Słabkowice w gminie Busko-Zdrój cz.2
Właścicielami miejscowości przez lata była słynna rodzina Bemów, która w XIX wieku wybudowała tu dwór. Ojcem słynnego generała Józefa Bema był Andrzej Bem, który miał również dzieci z innego związku. O zawiłościach rodzinnych tego znamienitego rodu, kontynuując podróż po Słabkowicach opowiadają Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz.
No i w związku z tym rzeczywiście o tych Bemach musimy troszkę To jest też ten motyw, o którym wspominaliśmy formalnie w 1812 roku. Andrzej Bem, czyli ten, który był ojcem Józefa Bema oraz był ojcem przyrodniego rodzeństwa generała Józefa Bema, tego słynnego, o którym mówiliśmy, bohatera narodowego Polski, Węgier, Turcji. W związku z tym, w tym kontekście musimy tutaj rozpatrywać niektóre sprawy, bo nawet taki obyczajowy charakter one mają.
Dzisiaj mogłyby wzbudzać no jakąś taką sensację nawet można by powiedzieć, a wtedy też na pewno nie były to łatwe kwestie. No i na dobrą sprawę chyba, tak można by powiedzieć, kończyliśmy tak nasze spotkanie poprzednio, że niewykluczone już te właśnie związki rodzinne i kwestia macochy, Spowodowały, że Józef Bem rzucił się w wir służby wojskowej, a nie zajął się tym, co być może planował, czyli gospodarstwem, gospodarowaniem. Chociaż ta jego kariera wojskowa jednak tempa nabierała szybkiego już od wczesnych lat, od młodości, dlatego że miał niewiele ponad 15 lat, kiedy już wstąpił do wojska.
Więc Józef Bem rzeczywiście chyba miał to przypisane, że musiał być wojskowym i od tej strony go znamy, no ale gdyby właśnie nie te kwestie macochy, może by inaczej wyglądało jego życie. I teraz, jeśli właśnie mówimy o tych rodzinnych związkach, to wspominaliśmy o tych okolicach podkrakowskich, że właśnie Andrzej Bem Czyli ojciec Józefa, ale też ojciec Aleksandra, o którym będziemy wspominać, czyli przyrodniego brata, który gospodarował w Słabkowicach oraz ojciec Konstantego, młodszego brata i ojciec też przyrodnich czterech sióstr Józefa Bema. No on miał też, powiedzmy, takie życiowe różne zawirowania, dlatego że no już od samego początku, kiedy się rodził, były pewne problemy związane z heraldyką.
Rodzina posługiwała się takim herbem własnym, behem. To był herb, którego używała też hrabiowska rodzina Bendekozban, tak ona się nazywała. Oni nie byli ze sobą spokrewnieni. Być może gdzieś kiedyś daleko, ale tych związków nie było widać, a tymczasem właśnie przy akcie urodzenia Andrzeja Bema pojawiały się takie informacje, że to właśnie z tej hrabioskiej rodziny on pochodzi. Co nie było do końca prawdą, bo mamy dokumenty, że na przykład w 1803 roku dopiero starał się o szlachetstwo, o potwierdzenie szlachetstwa. Potem w 1840, tuż przed swoją śmiercią, a ona nastąpiła w Słabkowicach właśnie. W 1840 roku zmarł ojciec Józefa Bema oraz Aleksandra i Konstantego, o których mówiliśmy.
Wtedy potwierdzał również swoje szlachetstwo. No więc takie były motywy, ale też jak mówimy o tych siostrach przyrodnich Józefa Bema, A rodzonych siostrach Aleksandra oraz Konstantego to pierwsza z nich, czyli Karolina, ona jeszcze się pojawi w naszej opowieści, w związku małżeńskim, który zawarła właśnie mieszkając tutaj w Słabkowicach. Ta Karolina była córką zrodzoną ze związku nieślubnego. Mówimy, że to było przyrodnie rodzeństwo, czyli najpierw Andrzej Bem był żonaty z Agnieszką Gołuchowską, to jest ta rodzina Gołuchowskich, oni później doszli do wielkiego znaczenia, ale wtedy już byli A następnie ożenił się z Marią Ostafińską. Wspominaliśmy o tym, że była związana właśnie z naszym regionem.
