ASIA czyli MOŻLIW W LESIE
Las. Ale to byłby temat. Zawsze nas ciągnęło do lasu. Teraz jesteśmy. Mówi się w lesie. Dęby, igliwie, dzięcioły i Asia. Niedaleko kanał Łasica i Palmiry. To tu się byczkuje. Samotne szymonowe tematy. Szymona radość w dostawczaku. Jak fajnie jest dostarczać. Szymon jako IDIOTOS w GRECJI. Serio, taki tekst w obliczu Zeusa? Co to są korpodupki. Asia!! Możliw do mnie przyszedł….
Natomiast no, coś mnie ciągnęło do tego lasu, ponieważ jak wiecie, ci, którzy słuchali, mówi się, mówią doskonale, że z Aśką obiecaliśmy sobie odcinek leśny. To znaczy ja wiem, że Aśki gdzieś tam do lasu nie ciągnęło. Ona jakoś tak... Ta Aśka nasza kochana jakąś tam skautką tak w głębi nie była. No to trzeba sobie jasno powiedzieć, że nosiła plecaczek i miała ten plecaczek, no ale ten taki plecaczek był bardziej na telefonik, na... na śminkę, chociaż jej nigdy nie używała, na jakieś tam taką torebenię z kosmetykami, notatki. Nawet czasami podśmiewałem się z tego jej plecaczka.
Ona też brała udział w tych śmiechach, że to dziwnie z tyłu wygląda Aśka i taki mały plecaczek, jakby nosiła troszkę portmonetkę na... na... na jakichś takich lejcach na ramiączkach i że to naprawdę dziwnie wygląda. Więc, no, harceskości w Aśce nie było, co też, jak wiecie, powiedzieli, potwierdzili chłopcy z hrabi, którzy, no, dali pełną informację na temat Aśki, że nawet jak występowała, nie wiem, pół kilometra od domu, no, to musiała podjechać autkiem. Więc, no, piechór, z niej chociaż, przeszła setki tysięcy kilometrów na szlakach scenicznych, to jednak taki w przestrzeni leśnej, miejskiej piechórek z tej Aśki to nie był.
ale ja ją wybrałem wobec tego, znaczy jakby, że spakowałem ją do plecaczka pamięci i jesteśmy teraz właśnie w lesie, ponieważ ten odcinek wielokrotnie był obiecywany, jednocześnie wiedziałem, że Aśka się do tego nie pali, no to teraz Asia nie ma wyjścia, jest z nami w lesie. Tak jak już powiedziałem, słuchajcie, bo tak, sytuacja jest malownicza, jestem na górce. Tam, gdzie jest daleko droga na Gdańsk, są palmiry, w których beczkuję i w których biegam z kolegami, nawet będę biegał jutro. Paweł krąży i robi mi zdjęcia z daleka. Jest tu jakiś taki jakby wał, nie wiem, kurhan, jakieś słowiańskie, nie wiem, może jakiś tu był gród słowiański.
Wyobrażam sobie, gdyby tu była Asia, gdybyś tu była, Asiu, ze mną, no to pewnie byśmy tutaj na ten temat dużo pożartowali jakichś takich słowiańskich żartów, już sobie wyobrażam osadniczych. Tutaj bym na pewno powiedział, że... gdybym był piastem, to bym tutaj, prawda, był kołodziejem i szukałbym tego koła i tu bym piastował jakieś wyższe funkcje, bo to tak trochę wygląda, jakieś takie podniesienie, czuję się trochę tutaj taki jakby, trochę jakiś taki król pusy, no tak, no stąd Aśka to jakby, no, akceptowała to moje byczkowanie, lubiła relacje z byczkowania, ale sama w sobie gdzieś tam niespecjalnie byczkowała. Więc zaniosła mnie tutaj, do tego lasu. Oczywiście całe tu były przygotowania. Od razu chcę powiedzieć, że mikrofon ma być taki kierunkowy, a drugi jakiś taki ogólny, który też ma nagrać przyrodę, no bo siłą rzeczy ona jest tutaj istotnym czynnikiem, ma nam jakoś tam, nie wiem, odpowiadać.
