyby nie obecność naszego znajomego, Jonasa Beninczyka, z którym podróżowałyśmy. On nam bardzo to ułatwił. On przede wszystkim wiedział do kogo ma podejść, ile ma zapłacić, no bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. I dzięki temu my mogłyśmy uczestniczyć w tych obrzędach.

Same z siebie nie miałybyśmy na to najmniejszych szans. Poza tym bardzo często tam na wsiach oni nie mówią po francusku, ponieważ jest to obowiązujący język w Beninie. Jest to była kolonia francuska. Często ci ludzie mówią po prostu w narzeczach. Albo po benijsku. Więc obecność naszego Jonasa bardzo nam w tym pomagała. I rzeczywiście są to absolutnie niezwykłe obrzędy. I widać je na każdym kroku. Czyli to voodoo towarzyszy im na co dzień. Zresztą ołtarze voodoo są też widoczne co krok i co chwila. I są czasami tak zaskakujące, że o wszystko byśmy powiedzieli o tym czymś, co właśnie widzimy. Tylko nie to, że to jest ołtarz voodoo, albo że to jest w ogóle voodoo. A jak wygląda święty las wyznawców voodoo? Nijak. To jest po prostu teren lekko zalesiony, znaczy zadrzewiony, no bo to nie jest taki nasz las, prawda?

Oni są ubaka, oni też swojej tożsamości bardzo pilnują. Pilnują, jeśli są trzeźwi. Bo jest to bardzo złożona historia, jeśli chodzi przynajmniej o Kamerun. Nie wiem, jak to wygląda w innych państwach. Tak jak pan powiedział, ogromna różnorodność, jeśli chodzi o plemiona. O mniejszości i o społeczności. Zdecydowanie największą grupę stanowią Bantu. Bantu, wysocy, rośli. Trochę mnie nawet zaskoczyło to, że tak bardzo różnią się wyglądem od na przykład Beninczyków, którzy są, powiedziałabym, normalnej postury. Raczej bardziej niscy niż wysocy i tacy jak my, trochę jak Polacy. A Bantu to są naprawdę rośli, ptacy potężni, faceci, potężne kobiety.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.