I wiadomo, że Karolina, czyli przyrodnia siostra Józefa Bema, urodziła się w okolicach podkrakowskich. Andrzej Bem kupił majątek w Gaju i w Brzyczynie Górnej. I właśnie ona się urodziła tam. Ale urodziła się jeszcze przed śmiercią pierwszej żony Andrzeja Bema. Czyli Andrzej Bem miał żonę Agnieszkę Gołuchowską. Zanim ona zmarła, to już urodziło się jego nieślubne dziecko ze związku z Marią Ostafińską. I dopiero z Marią Ostafińską Andrzej Bem, czyli z matką Aleksandra i Konstantego i matką też Karoliny i trzech innych jeszcze potem sióstr, w ten związek Andrzej Bem wstąpił 11 dni po śmierci tej pierwszej żony.
To było właśnie w tych okolicach podkrakowskich. Później właśnie, tak jak wspominaliśmy, przenieśli się w te nasze okolice, no bo Andrzej Bem kupił od Wielopolskich w 1810, ale wspominaliśmy o tym ostatnio, że akt notarialny pochodzi z 1812 roku. To było związane właśnie z tym, o czym mówiliśmy, że nie powinni dzielić Wielopolsce tego majątku, ale mieli na to pewne zgody. Te wszystkie zawirowania dotyczące ordynacji Myszkowskich, albo później zwanej ordynacją Pińczowską, wiązały się właśnie z tym, że możliwa była ta transakcja i kupił właśnie Andrzej Bem Słabkowice i Skórzów, sąsiedni Skórzów. Ten Skórzów zresztą po pewnym czasie sprzedał Janowi Olrychowi Szanieckiemu, też wybitnej postaci, kiedyś o niej wspominaliśmy, który przyjął nazwisko od Szańca, czyli właśnie od siedziby parafii, do której to Słabkowice należą, Słabkowice i Skórzów.
No więc mamy tutaj taki obyczajowy trochę skandal związany z tym, że to drugie małżeństwo wiązało się jednak z nieformalnym wcześniejszym związkiem, no i z narodzinami dziecka z tego niemałżeńskiego łoża. Ale potem już sytuacja była jasna, bo oprócz Karoliny pozostałe dzieci Andrzeja Bema rodziły się właśnie tutaj w Słabkowicach. I mamy na to wszystkie dowody w postaci akt metrykalnych, więc możemy tutaj coś więcej na ten temat powiedzieć. No to skoro dysponujemy tymi źródłami, to oczywiście jesteśmy winni naszym słuchaczom, aby te informacje im przekazać, bo przecież w MOC HISTORII to robimy. Tutaj mamy o tyle to szczęście, że no akta są zachowane, w związku z tym akurat jeszcze wtedy, w pierwszej połowie XIX wieku pisane po polsku, no bo dopiero później w drugiej połowie pojawia się język rosyjski, który sprawia trochę trudności,
W związku z tym każdy z nas może bez trudu o tych sprawach sobie poczytać, a w dodatku jeszcze, to jest o tyle też istotne, że w tych aktach zwykle, w takich dawnych dokumentach sprzed 200 lat nie ma podpisów świadków, nie ma podpisów osób, które Występują w tych aktach. Natomiast tutaj akurat mamy taką sytuację, że mamy te podpisy. Czyli mamy na przykład podpisy Aleksandra Bema. No nie ma niestety Józefa Bema, bo on przynajmniej w tych, które przeglądałem, nie występuje jako świadek. No musiałby mieć trochę więcej lat i wtedy zapewne by się tutaj pojawił, ale nie w tym okresie, gdy przebywał, nawet mówiliśmy, w 1814 roku przebywał w Słabkowicach i w 1817 na pewno. Natomiast mamy podpisy tych z rodziny Bemów, którzy są tym jego przyrodnim rodzeństwem, czyli np. właśnie Aleksandra Bema, mamy podpisy jednej z sióstr również i to jest o tyle interesujące, że bliżej nas te osoby się znajdują poprzez te podpisy, nie są już tak anonimowe.
Zresztą Aleksander Bem występuje, czyli właściciel Słabkowic, on nieustannie występuje jako świadek zarówno podczas tych pierwszych zaślubin w 1837 roku Franciszka Maniniego z Karoliną, jak i tych drugich w 1842 roku Franciszka Maniniego z Polikseną. No i jeszcze też w kilku innych aktach, między innymi wtedy, kiedy jest śmierć ojca opisana. Andrzej Bem miał 75 lat, kiedy zmarł w 1840 roku. No to wtedy też jako świadkowie występują i podpisują się pod tym aktem Aleksander i Konstanty. No więc zarówno o Aleksandrze, jak i o Franciszku Maninim mniej wiemy o Konstantym, ale o tych dwóch postaciach możemy sporo powiedzieć.