Liczymy na to, że odezwie się jakiś głuszec, że odezwie się też słowik, odezwie się też dzięcio, ale po prostu... chciałem nagrać taki odcinek, w którym ja opowiem, ponieważ są tematy i to jest właśnie historia, której mi chyba najbardziej brakuje. Boże, w ogóle to właśnie już taki tekst, historia, której na wadzie mi brakuje. Ja właśnie z tym językiem polskim jestem trochę na bakier. Andrus by na pewno to jakoś ładniej powiedział, a wiemy, że tutaj ja z jakimś takim kompleksem tego Artura i tego składania słowa, no nie można powiedzieć, że to jest historia, której mi brakuje. Może jest coś, czego mi brakuje, to to, że właściwie z każdym tematem przyszedłem do Aśki, czy do Ciebie, Asiu, jak to właśnie teraz powiedzieć, wierząc, że gdzieś tutaj, prawda, w przestrzeni jesteś i w tych mchach
Nawet wziąłem taki obrazek tutaj, Mówi się, który dostaliśmy od naszej słuchaczki w Zabrzu. On tam sobie gdzieś na dębie w ogóle, Aśka, wyobraź sobie kursy na dębie. Normalnie jest na tym dębie, które to właśnie, wiem, że żołędziami rzucasz w nas i dajesz sygnały, że gdzieś jesteś. I właściwie z każdym tematem, jak wysłatałem do Ciebie, z każdym tematem i teraz jakby jest taka sytuacja, że ponieważ postanowiłaś gdzie indziej występować, nie wiem jak to w ogóle powiedzieć, to ja się duszę tymi tematami. Znaczy jest ich taki nadmiar, I tak dużo, że teraz tak.
Oczywiście żonę gdzieś tam zamęczę, jednym, dwoma, ale nie to, żebym nie miał jakby odpowiedzi, ale to nie jest ta sama sytuacja. To znaczy, prawda jest taka, że Magda, właściwie teraz skrada się Paweł, robi zdjęcia z patyczkami, żebyście nie obawiali się, że to nadchodzi, po prostu dzik Paweł się skrada po skautowemu. robi zdjęcia z boku dokumentujące ten odcinek The Forest, że tak powiem epizod, jakbyśmy byli międzynarodowym podcastem, ale podcast leśny. Natomiast rzeczywiście jest taka sytuacja, że ja tam trochę podmęczę moją żonę jakimiś tematami, ale to umówmy się... Tak, pierwsza sprawa. Ona kocha mnie, ale trochę inaczej niż Aśka. Więc już jakby też następuje trochę to jakby zmęczenie materiału.
Więc moja żona mi powiedziała, słuchaj, weź po prostu idź się wygadaj do lasu i powiedz wszystko to, co masz do powiedzenia. A tyle jest rzeczy, Aśka, które by się nadawały na, że tak powiem, odcinek, ale tyle, że mi te tematy, wiesz, bokami wypływają. Jeden już się znalazł w zwierciadle, do którego napisałem Ale no ja się duszę tymi tematami. No oczywiście psycholog pani wysłucha, ponieważ zacząłem do niej chodzić od tych dwóch miesięcy, żeby mi pomogła trochę, jak sobie poradzić bez ciebie. Oczywiście ja sam sobie z tym jako tako próbuję poradzić, ale też pomyślałem sobie, że niech mnie pani psycholog zobaczy.
po paru latach, co u mnie bangla, co nie bangla. I nawet ona też powiedziała, panie Szymonie, niech się pan tego w lesie nie boi. Więc jak już mi moja żona blęda na mnie, czyli jednak wiatr dostajemy z lewej, trochę tak po żeglarsku, słuchajcie, właśnie jesteśmy zabezpieczeni, żeby nawet sprawdziliśmy kierunek wiatru. żeby nagrać ten odcinek, to jest jakieś niesamowite, ale właśnie, że myśmy Aśka wcześniej takiego studia nie znaleźli, tutaj gdzieś właśnie w Kampinasie, przecież ja bym nawet mówił w jakichś wawerskich lasach. No ale nawet pani psycholog powiedziała, panie Szymonie, pan nagra ten odcinek w lesie, tak jak pan sobie to wymarzył, więc jeżeli już i ona, i gdzieś tam ten mój wewnętrzny głos, i pewnie ty mnie też ciągniesz do tego lasu, bo cię rzucasz we mnie tymi wszystkimi żołędziami,
No więc, żeby nie było właśnie, że w jakiejś pogardzie dla parobków w ogóle nic takiego nie ma, ale że jest coś takiego konkretnego w tym zawodu, w ten sposób przeniósł kijek, czegoś dokonał. Aśka by od razu tu się śmiała i by zrozumiała, także by od razu wiedziała i tu by się pewnie trochę zaniosła śmiechem, jak ja bym mówił właśnie o tym, że ktoś przeniósł kijek i ten kijek gdzieś jest. I właśnie słuchajcie, teraz jest sytuacja taka, że otóż o dwóch miesięcy mamy dostawczaka. To znaczy jest taka sytuacja, że mój syn Jeździ od czasu do czasu i przyjaźnimy się z taką fundacją i ta fundacja ma dostawczaka. I Antek ma tego dostawczaka. I słuchajcie, to jest typowy dostawczak. Jeszcze w ogóle najcudowniejsza jest to, że on jest z francuskiej firmy Peugeot, ale nazywa się w ogóle Boxer, więc już w ogóle do moich pasji wszystkich pasuje, czyli właśnie tego nieustannego...
