Mentionsy Mentionsy
MÓWI SIĘ
MÓWI SIĘ

ASIA czyli MOŻLIW W LESIE

16.09.2025 ·1 godz 3 min

Las. Ale to byłby temat. Zawsze nas ciągnęło do lasu. Teraz jesteśmy. Mówi się w lesie. Dęby, igliwie, dzięcioły i Asia. Niedaleko kanał Łasica i Palmiry. To tu się byczkuje. Samotne szymonowe tematy. Szymona radość w dostawczaku. Jak fajnie jest dostarczać. Szymon jako IDIOTOS w GRECJI. Serio, taki tekst w obliczu Zeusa? Co to są korpodupki. Asia!! Możliw do mnie przyszedł….

Liczymy na to, że odezwie się jakiś głuszec, że odezwie się też słowik, odezwie się też dzięcio, ale po prostu... chciałem nagrać taki odcinek, w którym ja opowiem, ponieważ są tematy i to jest właśnie historia, której mi chyba najbardziej brakuje. Boże, w ogóle to właśnie już taki tekst, historia, której na wadzie mi brakuje. Ja właśnie z tym językiem polskim jestem trochę na bakier. Andrus by na pewno to jakoś ładniej powiedział, a wiemy, że tutaj ja z jakimś takim kompleksem tego Artura i tego składania słowa, no nie można powiedzieć, że to jest historia, której mi brakuje. Może jest coś, czego mi brakuje, to to, że właściwie z każdym tematem przyszedłem do Aśki, czy do Ciebie, Asiu, jak to właśnie teraz powiedzieć, wierząc, że gdzieś tutaj, prawda, w przestrzeni jesteś i w tych mchach

Słuchajcie, no do czego dochodzi? Do takiej jakby komitywy drogowej, że ja jadę tym dostawczakiem. Jadę tym dostawczakiem i macham do innych dostawczakowców, czyli my dostawczakowcy trzymamy się razem. Ja tam do niego, hej, hej, ty dostawczaku, na innej wysokości w ogóle jestem, ten do mnie odmacha, też myśli sobie, że to on, to on, człowiek dostawczaka. Machamy do siebie, trzymamy stamy, jesteśmy po prostu jakby, kurczę, takim zapanbratem dostawczakowym. Gdzieś nam niesie ten dostawczak i od razu, słuchajcie, pomyślałem, Boże, ale patrzcie, zobaczcie, było... Jednej rzeczy, czego mi, słuchajcie, brakowało, to ale co ja dostarczam? Bo teraz uwaga, to jest właśnie clue bycia dostawczakowcem, czyli człowiekiem ciężkiej pracy, człowiekiem po prostu trudu, człowiekiem po prostu spoconych łapek, naoliwionych łapek, niedomytych łapek.

Co tam się stało? No naprawdę, no nie wyjedziemy, to najgorsze, co może, przecież to moja kobieta, ona powiedziała, Szymon, co tam się dzieje? Walcz z nim, będę wam zakundowała, na pewno go pokonasz, tak powinno być. A ona mówi, słuchajcie, i poszła. I teraz uwierzcie mi, to jest coś takiego, Aśka byś padła. Ona poszła. I po prostu za tą budką, gdzie siedział ten Dionizos, ten Hephaistos, po prostu była normalna kasa, w której można było zapłacić kartą. I ona nawet z nim nie rozmawiając zapłaciła. I szlaban się podniósł i wyjechaliśmy. Słuchajcie... Boże...

Pasujemy, bo właśnie przed chwilą właśnie chciałeś mordować faceta, to wystarczyło po prostu w ogóle pójść i zapłacić w kasie. I tak jechałem, jeszcze pamiętam, i tak jakaś taka męskość we mnie poburkiwała. Jechałem tym autem i tak ze mnie schodziło i tak. No ale... No ale wiesz, jednak naprawdę przyjeżdżał tu turyści z całego świata. On tak nie może i ta moja żona, która tak jechała. Boże święte, pomyślałem, Jezus Maria, tak z jej perspektywy, to czy ona się będzie w ogóle jeszcze przez tydzień gdzieś tam ze mną całować. Potem się całowała, ale jednak ten taki miał moment. daj spokój, no wiesz, chłopak zdenerwowany, cały dzień siedzi, no pewnie gorąco, coś nie dosłyszał, ty coś może też, już w ogóle też uwaga w tym słowie, ty coś może też i ona wie, że ja coś też, bo ja chyba, że tak przyznam szczerze, że się trochę wznieciłem tak za bardzo i tam było coś w tym, ty coś może też, no we mnie jest, no znaczy w ogóle tak, słuchajcie, jak tak sobie myślę,

To jest coś strasznego. Naprawdę, jaki człowiek jest głupi, że ja myślę sobie, że jak mi schudnie łapka, to jakoś muszę teraz, jak ja teraz schudnę, to jest jakby mi łapka schudła, to ja jakby dochudnę do tej bransoletki możliwowej i wtedy ją będę mógł założyć. I słuchajcie, ja się z tym nosiłem, że Jak ja to założę? Którędy? No wiadomo, że nie, bo tu ciało z tej strony chude, a tu od nogi nie założę, więc jak? Myślę, że może odciąć, może operacja, może potem przyszyć i wtedy to może, i słuchajcie, idę z tym do żony, mówię, patrz Magda, kurczę, wysłała dziewczyna, taki piękny możliw, ja go chcę nosić, ale to jest nie na moją rękę, nie pasuje, to trzeba jakoś wymienić. A ona mówi, Boże Święty, Szymon, serio?

A ja właśnie tak od razu myślał sobie, że fajnie być w partyzance, ale co z kleszczami jednak. I tak, że tu dzielny, tu dzielny. I tak sobie pomyślałem, że dzielny oddział i że w ogóle to czy z ruskimi jakieś boję i w ogóle pokonuję tych ruskich, ale że też trochę się boi kleszcze. Panowie, panowie, ale idziemy walczyć, ale jednak dajcie ofa albo na przykład mugę, bo jednak trzeba mieć na kleszcze, żeby ten, bo jednak bolerioza, ale gdzie nagle bolerioza, a tutaj są ważniejsze rzeczy, bo drony latają. Ale tak sobie Aśkę bym wyobraził w takim oddziale miejskim. Bardziej. Jednak ona taka... Myślę sobie, że też byś śpiewała jakieś jakieś pieśni, byś śpiewała pewnie takie dostarczające jakby po prostu uśmiechu, radości. Taką... Tak sobie wyobraziłbym Ciebie jako taką... Jezu Bóg, żeby też nie było tak, jak Marilyn Monroe pojechała do żołnierzy i śpiewała Happy Birthday czy coś takiego. Jednak bardziej tak erotyką próbująca ich wzniecić, ich morale.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.