Strasznie skomplikowane są te wszystkie informacje związane z małżeństwami, z różnego rodzaju koligacjami, że tutaj mamy w pewnym momencie małżeństwo z siostrą, zezwala na to stolica apostolska, no ale cały czas ta rodzina, czyli rodzina Bemów jest właścicielami naszych Słabkowic i tak jak wspominaliśmy, tych kilka postaci wartych jest uwagi. No i przed chwilą także wspomniałeś, że Aleksander Bem I Franciszek Manini między innymi też zasługują na uwagę. I o nich też sporo informacji posiadamy. Może zajmijmy się najpierw Franciszkiem Maninim. Bardzo interesującą, ciekawą postacią. Wspominaliśmy, że występuje w dokumentacji jako kapitan Wojska Polskiego.
Więcej szczegółów nie mam, ale no może się uda kiedyś coś ustalić i wtedy połączenie nastąpiłoby między Końskimi, a konkretnie Maleńcem, bo tam jest on wymieniony, a naszymi dzisiejszymi Słabkowicami poprzez postać Franciszka Maniniego. Dlaczego on też na uwagę zasługuje? No już to kapitan sugeruje nam, że być może nawet miał kontakty z Józefem Bemem, skoro rezydował, mieszkał, wszystko na to wskazuje, we dworze Bemów w Słabkowicach. Wiemy o nim, że podobnie jak Józef Bem, W bardzo młodym wieku wstąpił do wojska, bo w Wojsku Księstwa Warszawskiego znalazł się w 1808 roku jako szeregowy żołnierz. Czyli nawet gdybyśmy przyjęli, że urodził się, jak mówiliśmy, w 1792 lub 1793, gdybyśmy nawet w 1792 roku przyjęli, no to miał 16 lat.
To też jest miejscowość tuż przy Połańcu. No więc tak to wyglądało, gdy mówimy o człowieku, który mieszkał w Słabkowicach, a później losy go rzuciły w trochę inne miejsca. Natomiast w Słabkowicach nadal oczywiście mieszkali przedstawiciele rodziny Bemów. No i teraz wypada, żebyśmy się zajęli Aleksandrem Bemem. Mamy zatem przed sobą kolejną postać, barwną postać właścicieli naszych Słabkowic z rodziny Bemów. Wcześniej był to szwagier Franciszek Manini, a teraz, tak jak wspominaliśmy, pozostał nam jeszcze Aleksander, ale Bem. Aleksander Bem, jak wspominaliśmy, urodził się w 1810 roku w Słabkowicach. Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł, po którym roku oczywiście możemy powiedzieć i nie wiemy, gdzie zmarł, ponieważ w aktach parafii Szaniec nie ma jego aktu zgonu, czyli prawdopodobnie, tak należy sądzić, zmarł w jakimś innym miejscu.
On jest o tyle postacią interesującą, że jeśli mówimy o Józefie Bemie, o wybitnym wojskowym, jeśli wspominaliśmy o tej żołnierskiej drodze Franciszka Maniniego, no to Aleksander Bem nie służył w regularnym wojsku, ale jednak zapisał się w wydarzeniach też o charakterze militarnym. Musimy pamiętać o tym, że po powstaniu listopadowym mnóstwo było różnego rodzaju spisków i bardzo często zapominamy, że na przykład między powstaniem listopadowym a styczniowym, najczęściej tak myślimy, był między innymi spisek księdza Piotra Ściegiennego w 1844 roku, no i było to powstanie krakowskie w 1846 roku. A wcześniej jeszcze różnego rodzaju wydarzenia, w których między innymi właśnie brał udział Aleksander Bem.