gonienia za jakąś formą, za bycia tym byczkiem, czyli bycia mięśniakiem, co mi nigdy nie wychodzi, bo cały czas jestem tym takim jakby w połowie, prawda, takim no trochę Timothée Chalamet na tych chudych nóżkach i ciągle borykający się raczej właśnie z niedowagą, ale taki tęskniący za właśnie takim bycie bykiem, parobkiem, kimś, kto się pszczeniósł, kto się spocił, kto coś posłuchał, więc mam tego i mamy tego, słuchajcie, który stoi obok naszego domu ten dostawczak. I słuchajcie, i stała się rzecz niewiarygodna. Aśka, byś padła. Nie rzecz niewiarygodna, zadzwonił syn i powiedział, tato... I syn gdzieś wyjechał, ten dostawczak został i on do mnie zadzwonił. I słuchajcie, to już w samym tym było.
że, no i ubrałem się nawet po to, zobaczcie, co to jest z tym człowiekiem, że myślę sobie, Jezu, no nie wyjdę tak w marynareczkę, jak jakiś taki, w t-shirt, teraz to znowu te oversize, są orwe bagi, ludzie chodzą w takich, jak namioty ludzie wyglądają, fruwa tym dzieciakom. Aśka, są teraz takie, że spodnie szerokie, tu dziura, fruwa, to człowiek idzie tak jakby w namiotach, furają tym po ziemi, zamiatają te ulice, powinni w ogóle im dopłacać, nie wiem, zakład oczyszczania miasta. Zmienia się ta moda, próbuje człowiek gdzieś tam nadążyć, no więc ja nie wyjdę tak do tego dostawczaka, więc wyszedłem do tego dostawczaka, wyobraź się. Założyłem stare jeansy, tak sobie pomyślałem, normalny jakiś taki t-shirt, nawet powiem Ci szczerze, miał plamy pod pachami i wsiadłem do tego dostawczaka i przywitałem jeden zapach tej ropy, tego wszystkiego.
Ja mówię, niech pan zobaczy, czym przyjechałem, niech pan patrzy, ile to bierze. On od razu, czy to pali, czy bierze olej. Te wszystkie fachowe rozmowy Aśka Kuma, byś o co chodził. Wróciłem potem tym dostawczakiem do domu i myślę sobie, nie no, za dwa dni gdzieś, albo jutro, gdzieś znowu muszę pojechać. Słuchajcie, ciągnęło mnie. Nareszcie jakiś pojawił się konkret w moim życiu, bo dostawczak, co robi? Dostarcza. konkret, nie content, tak jak ja, słuchajcie, w powietrze wysyłam, tu kto panu to zrobił, tam wyjdę, jakiś zagram, tu mam inszymka, leci to wszystko w powietrze, nigdzie się nie odłoży, nie zostanie jakiś cień po tym, co najwyżej jakieś wspomnienie, a no gdzieś tam odejdzie, ktoś coś zapisze, ktoś coś wrzuci, gdzieś tam na Instagramiku byłem, tu jakaś rolka poleci, ale to fiubidziu, tego nie ma, to jest gdzieś tam w cyberprzestrzeni, gdzieś padnie, wklęśnie, skiśnie, nie ma, to się wyłączy, a tu nagle mam konkret i słuchajcie,
Nawet sobie pomyślałem, to nawet dać to w jakichś ogłoszeniach inne. Nawet sobie pomyślałem, że dałbym to po prostu do tej szeleszczącej gazety, nie właśnie do internetu, że symbol. Tylko niech to zauważy gdzieś ktoś w gazecie, niech mnie zamówi ktoś do Płońska, żebym... z Polska na przykład do Szreniawy. Właśnie takie rzeczy mi się marzą, że Szreniawa, że na przykład dzwonią do mnie na przykład, nie wiem... z pomp polu, że mają starą pompę i czy mogą nas zawieźć to na przykład do, nie wiem, do zręb budu na przykład, albo do czadmeksu, albo na przykład z łą polu. Słuchajcie, tu, przecież mijałem łomianki, kochani, tego już nie ma, ale co mam opowiedzieć? No znacie moją postęsknę, Aśka, ty też znasz postęsknę do słów, do zginania słów.
