Benin - kolebka voodoo. Kamerun i jego leśni mieszkańcy
Kult voodoo kojarzy się głównie z Karaibami i Hollywood, ale jego kolebką jest Afryka Zachodnia. Do Nowego Świata dotarł wraz z wywiezionymi Afrykańczykami. Naszym celem był Benin, który jest jedynym krajem na świecie oficjalnie uznającym voodoo jako religię państwową, gdzie religia ta praktykowana jest do dziś w swojej autentycznej formie. Uczestniczyliśmy w uroczystościach największego święta voodoo, które corocznie odbywa się w Quidah. To właśnie tutaj niewolnicy żegnali Afrykę maszerując słynną Drogą Niewolników. Zajrzeliśmy do Świątyni Pytonów i Świętego Lasu. Byliśmy w pływającej wiosce Ganvie na jeziorze Nokoue i w majestatycznych pałacach królów Dahomeju w Abomey. W drugiej części programu wyruszyliśmy do Kamerunu w środkowej Afryce, próbując poznać styl życia i zwyczaje małych ludzi wielkiego lasu, koczowniczego plemienia Baka. Gościem Jerzego Jopa była Anita Pogorzelska, laureatka nagrody Wiecznie Młodzi przyznawanej podróżnikom przez kapitułę Kolosów.
Jest to jednak Afryka. I tam jest kilka miejsc, które są święte i które się czymś wyróżniają. Jakieś rzeźby? Oni sobie wymyślili, że to jest święte miejsce. Tak, są tam rzeźby, które przedstawiają bogów voodoo. Każda z tych rzeźb ma odpowiednika w naszych świętych. Jest święty Piotr, są różnie inni święci, nie pamiętam teraz nazw, bo one są dosyć skomplikowane, ale tak, jak się wchodzi do świętego lasu, to tam najpierw właśnie są te rzeźby. Jest tam także święte drzewo, do którego wszyscy przychodzą i się modlą, zawsze składają jakąś ofiarę, głównie pieniężną. Droga niewolników. Wspomnieliśmy o niej dzisiaj. Niewolnicy byli nią prowadzeni od targu do statków. Królestwo Dahomey, przypomnijmy, prosperowało dzięki handlowi niewolnikami z Europejczykami.
Także do punktu docelowego docierało niewielu tych nieszczęśników. Przypomnijmy, królestwo Dahomey powstało w XVII wieku i przez ponad dwa stulecia było jednym z najpotężniejszych państw Afryki Zachodniej. Stolica w Abomey była siedzibą dwunastu kolejnych królów, z których każdy budował własny pałac. Zostały one wpisane na listę UNESCO i możemy je zobaczyć w Abomey. Widziała pani? Tak. Dalekie jest to od naszego wyobrażenia o pałacach. Zresztą do dziś są królowie określonych regionów. Oni tam sobie żyją. I rzeczywiście można czasami odwiedzić taki pałac, salę tronową, która jest niewielka. Jakieś 30 metrów kwadratowych może mieć. Do dziś można tam spotkać króla.
Nie każdemu się to udaje. My nie miałyśmy takiego szczęścia, ale byłyśmy w sali tronowej i mogłyśmy ją odwiedzić. Mogłyśmy nawet usiąść na tronie. No jakby nie ma tam specjalnie tabu. Oczywiście są portrety poprzednich królów. W 1892 roku królestwo Dahomey zostało podbite przez Francję i włączone do francuskiej kolonii, kończąc erę niezależnego Dahomey. Benin uzyskał niepodległość w 1960 roku. Jest trzy razy mniejsze od Polski, miejsce pomijane przez masową turystykę, a szkoda, bo mamy tu i różnorodne krajobrazy i ciekawą kulturę. Stolicą jest Porto Novo, pełne kolonialnej architektury. Podobała się pani ta stolica?
Porto Nowo byliśmy przez chwilę. Ja omijam miasta. Oczywiście zawsze trzeba je zobaczyć, ale jakby nie było to dla mnie najistotniejsze. No jest też Centrum Administracyjne i Gospodarcze Beninu. Znajduje się w Kotonu, największym mieście kraju, ale warto odwiedzić wioskę Gąwie i tam pani na pewno była. Oczywiście. To jest wioska w ogóle dosyć istotna dla okresu niewolnictwa. Dlatego, bo część niewolników uciekała przed Portugalczykami oraz przed plemieniem, które pomagało. Takim plemieniem, którego członkowie mężczyźni pomagali Portugalczykom wyłapywać niewolników. Ta grupa mieszkańców Dahomey'u Później Beninu. Skryła się, schowała się na wyspach leżących na jeziorze i nazwała to miejsce Ganvie, czyli Zwyciężymy.
Myślę, że nasi słuchacze... O ile my gorsi my jesteśmy. Myślę, że nasi słuchacze słyszeli o Amazonkach Dahomey, wyszkolonych wojowniczkach. Proszę kilka słów o nich powiedzieć. W tej chwili właściwie nie widzi się Amazonek Dahomey i jest to jedynie przeszłość. Ja w każdym razie nie spotkałam się z żadną z Amazonek. Ale kobiety jako takie mają tam zdecydowanie duże znaczenie. Dowodem na to jest to, że często są one właśnie kapłankami voodoo. Ale jeśli chodzi o amazonki, to niestety ze mną pan o tym nie porozmawia, bo nie spotkałam się z żadną. I moja wiedza jest taka, że oni tam w tej chwili już nie mają amazonek. A była pani nad wodospadami Tanugu? Nie, nie byliśmy w tamtym miejscu, ponieważ miałyśmy na to zbyt mało czasu i koncentrowałyśmy się przede wszystkim na przemieszczaniu się po wioskach i odwiedzaniu wiosek, żeby zobaczyć jak żyją ludzie.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.