Później powrócił i gospodarował w Niegardowie w pobliżu Miechowa. I teraz, kiedy popatrzymy na naszego bohatera Aleksandra Bema, to również jego los był podobny. Dlatego, że on się włączył w powstanie Ludwika Mazarakiego. Również jeśli chodzi o Słabkowice, no to postarał się o to, żeby trochę ulżyć tej doli chłopskiej, więc ogłosił zniesienie pańszczyzny i wezwał wszystkich mieszkańców do broni. To był więc taki motyw, który spowodował, że oczywiście wiadomo jaka mogła być reakcja Rosjan, którzy po stłumieniu przez Austriaków i częściowo przez Prusaków, bo tam niektóre oddziały przechodziły na teren różnych zaborów, Tych wystąpień zwanych z jednej strony powstaniem krakowskim, powstaniem Ludwika Mazarakiego, ale ogólnie jak pamiętamy rozpoczynała się ta wiosna ludów w Europie, więc Rosjanie aresztowali Aleksandra Bema, no bo on organizował w imieniu Ludwika Mazarakiego, starał się organizować tę siłę zbrojną w powiecie stopnickim.
I skazali go Rosjanie na zesłanie do Nerczyńska na Sybir. Wrócił w 1855 roku. Wrócił z tego zesłania dlatego, że wtedy pojawiła się amnestia dla więźniów politycznych, ponieważ na tron wstąpił car Aleksander II. No i łaskawie ogłosił amnestię, która spowodowała, że Aleksander Bem powrócił do Słabkowic. Natomiast Z tego czasu, kiedy on był na zesłaniu, mamy takie interesujące wspomnienia, których on jest autorem. Zostały one wprawdzie opublikowane w 1856 roku w prasie naszej polskiej na terenie Królestwa Polskiego. Czyli no już po tym 55 roku, ale wiadomo, że przysyłał te listy do rodziny Aleksander Bem z zesłania.
No i to jest bardzo, bardzo interesujący dokument i bardzo, bardzo interesujące listy Aleksandra Bema z zesłania. No i warto by przytoczyć fragmenty tych listów Aleksandra Bema podczas gdy przebywał na zesłaniu, no bo wiemy, że to jest forma taka osobista, z której też wiele ciekawych rzeczy możemy się dowiedzieć i tego jak osobiście przeżywało się to wszystko tam na miejscu. To są listy, które opracował, zredagował, przygotował do opublikowania Władysław Wieczorkowski, znany wtedy literat w połowie XIX wieku. I w kilku odcinkach te listy zostały wydrukowane pod tytułem Kyrgiz i Stepy.
Z listów Aleksandra Bema ułożył Władysław Wieczorkowski. No i Wieczorkowski na początku taki rodzaj wstępu przygotował, pisząc tak, dostaliśmy nieco listów pisanych do familii przez bawiącego tam od niejakiego czasu, tak jakby właśnie dla przyjemności tam pojechał, Ale inaczej nie mogli tego napisać. Przebywającego na zesłaniu na Syberii Aleksandra Bema.
Mimo tej jednakże skromności autora, listy te są dla nas bardzo zajmujące. No i w związku z tym zostały fragmenty opublikowane. My oczywiście pamiętamy to pokolenie żyjące współcześnie. Mam taką nadzieję, że wśród słuchaczy są też osoby, które zaczytywały się kiedyś w reportażach. A jak ktoś jeszcze się nie zaczytywał, albo młodsi słuchacze, to warte to jest polecenia Ryszarda Kapuścińskiego. No i Kyrgiz schodzi z konia. To właśnie taki też cykl reportaży dotyczący tamtych. Na szczęście Kapuściński nie był na katordze, ale kiedy mamy tytuł Kyrgiz i Stepy, to od razu mnie się kojarzy, że Kyrgiz schodzi z konia. I tak właśnie w podobnej stylistyce jak reportaże Kapuścińskiego pisał Aleksander Bem.
No oczywiście może tylko przytoczmy jakieś fragmenty, chociaż całość jest niezwykle interesująca i właśnie bardzo doceniana, choć podkreśla się, że no nie jest to taki pełny opis etnograficzny Kirgizów, ale że jest tam właśnie mnóstwo takich szczegółów, które zostały utrwalone dzięki temu, że autor wnikliwie przyglądał się życiu, wnikliwie przyglądał się zwyczajom mieszkańców, no i trochę tak też łączył ten posępny los ze swoim własnym losem zesłańca. Może już podarujemy sobie opis wyglądu, jak Kirgiz wyglądał, a zajmiemy się tym, co jedli Kirgizi. Aleksander Bem tak pisał.