I potem to się zamknęło. Teraz też tam jest złom, ale on już się nie pokusił o taką gierkę słów. Naprawdę musiała być to bratnia dusza i gdyby ten facet, uwierzcie mi, tam jeszcze był, to przecież ja powinienem za niego wydać córkę. I uważam, że Aśka powinna była być, być może się z nim położyć, bo to jest jakiś był tam, tam mieszkał jakiś po prostu Andrus. Tylko po prostu chwilowo zajmującym się, zajmującym się złomem. Także naprawdę doznałem po prostu z tym Dostawczakiem najcudowniejsze przygody i wiem, że byłby z tego taki odcinek. Aśka by się tarzała, a tak siedzę tutaj na igliwie, słuchajcie, i tak kopię nóżkami. I to po prostu to nawet wam muszę zrobić zdjęcie, że ten odcinek nie tyle tutaj... No wiecie, że ja mówię tak energią, prawda? I Aśka mówi się, była tą taką osobą trochę ściągającą.
Przecież normalnie powinno być to filmowe i by się przy tym 365 dni schowało, a tak to się chowa przy tym tylko 17 dni, bo wiadomo, że to może być tylko w sfery w strefie moich marzeń, bo przecież moja żona by nogą nie wstąpiła do tego dostawczaka, no też oczywiście źle ją może po prostu oceniam, jakby trzeba było odwiedź starą lodówkę, pewnie tak, ale randka w dostawczaku, no to po prostu inne życie, inne przeżycie, inne podcasty za 100, 200, 300 lat może coś takiego się trafi, ale zobaczcie, energią swoją i pompowaniem nóżkami, to co zawsze Aśka się śmiała z tego mojego pompowania nóżkami, naprawdę wykopałem, słuchajcie, niezłą. dziurę, to jedziemy dalej, słuchaj, bo znowu te tematy się aż ulewają i kolejny, słuchajcie, temat i to już by było to na pewno zaśką jakby było mówi się poczekajcie, w ogóle jest tak że przecież ja byłem w Grecji
No i to konceptowy był z tego odcinek. Ponieważ Naćka by mnie spytała, spytała, żebyś mnie co było w tej Grecji i bym ci powiedział, że no tak, że wiadomo, fajnie i że jakby no... Kreta. No było ciepło, ale też momentami, że za ciepło, ale słuchajcie, co mi się przytrafiło w tej Grecji. Otóż, że zostałem nazwany tam idiotą. No właśnie. No właśnie, w Polsce już jakoś tak w komentarzach to jeszcze się gdzieś tam jakoś pojawi czasami, prawda, to wiadomo. Ale tak, żeby w twarz prosto ktoś tak podszedł. Chociaż, no słuchajcie, no umówmy się, no prawdopodobnie, jak to się mówi, polaryzuje. No, że jest tak, że rzeczywiście Aśkę to kochali wszyscy, to ja wiem. Z lewa na prawą, z góry na dół, od lasu po miasto.
Rycerza, żołnierza, harcerza. Podra Queen. Wszyscy. Naprawdę. Aśka, tak przytulałaś i kochało ciebie tylu i tak bardzo, że teraz to tak naprawdę dopiero widać. I teraz to wszyscy my czujemy. A jednak ja, jednak trochę... No, polaryzuje. No, nie każe się iść tam na załapie, na moją energię, na pompowanie nóżkami, może na prostu styl humoru, na czasami jakiś taki może, że jednak by się nie chciało mieć takiego, nie wiem, zięcia, który takiego skica, czy jakiegoś takiego po prostu wujka. Trochę by się to jakby zawsze go tam w nawias stawiało i tak nie wiadomo, czy go zaprosić, czy nie zaprosić. No, mimo, że niby w sumie, ale wiadomo, że oczywiście, słuchajcie, żeby też nie było, że kokiet, bo jednak jakby też dużo dostaję bardzo sympatii i w ogóle nie zgłaszam tutaj żadnych pretensji, ale słuchajcie,
Tak nie ma, że idiotą człowiek zostaje nagle i że ktoś tak mówi wprost, ty idioto. No kiedyś tam, jak przebrałem się za Łąckiego, pamiętam lata temu, gdzieś tam kicałem, prawda, po ulicach i jakiś facet tam, ty kretynie, krzyknął do mnie. Gdzieś tam usłyszałem od mojej nauczycielki kiedyś, prawda, ty idioto. No takie rzeczy bywały, prawda, no. Patrzcie, nawet żeby dowiedzieć wam, że to jest las tutaj, to ja teraz patrzę. Łamię patyczek. Kurczę, no to jest właśnie klasyk. Ktoś się skrada patyczki. To właśnie tego Aśka brakowało, żeby zrobić ten leśny odcinek. Robimy, patrzcie. Rowerzyści. Hej, rowerzyści, hej! No nic, nawet nie zareagują, ale mają te duża prędkość. Słuchajcie, chcę od razu wam pokazać, w jakich jesteśmy okolicznościach. Właściwie powinni tutaj podejść, słuchaj, nagrywam odcinek w lesie, nic, nie zauważyli.
Co tam się stało? No naprawdę, no nie wyjedziemy, to najgorsze, co może, przecież to moja kobieta, ona powiedziała, Szymon, co tam się dzieje? Walcz z nim, będę wam zakundowała, na pewno go pokonasz, tak powinno być. A ona mówi, słuchajcie, i poszła. I teraz uwierzcie mi, to jest coś takiego, Aśka byś padła. Ona poszła. I po prostu za tą budką, gdzie siedział ten Dionizos, ten Hephaistos, po prostu była normalna kasa, w której można było zapłacić kartą. I ona nawet z nim nie rozmawiając zapłaciła. I szlaban się podniósł i wyjechaliśmy. Słuchajcie... Boże...
to w każdym z nas jest coś takiego, ty coś może też, że czasami jakby tak przekombinujemy i no, jak wiemy, chatka to zagadka i każdy ma, ty coś może też, no i ja miałem tam, ty coś może też, jakoś ten, tak, może tak za bardzo jakoś tak się poczułem, taki trochę dostawczakowy, a słuchajcie, przepraszam, i wracając się, o Jezu, to jest bardzo ważny wątek, Aśka, byś padał, to nie uwierzyła byś, że co jest ciekawe, i tutaj to jest taki trochę apel do dziewczyn, dziewczyny, Zauważyłem jedną rzecz i to mi się trochę nie podoba. Muszę wrócić do dostawczaków, ale jesteśmy w temacie w ogóle też jeżdżenia. Była Grecja. Jest jeden temat, mianowicie naprawdę. Jest coś takiego dziewczyny i to jest do naprawienia. Musicie na to zwrócić uwagę. Bo ja po tej Grecji taki w miarę opalony, słuchajcie, tam jeszcze trochę ćwiczyłem, trochę pływałem.
I że zamontuję się na tym ręku. To jest... No i jestem teraz zabrączkowany Aśka, mam, noszę ten możliw, mam go ze sobą, więc wszystko jest możliwe, że to jest taki hołd do całkowitej możliwości, tej całej niemożliwości, że, że ciebie nie ma. I na pewno jakbyśmy mieli odcinek, to byśmy jeszcze na pewno zrobili odcinek, którego by pewnie wielu ludzi nie chciało słuchać. I nawet ja nie wiem, czy bym chciał go nagrać, to o tym, że te drony przyleciały nad Polską. wysłane przez Putina. I znowu to jest taki temat, o którym byśmy dużo nie poruszali w odcinku, ale na pewno byśmy znaleźli jakieś takie ujście wesołe na omówienie tego, żeby tym humorem się trochę chronić, żeby on trochę z nas ściągnął jakieś napięcie i ten strach.