Kolor tutejszej soli jest ciemnobrunatny. Połączona jest przytem z solą glauberską, co jej pewną gorycz nadaje. Można je jednak z pożytkiem używać na potrzeby kuchenne. W lecie Kirgizi samym żyją kumysem, robionym z mleka kobylego i wielbłądziego. Ma on podobieństwo do maślanki. No ciekawe, dzieciom moglibyśmy może to zaserwować, ale dodaje zaraz Aleksander Bem, z tą jednak różnicą, iż wiele w nim znajduje się spirytusu, co mu nadaje własność upajania. Jest to zresztą napój bardzo zdrowy. No tak, oczywiście. Jakoś to trzeba sobie wytłumaczyć. I w wielu słabościach, szczególnie piersiowych, przepisują go lekarze.
Tak. Który w miarę używania dolewają zawsze świeżym mlekiem. Ze skóry świeżej wydziela się nieprzyjemna woń, która jednak zmniejsza się z czasem, a przyzwyczajonym nie czyni żadnej odrazy. Z początku nie bardzo chętnie piłem kumys. Później jednak zasmakował mi bardzo. No i takie to właśnie spostrzeżenia i takie to notatki z tego zesłania Aleksander Bem przysyłał do Słabkowic. Bo do kogo miał wysyłać? Do tych najbliższych. Więc poczta przywoziła z Syberii tę korespondencję do dworu, który w Słabkowicach się znajdował. Ja za przepis na kumys może dziękuję. Nie skorzystam. Przejdźmy do W dalszej części naszego programu, no bo tutaj rozmawiamy cały czas o rodzie Bemów, że to oni od XIX wieku byli właścicielami, no i są kolejne lata i też mamy informację, co dalej działo się z tym majątkiem.
No niestety Aleksander Bem powrócił z zesłania, tak jak to było w przypadku wielu naszych rodaków, już nie jako człowiek ten sam, który wyjechał na zesłanie. Postradał zmysły, a więc ten czas jego tutaj pobytu po 1855 roku był na pewno bardzo trudny. W dodatku jeszcze wiemy, że nie założył rodziny. Był bezrzędny, bezdzietny, no i w związku z tym być może właśnie, to jest taka sytuacja, że może rodzina go gdzieś do jakiegoś przytułku skierowała i dlatego nie mamy tego jego aktu zgonu. No i po nim, w związku z tym, po tym roku 1855, majątek objął młodszy syn, ten Konstanty. Ale on również wyjechał ze Słabkowic, dlatego że w 1859 roku sprzedał Słabkowice Robertowi Łuniewskiemu, sam przeniósł się do Warszawy i kilka lat później, tak się to eufemistycznie określa, zmarł tam w Warszawie, nie mając też rodziny i nie mając dzieci.
Czyli ta męska linia Bemów, jeśli chodzi o to przyrodnie rodzeństwo Józefa Bema, w ten sposób się skończyła. Natomiast Robert Łuniewski, będąc właścicielem Słabkowic, trzy lata później, w 1862 roku, sprzedał te dobra rodzinie żydowskiej i Szymon Fefer był wtedy właścicielem przez kilka lat majątku, a następnie z powrotem w ręce polskie Słabkowice się dostały, była tutaj rodzina Podczaskich, później Moszkowskich i w końcu Zofia Moszkowska w 1922 roku Sprzedała dobra, które już były o jedną trzecią mniejsze, dlatego że Słabkowice w XIX wieku miały 900 murg, a w 1922 miały już tylko 600, znaczy tylko, no to i tak był potężny majątek, no ale już jednego, jedną trzecią były mniejsze i Zofia Moszkowska sprzedała Słabkowice Ludwikowi Lechowi.
W aktach metrykalnych one występują od końca XVIII wieku nieustannie. Rodzina Cibów i rodzina Wachów, więc tych kilka różnych rodów to są też dzieje Słabkowic i kiedy mówimy już o konkretnych osobach, no to poprzez te rodziny też w jakiś sposób wyobrażamy sobie, jak dzieje miejscowości mogły wyglądać. Jeśli mówimy o rodzinie Lechów, no to jeszcze trzeba koniecznie pamiętać, wspominaliśmy o drzewach, mówiliśmy o tej lipie, pod którą miał wypoczywać Józef Bem. Mówiliśmy o dwóch jesionach, które pozostały po dworze, a jest jeszcze dąb, ale dąb katyński. Jest przy nim taka data 2008, wtedy został zasadzony, a ten dąb dotyczy kapitana Leonarda Lecha z rodziny Lechów właśnie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.