Na pewno byśmy coś zaczęli mówić o lesie, żebyśmy tu stworzyli jakiś oddział, żebyśmy nie czymś tam jakby wystraszyli, że nie ma co. Żebyśmy nagrywali odcinki właśnie takie partyzanckie, leśne, od razu byśmy na pewno obśmieli to, jakim byśmy byli oddziałem. Co prawda ja wiem, że ty byś raczej, raczej ja tak jak sobie myślę, jakby Aśka była, jakby co to ona, że taka bardziej partyzantka miejska, to jednak dojeżdżająca. Ja jednak mógłbym być w oddziałach leśnych, Bo na pewno był jakiś fajny nazwisk i ja jestem trochę taki, mimo tych kleszczy, że ich jest trochę więcej niż było za okupacji i tego jak dziadek był powstańcem, to jednak tych kleszczy wtedy, no oczywiście wiadomo, że wtedy raczej się nie myślało, tylko bardziej po prostu, żeby skilować Niemców i tak jakby kleszcz może był, bo tak nie było jakiejś informacji na przykład, że... Na przykład dzielny oddział AK, który szedł na pomoc w Warszawie, tak jak tutaj przez Kampinos przechodziły jeżyki słynne na pomoc warszawskiej w Warszawie, to nie było jakichś takich informacji specjalnych, na przykład oddział jakby tam się przedarł, ale na przykład został zaatakowany przez kleszcze, raczej właśnie to wtedy schodzi na...
A ja właśnie tak od razu myślał sobie, że fajnie być w partyzance, ale co z kleszczami jednak. I tak, że tu dzielny, tu dzielny. I tak sobie pomyślałem, że dzielny oddział i że w ogóle to czy z ruskimi jakieś boję i w ogóle pokonuję tych ruskich, ale że też trochę się boi kleszcze. Panowie, panowie, ale idziemy walczyć, ale jednak dajcie ofa albo na przykład mugę, bo jednak trzeba mieć na kleszcze, żeby ten, bo jednak bolerioza, ale gdzie nagle bolerioza, a tutaj są ważniejsze rzeczy, bo drony latają. Ale tak sobie Aśkę bym wyobraził w takim oddziale miejskim. Bardziej. Jednak ona taka... Myślę sobie, że też byś śpiewała jakieś jakieś pieśni, byś śpiewała pewnie takie dostarczające jakby po prostu uśmiechu, radości. Taką... Tak sobie wyobraziłbym Ciebie jako taką... Jezu Bóg, żeby też nie było tak, jak Marilyn Monroe pojechała do żołnierzy i śpiewała Happy Birthday czy coś takiego. Jednak bardziej tak erotyką próbująca ich wzniecić, ich morale.
Biedaków, kurde, w Wietnamie. Takie podejrzewam, że Aśka, kurde, jestem pewien, że ona by po kopach i nas by gdzieś jakimiś takimi wzmożonymi pieśniami, na pewno jakimiś takimi powstańczymi, partyzanckimi, ona by dodawała trochę po prostu animuszu, też tak sobie wyobrażam, żeby miała wzniesiony miecz, czyli byś była taką trochę nika jakby, ale też z takimi pieśniami, z jakimiś takimi hymnami ja bym może napisał, chociaż pewnie by i tak Andrus pewnie to lepiej jakoś tam ujął, że tam właśnie coś nie rzucim, że powstaniem, że wyjdziem, na pewno by tam było coś, że wyjdziem, wstaniem i że coś... niepoddan, że walczą, że jakoś tam po prostu okraszą i że mimo, że nazwany gdzieś tam po prostu idiotą, to tu się nie poddam i że nawet ten Greg by pewnie jakby usłyszał taką pieśń, to może by też już to cofnął i by wysłał jakiegoś maila, że tam sorry for the idiot, coś takiego.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Las. Ale to byłby temat. Zawsze nas ciągnęło do lasu. Teraz jesteśmy. Mówi się w lesie. Dęby, igliwie, dzięcioły i Asia. Niedaleko kanał Łasica i Palmiry. To tu się byczkuje. Samotne szymonowe tematy. Szymona radość w dostawczaku. Jak fajnie jest dostarczać. Szymon jako IDIOTOS w GRECJI. Serio, taki tekst w obliczu Zeusa? Co to są korpodupki. Asia!! Możliw do mnie przyszedł….